iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Sport / Piłka nożna
+ - 0

Polski Związek Piłki Męczeńskiej

14 06 2008 Vic Kai Artykuł był czytany 1773 razy

Różne rzeczy można robić na kolanach. Ale w piłkę raczej się nie pogra.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
I.
Oglądaliśmy ten mecz w sporym gronie, dość międzynarodowym, ale przekonanym o słuszności polskiej sprawy (bo w końcu ktoś musiał Brytyjczyków pomścić, i Chorwatom dokopać). Jak było, wiadomo. Jak się skończyło, też wiadomo. Siedzieliśmy potem jeszcze trochę, dopijaliśmy piwo i gadaliśmy.
"Tak naprawdę, to teraz Polacy będą w swoim żywiole" - M. tłumaczyła zatroskanym Brytyjczykom. "Ktoś nas w końcu skrzywdził." M. nie jest ekspertem w sprawach piłki. Ale tutaj akurat trafiła w sedno, i przytaknąłem jej znad mojego kufla tego wieczoru, wiedząc, co będzie się dziać nazajutrz.
I działo się. Kibice wieszają psy na arbitrze (nawet tutaj), domagają się zmiany przepisów (zwłaszcza tutaj) i generalnie Rejtan, Targowica, Czwarty Rozbiór. Zniszczono nasze marzenia, mówią. Czy my zawsze musimy mieć pecha?
Musimy, bo tak nam wygodniej. Porażka z Niemcami to też nie nasza wina, też dziejowa niesprawiedliwość, bo przecież Klose, bo Podolski...A z Austrią, no, to wiadomo. "Angol". Antychryst.

II.
Oglądam piłkę od dziecka, kopię równie długo. Cieszę się i płaczę, tak samo jak wszyscy. Kiedy Dudek bronił karne Liverpoolowi, tańczyłem na stołach w angielskim pubie, i wszyscy wiedzieliśmy, o co chodzi. Piłka nie jest dla mnie sprawą polską, nie jest powodem do jakiegokolwiek patriotyzmu. Widzieć dobry mecz, genialne zagranie, pokopać z kumplami, nieważne z którego są osiedla - to się dla mnie liczy. Nie mam zamiaru wypisywać na murach wyznania wiary w jakikolwiek klub, nie będę udowadniać nikomu swojej wyższości kijem bejsbolowym. Będę dalej oglądał każdy mecz na Euro. Kibicowal każdej drużynie, która odważy się zagrać dobry futbol.
I na pewno, ani trochę, nie będę opłakiwał biało-czerwonych.

III.
Jest kilka sposobów dostania się do ćwierćfinału wielkiej piłkarskiej imprezy.
Można zagrać dwa mecze: z mistrzami i wicemistrzami świata. Wbić mistrzom trzy gole, wbić cztery bramki wicemistrzom. Grać beztrosko, bezbłędnie, zespołowo. Cieszyć się każdą minutą gry, z niedowierzaniem patrzeć, jak wszystko się klei, jak wychodzi. Wiecie, o kim mówię?
Można też zagrać dwa inne mecze: z bardzo silną i bardzo słabą drużyną. Można pogodzić się z porażką w pierwszym meczu już na długo przed tym, zanim on się rozpocznie - uwierzyć w to, że wciry są przeznaczone. Z bardzo słabą drużyną można zagrać bardzo słaby mecz. Bronić strzały każdą częścią ciała bramkarza. Strzelić gola ze spalonego. Osiąść na laurach i stracić gola po głupim faulu. Można mieć pretensje do całego świata. Potem pokonać Chorwatów, i (na skutek cudu, fuksa, i matematyki) awansować. Wiecie, o kim mówię?

Teraz zastanówcie się, której drużynie lepiej się kibicuje. Pewnie, że można męczeńsko i na kolanach. Z krzyżem i pretensjami, z bagażem kompleksów i zakodowanym poczuciem krzywdy. Ale można też inaczej. I ja wolę inaczej.




+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 3

1. Teresa | 16:36 14-06-2008

daliśmy ciałka i tyle

2. Vic | 21:23 14-06-2008

Teresa: Ano. To akurat na kolanach wychodzi nienajgorzej.

3. Tomasz | 07:30 15-06-2008

gdy się nad tym faktem zastanowić to nie pierwsza nie ostatnia decyzja która wzbudza tyle kontrowersji na tym euro i na innych meczach piłkarskich wielu kibiców zarzuca łapówkarstwo webbowi, grozi uszkodzeniem ciała - i to już jest daleko idące przegięcie z ich strony ale cóż widać, jakie emocje wywołuje football i jak pęka nabrzmiały polski balonik pompowany przez media reklamy i samych zawodników - szkoda, ale jest tego jeden plus. Bynajmniej trener nie burakuje tylko rozmawia, mówi tłumaczy. Dla przypomnienia Janas obraził się na wszystkich, a Engel - (strateg od wojennych filmów) dalej sprzedawał swoją książkę Futbol na tak. Ja już wolę Beenhakera.