iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Wystawy
+ - 2

Kulturwa

03 05 2007 Witold Szwedkowski Artykuł był czytany 1820 razy
Źródło: C:Documents and SettingsWitekPulpitlajkonik.jpg
Źródło: C:Documents and SettingsWitekPulpitlajkonik.jpg

Kraków pięknym miastem jest. Do tego jest i będzie europejską stolicą kultury. Nic nie zmieni tego faktu - ani pijani profesorowie Akademii, ani przemarsz ONR, ani tabuny brytyjskich turystów i ogólnie postępująca nijakość.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Okazja regularnych odwiedzin łikendowego Krakowa rozpalała moją wyobraźnię. Po latach posuchy wracały ożywcze wspomnienia czasów Hormonu, noclegowania przy Józefa 5 i studenckich objazdów terenowych z „nowożytnej”. Mnogość nowych, alternatywnych „ośrodków kultury” z wyszynkiem napawała nadzieją. Wieść gminna niosła, że monopol stoliczków od maszyn do szycia (i tych okrągłych), a także serwet i świeczników został na dobre przełamany. Ponoć wraz z przełomem nadeszło nowe - z nową muzyką, nowym wystrojem, a pewnie i nowym nastawieniem. Jednak po raz kolejny okazało się, że plotkom nie wolno ufać.
Towarzystwo po knajpach jakby takie samo: trochę niedobitków z lat ’90, trochę nowszego sortu w wieku późnostudenckim i nowy rzut zapędzający się na płycizny jak młode okonie. Na ścianach podobnie, gdzieniegdzie instalacje (choć głównie w tych miejscach, w których już były i 5 lat temu), w głośnikach podobnie (wciąż króluje druga tercja najchętniej ściąganych wykonawców), czyli ogólnie nieźle i średnio – „wszystko po krakowsku”. Klubów więcej, różnorodność większa, ale pijane facjaty nie wskazują na toczącą się właśnie jakąś tam rewolucję kulturalną. Kilkuletnia przerwa w odwiedzinach Krakowa mogłaby mi również objawić efekty choćby nawet ewolucji, ale jej chyba też nie ma.
Tylko nieliczne strzępki, które trzeba usilnie wydłubywać z nijakich doniesień. Jeśli ma się jeszcze nadzieję.
I tak na przykład, na przełomie marca i kwietnia w Nowohuckim Centrum Kultury można było podobno zobaczyć, że Kraków jest krajową stolicą mody (sic!). Jest to niebywała niespodzianka, bo po Poznańskich Targach Mody i łódzkim konkursie młodych projektantów Złota Nitka myślałem, że to raczej te miasta uchodzić mogą za stolice polskich tekstylnych. Jeżeli już Kraków nazywany jest polską stolicą mody (ja nie mogę!), to śmiało do peletonu można dołączyć spotkania z Modą w Bielsku-Białej i konkurs o Złoty Guzik diabła Boruty w Łęczycy.
Nie inaczej dzieje się w zakresie fotografii. Starania, by Krakowski Festiwal Fotografii stał się sztandarową imprezą fotografii polskiej, są równie żenujące, co poziom artystyczny klubu Madame Zaza. Namiastka rozmachu (czytaj: rozrzutu), z jakim próbuje się tą imprezę rozpowszechniać, urąga Festiwalowi Fotografii Cyfrowej w Częstochowie i Festiwalowi Fotografii w Łodzi. Zaraza pierdis crcoviensis (nadęcia krakowskiego) dotyka też tych mniejszych, na przykład Stalowe Magnolie. Lokal ten mieni się „najlepszym klubem muzycznym w Polsce”. Dlaczego? W znalezieniu odpowiedzi nie pomagają też „Prozac”, „Ministerstwo”, „Et...Cetera...”, które skąd inąd grają muzykę odmienną.
Jest jednak w tym wszystkim coś pocieszającego – choć nachalnie i wyniośle, to Kraków poszukuje jednak tożsamości. Tę starą traci nieubłaganie i może nawet bezpowrotnie. Hiperkonsumpcja przemysłu turystycznego zmusza do zamknięcia gołębi w kojcu, a ulicznych mimów nakazuje ustawić w szeregu. Szkoda, że wysokie aspiracje jednostek odpowiadających za kształtowanie kulturalnej tożsamości Krakowa nie idą w parze z rzeczywistością, a energia pakowana w promocję i rozgłos nie idzie tam, gdzie potrzeba jej do pracy.
Na koniec, wszystkim będącym w Krakowie proponuję zabawę: stańcie w okolicach barbakanu, jeśli to możliwe to gdzieś względnie blisko przystanku tramwajowego i spytajcie 10 osób „Którędy do galerii?”, następnie zanotujcie, ile osób nie będzie wiedziało, ile osób w odpowiedzi będzie chciało uściślenia, o którą galerię chodzi, a ile skieruje was do Galerii Krakowskiej.




+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0

1. Witold | 16:38 06-05-2007

Wisienką na tort krakowskiej atmosfery jest obraz i hasło lansujące 750 lat grodu Kraka. Na Rynku siedzą trzy skacowane, niewyspane, wypompowane (?), słowem sponiewierane celebrowaniem kanikuły postacie - Neptun, Syrenka i Kopernik.
Podpis: Kraków świętuje - ciężko wrócić do siebie.