Styl Życia / Hobby i czas wolny
Eshee Downhill i jego rower
Artykuł był czytany 1238 razy
"Lubię, kiedy wiatr smaga mnie setką", mówi Eshee, odpowiedzialny za turnieje downhillowe Śląska i Zagłębia. Offowe cykle zjazdów aDHd: nadpobudliwość wpisana w akrobatykę, przekładana czystą rywalizacją.
Downhill to technika zjazdu z góry w warunkach naturalnych, downstairs - miejskich, podskoki freeride. Sport znany od 33 lat, odkąd po raz pierwszy zjechano w Kalifornii. Polskie oficjalne mistrzostwa Diverse Downhill Contest zrzeszają tysiące fanów. Imprezy w naszym regionie organizowane są cyklicznie przez cały sezon. Trasy wyznaczone to między innymi tor w Wojewódzkim Parku Rozrywki, Wzgórze św. Doroty, Borowa Hill, park w Milowicach i kamieniołom w Strzemieszycach. Zawodnicy przyjeżdżają z Warszawy, Wrocławia, Zawiercia i innych miast.
W zawodach może wziąć udział każdy, kto ma rower i lubi się ścigać. Średnia wieku od 15 wzwyż, płeć nie gra roli i choć przeważają mężczyźni, twarde dziewczyny też jeżdżą. Sonia z Bytomia jeździ drugi rok. Jako dziecko wjechała rowerem w mur, odtąd nie boi się niczego. "Zamiłowaniem do sportu zaraził mnie tata" mówi, "najpierw była to deskorolka, potem rower. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez jazdy. Freeride daje mi siłę, aby walczyć z problemami dnia codziennego". Sonia zajęła 12 miejsce ze wszystkich startujących w liczbie około 40 w jednej kategorii.
Sprzęt powinien być odpowiednio przystosowany do zjazdów i lądowania. Plus regulaminowy kask oraz dodatkowe ochraniacze na łydki, łokcie i kręgosłup. Ten ostatni jest bardzo ważny. Zdarzyło się, że uczestnik zrobił błąd podczas manewru i doszło do niewielkich uszkodzeń. "Drobne upadki są nieuniknione, więc bez odpowiedniego zabezpieczenia nie wpuszczamy na tor", podkreśla Eshee.
Konkurencje mierzy się na czas, zjechanie z pięciuset metrów zajmuje nieco ponad minutę, ale czasem nawet minut osiem. Zawodnicy zjeżdżają kolejno dwójkami lub czwórkami, ostatni odpada i tak aż do pierwszej trójki. Dyplomy, oklaski, szał. Zwycięski szampan równo ląduje na głowach gości, rywali i organizatorów. “Po czym skrupulatnie po sobie sprzątamy“.
Drugą edycję aDHd cup w tym roku wygrał Adam z Zabrza, Ufik, który trenuje już od pięciu lat. Uprawia wiele stylów, ale jego ulubionym jest właśnie downhill freeride, o którym pierwszy raz dowiedział się z telewizji i filmów amerykańskich. Ma 21 lat. Według niego 70% wygranej stanowi sprzęt, resztę talent i umiejętności. Sam jeździ na amortyzowanym rowerze, choć do tej dyscypliny lepszy byłby rower bez zawieszeń, sztywny. “To fantastyczne być pierwszym na mecie“, śmieje się. Drugie miejsce zajął Lot29 z Sosnowca, trzecie Krzychu również z Sosnowca. Gratulujemy.
W zawodach może wziąć udział każdy, kto ma rower i lubi się ścigać. Średnia wieku od 15 wzwyż, płeć nie gra roli i choć przeważają mężczyźni, twarde dziewczyny też jeżdżą. Sonia z Bytomia jeździ drugi rok. Jako dziecko wjechała rowerem w mur, odtąd nie boi się niczego. "Zamiłowaniem do sportu zaraził mnie tata" mówi, "najpierw była to deskorolka, potem rower. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez jazdy. Freeride daje mi siłę, aby walczyć z problemami dnia codziennego". Sonia zajęła 12 miejsce ze wszystkich startujących w liczbie około 40 w jednej kategorii.
Sprzęt powinien być odpowiednio przystosowany do zjazdów i lądowania. Plus regulaminowy kask oraz dodatkowe ochraniacze na łydki, łokcie i kręgosłup. Ten ostatni jest bardzo ważny. Zdarzyło się, że uczestnik zrobił błąd podczas manewru i doszło do niewielkich uszkodzeń. "Drobne upadki są nieuniknione, więc bez odpowiedniego zabezpieczenia nie wpuszczamy na tor", podkreśla Eshee.
Konkurencje mierzy się na czas, zjechanie z pięciuset metrów zajmuje nieco ponad minutę, ale czasem nawet minut osiem. Zawodnicy zjeżdżają kolejno dwójkami lub czwórkami, ostatni odpada i tak aż do pierwszej trójki. Dyplomy, oklaski, szał. Zwycięski szampan równo ląduje na głowach gości, rywali i organizatorów. “Po czym skrupulatnie po sobie sprzątamy“.
Drugą edycję aDHd cup w tym roku wygrał Adam z Zabrza, Ufik, który trenuje już od pięciu lat. Uprawia wiele stylów, ale jego ulubionym jest właśnie downhill freeride, o którym pierwszy raz dowiedział się z telewizji i filmów amerykańskich. Ma 21 lat. Według niego 70% wygranej stanowi sprzęt, resztę talent i umiejętności. Sam jeździ na amortyzowanym rowerze, choć do tej dyscypliny lepszy byłby rower bez zawieszeń, sztywny. “To fantastyczne być pierwszym na mecie“, śmieje się. Drugie miejsce zajął Lot29 z Sosnowca, trzecie Krzychu również z Sosnowca. Gratulujemy.














