iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Sport / Piłka nożna
+ - 1

Przed bitwą z Portugalią

09 09 2007 Grzegorz Pawlak Artykuł był czytany 1895 razy

Jedna z aren zmagań Mistrzostw Europy, a na niej Biało-Czerwoni rywalizujący o miano najlepszej drużyny Europy - na taki obrazek z całą pewnością liczą polscy kibice. Do tej pory taki obrazek mógł być jedynie marzeniem, ale pod wodzą Leo Beenhakkera Polacy zobaczyli wreszcie światełko w tunelu. I to dość wyraźne światełko. Aby jednak rozbłysło w pełnej okazałości nasze Orły muszą pokonać faworyzowaną reprezentację Portugalii na... "Stadionie Świateł" w Lizbonie.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Przed poprzednim meczem obu ekip nastroje wśrod naszych kibicow nie były zbyt optymistyczne i mało kto spodziewał się dobrego wyniku naszych orłów. Wielu z grających wtedy piłkarzy zagrało swój życiowy mecz, który może się już więcej nie powtórzyć w ich karierze. Polacy zagrali wtedy jak profesorowie - byli mistrzami niemal w kazdej boiskowej "dyscyplinie", a bohaterem został strzelec dwóch bramek - Ebi Smolarek. Ale to już przeszłość... Trzeba skoncentrować się na najbliższych spotaniach. Na dzień dzisiejszy Polacy z osiemnastoma punktami przewodzą w stawce drużyn z grupy A, wyprzedzając Finlandie o 2 punkty i sobotnich rywali z Płw. Iberyjskiego o 4 punkty. Nasi mają jednak o jeden mecz więcej rozegrany niż Portugalczycy. Nie należy również zapominac o nieobliczalnej Serbii, która również ma szanse nawet na wygranie grupy. Niezależnie jednak od sobotnich roztrzygnięć Polacy nadal będą liderami grupy A i nawet w przypadku porażki z całą pewnoscią nie będzie jeszcze można mówic o zaprzepaszczonych szansach, a jedynie o nieco dalszej drodze do. Jednak spotkanie te jest o tyle ważne, iż ewentualne zwycięstwo nad aktualnymi wicemistrzami Europy przybliżyloby nas bardzo do celu zwanego Euro 2008. Jednak czy nasi pupile posiadają wystarczające umiejętności (bo o motywacje nie ma chyba obaw) by osiągnać satysafakcjonujący nas wynik ? Skoro w pierwszym meczu Portugalczycy byli tylko statystami w znakomicie przez nas wyreżyserowanym filmie to czemu sytuacja miałaby się nie powtórzyć?

Obie jedenastki chyba jak najszybciej chcą zapomnieć swoje ostatnie eliminacyjne potyczki, które nie przynoszą im powodów do dumy. Wszyscy pamietamy (choć pewnie większość jak najszybciej chce zapomnieć o tym meczu) o tej bezradności Polaków w drugiej połowie w meczu z Ormianami. Raziła tez nieskuteczność naszej druzyny, która już w pierwszej polłowie mogła przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale sytuacji nie wykorzystał Marek Saganowski. Inna sprawa, że znakomicie spisywał się golkiper godpodarzy.  Pewnym optymizmem może napawać jednak mecz z Rosją. Oczywiście Polacy może nie pokazali nic wielkiego. W pierwszej polowie grali słabo, a luki w obronie sprytnie wykorzystali rywale. I choć od strony technicznej może nie spisywali się genialnie, jednak pokazali bardzo ważną ceche u każdego sportowca jakś jest walka do końca. Jest to o tyle ważne, że w wypadku utraty bramki z Portugalią na początku meczu (czego oczywiście nie zyczę) Polacy bedą mieli w pamięci ostatni swój towarzyski mecz i podbudowujące morale hasło "jak sie chce to można". Oczywiście Rosjanie nie sa takimi wirtuozami futbolu jak Portugalia niemniej jednak do przypadkowych "kelnerów" też nie nalezą i strzelenie im dwóch bramek w wyjazdowym spotkaniu można uznać za pewnego rodzaju sukces. Ekipa Scolariego także nie ma zbyt dobrych wspomnien z wyjazdu do Erewania. Zaledwie zremisowali z groźną zawsze na wlasnym terenie Armenia. Znakomitymi umiejętnościami dryblerskimi popisał się wtedy przy trafieniu wyrównujacym jeden z najlepszych chyba obecnie piłkarzy świata - Cristiano Ronaldo. To własnie on powinien być motorem napędowym drużyny Portugalskiej i kluczem do zwycięstwa może być dobra asekuracja tego zawodnika, o czym z pewnościa wie Beenhakker.  Jeśli chodzi o taktyke to Portugalczycy oczywiście zapowiadają od pozątkowych minut spotkania frontalny atak i chęć jak najszybszego strzelenia bramki. Jak zawsze w takich sytuacjach najważniejsze sa pierwsze minuty meczu. Jesli nasi utrzymają czyste konto to będzie dobrze. Polacy będą nastawieni na grę z kontry i próby zdobycia gola przy stałych fragmentach gry, co dobitnie potwierdza wypowiedz Żewlakowa, zastepującego w tym meczu kontuzjowanego Jacka Bąka: "Będziemy jak pies ogrodnika - sam nie wezmę, ale i jemu nie dam". Benhaker twierdzi, iż nie przyjechaliśmy tylko się bronić, jednak na pewno cieżko będzie przejąc inicjatywe z tak mocnym przeciwnikiem. Pierwszy mecz pokazał, jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wg Leo ten kto przejmie inicjatywe w tym meczu i będzie częsciej w posiadaniu piłki wyjdzie zwycięsko z tej batalii - oby to nie okazało się prorocze, bo szczerze mowiąc, mimo wielkiego optymizmu ciężko jest liczyć na to, że nasze Orły będą w tym elemencie lepsi od rywali. Ale Holender to dobry i doświadczony trener i na pewno nie rzuca słów na wiatr. Pozostaje więc wierzyć w siłe umysłu taktycznego tego znakomitego szkoleniowca. Z kolei Brazylijski coach jest pewny triumfu swojego teamu i nie wyobraża sobie innej sytuacji. Wręcz obiecuje kibicom końcowy sukces. Jest to typ trenera, który wybitnie nie lubi przegrywać i zapewne zrobi wszystko, aby to on mogl z podniesioną głową opuszczać stadion w Lizbonie. A na pewno ma ku temu wszelkie narzędzia w postaci świetnej kadry wspieranej przez kilkuadziesiąt tysięcy portugalskich fanów. Ale czy na pewno sytuacja rozgrywania meczu w Portugalii jest dla tamtejszej drużyny narodowej tak korzystna ? Będą na pewno pod ogromną presją swoich fanów i to oni musza to spotkanie wygrać, bo poki co ciągle w lepszej sytuacji są nasi "kopacze". Rzecz jasna są to piłkarze z naiwiększych europejskich klubów i doskonale umieją sobie radzic z presją, niemniej jednak gra w reprezentacji to rzecz nieco odmienna niż gra w klubie - tu chodzi o coś więcej niż trzy zdobyte punkty, tu bardzo ważny jest honor i godne reprezentowanie swojego narodu.


Czy Polacy są ws stanie powtórzyć mecz w Chorzowie i zagrać na takim światowym (to chyba nie ulega wątpliwości) poziomie jak w pierwszym meczu? Z pewnoscią będzie to trudniejsze zadanie, jednak przy dobrym spełnieniu przez naszych myśli taktycznej Leo Beenhakera sukces może być w zasięgu ręki. A sukcesem nazwać można chyba każdy inny wynik niż triumf Portugalii. Realnym rezultatem jest bramkowy remis, może 1:1, ale jak to mawiają miłośnicy zakładów mbukmacherskich ten mecz jest "no bet"... Spotkanie będzie też pojedynkiem dwóch wielkich trenerów: po jednej stronie szkoleniowiec, który zdobył najcenniejszy tytuł z Brazylią, czyli mistrzostwo świata w 2002 roku. Po drugiej stronie autor wielu sukcesów w piłce klubowej (m. in. mistrzostwa kraju z Ajaxem, Feyenordem i sukcesy z Realem Madryt). Kto wyjdzie zwycięsko z tej "wojny", która być może roztrzygnie o tym, która z druzyn będzie reprezentowała swoj kraj w prestizowych rozgrywkach o prym na Starym Kontynencie ? Tego dowiemy się już o 22.00. I... niech szczęście będzie z nami!





+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Magdalena Danaj

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Jan | 20:34 09-09-2007

No cóż. Polacy nie powtórzyli meczu z Chorzowa. Nie wznieśli się na wyżyny umiejętności choć ambicji i zapału do walki z pewnością im nie brakowało. Mimo szczęśliwego remisu dała się zauważyć ogromna różnica w wyszkoleniu technicznym. Gdyby nie geniusz strzelecki Krzynówka z pewnością komentarze po meczu byłyby zupełnie inne.
Oglądałem transmisję jak miliony kibiców i raziło mnie, że niestety dźwięk o jakąś sekundę "wyprzedzał" obraz. Szpakowski stawiał puentę na sytuacji która dopiero rozgrywała się na naszych oczach.