iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Teatr
+ - 0

Tadeusz Rejtan

09 06 2008 "Cyberius" czyli Zee Jop Artykuł był czytany 3770 razy

to moja kolejna sztuka o walce idealizmu z realizmem,
- w której niestety pierwiastek idealistyczny wygrywa po raz kolejny

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych


TADEUSZ
REJTAN.



TADEUSZ REJTAN

PAN SOPLICA

młody książe DRUCKI-LUBECKI

ŻONA PANA TADEUSZA

książe ADAM CZARTORYSKI

RZEWUSKI

i INNI


stroje z epoki, stół przed dworem, w oddali słychać “Cztery pory roku”


TADEUSZ REJTAN- Hej Gruszki, moje gruszeczki, ja bardzo was lubię. Bracie Rzewuski, na zdrowie, [i unosi kielich do ust.] zwracając sie w stronę Rewuskiego, który siedzi obok niego przy stole


RZEWUSKI-A klimat tu u Ciebie, całkiem niczego sobie, powietrze dobre drzewa kwitną i kwiaty.


Rejtan zniecierpliwionyTADEUSZ REJTAN- jak u ciebie, mów lepiej


RZEWUSKI -Drucki będzie przejeżdzał, drogą z Grodna. Chłopak młody, niegłupi.


TADEUSZ REJTAN-do konfederatów by się nadał. Szable unieść, ciąć , potrafi? Widział pistolety?


RZEWUSKI- No pistolety, to może nie.


TADEUSZ REJTAN-to do konfederatów się nie nada, nie przystanie co mówi z powątpiewaniem kręcąc głową


RZEWUSKI-ale w rachunek, to on zdatny. Geniusz, wszystkie pieniądze zliczy


TADEUSZ REJTAN. -Rachunek roczny obliczyć potrafi i dochód.To każdy szlachcic i chłop umię zrobić. W Tyńcu był taki, do młodego Kościuszki woła, do młodego Tadzia, patrz pan, tu błąd w obliczeniach, jak mamy uderzać w rosyjskie wojska, co przed Skawiną stoją, i zza skałek podejrzliwie wyglądają


RZEWUSKI-ale młody Tadzio też niegłupi, on potem pod Racławicami się wsławi, chłopów w kosy uzbroi i uderzy, ale przedtem tak ich poprowadzi umiejętnie, przez wąwóz, jak starożytne greki, i uderzy.

I za jego zwycięstwo tez musimy wypić, i wznieść toast

tu wznoszą toast za młodego Kościuszkę


TADEUSZ REJTAN-a mnie po nocach, jakiś koszmar dręczy, i wszędzie widzę krew, czerwono srebrne monety, i Judaszów , dużo Judaszów co kraj nasz, chcą nam sprzedać, nasz kraj, i zamienić nas w parobków na swej ziemi. Herold czyta imiona zdrajców hańba im i pogarda. Poniński tam Kossakowski, głupi Szczęsny nieszczęsny mówiąc to Rejtan pochyla się i opiera głowę na rękach a konkretniej kładzie dłonie na czole, łokcie ma wsparte na kolanach, jest jakby zasmucony


REWUSKI-a ten Szczęsny z Ukrainy? machając lekceważąco ręką Mówią że głupi, czytać ledwo potrafi, ale ręce wyciąga po srebrniki. Choć nieszczęśliwy on, i biedniutki, bo do kobiet szczęścia żadnego nie miał.


TADEUSZ REJTAN-Hańba im, wykrzykując hańba po wsze czasy, i pogarde dla zdrajców deklarować muszę. Mnie coś w tych snach, koszmarach nocy, i zjawach we majowe noce, w majówki tak zwane. I W dni wieszania zdrajców. Szubienice widzę na rynku, w Wilnie, i w Warszawie, ustawiane, i niejeden płacze ze strachu, a żal ściska mu gardło.


RZEWUSKI-Hańba zdrajcom po wsze czasy, a na hołotę bat.Kto dobre serce ma, ten bata używać musi, albo chociaż kija.


TADEUSZ REJTAN-a czasem i szabli


żona Rejtana podchodzi powoli, i mówi


ŻONA REJTANA-a oto i oni

a o mężu i patrząc w jego stronę

-Coś mi się tak zdaje, takie sny mają, że pomnik waszej czcigodności wystawią

a do gościa pokazując otwartą dłonią w stronę stołu -Zapraszamy na szklankę dobrego wina. Siadajcie


DRUCKI-a ja tu szachy mam, pokazując wszystkim w tym momencie szachy, które wyciąga z torby podróżnej i się nie rozstaje z nimi, nawet w drodze gram w szachy, sam ze sobą. Lubię myśleć, i konstruować plany na przyszłość, a potem działać


TADEUSZ REJTAN-a ja szabli wskazując spojrzeniem i gestem głowy w stronę przypasanej u boku szabli


RZEWUSKI-a ja pióra i z dumą unosi do góry pióro


TADEUSZ REJTAN-narzędzie trzeba szanować, mówi to z pewnością w głosie, i patrząc przed sibie i ćwiczyć sprawność, doskonalić, i do wprawy prowadzić coraz większej


RZEWUSKI-a gdy przyjdą posłowie, pytać co im powiesz?


TADEUSZ REJTAN-nie wiem jeszcze , każe czekać. Wojna to poważna rzecz, i sarmacka sprawa. Szabla to szlachecka broń, wiedz to.


RZEWUSKI-i ten Szczęsny, a pomyśleć że ojca jego kazałem wybatożyć w stepie, za kradzież bydła


PAN SOPLICA-to może inny Szczęsny był i z innego ojca


RZEWUSKI-może, ale też lubił sprzedawać nie swoje rzeczy, i miałem kozaków do tych spraw.


PAN SOPLICA-kiedyś kazano takich batożyć i jęki było słychać, jakby Nowowiejski redutę Ordona wysadzał.


ŻONA REJTANA-a cóż pan nie widzisz tego, że lewa strona z czasem pęcznieje, jakby bardziej od prawej. Człowiek to istota harmonijna nie jest.


RZEWUSKI-dlatego bacik na podorędziu musi być, zeby proporcje przywracać, kto kocha ten bacika lubi używać


ŻONA REJTANA-ale tu miły pan, śmiertelnie znudzonym, widzę? Mówi to patrząc w stronę Druckiego, wszyscy trzej siedzą przy stole, po tej samej stronie, pierwszy z brzegu, pan Tadeusz, drugi Rzewuski, a trzeci młody książe


DRUCKI-ja nie, mówiąc to wyciąga z torby podróżnej książke, i unosi do góry, demonstrując ją mam tu Adama Smitha nową powieść, może raczysz pani uwagę zwrócić?


ŻONA REJTANA oglądając okładkę i przeglądając książke - rzecz niezła w rzeczy samej, i autor jest niegłupi ale my mamy najstarszą konstytucje świata, nie kradnij,...


RZEWUSKI-a Smith niegłupi, lubi wolnośc i zasady,


DRUCKI-i rachunek lubi, i ekonom niezły


REJTAN z podziwem -tak wszystko wyrachuje, wyrachować potrafi, tak żeby miało obie ręce i nogi


RZEWUSKI-niezły, Na zdrowie! tu unosi kielich z dobrym winem, węgrzynem lub mołdawianem, o pięknym czerwonym kolorze, w ładnym wysmukłym i wysokim kielichu do ust, a razem z nim Rejtan, zanim wypiją stukają sie kielichami, na stole stoi zielona butelka z winem, jakaś srebrna patera, kielichy, puste talerze, stół przykryty czerwonym suknem i białym obrusem na nim


REWUSKI dalej -i Boga na bankotach umieścić kazał, tu przez okular ogląda banknot, na którym widnieje przedstawienie Boga, niewidoczne dla widowni, potem unosi demonstracyjnie banknot do góry, jakby go pokazywał wszystkim żeby nie oddzielać tych rzeczy od siebie


DRUCKI-pieniądz sobie, a bóg sobie i życie, to nie tak.Wszystko razem w jednym być musi.


Żona Rejtana-bo gnostyki gospodarkę topią, Babilon robią w rzeczypospolitej


REJTAN-nie dualizować znaczy


RZEWUSKI-w samej rzeczypospolitej-rozum i wiara w jednej parti


REJTAN-bo pieniądz sobie a bóg sobie, tak to nie ma. Na szable wyciągniętą przysięgnę, że tak to nie. I mówiąc to wyciąga szablę, aby po chwili ją schować


RZEWUSKI-bieda to grzech


DRUCKI-i marnotrawstwo to grzech.W jednej kieszeni medalik, a w drugiej kieszeni portfelik tu dotyka delikatnie jedną dłonią [lewą] lewą kieszeń, a następnie prawą, prawą kieszeń, jakby sprawdzając czy medalik i portfel są na swoim miejscu.


ŻONA REJTANA-wypijcie węgrzyna, młody panie szlachcicu, z własnej piwnicy wytoczyć kazałam


DRUCKI-wielkie dzięki ale nie

prawie niezauważalnie podchodzi Soplica i siada przy stole, gdy usiadł mówi


SOPLICA-bo tych wariatów co manicheizmy wyznają to ja słuchać nie chcę.Skąd oni to towarzystwo wzięli.


DRUCKI-ale gnoza i wystarczy


RZEWUSKI-a gnostyki gospodarkę topią, Babilon robią z Rzeczypospolitej.


DRUCKI-i rozum idą usypiać wykrzywiają twarze po kolei, Drucki, Rzewuski i Rejtan, Rejtan zanim zacznie mówić chrząka, aby dodać sobie śmiałości lub powagi


REJTAN-Pierwsza Rzeczypospolita wśród narodów będzie


ŻONA REJTANA stojąc, prawie cały czas stoi przy stole-będzie będzie jak nas ta zaraza gnozy...


RZEWUSKI-wychodzi taki z kościoła pokornie, a potem w tajemnicy przed Bogiem, dzieli dzieli świat na dwa.

i pion i poziom trzeba trzymać jak murarz

Ale co tu, oto jak widzisz, sam sam ksiąze Admam przyjdzie wieszczyć


REJTAN-to jest piękny wizjoner. Pojawia sie młody książe Adam Czartoryski, idąc usmiechniety w stronę stołu

Witamy kuzynie panie, podnosi się a za nim robi to samo Rzewuski, i Drucki, wita sie z nimi po kolei, ale najpierw z panią domu w naszej progi, prosimy, niech książe raczy usiąść pod drzewem wiśni i posłuchać jak ptaki w gruszkach, to słowiki, i jak powiesz wiosna choć póżna


KSIĄŻE ADAM-siadając po drugiej stronie stołu nie masz jak to polski dworek wiosną


ŻONA REJTANA-ale i jesienią


RZEWUSKI-coś mi mówi przepowiednia że ten będzie wielki duchem i niezłomny prawdziwy książę niezłomny


REJTAN-jeden dobry, i drugi, i trzeci, to najlepszy brydż w moim życiu

ja mu czapkę konfederatkę wręczę jako prezent w tym momencie bierze leżąca na krześle obok niego czapkę konfederatkę i usiłuje ją wręczyć księciu


KSIĄŻĘ ADAM odmawiając czapki, i grzecznie kiwając głową -O Gruszeczka, gruszeczki jakie piękne , miejsca drugiego takiego nie znajdziesz, sady kwitną i pola.


DRUCKI-i tyle ptaków śpiewa, rozgląda się , i rozkłada ramiona jakby coś nimi pokazywał wciągnij powietrze głęboko w płuca, i oddychaj wdycha głęboko powietrze zachwycając się. Rejtan przeszkadza im w rozmowie, przerywając im mówi


REJTAN-tu mamy kwiat wysmukły który leczy

i [dalej] śpiewa-”kółko graniaste sie rozleciało i ze szkatuły wyleciało trochę groza”


DRUCKI-przy takim budżecie na zbrojenia nie mogliśmy długo


SOPLICA-przy takim podatku na armię


RZEWUSKI-sumy śmieszne


REJTAN- i nie dziw że moskaliki przyszli, i króliki osadzili na tronie


SOPLICA-ale też jest odmiana, to oni...


REJTAN-Banki wszystkie poleciały, w Warszawie kryzys nowy, i mówili że integracja przyniesie cuda i deszcz pieniędzy spadnie


RZEWUSKI-kto w to wierzył? śmieją się wszyscy Poniński



SOPLICA-Kossakowski


KSIĄŻE ADAM-Branicki


DRUCKI-ale to zdrajcy


RZEWUSKI-i dali głowy na rynkach


ŻONA REJTANA-Chwała Bogu


REJTAN-Bóg to ukarał, jak popatrzał pełen miłości na kraj nasz


SOPLICA-a co niektórym pomniejszym, kazali na rynku im klękać, przed kościołem, i w ten sposób dali głowy. Bogu chwała za to


KSIĄŻę ADAM-i dobrze sie stało


DRUCKI -i bociany, ile bocianów tu, popatrz! rozgląda sie zachwycony


REJTAN-Bociany piękne, ale ja bym jeszcze Kraków zobaczył, Zamość i Sandomierz


RZEWUSKI-Wilno z Ostrą Bramą i Grodno, to jest ładne miasto.


REJTAN mówiąc to wzdycha -Grodno tak.Wszystko


RZEWUSKI-ale ja w biedę musiałem chwilowo popaść, żeby tajniki gospodarowania poznać dogłębnie,

A bieda jest grzechem


DRUCKI- Grzechem przeciw sobie, i przeciw rodzinie


REJTAN-i przeciw państwu, jak armię silną wystawić trzeba, jak obywatel w samych portkach a portfel i szkatułka pusta


DRUCKI-za co żołnierza uzbroić i wystawić,


ŻONA REJTANA-bieda, i lenistwo to grzechy wielkie przeciw Bogu i ojczyżnie matce naszej


SOPLICA-i gnuśność


REJTAN-my tu jak dux Moscoviae


RZEWUSKI-electus Magnus


DRUCKI-tak własnie


RZEWUSKI-siedzimy sobie jak Magnus, u wuja w Nysie, i pijemy węgrzyna ,dyskutując co nieco, a i asystę młodych panów mając, ale słusznie mówicie: bieda to wielki grzech i gnuśność, kto chce poratować ojczyzne, to leżeć mu i przekręcać z boku na bok musi być nie w smak


REJTANA-i w nosie dłubać


DRUCKI-i muchy na ścianie liczyć


SOPLICA-a na barłogu miły smród i ciepło, jak w raju prawie, to już przedsmak raju


REJTAN-chyba świńskiego raju


DRUCKI-trzeba w każdym razie, do szkatuł dokładać grosze, na silną armię, i zbroić się. A czyja ręka tam zagląda, to mu ją przytrzasnąć, i do ciemniacy zamykać


KSIĄZE ADAM machając rękami -bo teraz takie sejmy. Bardziej sejmy warcholskie przypominają, co w poszukiwaniu koryta przemierzają miasta i kraje.


REJTAN-Tak raczej jak warchoły, i warchlaki, te nowe posły za strawą, a co niektóre na mównicach, chrumkają jeszcze. Chrumkają tacy, zamiast oracje dawać i przemawiać.


RZEWUSKI-i żeby sobie większe chlewiki powystawiać, myślą


DRUCKI-i silne rządy


REJTAN-no dobrze, już lepiej powiedzmy co w gazetach o bankach piszą, wy tam, w miastach bywali


RZEWUSKI-tu w gazetach to samo, przejrzyj, o Gazeta Wileńska, Rzewuski bieże leżącą na stole gazetę i zaczyna ją przeglądać, potem zaczynają po kolei przeglądać gazetę patrzcie, piszą że krach


DRUCKI-nie ma stabilizacji, bo giełda w Warszawie leci i banki. Dużo banków


SOPLICA-kryzys wielki, z tą integracją, okupacją, nie przyjdzie nic dobrego


RZEWUSKI-nawet Szczęsny zbiedniał i wyszczuplał


DRUCKI-a ilu bankierów, na ulice poszło żebrać, a niejeden po śmietnikach, w poszukiwaniu jedzenia grzebie


RZEWUSKI-a gazety co piszą? A co im zapłacą, to napiszą


DRUCKI-a ludek kawiarniany w Warszawie, słuchać lubi-stolica, to i kawiarnie lubi i plotki. Świeczniki, na świeczniku być, to jest wszystko dla nich, a wczoraj, i jutro?


REJTAN-wszyscy wstają! Wszyscy powoli wstają, a gdy Rejtan kończy swoją kwestię siadają znów Niech żyje Polska, podnosić się, wiwatować, walczyć aż do zwycięstwa,


RZEWUSKI-a krzeczoty, to tylko do polowania, jako nagonka, jak gazeciarze


DRUCKI-oj krzeczoty i parkoty im w głowie! Tylko zamiast ojczyznę ratować, siedzi i udaje zająca pod krzakiem, a może i zającem jest, bo ma serce zajęcze, [nuci:] krzeczoty, krzeczotki, do gazety, do nagonki, i te małe myśliwskie pieski, najwyżej drugiej klasy...

a my mamy od Żywi i bogini siły



RZEWUSKI- i koty

SOPLICA-tak, ale jak o parkotach oni prawią, i myślą o krzeczotach jakiś, a myśl o władaniu szablą musi być, i o ekonomi folwarku, i uprawie ziemi, i modlitwach.



REJTAN-jak w naszym Nowogródku, po prawej tam sztandary świętej wiedzy, wiemy jak wznosić, a oni nawet sztandary będą chcieli pozmieniać żeby wszystko zamazać.


DRUCKI-Parkotka, Krzeczotka, wybiorą na żabiego króla


SOPLICA-Parkotka, kotka, żeby trochę potiurlać, puste głowy lubią to, lubią robić taki pusty hałas, i chaos.

RZEWUSKI-a my tu o ekonomi, twardy rachunek, jak mechanizm żelazny w zegarze, wyjmij śrubkę nie działa tu wyciąga zegarek, pokazując go


REJTAN-ale przez Golgotę nasza droga wiedzie

podrzeć cyrograf i podeptać


DRUCKI-spalić go


RZEWUSKI-I o ekonomi nie zapominać, patrzeć ile monet jest w kieszeni, i ile w skrzyni


REJTAN-twardym być i silne pięśći mieć


KSIĄŻE ADAM-i zdrowie


REJTAN-tak to wszystko, najważniejsze jest razem


RZEWUSKI-jedno bez drugiego sprawia ze świat ubogi sie staje


ŻONA REJTANA-i czegoś brakuje


REJTAN-a tak brakuje, w sto lat, sto wojen od naszego Zygmusia, i magnusa electa, najlepsi dali głowę i poszli do nieba


RZEWUSKI-najlepszy lud wyginął. A zawsze z tej iluzorycznej łąki, nowa trawa wyrośnie, zanim las nowy to mija zwykle trochę czasu


DRUCKI-a są niektórzy, własnej waluty chcą się wyrzec. Cesarskie mówią lesze. Milsze duszy, i słodsze. Takie te ruble piękne, ruble, ruble, rubliki. Przytulić się do nich położyć głowę na nich i spać, i jakie miłe.Urocze wprost.


SOPLICA-to najgorsze szumowiny


DRUCKI-o wróble o wróbelki przyfrunięcie, ja się do was modlę na kolanach, na czworaczkach przed wami z otwartą gębą odmawiam pacierz.


RZEWUSKI-batem po plecach go


ŻONA REJTANA ironicznie - one jakieś piękniejsze, bo złoty czerwony, jakiś brudny i zbyt swojski, zwyczajny i nie cudzoziemski. Po co nam władza własna, po co waluta swoja wydajcie wszystkie banki po co troski, na ołtarzu rubelka pomodlić i się pomodlić, jakie piękne są i jakie zagraniczne.Cicho siedzieć i żadnych sprzeciwów, za piec a ja jako ośrdnik zgarniał będę rubelki i wiernie pilnował jak pies pilnował stada. Wszystkim wydać wódki. Wódki i tłustego mięsa!Oj rubelki moje, ja sie chyba w was zakochałem, nawet żony przy was nie pamiętam wyraźnie ironizuje jakby kogoś przedrzeżniała


REJTAN-ale wróbelki odfrunęły. Odfrunęły z kieszeni, odleciały gdzieś i banki z nimi, a rynek z bankami runął, jak kiepskie rusztowanie, coś inwestycja w integracje nie ta


DRUCKI-nie trafiona


RZEWUSKI-rachunek ekonomiczny padł


SOPLICA-i flaga


ŻONA REJTANA -a miało być tak dobrze, i ta unia polsko-rosyjsko taka piękna


REJTAN-to był rachunek, ale ekonomiczny, bo komik ekonoma udawał, a rachmistrza błazen, złodziej patriotę, świniopas bohatera. Oszust na oszuście stał. Za darmo nie ma nic. Za głupotę płacić trzeba. Zostawmy to. Ja bym Adama do szkół poprowadził. Pacierz, szermierka, i Adam Smith, niech czytają szkota nauki, co z czego i skąd.


RZEWUSKI-i za wszystko zapłacić trzeba. Nie mamić za darmo. Nie bądż naiwnym dziecie, żeby nie być smieszny,.


DRUCKI-jak Opaliński z Poznania za powiększenie armi, na króla na sejmie się obraził, musiałby z kieszeni wyciągnąć, na nowy podatek tynfa jakiego dać. A sto lat później jego dzieci, pod ciężką dolą, co za kraj , nie da tu sie wogóle żyć, emigrują ludzie, emigrują.


SOPLICA-króla gotów obrazić był aby grosza nie dać na armię, wolał w niewoli jęczeć na uwięzi


REJTAN-tak było


DRUCKI-do Berlina wolimy jechać, na ulicy pracować, tak mówili niektórzy, ale podatku na armie nie damy


RZEWUSKI-pan Andrzej Tynf, to co innego, tego lubię, taki zabawny i wesoły -jaki układny jest i miły, z nami tak.Wszystko


REJTAN-pan marszałek wielkopolski na wojska grosza nie da


RZEWUSKI-ale limmunited dopiero odebrać takiemu -to by narobił, jak kogut na płocie by się nastroszył, i wąsa ze złości podkręcił


REJTAN-jak indor jaki, ... kukuryku


DRUCKI-i lemmunited


ŻONA REJTANA-to od limoniady?


REJTAN-pewno lemonajted united


RZEWUSKI-jak indory na płocie te posły, i po cudzoziemsku miłują gdaczeć, i krakać, u nich już lemunajted, choć po anglikańsku nie umią


SOPLICA-limoni jak że co? Panowie anglikują?


REJTAN-niezłe libretto sie kroi w tym momencie wszyscy głośno się śmieją, i zapanowała przy stole ogólna radość


RZEWUSKI-ale tu umysły nogami mocno na ziemi stoją, a głową są w górze


ŻONA REJTANA-a co niektórzy głowami w ziemi, u nóg carycy, a nogami w powietrzu wymchują cudacznie jakieś piruety i fikołki.


REJTAN-tak że złote koryta, wysadzane diamentami, wszędzie widzą, i złota trony, i złote sedesy


RZEWUSKI-sedes stupides seneks, wszyscy pod siebie i do siebie, żeby większa kupka pieniędzy urosła


DRUCKI-ech nie krytykujcie opiekuńczego państwa, mamki dzieci wszystkich


REJTAN-konfiturki wyjadać, dżemiki słodkie , miodziki, i dobrą wódką przepić, bażanty jeść i przepiórki, byle sie nie wyrwać z własnym poglądem, jeśli taki jest, jeśli czasem sie zdąży

-najlepiej nie mieć poglądów, ale z drugiej strony, kto sie wszystkiego boi temu na pogrzebie portkami do mszy dzwonią. Wy tak poważnie a my żartujemy przecież i kpimy.


ŻONA REJTANA-Momus nas ogarnął jakby była trochę zmęczona


REJTAN-popołudniowy bo wieczorny jest inny, trochę bardziej zjadliwy i kąśliwy. Złośliwy i wojowniczy.Wiemy przecież, spędzić życie w cieple, i nie wychylać się. Iść za głosem większości, czyli za demokracją, tu lifting by sie przydał, tu piling, a tam mała kosmetyka


DRUCKI-świat modli sie do brzucha, wiemy przecież to


RZEWUSKI-Susła i Gusła, jak pod Nowogródkiem


REJTAN-ni Leli ni Racheli w tym żadnej nie masz


SOPLICA-może szefem działu sprzedaży mi zostać?


REJTAN-a może kierownikiem piętra w stoisku handlowym


DRUCKI-albo na Wiosnę Ludów poczekać?


RZEWUSKI-koniec końców


ŻONA REJTANA-i początek początków

I jak tu żyć, jak się wszstko rozleciało. Rozciapało.


REJTAN-Rozmemłało


RZEWUSKI-rozeszło jakoś, i w szwach popruło.


KSIĄŻE ADAM-tak bez niczego żyć?


REJTAN-bez celu? Ja tak nie mogę. Ja tak nie umiem, i nie potrafię, tu moje Gruszewo upada razem ze mną. Żyć tak, bez mojego świata, który odszedł do przeszłości, i znikł?




ZAKOŃCZENIE


Goście odjeżdżają, a żona wychodzi, aby ich odprowadzić i pożegnać.

Tadeusz Rejtan wstaje, dobywa szabli i rozcina sobie brzuch, wbijając w niego szablę, po czym pada na stół martwy.


Koniec



Autor: Zee Jop





+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0