Kultura / Wystawy
Infundybuła chronosynklastyczna z Trójkąta Bermudzkiego
Artykuł był czytany 6479 razy
Wprost niewiarygodne, co ludzka wyobraźnia może stworzyć dzięki metalurwii, dziwnie brzmiącego procesu, którego autorem jest wrocławski Machinotwórczy Artysta – Ferronnira.Mieszkańcy Wrocławia zapewne nawet nie wiedzą, że...
...gdzieś w okolicy tzw. Trójkąta Bermudzkiego (rejon ulic Traugutta i Kościuszki) rezydencję ma jeden z bardziej oryginalnych oryginałów Sztuki Przetwarzania Wolnych Części w Dzieła Sztuki. Owocem jego machinobolizmu jest wiele ciekawych arcydzieł purenonsensownych takich jak m.in.: Erosskop Fraktalny, Autoluminator alias Membrum Vibratus, Feminograf czy Infundybuła Chronosynklastyczna. A są to przedmioty, które oczywiście każdy szanujący się obywatel powinien używać na co dzień. Bo jak twierdzi sam Ferronnira: „Podobają się wszystkim. Wszyscy je pożądają nie mając nawet czasami o tym pojęcia”. Ja do tej pory nie mam pojęcia dlaczego zafascynował mnie na przykład taki oto zegar: Tempus - Pożerca Rzeczy.
Kiedy pierwszy raz spojrzałem na ten szalony czasomierz, poczułem że zakrzywienie cza-soprzestrzeni istnieje, a Einstein miał rację z tą swoją teorią. I szczerze mówiąc, by w nią uwierzyć od tej pory już nie potrzebuję jego matematycznych obliczeń. Po prostu spoglądam na ten wytwór-potwór-twór szalonej wyobraźni Ferronniry. Bo w rzeczy samej zegar tenże przypomina mi dzieło szalonego naukowca-eksperymentatora, który próbuje pochłonąć czas czymś na kształt wehikułu czasopożernego. Kolokwialnie rzecz ujmując, zegar jest tak odje-chany jak stuletnia maszyna do szycia mojej babci po tuningu wykonanym przez dziadka po babcinej nalewce z dzikiej róży. Gustowna metaliczna obudowa, futrzany cyferblat dla fetyszystów, no i zakręcony system nakręcania. Znów cytując artystę: „Zużywa się szlachetnie, nie tak jak urządzenia klonowane seryjnie, które to po swojej śmierci wracają na początek linii technologicznej”. W tym miejscu przypomniałem sobie o moim ślicznym i nowoczesnym do bólu odtwarzaczu MP3 znanej firmy, który zużył się szybko i nieszlachetnie po trzech miesiącach użytkowania. Chyba głównie z tego powodu, że w Chinach mają najkrótsze linie technologiczne, więc urządzenia muszą tam wracać szybciej.
Pomyślałem sobie też, że gdybym był psychopatycznym mordercą i chciałbym zabić tego, kto mi sprzedał taki nieszlachetny odtwarzacz, to z pewnością zaopatrzyłbym się w ten zegar, aby wystroić wnętrze swojej kryjówki. Co oczywiście nie znaczy, że we wnętrzach eleganckiego salonu tenże Pożerca Rzeczy nie prezentowałby się równie okazale, pożerany wzrokiem przez zaciekawione lwy salonowe. Bo jak wyczytałem na stronie internetowej twórcy, jego dzieła są idealne w każdym miejscu, gdzie się znajdą. Tak więc taki zegar sprawdził by się świetnie i w agencji towarzyskiej, i w punkcie skupu złomu, i w gabinecie przewodniczącego Grupy Trzymającej Władzę.
Może obrotowa główka jest wzorowana na Egzorcyście, ale według mnie wokół zegara unosi się niepokojący zapach filmów Davida Finchera. Albo nawet jakiejś sprawy wprost ze słynnego Archiwum X. Bo ta główka mogłaby być głową jakiejś ofiary, którą jakiś szaleniec zmniejszył niczym... Chyba trochę zagalopowałem się w swoich wizjach. Na szczęście ani ja nie jestem psychopatą, ani główka w środku nie jest prawdziwa. Przynajmniej tak mi się wy-daje. Tylko Ferronnira jest w stanie zdradzić nam tą tajemnicę. Zainteresowanych odsyłam do strony http://ferronneria.prv.pl, gdzie spotkacie mnóstwo innych, zaskakujących machionobolizmów. A które każdy koneser sztuki purenonsensownej mieć powinien. Nie podejmę się próby wyjaśnienia do czego służy taki Paniom Pticum i czy Repetitio Positivus rzeczywiście łagodnie usypia strudzonych erotomanów.
Ale jestem pewien, że Lottomat designed by Ferronnira zadowoli każdego wybrednego hazardzistę, wielbiciela sobotnich kumulacji i wkrótce w naszym kraju przybędzie milionerów, a Hubert Urbański znów straci posadę naczelnego gospodarza teleturnieju. I nie pomoże mu żadne koło ratunkowe.
Kiedy pierwszy raz spojrzałem na ten szalony czasomierz, poczułem że zakrzywienie cza-soprzestrzeni istnieje, a Einstein miał rację z tą swoją teorią. I szczerze mówiąc, by w nią uwierzyć od tej pory już nie potrzebuję jego matematycznych obliczeń. Po prostu spoglądam na ten wytwór-potwór-twór szalonej wyobraźni Ferronniry. Bo w rzeczy samej zegar tenże przypomina mi dzieło szalonego naukowca-eksperymentatora, który próbuje pochłonąć czas czymś na kształt wehikułu czasopożernego. Kolokwialnie rzecz ujmując, zegar jest tak odje-chany jak stuletnia maszyna do szycia mojej babci po tuningu wykonanym przez dziadka po babcinej nalewce z dzikiej róży. Gustowna metaliczna obudowa, futrzany cyferblat dla fetyszystów, no i zakręcony system nakręcania. Znów cytując artystę: „Zużywa się szlachetnie, nie tak jak urządzenia klonowane seryjnie, które to po swojej śmierci wracają na początek linii technologicznej”. W tym miejscu przypomniałem sobie o moim ślicznym i nowoczesnym do bólu odtwarzaczu MP3 znanej firmy, który zużył się szybko i nieszlachetnie po trzech miesiącach użytkowania. Chyba głównie z tego powodu, że w Chinach mają najkrótsze linie technologiczne, więc urządzenia muszą tam wracać szybciej.
Pomyślałem sobie też, że gdybym był psychopatycznym mordercą i chciałbym zabić tego, kto mi sprzedał taki nieszlachetny odtwarzacz, to z pewnością zaopatrzyłbym się w ten zegar, aby wystroić wnętrze swojej kryjówki. Co oczywiście nie znaczy, że we wnętrzach eleganckiego salonu tenże Pożerca Rzeczy nie prezentowałby się równie okazale, pożerany wzrokiem przez zaciekawione lwy salonowe. Bo jak wyczytałem na stronie internetowej twórcy, jego dzieła są idealne w każdym miejscu, gdzie się znajdą. Tak więc taki zegar sprawdził by się świetnie i w agencji towarzyskiej, i w punkcie skupu złomu, i w gabinecie przewodniczącego Grupy Trzymającej Władzę.
Może obrotowa główka jest wzorowana na Egzorcyście, ale według mnie wokół zegara unosi się niepokojący zapach filmów Davida Finchera. Albo nawet jakiejś sprawy wprost ze słynnego Archiwum X. Bo ta główka mogłaby być głową jakiejś ofiary, którą jakiś szaleniec zmniejszył niczym... Chyba trochę zagalopowałem się w swoich wizjach. Na szczęście ani ja nie jestem psychopatą, ani główka w środku nie jest prawdziwa. Przynajmniej tak mi się wy-daje. Tylko Ferronnira jest w stanie zdradzić nam tą tajemnicę. Zainteresowanych odsyłam do strony http://ferronneria.prv.pl, gdzie spotkacie mnóstwo innych, zaskakujących machionobolizmów. A które każdy koneser sztuki purenonsensownej mieć powinien. Nie podejmę się próby wyjaśnienia do czego służy taki Paniom Pticum i czy Repetitio Positivus rzeczywiście łagodnie usypia strudzonych erotomanów.
Ale jestem pewien, że Lottomat designed by Ferronnira zadowoli każdego wybrednego hazardzistę, wielbiciela sobotnich kumulacji i wkrótce w naszym kraju przybędzie milionerów, a Hubert Urbański znów straci posadę naczelnego gospodarza teleturnieju. I nie pomoże mu żadne koło ratunkowe.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 6
też plus aczkolwiek znów ktoś plusa bez uzasadnienia dał :(
pierwszy art. po fabryce LG
plus fabrykant z LG wrócił ciekawe jak tak firma jeszcze stoi?
plus :)
Podobno jeszcze stoi i inni fabrykanci LG sie wyzywaja :)














