iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Wystawy
+ - 3

Chcę być dziełem Hagensa

13 02 2008 Edyta Mucha Artykuł był czytany 4606 razy
Źródło: materiały prasowe
Źródło: materiały prasowe

Co szokuje bardziej - twórca, czy jego zwolennicy?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Od kilku lat toczy się dyskusja na temat zasadności wystaw ekscentrycznego naukowca Gunthera von Hagensa. W Polsce ma on więcej przeciwników niż zwolenników. Jest jednak wąskie grono tych, którzy z własnej woli chcą po śmierci oddać się w ręce doktora. Zostaną poddani plastynacji – nowatorskiej metodzie preparowania ludzkich zwłok.


Jeden z szarych niskich bloków w śródmieściu. Właśnie tutaj mieszka Adrian. Zdeklarowany fascynat wystaw „Światy ciała. – Byłem na „Korperwelten” w Berlinie. Rodzina nie jest tym zachwycona. Ich to obrzydza. A dla mnie… to sposób na śmierć, albo raczej na nieśmiertelność. Chcę zostać jego dziełem. Niedługo jadę na kolejną wystawę. Może uda mi się spotkać z profesorem. Zapisałem mu już w testamencie moje ciało.
Pytany o powód swojej decyzji przytacza fragment „Exegi monumentum” Horacego – każdy chce mieć swój pomnik, ja sam nim [pomnikiem] będę – dodaje. – A może dzięki mnie ktoś się czegoś nauczy, profesor Hagens chce przecież popularyzować anatomię, edukować.

Opozycja

Kontrowersje budzi więc już nie tylko twórca, ale także jego zwolennicy. Adrian jest studentem medycyny. Jego koledzy z roku nie rozumieją przesłanek, jakimi się kieruje.
- studiując medycynę wszyscy zdajemy sobie sprawę, że ciało nawet po śmierci może odegrać ważną rolę. Stanowi na przykład naukową pomoc dla młodych ludzi kształcących się na lekarzy. Może uratować życie komuś, kto czeka na przeszczep organów. Ale to…- mówi Ania, koleżanka Adriana.

- To już jest pośmiertna prostytucja, a przynajmniej ekshibicjonizm – dodaje Marek. – W końcu ludzie płacą za wejście na wystawę. Hagens też biedny nie jest, podobno wykupuje zwłoki chorych na gruźlicę. Poza tym czytałem w jakimś artykule, że nawet kradł ciała bezdomnych. Ja tam bym nie chciał znaleźć się w takim gronie.
Napotkany przeze mnie profesor Adriana nie chce wypowiadać się na ten temat. Oddala się z niewyraźną miną.

Wciąż nie znaleziono odpowiedzi, czy przedsięwzięcie niemieckiego profesora to sztuka, nauka, czy może profanacja. Czy postępowanie twórcy preparowania ludzkich zwłok jest etyczne.

Tajemnica sukcesu plastynacji

Ludzi przyciąga świadomość, że mają do czynienia z prawdziwą śmiercią. Rozważania nad etyką Hagensa i oburzające głosy mediów tylko nakręcają biznes doktora. Na całym świecie wystawy obejrzało kilkanaście milionów ludzi. Telewizja i programy reality show przyzwyczajają do podglądactwa. Plastynaty dostarczają wrażeń, wywołują skandal, są pożądane. Sceptycy zastanawiają się, czy zwolennicy Hagensa swoim zainteresowaniem nie napędzają zabawy śmiercią. Czy nie sprzyjają rozprzestrzenianiu reifikacji, uprzedmiotawiania człowieka.

- Ja nie widzę w tym nic złego. Facet miał pomysł, wynalazł metodę, która mu pomogła go zrealizować. Mnie to nie przeszkadza. – Zdecydowanie oświadcza Adrian. - Po śmierci i tak nie będę już używał swojego ciała. Żyjemy w wolnym kraju, mogę robić, co zechce, tak jak on.

Jedynym nie potępiającym stanowiska Adriana wydaje się być bezdomny przysłuchujący się naszej rozmowie. – Pani, ja też bym chciał, żeby mnie tak ludzie za pieniądze oglądali. I co komu do tego.

Śmierć bez pogrzebu?

Gunther von Hagens nie odniósłby sukcesu, gdyby nie rzesza fanów jego twórczości. Oni go rozumieją, pomagają, oddają samych siebie na rzecz sztuki. Być może chcą żyć w przekonaniu, że po śmierci będą trwać nadal. Przeciwstawiają się przyjętym normom. Jakim? Najprostszy przykład – pochówek.

- Opętało go coś… Siły już nie mam do tego chłopaka. Do zawału mnie chce doprowadzić. Nawet pytał czy ja bym nie chciała na tą wystawę się oddać. Powiedziałam, że chcę normalny pogrzeb a nie takie ceregiele, a do niego to mi ręce opadają – mama Adriana wyraźnie nie popiera zainteresowań syna. – Moja jedyna nadzieja w tym, że może ten doktorek go nie będzie chciał. Mało ma tych swoich potworów…

- Uroczystość pogrzebowa może się odbyć, ale tak, żeby ciało było nienaruszone. Nigdy nie znosiłem widoku zakopywania trumny. Dzięki nauce profesora mnie to nie spotka – tłumaczy Adrian.

Polska mówi nie

Jedno jest pewne –żadnego plastynatu nie będzie można zobaczyć w Polsce. Władze nie wydały zgody ani na budowę fabryki, ani na zorganizowanie wystawy na terenie naszego kraju. Dla Adriana i innych osób zafascynowanych Hagensem nie ma to jednak żadnego znaczenia. Najważniejsza dla nich jest wolność podejmowania decyzji – dotyczących własnego życia i śmierci.




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 5

1. Edyta | 13:28 13-02-2008

ok, dzięki za sprostowanie. Mój rozmówca chyba tego nie wiedział, a ja nie sprawdziłam - gapa jestem;p pozdrawiam

2. Witold | 14:36 13-02-2008

a propos Wikipedii... Mogę tam zaraz napisać, że Hagens jest uznanym profesorem w Austrii i Tajlandii.

3. Anna | 08:40 18-02-2008

Bardzo interesujace. Plus

4. Karolina | 20:57 18-02-2008

nawet o tym nie wiedziałam, a artykuł czytałam z zainteresowaniem