STREET ARTykuł - okiem aparatu
Artykuł był czytany 4267 razyOstatnio pisałam o sztuce ulicy, dziś pokażę Wam ją: taką, z jaką obcuję na codzień, wędrując ulubionymi, kieleckimi ulicami. Zapraszam do pójścia ze mną w zaułki miasta niekoniecznie ciemne...
Przyjechaliście do Kielc, chcecie zwiedzić miasto. Jeszcze latem, po zejściu do podziemnego tunelu dworca PKP, powitałoby Was świetne, rzucające sie w oczy, czerwono-srebrne graffiti. W tydzień po zrobieniu tego zdjęcia, jakiś "esteta" zamalował je farbą. Zainstalowano w tym miejscu plastikowe tablice, na których miały znajdować się ogłoszenia. Nikt ich nie wykupił, od kilku miesięcy po prostu... wiszą tam.
Idź w ich stronę (czyli w prawo), oddalając się od centrum miasta: wrócimy tam później. Wyjdź na ulicę Mielczarskiego, niedaleko wyjścia zobaczysz most oraz fabrykę, gdzie powstaje twój ulubiony "Majonez Kielecki" (sic!). To ważne, idziesz wzdłuż ogrodzenia fabryki, które prowadzi Cię nieco w dół, na ulicę Grunwaldzką. Tam kolejny ważny punkt naszej wycieczki, bo fabryka oprócz majonezu, udostępniła artystom kilkaset metrów ściany, na której można mazać do woli. Zobacz ze mną kipiący kolorem napis i mojego ulubionego rekina. On odpada, widzisz? W tej chwili już go nie ma, ktoś stworzył w jego miejscu coś lepszego, nowego. Sztuka uliczna jest ulotna, to jeszcze jeden z jej walorów.
Gdy już obejrzysz wszystkie graffiti i szablony (ojj, potrwa to, potrwa!), cofnijj się do mostu, o którym już była mowa wcześniej. Przejdź przezeń, idź cały czas prosto, wzdłuż torów kolejowych. Od prawej strony miniesz drewniany kościółek, z daleka zobaczysz metalowe przęsło kolejnego mostu. Dojdź tam, skręć w prawo: jesteś dokładnie na ulicy, którą miałeś odnaleźć. Idź nią. Jest bardzo malownicza, spokojna, obsadzona kasztanami. To będzie miły spacer, naprawdę. Już przy końcu ulicy, po jej drugiej stronie zobaczysz przystanek autobusowy. Podejdź do niego. Tam jest Coś Pozytywnego:
Ta niesamowita rzecz, to sztuka w dobrym wydaniu. Niedaleko tego miejsca, ma swoją siedzibę mocno humanistyczny kierunek AŚ. Cośtam-cośtam z edukacją artystyczną w nazwie. W skrócie: malarze, rzeźbiarze, graficy - artyści wszelkiej maści. A ten malunek na przystanku, to projekt dwóch niewiast z powyższego kierunku. To nie malowane sprayem, a najprawdziwszymi w świecie farbami olejnymi. Obraz po prostu, na ulicy. Hmm... pozachwycałeś się? To jak już jesteś na tej Karczókowskiej, to idź do jej końca już, wespnij się i zwiedź Karczówkę, obejrzyj panoramę Kielc ze wzgórza, przejdź się po rezerwacie - to żelazny punkt wszelkich wycieczek szkolnych: żeby nie było, że ja to tylko street-art i street-art. Gdy zejdziesz ze wzgórza, idź w dół ulicy Jagiellońskiej do stacji krwiodawstwa. Tam musisz wsiąść w autobus: najlepiej w 22, 1 albo 31, bo one dowiozą Cię do następnego ważnego miejsca na szlaku naszej wycieczki. Wysiadasz za parkiem, przy tzw. Krakowskiej Rogatce. To trzeci przystanek od tego, na którym wsiadłeś. Gdy na nim stoisz, to obok masz budynek WDK: obejdź go idąc od prawej strony, jakbyś nie wiedział, zapytaj kogoś jak dojść na "Aleję na Stadion". Przy bocznym wejściu do WDK-u, zobaczysz coś takiego:
Ja to nazwałam "I love Kasia", nie wiem, kto malował. Podejrzewam takiego jednego... nieważne. Popatrz na to. Pamiętasz, jak mówiłam, żeby nie mazać po ścianach "zabytków"? Otóż kielecki WDK, to taki właśnie zabytek. ALE! Maziaju tego nie umieszczono na froncie, tylko z boku, nie od razu rzuca się w oczy. No i jak wygląda, to widać na fotce: idealnie mieści się we wnęce, komponuje się z ogólnym wyglądem budynku. Nikt chyba nie miał za złe loozakowi, który chlapnął tam coś takiego... Jak się okazuje, utylitaryzm to nie tylko domena sztuki epoki oświecenia. Obejrzałeś? Cofnij się więc, pójdź do parku. Uważaj na deszcz ptasich odchodów w alei, nie żartuję, i to wcale nie jest śmieszne. Kieruj się w stronę sadzawki. Ją również musisz obejść nieco dookoła, masz dojść do legendarnej kieleckiej rzeki, Silnicy (czyli Belnianki - nie mówmy o tym). Idź wzdłuż niej. Natkniesz się na skate-park, a w związku z nim, sam chyba wiesz, na co jeszcze:
Szablony, graffiti, wlepki... dużo ogladania, naprawdę. A jakbyś zgłodniał, musisz przejść do mieszczącego się nieopodal Kebab-baru. Tam zobaczyć możesz ogromne wlepy (mocno niestety zniszczone), oraz... tak, tak, kielecką galerię szablonu. Umieszczoną na... ścianie tegoż właśnie Kebab-baru. Ja nie wiem, czy Banksy był w Kielcach, ale szczur wygląda jakoś tak... znajomo. Zobacz... i inne jeszcze, jest tam tego dużo, tu tylko takie wybrane.
Zamówiłeś tego kebaba? Tylko nie wegetariański, feta jest koszmarnie słona, wiesz. Kebab to musi być z baraniną, a nie! Czekając, obejrzyj wszystko dobrze. Jak Ci dadzą szamę, idź prosto, do skrzyżowania. Będziesz miał dużo cukierni, lodziarni i kawiarni wokół, a naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy kultowe (przynajmniej dla mnie) kino Moskwa, po prawej w głąb parku, biło będzie źródełko Biruty. Tak, tak, Syzyfowe Prace. Dobrze sobie z podstawówki kojarzysz, bo Żeromski tam właśnie kokietował koleżankę z gimnazjum. Nie chcesz tam iść? Od razu skręć w lewo, ciamkając kebaba idź, aż dojdziesz do głównego deptaka moich kochanych Kielc i do nieśmiertelnego, śmierdzącego McDonalda. Nie chcesz tam iść, masz przecież kebaba. Idź w dół ulicy (czyli po numerach w górę), aż dojdziesz do punktu z którego wystartowaliśmy, czyli do dworca PKP. To, co Ci pokazałam, to oczywiście kropla w morzu, ale tylko mi napisz: chcesz zobaczyć więcej? Bardziej poznać street art kielecki? Kolejne postacie z tego "półświatka"? Ze mną? Zdjęcia są, jak masz fazę na łażenie ze mną: Kinią-przewodniczką po mieście, napisz pod artem, zastanowię się... póki co, zmykam. Muszę szablon dociąć...
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
Fajne! Nigdy nie patrzyłem na Kielce z takiej perspektywy.
Podoba mi się Twój artykuł (jak zawsze) ale myślę, że za bardzo gloryfikujesz graffiti, które często jest tylko zwykłym wandalizmem (nie zawsze!), a stwierdzenie: "Ta niesamowita rzecz, to sztuka w dobrym wydaniu." jest trochę na wyrost. Nie zużywaj tak wielkich słów na tak małe i ulotne rzeczy, bo jakich użyjesz gdy spotkasz tą naprawdę Wielką. Pozdrawiam.



























