iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Sport / Piłka nożna
+ - 0

Ruszyła Premier League!

19 08 2008 Łukasz Dziurzyński Artykuł był czytany 3791 razy
Źródło: http://soccerlens.com/wp-content/uploads/2008/01/premier-league-badge.gif
Źródło: http://soccerlens.com/wp-content/uploads/2008/01/premier-league-badge.gif

W końcu ruszyła jedna z najsilniejszych europejskich lig - angielska. Czy w tym sezonie znów o prymat będzie walczyła "wielka czwórka", czyli Manchester United, Arsenal, Chelsea, Liverpool? Zobaczymy...

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
16 sierpnia, godzina 13:45 i jedenastki Arsenalu i West Bromwich Albion wybiegły na murawę Emirates Stadium w ramach spotkania inaugurującego rozgrywki ligowe w Anglii w sezonie 2008/2009. Przed sezonem Kanonierzy nie wzmocnili się jakoś znacząco, może poza sprowadzeniem Samira Nasriego z Olympique Marsylii czy nawet nie do końca pełnoletniego, ale jakże utalentowanego Aarona Ramseya z Cardiff. WBA, jak każdy beniaminek, raczej skazany na pożarcie w tym sezonie, choć mają ciekawy skład na czele z Abdoulaye Méïté, Ishmaelem Millerem czy byłym graczem Celticu Glasgow, Craigiem Beattiem. Warto wspomnieć, że w WBA występuje dwukrotny reprezentant Polski Bartosz Ślusarski. Mecz może nie rozgrywał się na wysokim poziomie, Arsenal był stroną przeważającą, choć The Baggies nie dawali za wygraną. Rozstrzygnięcie padło już w 4 minucie, a bramkę na "dzień dobry" w Premiership zdobył właśnie Samir Nasri. Gospodarze już do końca kontrowali sytuację i wynik spotkania nie uległ zmianie. Całe spotkanie z ławki rezerwowych obserwował Łukasz Fabiański. Trzy punkty pozostały więc w Londynie.

O godzinie 16:00 swoje spotkania rozpoczęło 10 innych drużyn. Bolton pewnie pokonał beniaminka ze Stoke 3-1, a jednego z goli dla popularnych Kłusaków zdobył debiutujący na Wyspach Johan Elmander. Niespodzianką mógł okazać się wynik spotkania Everton - Blackburn Rovers, w którym goście pokonali The Toffees 3-2. Nie pomógł dwojący się i trojący Mikel Arteta, bo katem drużyny z Liverpoolu w 90 minucie okazał się reprezentant Holandii Andre Ooijer. W trzech pozostałych spotkaniach rozpoczętych o godzinie 16.00 padły wyniki 2-1 dla gospodarzy. Tak było w meczach Hull-Fulham, Middlesbrough-Tottenham, West Ham-Wigan.

Ostatnie sobotnie spotkanie to potyczka ubiegłorocznego beniaminka - Sunderlandu z Liverpoolem. Piłkarze z Anfield Road mają w tym sezonie zapewne ochotę na coś więcej niż tylko trzecie czy czwarte miejsce w lidze. W końcu nie zdobyli już tytułu mistrza Anglii od 1990(!) roku. W tym przypadku również padła tylko jedna, rozstrzygająca bramka, a jej autorem był znakomity Fernando Torres po chytrym strzale z dystansu w 83 minucie gry.

W niedzielę swoje spotkania rozegrała pozostała szóstka. W pierwszym z nich Chelsea Londyn z nowym trenerem Luisem Felipe Scolarim rozbiła 4-0 Portsmouth. Bramki dla The Blues zdobyli kolejno Joe Cole, Nicolas Anelka, Frank Lampard z rzutu karnego, a także kolejny debiutant na Wyspach, czyli zakupiony z FC Barcelony Portugalczyk Deco. I właśnie jego trafienie można okrzyknąć najpiękniejszym. Doskonały strzał z dość dalekiej odległości od pola karnego, bardziej z prawej strony. Debiut  zarówno Deco, jak i Scolariego wypadł więc wyśmienicie. 3 punkty znów zostały w Londynie.

W drugim niedzielnym spotkaniu Aston Villa podejmowała Manchester City, który w tym sezonie zakupił między innymi Brazylijczyka Jo z CSKA Moskwa. W pierwszej połowie nic nie wpadło, a w drugiej worek z bramkami rozwiązał Norweg John Carew 2 minuty po przerwie. W 64 minucie wyrównał z rzutu karnego Elano, ale co z tego, skoro cztery minuty później swój show rozpoczął Gabriel Agbonlahor. W ciągu 8 minut uzbierał klasycznego hat-tricka, więc nie przez przypadek został okrzyknięty bohaterem spotkania. W 89 minucie rozmiary porażki zmniejszył chorwacki prawy obrońca Vedran Corluka. Aston Villa 4 - Manchester City 2.

W ostatnim spotkaniu pierwszej kolejki ligi angielskiej Manchester United podejmował na Old Trafford Newcastle United. Czerwone Diabły przeważały przez całe spotkanie, ale nie potrafiły udokumentować swojej dominacji przez słabą skuteczność. To, czego się nie wykorzystało, to się zemściło. W 22 minucie bramkę dla Newcastle zdobył Obafemi Martins, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Ecke Guthrie'ego. Manchester odpowiedział bardzo szybko, bo już dwie minuty później bramkę dającą remis zdobył Darren Fletcher po podaniu Ryana Giggsa. Tak się właśnie mecz skończył, choć uważam, że Manchester zasłużył na zwycięstwo, gdyby nie te niewykorzystane sytuacje...

Tak właśnie minęła pierwsza kolejka ligi angielskiej. Faworyci, może poza Evertonem, wygrali swoje spotkania. Kilku graczy pokazało się z bardzo dobrej strony, jak np. Agbonlahor, Arteta czy Deco. Ten pierwszy wydaje się być bohaterem pierwszej odsłony, bo nie często zdarza się ustrzelenie hat-tricka w 8 minut. Może to jednorazowy przebłysk, a może rośnie nam kandydat na króla strzelców? Podobnie z resztą możemy zastanawiać się w przypadku Aston Villi. W jednym z wywiadów Gareth Barry wyznał, że drużyna z Birmingham będzie się w tym sezonie starała walczyć o jeszcze wyższe miejsce niż w poprzednim, bo mają znakomity skład, który ma duże szanse na duże osiągnięcia. Zobaczymy jak będzie dalej.




+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Beata Parchem

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0