iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Sport / Piłka nożna
+ - 0

Serce się krajało. Irlandia Północna - Polska 3-2

30 03 2009 Mateusz Cieślicki Artykuł był czytany 1564 razy

Tuż po meczu. Nie jestem entuzjastą oglądania piłki nożnej, ciekawszy jest snooker czy wyścigi. Ale oglądam ją, już od 13 lat, regularnie. Nie mam też przyjemności z pisania o piłce bo większość z Was zna się na niej lepiej niż ja...

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Nie będę obiektywny. Straciłem na tym meczu 15 zł, które w razie wygranej miałem postawić w całości na Roberta Kubicę. Jeżeli wygra to będę smutny (eufemizm). Mam po tym meczu wrażenie, że ktoś nie wie o co chodzi. Mam tylko pytanie - czy to ja czy piłkarze? Zawsze burzyłem się jak tematem występów kabaretowych czy żartów w towarzystwie była fatalna gra polskich piłkarzy. Mówiłem wtedy - czemu oni się czepiają! Przecież mamy 30 miejsce w rankingu Fifa, jesteśmy dobrą drużyną. Po dzisiejszym meczu pragnę, żeby  zamiast wiadomości sportowych wszystkie stacje telewizyjne wyemitowały skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju i Ani Mru Mru pt. mecz. Do znalezienia wiadomo gdzie. Nie mam cenzuralnych słów żeby opisać jakoś ten mecz dlatego przedstawię Wam naj... fakty tego meczu:
- Najwięcej główkujący - Roger Guerreiro - Chłopak całą pierwszą połowę główkował. A jeżeli już zagrywał nogą to tylko z woleja. Zagrań po ziemi w pierwszej połowie było tyle do ilu potrafi Roger doliczyć po polsku - kilka... No ale przecież zagraniem z woleja zaliczył asystę - brawo!
- Najbardziej odwodniony piłkarz meczu - Artur Boruc. Tuż po, będącej ozdobą meczu, bramce, która zapewniła Irlandii Północnej rozrywkę (a doszły mnie już słuchy, że 28 marca zostanie ogłoszony świętem narodowym w tym kraju), co chwila widzieliśmy Pana Adicted plującego białym płynem - zapewne śliną (choć z trybun mogło polecieć co innego...). Produkował tego tyle, że przepłynęło na drugą stronę boiska i Roger się pośliznął podczas wspaniałego dryblingu.
- Najładniejsza obrona meczu - pięknie obroniony silny, soczysty i lecący w światło bramki, strzał Mariusza Lewandoskiego.  Ta obrona była kluczowym momentem meczu, gdyż był to jedyny strzał gracza Szachtara, który leciał w światło bramki. Brawa dla Jacka Krzynówka za tę interwencję!
- Największe poświęcenie meczu - tu nagroda dla polskiego obrońcy - którego nazwiska nie znam, bo wydawało mi się, że tuż po zagraniu zapadł się pod ziemię. Zasłużył on sobie na to wyróżnienie wytrwałą i konsekwentną obroną piłki mijającej linię bramkową. Gdyby nie jego trud Irlandia nie miałaby rzutu rożnego. Nie pozwolił aby Artur Boruc zaczynał od bramki. Zafundował rywalom stały fragment gry. Nie chciał też zapewne wybijać piłki bo jeszcze podałby temu w zielonej koszulce (a trener wyraźnie mówił przed meczem, żeby tego nie robić).
- Najlepszy moment meczu - piękny cios Marcina Wasyla Wasilewskiego z łokietka wymierzony Irlandczykowi. Podbiegł od tyłu, zgiął rękę i pozwolił naturze działać. Widziałem jednak zrezygnowanie na jego twarzy gdy sędzia pokazał tylko żółtą kartkę. Chyba uderzył za lekko na czerwoną. Na poprawkę nie starczyło już czasu.
- Najlepsze taktycznie zagranie - podanie Irlandczyka, też nie wiem którego, do własnego bramkarza - zapamiętał co jeden z tych Panów w dresach i z gwizdkami na treningu mówił i kopnął tak, żeby piłka nie leciała w światło bramki. To tak na wypadek jakby była jakaś nierówność na boisku i bramkarzowi nie udało się trafić w piłkę. Wtedy mógł być wielki wstyd. Taka bramka samobójcza byłaby pośmiewiskiem dla całego świata. Kibice na stadionie na pewno wybuchnęli by śmiechem. Ci oglądający mecz w domach połamali by krzesła i pobili żony. Bramkarz mógłby zacząć się pocić, przeklinać i pluć wszelkimi zasobami organizmu przez resztę moczu yyyy meczu chciałem napisać. Mógłby zacząć wręcz pluć sobie w brodę! Dobrze więc, że ten mądry obrońca tak podał do bramkarza i Irlandczycy uniknęli kompromitacji. Strach człowieka oblatuje gdy myśli o takich błędach kończących się bramkami.
- Najlepsza komunikacja - jest to relacja pomiędzy kibicami a sędzią bocznym. Można powiedzieć, że mieli ze sobą bezpośredni kontakt. Przekazali sobie pamiątki, a po całym fakcie sędziego nawet bolała głowa, co w wielu kulturach jest uznawane za oznakę dobrej zabawy. Dobrze, że była między nimi tak dobra współpraca. Wśród piłkarzy troszkę jej brakowało, szczególnie w 10 minucie meczu...
- Najbardziej wkurzająca sytuacja - drugi gol dla Polski. W 90 minucie przy stanie 3-1 dla Irlandii marzyliśmy, żeby Wyspiarze strzelili jeszcze 5 goli i sprawili, że niektórzy z biegających w biało-czerwonych strojach bali się wrócić do Polski. Teraz mogą powiedzieć, że walczyli... Nie lubię przegrywać u bukmacherów jedną bramką!

To taki mój krótki ranking. Pewnie nie napisałem wszystkiego, co nasuwało mi się podczas meczu. Trudno, czas gasić światło na akcję WWF. Zabawne, że ta akcja wypadła tuż po meczu Irlandia-Polska. To taki symboliczny akcent - za jednym pstryczkiem włącznika uratujemy świat i uczcimy godziną ciemności występ piłkarzy. Nic dodać, nic ująć...




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0