Sport / Piłka nożna
Odzieżowa ekstraklasa
Artykuł był czytany 4203 razy
Jerzy Engel skompletował polską kadrę już na kilka miesięcy przed azjatyckim mundialem. Obecny selekcjoner – Paweł Janas – nie tylko wszystkie zgrupowania i sparingi organizuje na ostatnią chwilę, lecz nawet wśród biletów do Niemiec trzyma w zanadrzu pulę „last minute”, przeznaczoną dla zawodników, którzy być może dołączą do polskiej reprezentacji. Lecz choć kadra Janasa nadal kryje w sobie więcej pytań niż odpowiedzi, to przynajmniej możemy być pewni, że do Bersinghausen pojadą wyłącznie piłkarze ekstraklasy. Przynajmniej odzieżowej.
Termin „widowisko sportowe” systematycznie nabiera coraz bardziej dosłownego znaczenia, a piłka nożna to już nie tylko rozgrywki na stadionach i zdobyte bramki, lecz przede wszystkim medialna otoczka oraz akcje rozgrywające się poza murawą boiska.
Od kiedy w mediach zaczęły królować informacje o ekscentrycznych zachowaniach, życiu osobistym oraz ekstrawaganckich fryzurach i ubiorach piłkarzy, sportowe wiadomości przeistoczyły się w sensacje rodem z brukowych gazet. Owszem, nadal możemy dowiedzieć się o ważnych sportowych wydarzeniach, prześledzić relacje ze spotkań oraz zapoznać się z wynikami meczy, lecz przy okazji dowiemy się także, że piłkarzowi X właśnie urodziło się dziecko, Y się ożenił, a Z zakupił nową posiadłość na Bahamach. Nie ma się więc co dziwić, że informacja o ostatnim zgrupowaniu polskiej kadry we Wronkach, na której pojawiło się więcej dziennikarzy niż reprezentantów, szybko znikła ze stron internetowych portali. Okazało się, że „publika” jest zdecydowanie bardziej łasa na innego rodzaju mundialowe nowinki.
Była więc wiadomość o 6 milionach dolarów, które PZPN obiecał polskim zawodnikom za wygranie Mistrzostw Świata oraz o grupie „rozbawiaczy”, która ma towarzyszyć w Bersinghausen naszym piłkarzom, w trosce o dobre samopoczucie zawodników. Z zainteresowaniem spotkała się także informacja o tym, że FIFA ustaliła już kolory strojów, w jakich zagrają poszczególne zespoły w meczach fazy grupowej, a Internauci zaczęli żywe dyskusje na temat zestawienia kolorystycznego, w jakim polska ekipa powinna wystąpić w finale. Bo okazuje się, że podstawowym zadaniem naszej reprezentacji nie jest wygrywanie kolejnych meczy, lecz – jak sama nazwa sugeruje – dobra prezencja, szczególnie na arenie międzynarodowej.
Korzystając z popularnego połączenia sportu z najnowszymi trendami mody, zaradni dziennikarze szybciutko wyprodukowali kolejnego niusowego hita, tym razem o poznańskim pokazie garniturów, na którym nasz „DreamTeam” wcielił się w role modeli. Kibiców bez reszty pochłonęła wiadomość o tym, że uroczystość zaszczycił nie tylko Paweł Janas, lecz także przedstawiciele władz PZPN-u, a każdy z naszych „mistrzowskich” piłkarzy otrzymał po dwa garnitury oraz zestaw, specjalnie do nich dobranych, dodatków.
Szkoda tylko, że sztuczne uśmiechy, błyski fleszy i „okołomundialowy” szum zepchnęły na dalszy plan te najważniejsze kwestie i pytania: o kondycję naszej reprezentacji, treningi i przygotowania, a – przede wszystkim - o realne szanse polskich piłkarzy na jakiekolwiek sukcesy w tegorocznych Mistrzostwach Świata. I dlatego, obok rozważań nad idealnym odcieniem piłkarskiego stroju, warto zastanowić się nad tym, czy lepszym reprezentantem będzie elegancik w firmowym garniturku, czy może przepocony i umorusany piłkarz, tarzający się z kolegami na murawie boiska po zdobyciu decydującej bramki.
Od kiedy w mediach zaczęły królować informacje o ekscentrycznych zachowaniach, życiu osobistym oraz ekstrawaganckich fryzurach i ubiorach piłkarzy, sportowe wiadomości przeistoczyły się w sensacje rodem z brukowych gazet. Owszem, nadal możemy dowiedzieć się o ważnych sportowych wydarzeniach, prześledzić relacje ze spotkań oraz zapoznać się z wynikami meczy, lecz przy okazji dowiemy się także, że piłkarzowi X właśnie urodziło się dziecko, Y się ożenił, a Z zakupił nową posiadłość na Bahamach. Nie ma się więc co dziwić, że informacja o ostatnim zgrupowaniu polskiej kadry we Wronkach, na której pojawiło się więcej dziennikarzy niż reprezentantów, szybko znikła ze stron internetowych portali. Okazało się, że „publika” jest zdecydowanie bardziej łasa na innego rodzaju mundialowe nowinki.
Była więc wiadomość o 6 milionach dolarów, które PZPN obiecał polskim zawodnikom za wygranie Mistrzostw Świata oraz o grupie „rozbawiaczy”, która ma towarzyszyć w Bersinghausen naszym piłkarzom, w trosce o dobre samopoczucie zawodników. Z zainteresowaniem spotkała się także informacja o tym, że FIFA ustaliła już kolory strojów, w jakich zagrają poszczególne zespoły w meczach fazy grupowej, a Internauci zaczęli żywe dyskusje na temat zestawienia kolorystycznego, w jakim polska ekipa powinna wystąpić w finale. Bo okazuje się, że podstawowym zadaniem naszej reprezentacji nie jest wygrywanie kolejnych meczy, lecz – jak sama nazwa sugeruje – dobra prezencja, szczególnie na arenie międzynarodowej.
Korzystając z popularnego połączenia sportu z najnowszymi trendami mody, zaradni dziennikarze szybciutko wyprodukowali kolejnego niusowego hita, tym razem o poznańskim pokazie garniturów, na którym nasz „DreamTeam” wcielił się w role modeli. Kibiców bez reszty pochłonęła wiadomość o tym, że uroczystość zaszczycił nie tylko Paweł Janas, lecz także przedstawiciele władz PZPN-u, a każdy z naszych „mistrzowskich” piłkarzy otrzymał po dwa garnitury oraz zestaw, specjalnie do nich dobranych, dodatków.
Szkoda tylko, że sztuczne uśmiechy, błyski fleszy i „okołomundialowy” szum zepchnęły na dalszy plan te najważniejsze kwestie i pytania: o kondycję naszej reprezentacji, treningi i przygotowania, a – przede wszystkim - o realne szanse polskich piłkarzy na jakiekolwiek sukcesy w tegorocznych Mistrzostwach Świata. I dlatego, obok rozważań nad idealnym odcieniem piłkarskiego stroju, warto zastanowić się nad tym, czy lepszym reprezentantem będzie elegancik w firmowym garniturku, czy może przepocony i umorusany piłkarz, tarzający się z kolegami na murawie boiska po zdobyciu decydującej bramki.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Grzesiek Korzeniowski, , Robert Franckowski, Karol Sollich, Maciek Partyka, Marek Kozik, Jarek KownackiDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Dobrze się czyta. Trudno mi powiedzieć coś więcej :-)











