iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Sport / Piłka nożna
+ - 8

Jak Polakom nie weszła Finlandia

04 09 2006 Adam Świętek Artykuł był czytany 2748 razy

Tytuł jest dwuznaczny – gra naszego zespołu jednoznacznie zła. W bydgoskim meczu z Finami wyszło na jaw, że Polacy na mundialu nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Chcieli nam chyba udowodnić, że można grać jeszcze słabiej i to im się udało..

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Przed meczem mało osób dopuszczało do siebie myśli o stracie punktów. Miał pomóc doping publiczności, nowy trener, zmieniona mentalność, odbudowa psychiczna i spokój potrzebny do koncentracji w trakcie przygotowań we Wronkach. Wypaliła tylko publiczność. Gra naszego zespołu była anemiczna i usypiająca, celne podania to głównie te na linii bramkarz-obrońca, obrońca-obrońca. Finowie nie grali nic ciekawego, nie stwarzali nawet groźnych sytuacji,a wypunktowali nas bezlitośnie wynikiem znamiennym dla walkowerów. Wyprowadził ich na prowadzenie J. Dudek karkołomnym wykopem w dolne części pleców wracającego w kierunku swojej bramki napastnika fińskiego. Piłka dotarła do Litmanena i było 1:0. Druga bramka też powstała z niczego – wykop na uwolnienie w kierunku gdzie Głowacki przepychał się z Finem w okolicach naszego pola karnego. Finałowe szarpnięcie Głowackiego nastąpiło w tej akcji w polu karnym, za co słusznie przyznana została „jedenastka” i przegrywaliśmy już 2:0. Kolejny gol to niby pułapka offside’ową, niby zostawienie przeciwnika na spalonym, które znów skończyło się tylko odprowadzaniem wzrokiem piłki szybującej nad głową Dudka do bramki. Honor, jeśli można tak to nazywać – w co wątpię, uratował debiutant Garguła ładnie przymierzając z ponad 20 metrów i co ważniejsze trafiając do siatki rywala. Cóż z tego skoro przegrana 1:3 nie brzmi dobrze nawet z Brazylią czy Francją, a w Bydgoszczy była przecież tylko Finlandia, której piłkarze i trener zapowiadali walkę o remis. Mówiąc sarkastycznie przeliczyli się. Mecz taki jak wczorajszy powinien dać trochę ( a nawet bardzo dużo) do myślenia trenerowi Benhakkerowi. Taką grą niektórzy zawodnicy usilnie pokazują i wołają, że do kadry się nie nadają, szkoda, że ich krzyków nie chcą usłyszeć trenerzy. Co może pokazać zawodnik od roku nie grający w klubie (Dudek, Frankowski)? Co może pokazać zawodnik, który „utrzymał” formę z mundialu ( Szymkowiak, Radomski)? Przypadek Szymkowiaka jest okrutny, już po 30 minutach potykał się o własne nogi i nadawał do zmiany, a jedyne dobre zagranie to udany wślizg na własnej połowie… Taktyka co najmniej połowy meczu polegała głównie na wrzutkach na głowę Frankowskiego, krytego przez Hypię, który jest wyższy o głowę.

Bardzo chciałbym napisać o reprezentacji coś pięknego, w patetycznym stylu, jednak okoliczności mi na to nie pozwalają. Posługując się terminologią morską, reprezentacja piłkarska to taki wrak, który osiadł na mieliźnie. I to nie nogami, lecz głową. I nie udawajmy, że wszystko jest ok, a ten mecz to tylko wypadek przy pracy. Ja też mogę powiedzieć, że wyciągnę na powierzchnię Titanica, omaluję go i obwieszczę wszem i wobec jego niezatapialność.. Ale kto mi uwierzy?





+ - 8

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Katarzyna Rapczyńska, mlody konserwatysta, Mariusz Jarosz, Witold Filipowicz, Łukasz Michalski

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 6

1. Katarzyna | 00:24 04-09-2006

Cóż, nie interesuję się piłką nożną WOGÓLE, jednakże czuć w tym tekście dynamikę rodem ze stadionu

2. Mariusz | 08:25 04-09-2006

Wiele tu słusznego rozgoryczenia, ale brak wniosków na przyszłość. Czy trener zawinił, czy „forma” naszej reprezentacji to wyłącznie wina „przeżytych” już piłkarzy? Mimo to, daję Ci plusika na początek :-)

3. Witold | 10:47 04-09-2006

Może nieco za dużo emocjonalnych zwrotów ocennych. Warto sie pokusić o trochę dystansu, choć w relacji sportowej o to pewnie trudno:)))

4. Łukasz | 11:50 04-09-2006

Ogólnie na plus, aczkolwiek jeden błąd. Wynik znamienny dla walkowerów to 0:3, a my przegraliśmy "tylko" 1:3;)

5. mlody | 18:07 15-09-2006

Brawo, nareszcie mądre stwierdzenie o repreznetacji. Uderz w stół, a nożyce się odezwą jeżeli edziemy walić w przysłowiowy stół to może pan Listkiewicz zareaguje...

6. Maria | 23:56 14-02-2007

Świetny tytuł! :)