iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Wystawy
+ - 0

„INSTRUKCJA: KONSEKWENCJA” - z listów do Mangi cz. 3

14 12 2009 ERYK MALER Artykuł był czytany 735 razy
Źródło: Eryk Maler - archiwum własne.
Źródło: Eryk Maler - archiwum własne.

Lalka… Muza… Marla Olmstead… aNTYORGAZM...

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
„INSTRUKCJA: KONSEKWENCJA”
- z listów do Mangi cz. 3
Eryk Maler 2009-12-14

Lalka… Muza… Marla Olmstead… aNTYORGAZM...
Lalka Prusa i film Hasa, uwielbiam ten konglomerat, Rzecki pada, koniec, muzyczka, reklama i na półkę, w której dalekiej odległej ogromnej przestrzeni piętrzy się zestaw wielu tysięcy skrzyń ludzkiej wiedzy, tej „zbędnej i szkodliwej, niebezpiecznej”, „odłożonej na potem” (Poszukiwacze Zaginionej Arki Spielberga). Nie czytajcie, zatem, przedstawiciele gatunku, bo to jakoby wbrew gatunkowi tekst jest i w niego skierowany. Lalka, jako symbol, idiom (cyrk, Pinokio, itd.) postać stale obecna w naszej ogólnoludzkiej kulturze. Spielberga: „Sztuczna Inteligencja”, a u Bolesława Prusa nie oznacza tej jednej pustej kobiety oczywiście, bo tytuł i tekst mówi naiwnym – kobieta, a mądrym - człowiek to: lalka, zawsze, każdy. Wiele sztuk bez lalek się nie obeszło. Nie możemy żyć bez pustej, lub pełnej, bladej lub zarumienionej, w majtkach lub bez, ale pięknej Barbie (i Kena), nie mogą żyć nawet w dalekiej przyszłości, gdzie, jako android już w Łowcy Androidów z pozaracjonalnie piękną muzyką Vangelisa nadal Ona sieje ogromne spustoszenie.
Moja muza Manga okazała się zamężną. Odsunęła w ostatnim czasie „w siną dal i męża, który ją zdradził i kochanka, który ją zlekceważył i mnie mistrza, który nie jestem ani mężem, ani kochankiem moich muz, a który traktuję ją surowo, jak lakę i Małgorzatę. Moje muzy mają od 5 do kilkudziesięciu lat lub nawet o wiele więcej, tak jak np. Joanna d'Arc. Najmłodsze, jak Marla Olmstead (ur. 2000) mają niejednokrotnie największe znaczenie – Marla Olmstead jest od ok. 5 lat niezwykle utalentowaną malarką i prekursorem Haloimpresjonizmu, i nie ważne czy wszystkie jej obrazy są autentykami, wystarczą te, które maluje na naszych oczach w filmach na (YouTube). Moją muzą nr 1 jest moja żona, którą znam niemalże od dziecka, kochałem ją, jako dziecko i kocham, jako dojrzałą, kocham wszystkie swoje muzy. Mogę się pochwalić, że umiem malować równie dobrze jak Marla Olmstead, a z jej obrazów bije we mnie nawet przez Internet - wiatr Boga. Zatem moja muza i Lalka o imieniu Manga, jak dobrze przypuszczacie zamilkła równie oburzona i zaskoczona, jak uwielbiona laleczka Wokulskiego, gdy po angielsku powiedział jej kilka bolesnych słów prawdy, może jeszcze ożyje, ale nie wielu prawdę znosi. Pojęcie lalki, więc jednak jest szerokie i obejmuje zasadniczo wszystkich, a postacie obejmuje zarówno kobiece jak i męskie. Co ciekawe w „Łowcy Androidów” to lalka, bo android, potrafi być w efekcie końcem ewolucji automatów bardziej ludzka jeszcze niż sam łowca i daruje mu ona życie, czego on jej odmawia. Ten sam finał, to o ludziach, ten sam przekaz, ludzie to lalki bardziej martwe często i sztuczne niż same „lalki właściwe”, marionetki, kukiełki, roboty – androidy, bo teatry kukiełkowe oczywiście opowiadają - o ludziach.
U Prusa też wszyscy to lalki ich mechanizmy zna tylko lekarz Wokulskiego, sprawiają mu kłopot kręcą w kółko, jeden i ten sam znany mu taniec, który sprawia, że musi je - naprawiać. Prus to nie Wokulski, Prus to oczywiście lekarz Wokulskiego, jednak każdy z nas musi zatańczyć swój własny taniec zanim upadnie, kto więcej tańczył więcej wie.
"Stańczyk" Leona Wyczółkowskiego 1898, cytuję: … Ten nadworny błazen, uznany też za mędrca i zarazem proroka, był niezwykle barwnym i ciekawym człowiekiem o interesującej osobowości oraz niepowtarzalnej umiejętności żartowania… Poznajecie? Tak, to ja mistrz - klaun, wielki klaun z obrazu Mangi, ja klaun rzekomo z horroru, jak o mnie napisała Anna, ale jak już pisałem:
…Dobre malarstwo - to naprawdę dobre malarstwo, a malarz wolny i niezależny, bezkompromisowy, czyż nie myśl o wielkich malarzach zawsze pozostaje z nami? A czyż można oddalić swe malarstwo od swego życia? Nie, nie można, dlatego maluję swoje życie najpierw, by potem namalować obrazy, i nie klaunem jestem, lecz błaznem, gdy muszę, i daję wam to, co od was dostaję, a nawet więcej, i nie muszę przepraszać tych, co mnie obrażają. Gdy mam zrobić smutną muzykę, a taka jest prawdziwa, to nawet celowo pogrążam się w smutku, a potem, robię smutną i prawdziwą muzykę, choćby była pełna wad, bo wady - to prawda, a malarstwo jest muzyką. A wy? Groby wasze, pobielone są, lecz wiecie dobrze, że, w środku zgnilizna. Te ostatnie słowa, to oczywiście bolesny i znany wam tekst i nieśmiertelny cytat, chyba, że nic nie wiecie i nic nie chcecie wiedzieć, i mylicie smutek ze złem, które sławicie… Eryk Maler 2009-05-01
Lalki w obrazie Leona Wyczółkowskiego, to tak jak i dziś marionetki sterowane wymuszonymi przez Państwo, jako system, Gatunek, jako system i Własne mechanizmy: zapadki, bomby we własnym mózgu – jako System Organizacji Jednostki, samobójstwa potwierdzają istnienie gotowego do działania mechanizmu autodestrukcji w reakcji na określony zestaw sygnałów własnych lub z otoczenia.
„Trzeba zatrzeć to, co mogłoby się ukazać, najlepiej trzeba zakwalifikować wszystkie teorie spiskowe, jako - tylko paranoję, już sama nazwa ma się kojarzyć z paranoją”, „mądrość potraktuj, jak reklamę i nazwij nowomową”, „trzeba być pewnym, że rodzice nie uświadomią dzieci, bo tego zabrania im ich własny mechanizm” połączeń synapsów:). „Trzeba by nikt nie rozumiał nic, a najlepiej niewiele”, „w szkołach zlikwidować trzeba wychowanie seksualne” i „trzeba stworzyć wrażenie, że wszystko odbywa się normalnie” i „najlepiej, jak to jest możliwe”. „Trzeba bagatelizować ilość samobójstw z miłości”, trzeba zakochanych odsyłać do psychologa, który „wyleczy ich - z nieuleczalnego” w ten sposób, a w ten sam sposób, zatem niejednokrotnie oszuka, bo „tego wymaga spokój społeczeństwa” (mechanizm państwa), „spokój gatunku”, mechanizm gatunkowy negujący tak, jak i państwowy wagę istnienia jednostki na rzecz większej całości, na rzecz populacji. Zakochanym zabrania się „nękania” osób, które, jakby nie patrzeć brały w zakochaniu tym czynny udział, typowa groźba w odwecie to sądy ograniczające dostęp do ukochanej osoby, psychiatra odmówi prawdziwości takiej wersji, zaproponuje leki ogłupiające, zmianę trybu życia, („na ochotę do seksu jest dobra duża dawka sportu”, „ na miłość lekarstwa nie ma”) - nieprawda, „odkochanie poprzez zamianę podmiotu, to dobra alternatywa”. To nic, że liczba samobójstw wzrośnie, liczy się spokój Państwa i spokój Gatunku (dążeń gatunkowych). Serie jesienno zimowych ciągów samobójczych, to już norma, wiadomości o nich przejadły się, „są nudne”. Prawda jest żenująca - przy właściwym treningu uzyskasz dostęp do wyraźnego obrazu automatyki zachowań w swoim otoczeniu, przewidzisz, co powie znajomy, ujrzysz jego gest zanim go wykona, ale to nie jest dozwolone, gatunek spróbuje temu zapobiec, otoczenie odkrycie mechanizmów potraktuje milczeniem, przejdzie do dalszej czynności, w celu zapomnienia i zapobieżenia dalszej analizie – mechanizm jest prosty, – gdy dowiesz się lub będziesz miał powiedzieć, to czego nie powinieneś, poczujesz przykrość, dużą przykrość, ogromną przykrość.
A jeśli jesteś prawdziwym mistrzem walki jednostki z gatunkiem, jako całość i kochasz nieprzerwanie, a stanie się to - bo mechanizmy wzajemnie się blokują i nie pozwalają ci na odkochanie się - przeżyjesz nawet autentyczny antyorgazm, może nawet dwa, tak jak ja. „Fałszerze rzeczywistości” wmówią ci ochoczo, że to początki i koniec padaczki lub raka mózgu, przyjaciele wykryją u ciebie paranoję i w najlepszym przypadku nie zgłoszą tego na policję. (Mam nadzieję, że dobrze wam się czyta), a może już doznajecie przykrości?
Jak Stańczyk Leona miałem często twarz zasłoniętą (moja pierzasta maska na zdjęciach) i z rozpaczy i ze śmiechu pod nią skrytego, żałosny to uśmiech, jak sami rozumiecie. Dziękuję ci jeszcze raz Muzo, że jakby nie było umożliwiłaś mi napisanie tych trzech części i jak to ja, postaram się ci to jakoś wynagrodzić, ze wszystkich sił się postaram.
Bo:
…Dobre malarstwo - to naprawdę dobre malarstwo, a malarz wolny i niezależny, bezkompromisowy, czyż nie myśl o wielkich malarzach zawsze pozostaje z nami? A czyż można oddalić swe malarstwo od swego życia? Nie, nie można, dlatego maluję swoje życie najpierw, by potem namalować obrazy, i nie klaunem jestem, lecz błaznem, gdy muszę, i daję wam to, co od was dostaję, a nawet więcej… Eryk Maler 2009-05-01
Bo:
Prawdziwy artysta – rodzi się nim i nigdy nie przestaje nim być. To boli i za to się płaci, i to nie jest żart.
I: po cóż miałbym udawać, że nie jestem mężczyzną.
I: tylko największym fantastom – udaje się dotykać niekiedy samej rzeczywistości, reszta nic o niej nie wie.
I: cóż by to była za frajda malować siebie nawzajem będąc nagimi, będąc zarazem malarzami i pozującymi jednocześnie.
- w wyobraźni - już to robię, nie: – ja robię to nie tylko w wyobraźni, lecz tu i w czasie realnym, i sami to widzicie.

I... Nic nie da się zaplanować, świat "nie jest" to my go stwarzamy,
inaczej go niema... – w przeciwieństwie do koloru w ciemności? Tak.
Trzeba tylko ominąć tych, co usilnie nas HAMUJĄ, lub nawet usilnie ciągną do tyłu – a robią to, ze strachu, Z WIELKIEGO STRACHU. Eryk Maler 2009-12-05
A, czy żal wam Muzy? Jeśli tak, posłuchajcie, oto, co myśli, czasem i o was inna moja i nie tylko moja, kochana i wybitna Muza. To tekst autentyczny. W Haloimpresjonizmie wszystko jest prawdą i dzieje się w czasie realnym, jak wiecie.
Czas x: …Eryk: I TY MÓWISZ, ŻE POTRAFISZ ZADBAĆ O SWOICH MĘŻCZYZN!!!???:(
Kobieta (i muza): czy ja kiedyś ci mówiłam, że o nich dbam?? Mam ich po to żeby ich wykorzystywać. Im więcej, tym lepiej! Żaden facet nie może dać wszystkiego na raz. Najlepiej uczyć się na żywych organizmach. A nie tylko teoretycznie. Jeden zna się na komputerach inny na malowaniu, a jeszcze inny na seksie. Jeden jest głupi, a drugi zabawny. Z jednym jest nudno, a z innym nie jest, dlatego zawsze pokornie należy ich słuchać i uśmiechać się jak pieprzą głupoty, a robić swoje!...
W następstwie powstał mój obraz „Różdżka” (lalka) i „robi swoje”:), to jeden z moich obrazów tzw. „magicznych”.
A TERAZ BARDZO POWAŻNIE:
PRAWDA W ZWIĄZKACH PRAWDZIWIE PARTNERSKICH ODGRYWA WIELKĄ ROLĘ - ZNACZĄCĄ DLA ICH: PRAWDZIWOŚCI.
Ja malarz Eryk Maler… poczyniłem w swym życiu na tym polu szereg doświadczeń, miłość jest zawsze dobra i zawsze usprawiedliwiona, złe jest kłamstwo i zazdrość, ale to mechanizmy, a gdy potraktujemy mechanizmy jak mechanizmy, a wyrzekniemy się kłamstwa, możemy doświadczyć prawdziwego katharsis, można kochać dwóch mężczyzn i można kochać dwie kobiety, można będąc mistrzem pokochać mężczyznę i kobietę, można niczego im nie odbierać, lecz bezinteresownie dać im siebie, swą krew swe oddanie i swą duszę i szczerą uczciwość. Negacja takiego zjawiska przez nieprzygotowanych na to i kierowanych wyłącznie przez mechanizmy, eliminuje zjawisko prawdziwej miłości i prowadzić może do samobójstwa osoby przez to odrzuconej i autentycznie skrzywdzonej wtedy. Potrzebna jest wtedy ta prawdziwa największa kultura, prawdziwa prawda powiedziana i niezatajana, nikt nie może wtedy kłamać lub milczeć, nikt nie może wtedy robić czegokolwiek w swych intencjach źle planowanego, złego w zamierzeniu, oddanie siebie i bliskiej osoby w bezpieczne i uczciwe nowe odkryte skupisko miłości jest doznaniem niebywałym, doznaniem nieba tu na ziemi, o ile stan ten jest spełniany stale i trwa – jest on bezpiecznym wtedy dla wszystkich, ale nawet mistrzom udaje się go utrzymać zazwyczaj krótko, jednak jest to wtedy ogromne doświadczenie życia, którego nigdy się nie zapomina. Ponieważ ludziom często brak altruizmu i negują prawdę oraz nie potrafią się wtedy wyzbyć egoizmu, a ich dotychczasowe związki zbudowane są na fałszywych przesłankach, przeto nie będzie im to wtedy nigdy dane, a spowodować wtedy może to szereg nieszczęść włącznie z najgorszymi, jakie mogą ich spotkać i na nich czekać… „a niebo jest tuż”… - Eryk Maler 2009-12-08
A i:
…Moja TEORIA HALOIMPRESJONIZMU – jest niezwykle skomplikowana i prosta zarazem - niezwykle, dlatego często zrozumiała jest dla małych dzieci i dla wielkich filozofów, pośredni w obserwacjach i rozumieniu - często nie wiedzą zupełnie, o co chodzi, inni myślą, że jest powtórzeniem Prawa Kontrastu Symultanicznego i Teorii Barw Komplementarnych, jeszcze inni, że powtarza to, co odkryli Neoimpresjoniści - ale tak nie jest. Ona neguje wielkość małych, w swym człowieczeństwie, dlatego oni ją negują i nazywają utopią, ze strachu przed nią. Wielcy koloryści i uważni obserwatorzy sami mogą doświadczyć jej sprawdzenia, a uczciwi wtedy potwierdzą ją. Inni, lecz wybitnie wrażliwi dostrzegą jej istotę i prawdziwość w dziełach ją potwierdzających, a będących przez to i pięknymi i prawdziwymi, pozostali są niejako kalekami i mogą w nią tylko uwierzyć… Eryk Maler 2009-11-24
Jeśli chcecie zapamiętajcie, to poezja i rzeczywistość w necie:
„…światło, liczy się światło, anioły podzieliły się na czarne (czerwone) i białe (niebieskie), niewidzący nie zauważyli, nieczujący zignorowali, niema tu już niemalże prawdziwych ludzi, dostawcy Internetowi dyktują warunki:), a państwo cieszy się, że na każdego przygotowało wielość haków, ustawy niwelują zapał, unia do wtóru zaczyna grać, złoty róg, jak był zgubiony, tak jest, podniosłem go tylko na… chwilę zaledwie, z zapałem zadeptali mą siłę, …
…rymy i proza… pozostała mi, (li:)) tylko koza?, Do… odsiadki?:):):) – Eryk Maler 2009-12-02
„a niebo przecież jest tuż” - Eryk Maler 2009-12-08
A:), to dla tych, co pomyślą, że jestem „tylko głupi”, …tak jestem, ale nie tylko, bo nie stawiamy W HALO na intelekt, bo to daje często skutek ODWROTNY, czyli – skutek błądzenia, tu: „nie czujesz, znaczy nie rozumiesz”, nikt nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego, ani o mnie, ani np. wszystkiego, co napisałem, lub co powiedziałem tu w necie, co zrobiłem tu w necie, a wiedza fragmentaryczna może tylko w błąd kogoś wprowadzić, nie ma, zatem innej drogi, jak opinie wydawać kierując się dobrą i prawdziwą (niekłamaną:)) intuicją, i to samo dotyczy całej sztuki i całej ludzkiej wiedzy o niej, bo pamięć ludzka jest zawodna i nikt nie zna całej historii sztuki (nikt!!!), cóż jednak - nie przeszkadza mi to wydawać i to trafnych opinii, robić ciętych ripost, gdy bazuję wtedy nie na wiedzy, bo ta jest ulotna, lecz na: intuicji. Ludzka wiedza zaś, mimo iż bezcenna jest tak ogromna, jako zapis książkowy i każdy inny, że nawet mała jej cześć nie pomieści się w niejednej zbyt małej na to głowie, moja też jest za mała, dlatego w halo nie stawiamy na wiedzę, lecz wykonując obrazy - na intuicję, a głównie na uczucie, następnie uczuciem je odbieramy. I: siła wiedzy jest ewidentnie potwierdzona, lecz siła intuicji, mimo to, w sztuce jest w stanie ją pokonać, tym się kierujcie. I gdy znajdzie się dwóch, którzy zechcą ze mną utworzyć Nową Frakcję Haloimpresjonizmu, frakcję ludzi nie „dobrych” i nie „złych”: lecz – takich, którzy wartość prawdy cenią ponad wszystko - wtedy powitam ich z radością i jak zwykle zaoferuję im wszystko i cierpienie i radość, w ogromnej ilości – a to jest i prawdziwe życie, i prawdziwa sztuka. Eryk Maler 2009-12-11
Serdecznie pozdrawiam
Malarz- ERYK MALER (Twórca Teorii Haloimpresjonizmu)
Telefon: 511445506
Email: incomal5@poczta.fm
…Chcecie sztuki – oto prawdziwa sztuka…







+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0