iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Wystawy
+ - 7

Scenariusz ciszy

03 06 2006 Katarzyna Humińska Artykuł był czytany 3316 razy

„Panie, nie wywyższa się serce moje I nie wynoszą się oczy moje; ...

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
„Panie, nie wywyższa się serce moje

I nie wynoszą się oczy moje;

Ani nie chodzi mi o rzeczy zbyt wielkie

I zbyt cudowne dla mnie.

Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę;

Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki,

Tak we mnie spokojna jest dusza moja.”


(Psalm 131)



Nadchodzi piątek wieczór perspektywa 2 dni wolnych, 48 godzin, 2880 minut. Jak je wykorzystać, co zrobić by je dobrze przeżyć, by odzyskać siły po 420 godzinach pracy w zawodzie własnej codzienności? – myśli Agnieszka.


Zagłębia swoje 63 kilowe ciało w miękkim fotelu, okrytym dla niepoznaki zwykłym kocem w biało-brązową kratę. Kubek świątecznej jeszcze herbaty ( tej co dostała w komplecie z filiżanką na wymyślnym podstawku, prezent znaleziony w pudełku pod choinką), książka którejś z noblistek.


Cisza, tylko trójka i jej wieczorna audycja panoszy się dźwiękami po małym pokoju.


Długie nogi, odziane w szare, wypchane tu i ówdzie spodnie, spoczywają na małej pufie, sweter z niedobraną plama- pamiątka niezapamiętanej sytuacji.


Agnieszka zagłębia się w tak zwanym domowym zaciszu, czyta, popijając kolejne akapity małymi łykami herbaty.


Może kąpiel?- myśli Agnieszka prostując zastygłe po dłuższej chwili w jednej pozycji, ramiona i nogi. Nic tak nie odpręża jak ciepło wody otulające niemal każdą komórkę ciała. Aromoterapia też znajdzie tu swoje miejsce, olejki do kąpieli, balsam, szampon… wszystko starannie dobrane pod gusta zapachowe nozdrzy Agnieszki.

Więc kąpiel – mruczy pod nosem podążając, z szlafrokiem w ręku do łazienki.


Nic szczególne więcej się nie zdarzyło, poza kolejną rozmową z bliskim, jakimś nieprzypadkowym sms-em do przyjaciółki, kolacją z czasami odkurzonym z codzienności kieliszkiem wina – półwytrawnego do lub po kolacji.


Amen – niech tak się stanie, szepcze Agnieszka po skończonej modlitwie „ojcze nasz”. Zasypia snem sprawiedliwej, zasłużonej, niczym wojownik po bitwie.


Wreszcie wytęskniona sobota, która na szczęście zdarza się tylko raz w tygodniu. Małe lenistwo z rana.

Zakupy a może jakaś nowa sukienka czy buty?

Wcześniej umówione spotkanie, połączone z wcześniej umówionymi zakupami. Więc spotkanie, po perygranacji po markowych i nie sklepach, kawa z kawałkiem ciasta z czapą z bitej śmietany.


Obiad już we własnej kuchni, gotowany wspólnie z kimś bądź samemu. Coś szczególnego lub nie, zależnie od nastroju, chęci i obecności tej osoby bądź nie.


Wieczór w kinie lub teatrze, albo na gawędzie w towarzystwie niezliczonych filiżanek herbaty i w akompaniamencie różnej tonacji śmiechu przyjaciół.

Minął kolejny dzień, 12 godzin odpoczynku już jest poza granicą teraźniejszości.


W międzyczasie zdarzyło się bądź nie coś więcej, ile osób tyle przypraw dla tego sobotniego dnia.


Niedziela witana już z nutka smutku, kolejna noc nie będzie taka beztroska.


Sukienka wyciągnięta z szafy – chyba w genach czy historycznej przeszłości trzeba upatrywać tej niedzielnej elegancji. Robiąc makijaż uśmiecha się do swoich, uwieńczonych czarną kredką oczu.

Idąc na obiad do rodziców Agnieszka kupuje pęk tulipanów. To, co, że zima, mróz – zdają się krzyczeć kolorami kupione kwiaty. Dzielne stoją na baczność, póki starcza sił.


Na drodze poobiedniego spaceru jest kościół. Wstępuje.

Jezus na krzyżu, któremu rzeźbiarz wbrew logice wyrzeźbił uśmiech, jakby pytał: czy mnie kochasz?

- Hmm, dziwne pytanie, kwintestuje Agnieszka.

Co to wiec dla Ciebie znaczy miłować mnie? – jakby wdawał się w dialog uśmiechnięty, drewniany Jezus.

- O, to dobre pytanie, nie zastanawiałam się nigdy nad tym.

Trochę zawstydzona swoja ignorancją, wgłębia się w swoje myśli, znajduje odpowiedź w analogii Jezusa do bliskiej, ukochanej osoby, ogólnie ujętej w analizie Agnieszki.


Wieczorem Agnieszka idzie na stacje przywitać męża, nie męża, na którego czeka już w jej lodówce ser pleśniowy i wino.

Wracają razem, objęci, uśmiechnięci. Ona słucha relacji z podróży, on patrzy na nią tęsknie. Mała sprzeczka po drodze, żeby nie było zbyt idealnie, nieprawdziwie.


Dalej zostawiam Agnieszkę samą, nie samą..




Agnieszka, Monika, Renata .. imię, wielość scenariuszy nie gra roli, tylko ta cisza miedzy chwilami zawsze ta sama.





Katarzyna Humińska





+ - 7

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Karolina Janik, Marcin Stelmaszczuk, Katarzyna Cieślak, Aga burza, Katarzyna Kozłowska, Daniel Norkus

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Daniel | 13:30 03-06-2006

takich tekstów nie wypada komentować, tylko przeczytać jeszcze raz i się zastanowić. mnie się podoba takie pisanie.