Wielcy sportowcy z egzotycznych państw
Artykuł był czytany 4841 razySport jest zdominowany przez wielkie i bogate kraje. Jednak pozwala on również na wybicie się i pokazanie szerszej publiczności również tym z niewielkich czy też niezbyt bogatych państw. Jakie to szczęście, że sportową rywalizację urozmaicają ci urodzeni w odległych, mało znanych zakątkach.
Trynidad i Tobago
Powierzchnia: 5 155 km²
Ludność: 1 097 000
Państwo położone u północnych wybrzeży Ameryki Południowej. Składa się z dwóch wysp, dzięki którym zawdzięcza swoją nazwę. Niewątpliwie fani piłki nożnej musieli poszerzyć swoją wiedzę o tym kraju, gdyż po raz pierwszy jego reprezentanci zagrali w finałowym turnieju Mistrzostw Świata. Debiutując w turnieju Niemczech, w 2006 roku, stali się najmniejszym w historii krajem, który uczestniczył w tym turnieju. Najsłynniejszym piłkarzem z tego kraju jest niewątpliwie Dwight Yorke. W wieku 35 lat mógł on zagrać w najważniejszej piłkarskiej imprezie świata. Urodził się na wyspie Tobago, tej mniejszej, i tam zaczynał piłkarską karierę w lokalnym klubie Signall Hill. Tu wypatrzył go Graham Taylor i pomógł mu trafić do Aston Villi. W Anglii grał na tyle dobrze, że został transferowany do Manchester United, najlepszego wówczas angielskiego klubu i jednego z najlepszych na świecie. Tu osiągnął szczyt swojej kariery. W drużynie „czerwonych diabłów”, w latach 1998-2002, rozegrał 96 spotkań i strzelił 47 bramek. Później reprezentował barwy innych angielskich klubów Blackburn Rovers i Birmingham City skąd trafił do dalekiej Australii, aby grać w drużynie Sydney FC. Każdy spodziewał się, że tam spokojnie doczeka piłkarskiej emerytury, ale on postanowił wrócić do Anglii. Grać będzie w Sunderlandzie, gdzie trenerem jest Roy Keane, jego dawny kolega z okresu gry w Manchesterze. Dwight Yorke został doceniony w swoim kraju. Stadion w Bacolet nosi nazwę od imienia i nazwiska tego napastnika.
Jednak to niewielkie państwo dorobiło się także innego wielkiego sportowca. To urodzony, dla równowagi, na wyspie Trynidad, Ato Boldon. Ma on w swojej kolekcji cztery medale Igrzysk Olimpijskich (2 brązowe w biegu na 100 i 200 metrów wywalczone w 1996 roku, w Atlancie oraz srebrny za 2 miejsce w biegu na 100 metrów i brązowy za zajęcie 3 miejsce na 200 metrów cztery lata później w Sydney) oraz dwa brązowe medale zdobyte w sprincie na 100 metrów, na Mistrzostwach Świata odpowiednio w 1995 roku w Göteborgu i w 2001 w Edmonton. Jak więc widać do pełni szczęścia i całej kolekcji brakuje mu tylko złotego medalu wywalczonego na którejś z tych dwóch najważniejszych dla lekkoatlety imprezie sportowej. Po zakończeniu kariery Boldon postanowił „pobawić” się w politykę i został senatorem w swym rodzinnym kraju.
Namibia
Powierzchnia: 825 118 km²
Ludność: 1 954 000
Na bieżni wielokrotnym rywalem Boldona był reprezentant Namibii, Frankie Fredericks. Urodzony w Windhuk, stolicy kraju, jest jeszcze bardziej utytułowany. Namibia leży w południowo-zachodniej Afryce. Jest to kraj 2,5 razy większy od Polski, ale mieszka tam niewiele więcej ludności niż w Warszawie. Mimo to, urodzony w Windhuk, stolicy kraju, Fredericks to jeden z najlepszych sprinterów na świecie. Na igrzyskach olimpijskich zdobył on cztery srebrne medale (po dwa w biegu na 100 i 200 metrów w Barcelonie i Atlancie) oraz trzy srebrne na Mistrzostwach Świata (wszystkie na 200 metrów), odpowiednio w Tokio (1991), Göteborgu (1995) i Atenach (1997). Na tym dystansie wywalczył również złoty medal w Stuttgarcie (1993). Jego rekord życiowy na 200 metrów wynosi 19.68 sekundy i do dziś pozostaje 4. wynikiem na świecie, a cztery medale wywalczone podczas Igrzysk Olimpijskich są jedynym dorobkiem Namibii na tej najważniejszej sportowej imprezie. Frankie Fredericks to niewątpliwie człowiek-instytucja w Namibii, kraju, który jest niepodległy dopiero od 1990 roku.
Saint Kitts i Nevis
Powierzchnia: 267 km²
Ludność: 39 000
Saint Kitts i Nevis to dwie wyspy, leżące na Karaibach. Ich nazw nietrudno się domyśleć, oczywiście... Saint Kitts oraz Nevis. Niewielu wie, że takie państwo w ogóle istnieje. Nic dziwnego, wszak należy do tych najmniejszych (8 miejsce od końca). Jednak w 2003 roku usłyszało o nim wiele osób To właśnie 25 sierpnia tegoż roku doszło do wielkiej niespodzianki, kiedy to mistrzem świata w biegu na 100 metrów został Kim Collins. Czas zwycięzcy nie był rewelacyjny (10.07 sekundy), ale wystarczył by wywalczyć złoto. Dokonał tego chłopak, który sześć lat wcześniej nie zdołał przebić się przez pierwszą rundę kwalifikacji sprintu. Jednak już w 2001 roku wywalczył pierwszy medal w historii Lekkoatletycznych Mistrzostw Świata dla swojej mikroskopijnej ojczyzny (brąz w biegu na 200 metrów). Na ostatnich Mistrzostwach Świata w Helsinkach, w 2005 roku nie zdołał obronić złotego medalu, ale trzecie miejsce też należy uznać za wspaniały wynik.. Stolicą państwa jest Basseterre. To właśnie tam urodził się Kim Collins. Po wielkim sukcesie z 2003 roku, jedna z ulic stolicy nosi jego nazwisko.
Dla sportu do dobrze, że nawet w tak egzotycznych krajach rodzą się mistrzowie. Stanowi to doskonałe urozmaicenie rywalizacji tych największych. A i przychylność kibiców jest po stronie właśnie ich, tych, którzy ze względu na miejsce swojego urodzenia od początku mają dłuższą drogę na szczyt. Dłuższą, ale możliwą do przebycia, o czym świadczą powyższe przykłady.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 4
Świetny pomysł, dobrze napisane, sporo informacji w tekście, ale... ale czemu tak krótko? To był pomysł na długi, wyczerpujący, a jednocześnie bardzo interesujący artykuł - ograniczyłeś się do opisania paru państw, a pominąłeś wiele, wiele innych. Czemu? Na przyszłość opisuj swoje pomysły wylewniej, bo widzę, że naprawdę dobrze "kombinujesz" i wygląda to zgrabnie. :)
Dzięki bardzo za pozytywny komentarz, miło czytać, że komuś to się podobało:) A czemu nie więcej? No coż, tych wielkich sportowców z egzotycznych państw nie było zbyt wielu. Chciałem skoncentrować się na naprawdę tych bardzo mało znanych i malutkich bądź biednych państwach. Dlatego wyszło jak wyszło:)
Rzetelnie napisane, choć moim zdaniem za dużo tych encyklopedycznych informacji
Ciekawe i lekko napisane- miłe czytanie.














