iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Wystawy
+ - 3

Kamil Kuskowski - bitwa o malarstwo

21 02 2008 Witold Szwedkowski Artykuł był czytany 3094 razy
Źródło: C:Documents and SettingsAdministratorPulpitObrazkiDSCF6559.JPG
Źródło: C:Documents and SettingsAdministratorPulpitObrazkiDSCF6559.JPG

Kres malarstwa wieszczony od czasu impresjonistów przeplatany jest, co trochę i co rusz nowymi odkryciami. Kasandryczna wizja rozmywa się pod kolejnymi warstwami nurtów i trendów, a nawet pojedynczych wystaw czy obrazów.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Tekturka pod piwo

Andrzej Chyra siedząc w barze z Janem Fryczem mówi o czarno-białym, „minimalistycznym” płótnie współczesnego malarza - może Sasnala, może Maciejowskiego. Lakoniczna i trochę krępująca aktora wypowiedź daje do zrozumienia, że dzieło to jest z pewnością modne, ale wskazane do powieszenia raczej ze snobistycznej konieczności. Nie dziwi zatem, że kaloryfer w podłodze wzbudzać może większe emocje… Ta śmieszno-smutna powiastka rodem z reklamy unaocznia los figuratywnych fetyszów, płaszczyzn stworzonych bez charyzmy i odwagi. Obrazy stają się obrazkami godnymi konsumpcji przez, tak zwany, rynek sztuki.

Ustąp, zwyciężysz

Termin „kres malarstwa” prowokuje i przypiera do muru, odbiera pole do manewru. Co zrobić? Chińskie słowo „kryzys” przedstawia się za pomocą dwu znaków: „niebezpieczeństwo” i „ukryte możliwości”. Wytrawny wojownik, uzbrojony jedynie w pędzel, umie w takiej sytuacji wykorzystać swoją wiedzę - robi świadomy krok wstecz – ustępuje, a przez to zwycięża. Kuskowski nie ma już złudzeń, że grudka białej farby, to błysk w oku albo, że rozmyta błękitna plama to niebo” wybiera zręczny manewr by wciągnąć nas w dotychczas nieznane malarstwo.

Kurz bitewny

Ściana galerii, a właściwie jej fragment o wymiarach 987 x 426 centymetrów, został pomalowany na jednolity kolor – szarość z delikatną domieszką czerwieni. Kolor ten nie jest bynajmniej przypadkowy, powstał z komputerowej analizy „Bitwy pod Grunwaldem”. Kuskowski zmieszał farby dokładnie w takich proporcjach, w jakich użył ich Matejko. Można pomyśleć, że to zabieg mało wyszukany i niewystarczający do zmierzenia się z matejkowską wizją bitewnego kłębowiska. Ale czy jest przez to mniej realistyczny? Niekoniecznie. Lipcowy żar, spalona ziemia i kurz wzbijany w powietrze tysiącami nóg i końskich kopyt były dla Matejki elementami niewartymi ani analizy, ani tym bardziej uwiecznienia. Spróbujmy sobie jednak wyobrazić rzeczywistą przejrzystość powietrza 15. lipca 1410 pod Grunwaldem… Czy aby wizja Kuskowskiego nie jest „bardziej realna od realizmu” Matejki? Hm?

Obraz filmowy

„Film potrzebuje dźwięku. Bez niego jest nudny jak malowidło”, a przecież kwestia ta pochodzi właśnie z filmu i to reżyserowanego przez malarza . Kuskowski po raz kolejny zręcznie i niespodziewanie ustępuje (czy wręcz cofa się) by osiągnąć zamierzony efekt. Z prostokątnego otworu w obrazie dobiegają nas stłumione dźwięki bitwy. Po przekroczeniu ramy i wejściu do środka słyszymy je, a poprzez wibracje powietrza nawet czujemy, jeszcze wyraźniej. Bitewny tumult; szczęk broni, krzyki, tętent koni - znajdujemy się w centrum stereofonicznej bitwy – wśród odgłosów z obrazu Aleksandra Forda „Krzyżacy”. Przywołujemy reprezentacje średniowiecznego starcia, znanego z galerii i ekranu, a przecież to nie obrazy przywodzą nam to skojarzenie. Wkładając pewien wysiłek by je sobie przypomnieć, rekonstruujemy, stwarzamy od nowa. Jak prostym zabiegiem przestajemy być konsumentami! Czy zatem konsumpcja i bierny odbiór leży w naszej naturze? Czy aby na pewno żyjemy w kulturze obrazkowej?

Sprzątaczka wie lepiej

Dyskusja jaką usłyszałem dzień po wernisażu nie tylko rozbawiła mnie, ale również ucieszyła. Mimo, że niezwykła oszczędność środków, jakich użył Kuskowski, nie trafiła do portiera w katowickim GCK i nie przywołała u niego pożądanych „fantazmatów narodowej świadomości”:
- Matejko obraca się w grobie – portier filuternie zagaduje koleżankę z pracy.
- Ale właśnie o to chodzi, że każdy może zobaczyć te bitwe po swojemu, patrzy na ten kolor i może sie wyobrazić jak to było. To ma się pojawić przed oczami. Wie pan bo w środku są jeszcze głosy z bitwy. No, z tego filmu, wie pan? – odpowiada pani o młodzieńczej wyobraźni. Choć w fartuchu i średnim wieku.
I może właśnie o to chodziło. Być może Matejko po raz pierwszy (w życiu?) turla się z rozbawienia i z uciechy zrywa sobie boki. Wykrzykuje przy tym z uradowaniem: No, wreszcie! Brawo!


Kamil Kuskowski
„Bitwa pod Grunwaldem według Jana Matejki”
wystawa w katowickiej galerii „Sektor I” potrwa do 15.03.2008 r.




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 5

1. Witold | 18:02 21-02-2008

Ups!. Bynajmniej nie chodziło mi o Andrzeja Frycza (Modrzewskiego) tylko Jana Frycza, Andrzeja Chyrę i Jana Matejkę. Pokręciłem i pomieszałem. Za nieusprawiedliwiony błąd przepraszam wszystkich zainteresowanych.

2. barbara | 19:15 21-02-2008

proszę następnym razem zgłosić błąd do redakcji

3. Anita | 10:30 22-02-2008

wiele tu sie mozna dowiedziec :)