iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Sport / Extremalnie
+ - 0

London calling...

10 12 2008 Krzysiek Gońda Artykuł był czytany 2027 razy

Londyn – kiedy nie spala się w całej swej rozciągłości - zamarza dla odmiany, lecz zamarza punktowo. Niemym świadkiem takiego wydarzenia stała się nieczynna elektrownia węglowa: Battersea Power Station.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Tuż obok molocha, który niebawem przeobrazi się w prestiżowy apartamentowiec, wyrosła wysoka na ponad trzydzieści metrów arena zmagań dla ponad stu sportowców z czternastu państw. Pięćset ton śniegu w ciągu czterech dni, setki oddanych skoków, dziesiątki trików z najwyższej półki – Panie i Panowie, witamy na londyńskim festiwalu zimowych sportów grawitacyjnych Freeze.


24.10

W pierwszym dniu zmagań z największą skocznią Zjednoczonego Królestwa, snowboardziści walczyli o tytuł międzynarodowego mistrza Anglii miejskiego Big Air. W dwóch rundach kwalifikacyjnych obejrzeć mogliśmy m.in. Dannego Wheelera (GBR), Dana Wakehama (GBR) czy Marco Grilca (SLO). W drugiej grupie, w poważnym upadku ucierpiał siedemnastoletni Sam Turnbull (GBR), który zawody opuścił w karetce. Jak dowiedzieliśmy się od Sama Culluma (GBR), miał on stracić równowagę na najeździe i w efekcie został wystrzelony w powietrze bez żadnej kontroli nad torem lotu. Niedługo później Cullum przekazał nam informację, że Turnbull ma się dobrze i nic nie zagraża jego zdrowiu. Sam konkurs obfitował na szczęście w udane tricki, z których najlepsze to: double backflip Marco Grilca (SLO), czy frontside 1080 tailgrab Gerome Mathieu (FRA). Jedynemu reprezentantowi Polski – Tomkowi Tylce – nie dopisało szczęście: jego dwie próby backside 720 oceniono na dwudziestą pozycję w jego grupie. Przy pierwszej „siódemce” Tomek wylądował czysto, ale sekundę później zahaczył deską o wyrwę w zbitym lądowaniu i skończył niezbyt czystym frontflipem. W drugiej próbie niestety podparł się zaraz po dokręceniu ładnej „siódemki” i sędziowie bezlitośnie pozbawili go możliwości walki w finale. Ostatecznie mistrzem Anglii w miejskim Big Air został Słoweniec Matevz Petek, za którym uplasowali się Kevin Backstrom (SWE) i Gerome Mathieu (FRA). Zwycięzca był mocno zaskoczony, ale zapowiedział, że pójdzie za ciosem i w sobotę w trakcie zawodów Pucharu Świata zaprezentuje switch 1080.

25.10

W kolejnym dniu zawodów kapryśna, angielska pogoda dała o sobie znać, doprowadzając do ponad trzy godzinnego opóźnienia w harmonogramie imprezy. Piątek należał wyłącznie do freestylowych narciarzy, wśród których o awans do finału walczyło również dwóch Polaków: Marek Doniec i Szczepan Karpiel. Niestety nie udało im się wyjść z grup kwalifikacyjnych, a zwycięzcą narciarskiego Big Air został PK Hunder (NOR), zaraz przed Simonem Dumontem (USA) i Richardem Perminem (FRA). Szczepan Karpiel tak ocenia swój występ - Gdybym dał radę dolecieć ciut dalej, miałem szansę dostać się do finałowej szesnastki stylowym 540 z undermutem i rodeo. Tutaj chodziło o stylowe lądowanie, a nie o szarpanie się na nie wiadomo co. W tym sezonie zostaję w Austrii i ciężko trenuję. Postaram się jak się tylko da!” - zapowiada Szczepan. Ukoronowaniem piątkowych zmagań we freeskii były koncerty m.in. The Automatic, czy The Enemy.

26.10

Sobotni Puchar Świata snowboardzistów zgromadził tysiące spragnionych widowiska fanów, a zawodnicy dostarczyli im mocnych wrażeń już w kwalifikacjach, gdzie pokazano np. frontside 900 (Stefan Gimpl, AUT), backside 900 (Scotty Lago, USA) czy nawet switch backside rodeo (Danny Kass, USA). W drugiej grupie startujących dech publiczności zapierały m.in. switch backside 900 (Flo Mausser, AUT), cab 900 (Matevz Petek, SLO), frontside 1080 (Chris Soerman, SWE), czy double backflip (Juuso Laivisto, FIN). O tytuł najlepszego tricku zawodów rywalizował Ulrik Badertscher (NOR) – frontside 1260 – ze Scottym Lago (USA), który ostatecznie wygrał Best Trick swoim double backflipem to late backside 180. Z dziesiątki zawodników, którzy awansowali do finału, najlepszy okazał się Peetu Piiroinen (FIN), a za nim kolejno Stefan Gimpl (AUT) i Benedikt Nadig (SUI). Nasz reprezentant (Tomek Tylka) niestety nie dokręcił backside 900 w pierwszej próbie, a w drugiej udało mu się uniknąć upadku z groźnej wysokości, co wyjaśnia trener British Freestyle Team, Hamish McKnight - Tomek startował pod koniec drugiej stawki i – na ułamek sekundy przed wyjściem z progu – trafił w koleinę, przez co nie mógł wyprowadzić odpowiedniej rotacji. Dobrze o jego przygotowaniu technicznym świadczy to, że z tej sytuacji udało mu się wyjść cało i wylądował na obu nogach.

Udało nam się również porozmawiać z czwartkowym triumfatorem, Matevzem Petkiem: „Jestem delikatnie zawiedziony, nie mogłem nabrać pożądanej prędkości i nie pokazałem tego, co chciałem, kończąc zawody na dwudziestej pozycji. Następna szansa już niebawem – wybieram się na Dachstein Pleasure Jam, gdzie mam nadzieję rozwinąć skrzydła.” Po dekoracji zwycięzców widownia mogła wybierać między premierami Forum or Against’Em i The Boned Age, a koncertami Trouble Andrew, Sway, Iglu + Hartly, czy największej gwiazdy całego festiwalu: Cypress Hill. Dzień później dotarły do nas ostateczne wnioski Szczepana Karpiela - Wypadałoby zorganizować takie zawody w Polsce. Nie jest to żaden problem, a mogą się znaleźć na liście międzynarodowych eventów  skali freestyle czy London Freeze  Warszawa, Kraków… pomyślcie o tym sponsorzy, zawodnicy i organizatorzy!





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0