Fotka niemieckiego kibica po przegranej z Serbią – bezcenne!
Artykuł był czytany 1062 razy
Większość Niemców ma poczucie wyższości pośród innych narodów, w tym sąsiednich i dalszych (zwłaszcza europejskich). Istotnie, górują w opiece zdrowotnej, technice i w... sporcie.
W pracy (częściej na niższym poziomie, ale przecież nie tylko) pomagają im (wszak nie bezinteresownie) przedstawiciele narodów, którzy wybrali sobie niemieckie miejsce osiedlenia, najczęściej ze względów ekonomicznych. Niemców jest ok. dwóch razy więcej, niż Polaków (licząc tylko dwa owe rozpatrywane państwa), ale gdyby policzyć wskaźnik dotyczący liczby Polaków pracujących i mieszkających w Niemczech i odwrotnie (w przeliczeniu na tę samą liczbę odniesienia) oraz gdybyśmy te dwie wielkości porównali, to mielibyśmy pewną liczbę odwzorowującą różnice cywilizacyjne, które są, niestety, niezależnie od tego, czy będziemy o nich pisać, czy spróbujemy ich nie zauważać.
W sporcie oczywiście mamy zjawiska podobne – wyjazdy jednak Polaków do Niemiec, niż Niemców do Polski, nie tylko do fabryk, ale też do klubów sportowych.
W niemieckiej piłce nożnej zatrudnienie znalazło wielu cudzoziemców, w tym Polacy.
Podczas obecnego Mundialu 2010 (RPA), w pierwszym meczu Niemcy rozgromiły Australię 4:0, przy czym połowę goli już w pierwszej połowie strzelili nasi (byli) rodacy. Wydawało się, że w drugim meczu łatwo poradzą sobie z Serbią. Jakież było wielkie rozczarowanie (dla Niemców) i miła sensacja (dla nie-Niemców), bowiem sąsiedzi mecz… przegrali (0:1)! Wprawdzie pechowo, ale jednak! Przy okazji dostało się naszym byłym rodakom, czyli dwóm niemieckim bohaterom pochodzących z Polski, którzy (w przenośni) zostali strąceni z postumentu sławy. Miejmy nadzieję, że nie na długo.
Ciekawe, czy ktoś z Niemców postawił duże pieniądze na wygraną Serbii… A może ktoś inny został bogaczem?
Niemcy i Serbia to dwa państwa, z których pierwsze w ostatnim ćwierćwieczu zostało powiększone (zwłaszcza w sensie sportowym - obszarowo i ludnościowo), zaś drugie zostało… pomniejszone. I z tego punktu widzenia selekcjoner drużyny piłkarskiej Niemiec ma znacznie większy wybór piłkarzy spośród mieszkańców (o teren NRD), natomiast trener Serbii ma znacznie mniejsze pole manewru (jak każdy inny a działający dla dobra zespołów państw powstałych po Jugosławii), a jednak…
Prawdopodobnie Niemcy zostaną mistrzami świata AD2010, ale wyobraźmy sobie miny naszych sąsiadów podczas meczu (prze)granego 18 czerwca 2010, kiedy to pod koniec dnia pracy (w piątek!) zbierali się do domów i na działkowe grylowanka, wsiadali do swych wypasionych merców, włączali radyjka i słuchali transmisji z meczu. Byli pewni, że znowu wygrają, bo przecież któż mógłby im zepsuć pogodne, niemal już letnie, popołudnie i dobrze zapowiadający się wieczór, wszak nie bałkańscy Słowianie… A tu taka siurpryza!
Schłodzone browarki w lodówkach nie doczekały się uroczystego otwarcia, co najwyżej rozgniecenia (wzorem niemieckiego trenera, który zbeszcześcił plastykową butelkę przy linii autowej). A jakież to bluzgi mogły okrasić grylowane potrawki na świeżo zadymionym powietrzu? W każdym języku są one dźwięczne, ale szczególnie są takie w języku Goethego...
Ujrzenie niemieckiego kibica po piątkowej przegranej – bezcenne!
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
Ehhh, i tu jest polakow problem... iech sobie Niemcy wygraja wszystko do wygrania, my tylko dlatego ze sami nie umiemy to bedziemy sie z czyjegos pecha [bo to co sie przytrafilo Klosemu inaczej nazwac nie mozna] cieszyc. Mogles napisac to cieszac sie z sukcesu serbow i byloby w ogole inaczej albo polskosc widac gleboko w tobie zakorzeniona jest. Jeden z powodow dla ktorego juz w polsce nie mieszkam...
Owszem, mogłem. Ale wyraz twarzy zaskoczonego N. był dla mnie ciekawszy, niż wyraz twarzy radosnego S.
Po wyborze naszego JPII można byłoby napisać także - albo o wyrazie t. naszego kom. rządu
albo
o wyrazie t. społeczeństwa polskiego.
Myślę, że miejsca na pisanie jest tak wiele, że każdy może pisać na tematy go interesujące.











