GRAN DERBY DE EUROPA
Artykuł był czytany 3098 razyTysiące kibiców na stadionie, miliony ludzi przed telewizorami, relacje prowadzone do kilkudziesięciu krajów na świecie, niesamowite emocje, największe gwiazdy, najpiękniejsze zagrania. Real i Barcelona.
bez których piłka nożna byłaby jak kino bez Charliego Chaplina, jak muzyka bez Curta Cobaina.
Chęć wygrania rywalizacji z „odwiecznym wrogiem” sprawiła, iż obie drużyny zaczęły dążyć do perfekcji, zdominowania rywala. Już niedługo futbolowa wojna rozegra się po raz 153.
Mówiąc o Realu i Barcelonie słowo to jest jak najbardziej na miejscu.
A wszystko przez jedno nazwisko - Franco. Charyzmatyczny antykomunista, bezwzględny dyktator stał się postrachem dla basków i katalończyków. Wszelkie objawy tego, co antyhiszpańskie Franco natychmiastowo likwidował. Dla biednych mieszkańców Katalonii Barcelona stała się najwiekszą „dumą”. Przynajmniej dzięki piłce mogli utrzeć nosa wodzowi. Jednak lata 50-te to okres dominacji „Los merengues” (m.in.5 razy z rzędu zdobyty puchar mistrzów). Wraz z pojawieniem się na Camp Nou Johanna Cruyffa dla „Barcy” zaświeciło słońce. Najpierw jako piłkarz, później jako trener doprowadził zespół do pierwszego triumfu w pucharze mistrzów. W ostatnim dwudziestoleciu przez obydwa kluby przewinęło się wielu wspaniałych piłkarzy, którzy pozostawili po sobie cząstkę siebie. Wymienię tutaj takie nazwiska jak Maradona, Romario, Koeman, Stoiczkov czy po stronie „królewskich” Butragueno, Zidane, Figo i Hierro.
Koniec XX i początek XXI wieku to sukcesy Realu rządzonego przez Florentino Pereza, ściągającego do klubu wielkie i medialne gwiazdy. Ostatnie lata należą jednak do „dumy Katalonii”. Drużyna przeżywa najlepszy okres od ćwierć wieku. Święci triumfy zarówno w kraju jak i na arenie międzynarodowej. Wydaje się, że kadra zespołu jest idealna, wszystkie formacje zrównoważone. Rysą na szkle może być jedynie groźna kontuzja Samuela Eto oraz nierówna forma Ronaldinho. Z kolei w stolicy szukają sposobu na zdetronizowanie mistrza. Kierownictwo klubu poszło po rozum do głowy i nim zaczęło sprowadzać wielkie gwiazdy, zatrudniono wielkiego trenera.
Capello ma przywrócić drużynie dawny blask. Wydaje się, że jedyne co może mu przeszkodzić to długi proces zgrywania się zawodników ze sobą, oraz wysokie wymagania kibiców jak i samego „el presidente”. 21-go października wielu z nas zasiądzie przed telewizorami, by śledzić kolejny akt rozgrywającego się od blisko 70-ciu lat spektaklu. Bo mecze między Realem a Barceloną są właśnie takimi spektaklami, na których rozgrywają się ludzkie dramaty, walka człowieka z człowiekiem, teraźniejszości z przeszłością. Tylko co pół roku zmieniają się teatry tych spektakli.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 3
Artykuł rzeczowy, nie ma chyba dwóch tak nienawidzących się wielkich jak Barca i Real. Można było dodać krótkie info n/t Luisa Figo który przeszedł z Barcy do "królewskich". Temat troche zużyty szczerze mówiąc ale nadaje się z powodzeniem do działu sportowego onetu czy wp.
niezły artykuł, choć wolałbym aby był poświęcony wielkim derbom Cracowvia-Wisła o pierwsze miejsce w lidze mistrzów,
przepraszam za opóżnienie w komentowaniu, ale jestem bardzo zabiegany, i na dodatek musiałem wrócić z wysp do polski bo zapomniałem grzybów [najprawdziwszych prawdziwków] i opłatka !, -bo co to za święta bez opłatka, a i w międzyczasie przejrzałem poczte
miłych i wesołych świąt
życzy wszystkim
Maurycy











