Sport / Piłka nożna
Villarreal podtopiony przez Londyńczyków
Artykuł był czytany 4473 razy
Kluczowa 41. minuta drugiego półfinałowego meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów przesądziła o losach spotkania Arsenal Londyn vs. Villarreal CF. Nie bez powodu zawrzało więc na Highbury, gdy Kolo Toure, po podaniu Aleksandra Hleba, pięknym wślizgiem zdobył decydującą bramkę.
Początek środowego spotkania zdecydowanie należał do gospodarzy, którzy odważnie przeprowadzali ofensywne akcje i sporadycznie dopuszczali do kontrataków ze strony Villarrealu. Już w 3. minucie Toure wykorzystał zamieszanie pod bramką rywali i przypuścił – zakończony niecelnym strzałem – atak. Spośród wielu obiecujących akcji najwięcej emocji dostarczył kibicom Thierry Henry, który w 11. minucie umieścił piłkę w siatce przeciwnika. Wg sędziego Henry był jednak na spalonym.
Wrażeń dostarczały także akcje Villarrealu. Niezwykle groźne dla Arsenalu były strzały z rzutów wolnych Juana Riquelme oraz akcja z 35. minuty, gdy Ljungberg wraz z Fabregasem zagrozili bramce Lehmanna. Zmobilizowany atakiem Hiszpanów Arsenal nie pozostał dłużny, a trójkowa akcja Henry’ego – Hleba – Toure’a na bramkę Barbosy zakończyła się golem dla „Kanonierów”.
Choć po pierwszej połowie prowadził Arsenal, trudno było jednoznacznie wskazać silniejszą drużynę, bo choć gospodarze mocno zaczęli, to także Villarreal rozkręcał się z każdą minutą i dostarczał dużo emocji. Tymczasem druga połowa nieco rozczarowała, a walka w środku pola nie przekładała się na sytuacje, które mogłyby doprowadzić do ciekawych podbramkowych akcji.
Londyńczycy nie wykorzystali wielu okazji do strzelenia kolejnego gola, a Hiszpanie tracili koncepcję zaraz po przekroczeniu linii środkowej i nie bardzo wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. Na uwagę zasługuje 56. minuta, gdy - po podaniu Hleba - Henry strzelił na bramkę rywali (piłka wybita z linii bramkowej przez Arzo) oraz akcja Riquelme’go z 92. minuty, gdy ten zaskakująco – choć niecelnie – strzelił z 30 metrów.
Należy pamiętać, że oba zespoły nie wystąpiły w najsilniejszych zestawieniach. Za żółte kartki w ekipie Arsenalu zabrakło Jose Reyesa, a w drużynie Villerrealu Sebastiana Viery. Pomimo tego piłkarze Arsenalu godnie pożegnali się z Highbury (w następnym sezonie będą już grać na Emirates Stadium), a ofiarna obrona Villarrealu utkwiła w pamięci wielu kibicom.
Warto także zatrzymać się na chwilę przy dwóch postaciach, które miały ogromny wpływ na kształt rozgrywki. Pierwszą z nich jest austriacki sędzia Konrad Plautz, który popełnił zdecydowanie za dużo błędów. Gdy Sorin w 19. minucie, a Riquelme Mari w 45. byli ewidentnie faulowani, Plautz przymykał na to oko, a tymczasem, gdy Tacchinardi wślizgiem z tyłu wybił Hlebowi piłkę, sędzia orzekł faul i wlepił piłkarzowi żółtą kartkę. Kontrowersje wzbudziło także kilka odgwizdanych spalonych oraz nieuznanie bramki Henry’ego z pierwszych minut meczu.
Drugą, i zdecydowanie bardziej pozytywną, postacią była wiewiórka, która po pierwszych kilkunastu minutach meczu zmonopolizowała pole karne „Kanonierów”. Początkowo niewinnie przyglądający się rozgrywce gryzoń z czasem skupił na sobie uwagę zarówno zawodników, jak i kibiców, do tego stopnia, że w 17. minucie sędzia wstrzymał grę do czasu aż w akompaniamencie oklasków wiewiórka opuściła murawę boiska.
Tymczasem londyńczycy powinni pamiętać, że jednobramkowe zwycięstwo niczego jeszcze nie przesądza, a finalistę tej edycji Ligi Mistrzów poznamy dopiero 25 kwietnia, po tym jak na El Madrigal zostanie rozegrany mecz rewanżowy.
Wrażeń dostarczały także akcje Villarrealu. Niezwykle groźne dla Arsenalu były strzały z rzutów wolnych Juana Riquelme oraz akcja z 35. minuty, gdy Ljungberg wraz z Fabregasem zagrozili bramce Lehmanna. Zmobilizowany atakiem Hiszpanów Arsenal nie pozostał dłużny, a trójkowa akcja Henry’ego – Hleba – Toure’a na bramkę Barbosy zakończyła się golem dla „Kanonierów”.
Choć po pierwszej połowie prowadził Arsenal, trudno było jednoznacznie wskazać silniejszą drużynę, bo choć gospodarze mocno zaczęli, to także Villarreal rozkręcał się z każdą minutą i dostarczał dużo emocji. Tymczasem druga połowa nieco rozczarowała, a walka w środku pola nie przekładała się na sytuacje, które mogłyby doprowadzić do ciekawych podbramkowych akcji.
Londyńczycy nie wykorzystali wielu okazji do strzelenia kolejnego gola, a Hiszpanie tracili koncepcję zaraz po przekroczeniu linii środkowej i nie bardzo wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. Na uwagę zasługuje 56. minuta, gdy - po podaniu Hleba - Henry strzelił na bramkę rywali (piłka wybita z linii bramkowej przez Arzo) oraz akcja Riquelme’go z 92. minuty, gdy ten zaskakująco – choć niecelnie – strzelił z 30 metrów.
Należy pamiętać, że oba zespoły nie wystąpiły w najsilniejszych zestawieniach. Za żółte kartki w ekipie Arsenalu zabrakło Jose Reyesa, a w drużynie Villerrealu Sebastiana Viery. Pomimo tego piłkarze Arsenalu godnie pożegnali się z Highbury (w następnym sezonie będą już grać na Emirates Stadium), a ofiarna obrona Villarrealu utkwiła w pamięci wielu kibicom.
Warto także zatrzymać się na chwilę przy dwóch postaciach, które miały ogromny wpływ na kształt rozgrywki. Pierwszą z nich jest austriacki sędzia Konrad Plautz, który popełnił zdecydowanie za dużo błędów. Gdy Sorin w 19. minucie, a Riquelme Mari w 45. byli ewidentnie faulowani, Plautz przymykał na to oko, a tymczasem, gdy Tacchinardi wślizgiem z tyłu wybił Hlebowi piłkę, sędzia orzekł faul i wlepił piłkarzowi żółtą kartkę. Kontrowersje wzbudziło także kilka odgwizdanych spalonych oraz nieuznanie bramki Henry’ego z pierwszych minut meczu.
Drugą, i zdecydowanie bardziej pozytywną, postacią była wiewiórka, która po pierwszych kilkunastu minutach meczu zmonopolizowała pole karne „Kanonierów”. Początkowo niewinnie przyglądający się rozgrywce gryzoń z czasem skupił na sobie uwagę zarówno zawodników, jak i kibiców, do tego stopnia, że w 17. minucie sędzia wstrzymał grę do czasu aż w akompaniamencie oklasków wiewiórka opuściła murawę boiska.
Tymczasem londyńczycy powinni pamiętać, że jednobramkowe zwycięstwo niczego jeszcze nie przesądza, a finalistę tej edycji Ligi Mistrzów poznamy dopiero 25 kwietnia, po tym jak na El Madrigal zostanie rozegrany mecz rewanżowy.











