OPERA CA IRA, rockman i dres
Artykuł był czytany 2137 razy26 sierpnia, godzina 21.00. Tysiące Polaków naciskają przycisk pilota, by przenieść się do Poznania. Wielbiciele muzyki Rogera Watersa w oczekiwaniu na tworzoną 15 lat operę rockmana. Zakochani w twórczości Janusza Józefowicza liczyli na wspaniałe, zapierające dech w piersiach widowisko.
O ile fani Watersa mogli czuć się mile zaskoczeni, to na pewno nie spotkało to wielbicieli „Metra”. Twórca tego legendarnego musicalu znów pokazał, co potrafi. Jako choreograf zadbał, by opera, okraszona była widowiskami cyrkowymi, akrobacjami, projekcjami filmowymi. Widz z zapartym tchem śledził to, co działo się na trzech scenach. A działo się naprawdę dużo. Swą wizję reżyser przedstawił na trzech scenach. Dech w piersiach zapierać mogły bogato zdobione stroje, wychodzący na scenę koń, wjeżdżający samochód czy lecący nad widownią ludzie zamknięci w klatce. Z owego snu wyrwać nas mogła jedynie powracająca wciąż myśl, że mimo całego zauroczenia niewiele tak naprawdę rozumiemy. Że aby świadomie podziwiać całe widowisko, rozumieć wszystkie metafory, trzeba być historykiem. Pomimo ciągłego przeplatania twarzy, wprawiających w osłupienie zdarzeń, nagle wydarzyło się coś dziwnego. Kamera zatrzymała się na jednej z tancerek, a następnie serwowała nam widok jej zbolałej twarzy przez kolejne kilka minut. Każdy, kogo zainteresowały kiedyś wątki biograficzne Józefowicza, rozpozna jego życiową partnerkę Nataszę Urbańską.
Ciężka praca artystów została doceniona przez widownię gromkimi brawami. Pan Waters bardzo godnie przyjmował gratulacje. Pan Józefowicz jednak musiał być oryginalniejszy. Na scenie pojawił się w dresie, ostentacyjnie rzując gumę. Mam jednak nadzieję, że nie zraziło to wszystkich jego wielbicieli tak, jak zraziło mnie…
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 6
"O ile fani Watersa mogli czuć się mile zaskoczeni, to na pewno nie spotkało to wielbicieli „Metra”. Twórca tego legendarnego musicalu znów pokazał, co potrafi." To w końcu fani byli zadowoleni czy nie? Ogólnie krótkie, powierzchowne i bardziej streeszczenie niż cos innego. Jednak do mnie dotarło chociaż nie mam pojęcia kto to jest Waters, co raczej dobrze świadczy o tym tekscie.
No tak, Józefowicz sam sobie więc wystwił wizytówkę...
Akceptuję...,choć szkoda, że tych wszystkich metafor autorka nie wyłuszczyła...
Mój tekst powstały już w niedzielę(27) i obejmujący całość występów członków Pink Floyd w Polsce nie doczekał się recenzentów iThink. Na http://www.fantasyworld.pl/v_article.php?i=3003 można się też z komentarzy przekonać jak do zjawiska podchodzą współczesne nastolatki.
zauważ, że przedstawione są dwie strony medalu. Choć stworzył wspaniałe widowisko, nie było ono do końca zrozumiałe, a jego zachowanie również nie świadczyło dobrze o nim samym...
"co działo się na trzech scenach. A działo się naprawdę dużo. Swą wizję reżyser przedstawił na trzech scenach." Do tego brak jasnego podzielenia tekstu na akapity, kiepsko stylistycznie. Tekst sprawia wrażenie, że autor nie przeczytał go przed publikacją.














