iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Sport / Extremalnie
+ - 0

Solo Machine

23 05 2007 Jan Wieczorek Artykuł był czytany 4696 razy

Sfrustrowani codziennością ludzie chcą pokonać lęk, poczuć adrenalinę, zaznać ryzyka na własną odpowiedzialność - a zarazem uciec od codziennej rutyny, w której tkwią, świadomi własnej bezsilności. Ekstremalne, sportowe sekty!

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Do porażki życiowej człowieka przyczynia się jego wada, duma oraz próżność, której człowiek sam nie jest w stanie pokonać.

ABEND - To jak rytm muzyczny, kolejność sekwencji, przebieg zapisany na liniach pięciolinii, pokonuję w stylu najbardziej klasycznym jedną z tak zwanych dróg kursowych. Za chwilę sforsuję pipanta – odstrzelony blok granitu górujący trzydzieści metrów nad czubkami świerków. Potem wyminę tych wspinających się z liną i stanę boso na platformie szczytowej Krzywej Turni. Jestem w Górach Sokolich, po przeciwnej stronie Kotliny Jeleniogórskiej znajduje się Perła Zachodu z wytyczonymi przeze mnie ascetycznymi liniami w granitognejsie. Być może ktoś w tej chwili podobnie jak ja gdzieś tam w Muszli koncertowej, wymachuje rękoma, być może zaczyna dopiero przygotowywać się do pokonania najtrudniejszej połaci ściany. Próbuję pomnożyć to przez Tatry, Dolinki Podkrakowskie, Hejszowinę, Boux, Franken Jurę... . Nie ważne gdzie jak i dlaczego, tylko łoić, łoić i łoić.

Rynek: ANDRZEJ – Stonka, gdyby nie ona, całkiem przyjemnie robiłoby się zakupy na miejscowym bazarze.
ANDRZEJ - Potrzebuję włoszczyzny, główkę czosnku, paczkę kogutków i błagam panią! Niech pani się pospieszy, czas to pieniądz!
SPRZEDAWCZYNI - Panie Andrzeju robię, co mogę.
ANDRZEJ - Chleb jest, margaryna jest, cebula?
SPRZEDAWCZYNI - Widzi Pan, jaka pogoda, niby słońce świeci, a zimno, ale w sobotę ma być 18 stopni...
ANDRZEJ - Dobrze, że o tym pani wspomniała muszę jeszcze puścić totolotka.
ANDRZEJ - Ach ten mój syn – Wzdycha kierując się na drugą stronę ulicy – Mógłby, choć trochę wspomóc ojca, a nie tylko ciągle jakieś tam pierdoły w jego głowie. Do roboty mu się nie chce iść, do żeniaczki też mu się nie spieszy... I czemu się pchasz pod nogi babo! Gotuj mu obiady jak frajer, bo sam sobie nie zrobi. Nawet recepty na nowe okulary człowiek nie może zrealizować, tylko karm darmozjada!

ABEND - Granit, piaskowiec, węglan wapnia! Pierwszą moją asekuracją był sznur żeglarski długości trzynastu metrów, karabinek holowniczy oraz uprząż strażacka. W ten sposób mogłem przełamywać bariery psychiczne wspinając się z Mariuszem między innymi na Jeleniej Skale. A wcześniej oczywiście wchodziło się na rozmaite skałki, a to w Karkonoszach, a to w Rudawach lub kontynuowało wspinaczkę ze złamaną ręką na tatrzańskiego Kościelca.

Kolektura lotto: ANDRZEJ - O widzę jest nowy biuletyn systemowy?
KRYSIA - Tak panie Andrzeju majowy.
ANDRZEJ – Biorę.
KRYSIA - A kuponów ile?
ANDRZEJ - A niech będą trzy!
KRYSIA - Chybił trafił, czy skreśli pan sam?
ANDRZEJ - Pani Krystyno sprawa się trochę komplikuję, muszę wyskoczyć na około godzinę, mogłaby mi pani w tym czasie przetrzymać te dwie torby z żywnością, mam coś ważnego do załatwienia, kupony wezmę z sobą.
KRYSIA - Znowu jakieś kombinacje?
ANDRZEJ - Wie pani, nie ma zlituj, sam muszę wszystko robić.
KRYSIA - Nie jest pan taki stary, aby żyć samotnie.
ANDRZEJ - No nie, ale gdzie mi tam do powtórnej żeniaczki. Chyba, że pani składa mi ofertę?
KRYSIA - Ależ panie Andrzeju, niech pan już bierze ten biuletyn i przychodzi za godzinę, popilnuję siatek.

ABEND - Nasz ogródek wspinaczkowy,ściany, rajbungi, przewiechy, kominy, rysy, pipanty, okapy, odstrzelone formacje, dachy iglice, filary...

Bar piwny: ANDRZEJ - liczby, od nich niemal wszystko zależy! Gdyby pani Krysia zdawała sobie sprawę, dlaczego musiałem zostawić u niej te torby, gdyby barman, u którego od niepamiętnych czasów zamawiam piwo rozumiał, że nie do końca jest tak, jak mu tłumaczę, że owszem mam pieniądze, ale zarządzam nimi jak dupa, nie siedziałbym teraz przy tym stoliku, nie byłoby tak przyjemnie, a nawet piwo, kolejne szklanki tego napoju nie smakowałyby tak dobrze. Lepiej jest myśleć, że wszystko się uda, lepiej jest dawać ja „idealne”. Tak wyprzedzam Lice, mimo tego, że jest właścicielem tej knajpy. Nie chcę myśleć ile już czasu spędziłem w TESCIE? Ile jeszcze upłynie zanim będzie mi dane znaleźć odpowiedni system. Miota się we mnie irytacja, gdy widzę, jak jego dzieciak opierdziela się w kelnerowaniu! Gdybym trafił szóstkę nie zobaczyliby mnie tu! – Andrzej skreśla kupony totolotka. - Szesnaście, siedemnaście. Pod rząd. Dwadzieścia cztery, tyle ile lat ma Adam. Osiem, czterdzieści jeden i... No wreszcie nadchodzi wydaje mi się... Ten szczeniak chyba coś podejrzewa.
BARMAN – I jak Andrzej płacisz?
ANDRZEJ – Odfajkuj proszę.
BARMAN – Zeszyt, gotówka?
ANDRZEJ – Na krechę. Do końca miesiąca na bank oddam. 16,17,24,8,41 i - Andrzej liczy szklanki wypite i niedopite – Krew jego dawne bohatery, imię jego 4!

ABEND - Techniki: klasycza – trzech punktów oparcia, znaczy się albo stoisz na dwóch nogach, jedną ręką się trzymasz, a tę drugą masz wolną lub zwalniasz jedną z nóg, aby wydźwignąć się wyżej, a ręce jak na drążku kurczowo trzymają się chwytów. Zapieraczka – sprawdza się w rozmaitych kominach i przerysach. Technika klinowania, polegająca na wkładaniu dłoni, nóg, palców, a nawet jak trzeba głowy w rysy i szczeliny - czasem bolesna niesamowicie. Forsując rozmaite filary i kanty sprawdza się technika odciągu i techniki dynamiczne, strzały, balans, dead point, to już w formacjach przewieszonych dachy okapy etc.! Jak drapieżnik, patrzę z góry na wszystko. Przez Dolinę Bobru mknie z prędkością 20 kilometrów na godzinę pociąg z Wojanszyngtonu, do San Fran Trzcińska lub odwrotnie z Wrocławia do osady pod Sokołami. Sukces to, jak mawiał Artur Rubinstein - dwadzieścia procent talentu i osiemdziesiąt procent pracy. - PKP niknie, pełzną już w górę potencjalni rywale ich garby wypełnione linami, rozmaitego rodzaju szpejem, dobrze ich widać, Większość to, studenci, wybierający w zastępstwie basenu, czy siłowni zajęcia na ścianie wspinaczkowej. Będą z nich charty, przez pięć sześć lat z groszami, aż przyjdą kolejni i tak do końca świata, do końca życia uczelni wrocławskich. Ktoś będzie spieszył się na pociąg, a potem dźwigał plecak w kierunku taboru. Ośrodek Szkoleniowy Polskiego Związku Alpinizmu wszystkich pomieści. Krzątają się, jedzą śniadanie, wychodzą w skały. Tak się wszystko kręci...

Taborysko: ADAM - Instruktorze! Te „Pod Zjazdem”, to trudna droga?
RUFIO – Nie, bardziej parametryczna niż trudna.
ADAM – Ja bym chciał jakiś progres.
RUFIO – Progres, to masz tu dookoła żebyś widział jak ten, tabor kiedyś wyglądał i co się tu działo, a jakie postacie tu przyjeżdżały aż się łezka w oku kręci, teraz to tu jest elegancko jak na zachodzie, owszem udogodnienia są, ale to już nie ten sam klimat. Komercha, po prostu komercha
ADAM – 24,8,41 To znaczy?
RUFIO – Wymyjesz naczynia i idziemy w granit patentować taką lajt siłówkę. Co ją każdy Man po śniadanku powinien trzaskać. Ja idę na chwilę do sklepiku po batona.

ABEND - Adam! - Pierwszy człowiek, z takim potencjałem, kiedy patrzę na takich jak on. Miło jest pomyśleć, że będzie wbrew wszystkiemu zwycięzcą. Okoliczności mają niewiele wspólnego ze stanem duszy. To raczej duch, jakiemu się oddajemy wpływa na wszystkie nasze działania. Jeśli w jego umyśle, jest choćby cień wątpliwości, samo zacięcie nie starczy. Jeśli chodzi o tabor rzeczywiście, położony jest w dobrym miejscu. Można tutaj dotrzeć z Trzińska i Bobrowa. Wynająć domek lub rozbić namiot na specjalnie przygotowanych podestach, na miejscu jest sklep, można coś zjeść, wypić piwo, zaopatrzyć się w sprzęt...

Tabor: MACIEK; zarządzający taborem – Witajos! A z kim to się jadło śniadanie?
RUFIO – A taki tam początkujący chłopaczek. 
Obaj spoglądają w kierunku Adama myjącego naczynia.
MACIEK – znaczy się Świeżak!
RUFIO – Co masz tam z żarełka!
MACIEK – Tylko to, co widać.
RUFIO – No to cola i snikers.
MACIEK – A może ten twój pupil porąbałby dla mnie drewna na wieczór, chłopaki jak za starych dobrych lat planują imprezę.
RUFIO – Ciebie to zawsze żarty się imają.
MACIEK – Wyrobisz się do dwudziestej? – Bierze siekierę w rękę.
RUFIO – Jak dobrze pójdzie.
MACIEK – O idzie ten Twój... . - Do rozmawiających podchodzi Adam. Przedstawia się i patrzy się podejrzanie na Maćka trzymającego w ręku siekierę.
ADAM – Dzień dobry!
MACIEK – Wyluzuj chłopie.
RUFIO – My tu wszyscy mówimy sobie cześć, albo po imieniu.
MACIEK – No chyba, że ktoś ma ksywę.
ADAM – Adam, dopiero zaczynam się wspinać.
MACIEK – Kiedyś trzeba zacząć kolego; wspinaczka zmienia ludzi na lepsze! - To, co RUF widzimy się na ognisku? - Maciek podchodzi w kierunku pniaka z siekiera w ręku. Rufio wyciąga się i ziewa ostentacyjnie.
RUFIO - Takie życie! Tylko... - Maciek rąbie drwa.

ABEND - Jest szereg skal definiujących, trudności. Grafik francuski 9a, UIA XI, 5.14 c, Ameryka, Niemcy, Wielka Brytania, a u nas Tatry i krakowska VI. 7+! Podałem prawie maksymalne osiągi, te słabe nikogo nie interesują.

Wędrówka: RUFIO – Na górę prowadzi kilka dróg, zależy gdzie chcesz iść: Tępa, Sukiennice, Krzywa czy Jastrzębia. Najlepiej jest walić, tak jak idziemy teraz. W kierunku przełęczki.
ADAM – Stromo, tutaj.
RUFIO – A co byś chciał, równiutko? Podskoczy ci trochę ciśnienie, to lepiej będziesz łoił!
ADAM – Liny są ciężkie.
RUFIO – No wybacz, ale ja już się lin w życiu nanosiłem, teraz pora na ciebie.
ADAM; W myślach – Zmiana na lepsze.
RUFIO – Za jakieś parę miesięcy będziesz tu biegał i śmiał się, że było ciężko.
ADAM – Daleko jeszcze?
RUFIO – Ty patrz lepiej na konfigurację terenu i pytaj się o nazwy skał. Tu masz boulder Nad Ogniskiem, a z prawej wystaje Kiełek!
ADAM – Burdel?
RUFIO – Nie burdel, a boulder, dwie różne rzeczy. - Tu masz te odcięcie, jak byś niknął dla świata zewnętrznego przekraczał granicę nowego królestwa. Zawsze, to czuję w tym miejscu przy Michałach...
ADAM – Burlderach?
RUFIO - Tylko mógłby ktoś czasem tutaj sprzątnąć, aż żal patrzeć na ten syf!





+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Paweł | 12:35 13-06-2007

Kompletnie to do mnie nie trafia.