iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Sport / Piłka nożna
+ - 3

Villarreal podtopiony przez Londyńczyków

30 09 2006 Anna Poszepczyńska Artykuł był czytany 4473 razy
Źródło:
Źródło:

Kluczowa 41. minuta drugiego półfinałowego meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów przesądziła o losach spotkania Arsenal Londyn vs. Villarreal CF. Nie bez powodu zawrzało więc na Highbury, gdy Kolo Toure, po podaniu Aleksandra Hleba, pięknym wślizgiem zdobył decydującą bramkę.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Początek środowego spotkania zdecydowanie należał do gospodarzy, którzy odważnie przeprowadzali ofensywne akcje i sporadycznie dopuszczali do kontrataków ze strony Villarrealu. Już w 3. minucie Toure wykorzystał zamieszanie pod bramką rywali i przypuścił – zakończony niecelnym strzałem – atak. Spośród wielu obiecujących akcji najwięcej emocji dostarczył kibicom Thierry Henry, który w 11. minucie umieścił piłkę w siatce przeciwnika. Wg sędziego Henry był jednak na spalonym.

Wrażeń dostarczały także akcje Villarrealu. Niezwykle groźne dla Arsenalu były strzały z rzutów wolnych Juana Riquelme oraz akcja z 35. minuty, gdy Ljungberg wraz z Fabregasem zagrozili bramce Lehmanna. Zmobilizowany atakiem Hiszpanów Arsenal nie pozostał dłużny, a trójkowa akcja Henry’ego – Hleba – Toure’a na bramkę Barbosy zakończyła się golem dla „Kanonierów”.

Choć po pierwszej połowie prowadził Arsenal, trudno było jednoznacznie wskazać silniejszą drużynę, bo choć gospodarze mocno zaczęli, to także Villarreal rozkręcał się z każdą minutą i dostarczał dużo emocji. Tymczasem druga połowa nieco rozczarowała, a walka w środku pola nie przekładała się na sytuacje, które mogłyby doprowadzić do ciekawych podbramkowych akcji.

Londyńczycy nie wykorzystali wielu okazji do strzelenia kolejnego gola, a Hiszpanie tracili koncepcję zaraz po przekroczeniu linii środkowej i nie bardzo wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. Na uwagę zasługuje 56. minuta, gdy - po podaniu Hleba - Henry strzelił na bramkę rywali (piłka wybita z linii bramkowej przez Arzo) oraz akcja Riquelme’go z 92. minuty, gdy ten zaskakująco – choć niecelnie – strzelił z 30 metrów.

Należy pamiętać, że oba zespoły nie wystąpiły w najsilniejszych zestawieniach. Za żółte kartki w ekipie Arsenalu zabrakło Jose Reyesa, a w drużynie Villerrealu Sebastiana Viery. Pomimo tego piłkarze Arsenalu godnie pożegnali się z Highbury (w następnym sezonie będą już grać na Emirates Stadium), a ofiarna obrona Villarrealu utkwiła w pamięci wielu kibicom.

Warto także zatrzymać się na chwilę przy dwóch postaciach, które miały ogromny wpływ na kształt rozgrywki. Pierwszą z nich jest austriacki sędzia Konrad Plautz, który popełnił zdecydowanie za dużo błędów. Gdy Sorin w 19. minucie, a Riquelme Mari w 45. byli ewidentnie faulowani, Plautz przymykał na to oko, a tymczasem, gdy Tacchinardi wślizgiem z tyłu wybił Hlebowi piłkę, sędzia orzekł faul i wlepił piłkarzowi żółtą kartkę. Kontrowersje wzbudziło także kilka odgwizdanych spalonych oraz nieuznanie bramki Henry’ego z pierwszych minut meczu.

Drugą, i zdecydowanie bardziej pozytywną, postacią była wiewiórka, która po pierwszych kilkunastu minutach meczu zmonopolizowała pole karne „Kanonierów”. Początkowo niewinnie przyglądający się rozgrywce gryzoń z czasem skupił na sobie uwagę zarówno zawodników, jak i kibiców, do tego stopnia, że w 17. minucie sędzia wstrzymał grę do czasu aż w akompaniamencie oklasków wiewiórka opuściła murawę boiska.

Tymczasem londyńczycy powinni pamiętać, że jednobramkowe zwycięstwo niczego jeszcze nie przesądza, a finalistę tej edycji Ligi Mistrzów poznamy dopiero 25 kwietnia, po tym jak na El Madrigal zostanie rozegrany mecz rewanżowy.





+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Sebastian Nanek, Maciek Partyka, Kaska Masacure

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0