Styl Życia / Hobby i czas wolny
Ja i Praskie Klimaty czyli Felieton Trochę Inny
Artykuł był czytany 2722 razyBo czasem tak bywa, że idziesz deszczową, praską ulicą – błysk – i nic już nie jest takie jak dawniej. Stajesz się oświeconą myślą wśród ciemnych, praskich latarni. Masz może całe metr siedemdziesiąt wzrostu, a spoglądasz swobodnie z lotu ptaka na rozrzuconych losowo mieszkańców praskich kamienic w marmurowym obiciu...
Bo czasem tak bywa, że idziesz deszczową, praską ulicą – błysk – i nic już nie jest takie jak dawniej. Stajesz się oświeconą myślą wśród ciemnych, praskich latarni. Masz może całe metr siedemdziesiąt wzrostu, a spoglądasz swobodnie z lotu ptaka na rozrzuconych losowo mieszkańców praskich kamienic w marmurowym obiciu. I już wiesz. Jesteś wybrańcem. Ktoś w dalekim wszechświecie zarządził, że będziesz ukazywał ludziom inną rzeczywistość. Powstającą z myśli, nie materii. Gdzie wszystko ma jakiś cel i czemuś służy. Gdzie cały sens egzystencjalny sprowadza się do trwania od podstaw aż po kres, i na jedną nutę. Taka prywatno – państwowa Praska Fabryka Snów Niematerialnych.
Nie ukrywajmy już, tekst ten dotyczy Mnie ( co przez szacunek ujmę dużą literą. W moim świecie brak hipokryzji stawiania adresata przekazu pisemnego na piedestale, podczas gdy świadomość autora tworzy codzień egocentryczne obrazy siebie jako Pępka Świata ). Dawno temu jeden krótki błysk objaśnił Mi, niespełnionej w poczuciu spełnienia, że powinnam Pisać ( również przez szacunek z dużej litery, bowiem Pisanie jest rzeczą świętą ). Więc oto jestem.
Jako filozoficzny psycholog amator, z zawodu wizjoner, poczułam się w pełni obowiązku poinformować o swojej misji społeczeństwo. Jako przedstawiciel młodego jeszcze (przez jakiś czas) pokolenia, poczułam młodzieńczą chęć okazania buntu przed realiami. A dodatkowo, jako mieszkaniec Pragi – Południe, poczułam patriotyczno – lojalnościowy obowiązek przeprowadzenia w pierwszej kolejności „lokalnych oświeceń masowych”. Wszakże wiara i wzniosłe ideały są drogą na szczyt, a prasa nasza powszednia propagatorem młodych i obiecująco twórczych (nie ukrywam) umysłów.
Taaak. Praga jako dzielnica niedoszłych pisarzy o błędnym wzroku, nieformalnych zgrupowań „pod chmurką” bohemy artystycznego światku, która przez denka brązowych butelek łypie odważnie i z pogardą na tych, co tak nie mogą, bo ugrzęźli w zgubnej czasoprzestrzeni praw i obowiązków. Majestatycznych brukowych myślicieli z rozwianym włosem, którzy za drobny datek na przyziemne potrzeby egzystencjalne, podzielą się z nami mądrością wynikającą z codziennej kilkugodzinnej medytacji nad sensem istnienia. Wreszcie licznie powstające Młodzieżowe Niezależne Grupy Artystyczne, których wzniosłym, heroicznym celem są liczne happeningi, urządzane w ścisłej współpracy z Komendą Stołecznej Policji Dzielnicy Praga – Płd. ( szczególne podziękowania ), mające za wcale niełatwe zadanie dostarczanie rozrywki i zastrzyku adrenaliny szarej, spracowanej masie.
I prawda jest taka, że ten piękny, praski krajobraz ujrzeć i docenić jesteśmy w stanie tylko My, mieszkańcy. A któż ma kształtować w nas tę wrażliwość odbioru jak nie prasa nasza codzienna? Czy ujrzymy na nowo świat oczami spracowanych redaktorów z trzema fakultetami, harujących na akord za wielkim monitorem komputera? Oczywista odpowiedź brzmi - NIE!
Mój, wcale nie idealistyczny projektor rzeczywistości, wyświetla swobodnie tłumy duszyczek artystycznych Pragi, napływających niczym wzburzone morze pod redakcję szacownego „Ithink” i skandujących donośnie, aż po wieżyczki praskich kościołów,
„ Dać jej szansę, dać jej szansę! „.
Bo czasem tak bywa, że idziesz deszczową ulicą i nagle wiesz, że musisz stworzyć świat od nowa. Poprzez swoją Pasję, poprzez swoją Miłość. Moją miłością jest Pisanie. Pisanie dla ludzi. Felietonów. Pozwolicie?
Nie ukrywajmy już, tekst ten dotyczy Mnie ( co przez szacunek ujmę dużą literą. W moim świecie brak hipokryzji stawiania adresata przekazu pisemnego na piedestale, podczas gdy świadomość autora tworzy codzień egocentryczne obrazy siebie jako Pępka Świata ). Dawno temu jeden krótki błysk objaśnił Mi, niespełnionej w poczuciu spełnienia, że powinnam Pisać ( również przez szacunek z dużej litery, bowiem Pisanie jest rzeczą świętą ). Więc oto jestem.
Jako filozoficzny psycholog amator, z zawodu wizjoner, poczułam się w pełni obowiązku poinformować o swojej misji społeczeństwo. Jako przedstawiciel młodego jeszcze (przez jakiś czas) pokolenia, poczułam młodzieńczą chęć okazania buntu przed realiami. A dodatkowo, jako mieszkaniec Pragi – Południe, poczułam patriotyczno – lojalnościowy obowiązek przeprowadzenia w pierwszej kolejności „lokalnych oświeceń masowych”. Wszakże wiara i wzniosłe ideały są drogą na szczyt, a prasa nasza powszednia propagatorem młodych i obiecująco twórczych (nie ukrywam) umysłów.
Taaak. Praga jako dzielnica niedoszłych pisarzy o błędnym wzroku, nieformalnych zgrupowań „pod chmurką” bohemy artystycznego światku, która przez denka brązowych butelek łypie odważnie i z pogardą na tych, co tak nie mogą, bo ugrzęźli w zgubnej czasoprzestrzeni praw i obowiązków. Majestatycznych brukowych myślicieli z rozwianym włosem, którzy za drobny datek na przyziemne potrzeby egzystencjalne, podzielą się z nami mądrością wynikającą z codziennej kilkugodzinnej medytacji nad sensem istnienia. Wreszcie licznie powstające Młodzieżowe Niezależne Grupy Artystyczne, których wzniosłym, heroicznym celem są liczne happeningi, urządzane w ścisłej współpracy z Komendą Stołecznej Policji Dzielnicy Praga – Płd. ( szczególne podziękowania ), mające za wcale niełatwe zadanie dostarczanie rozrywki i zastrzyku adrenaliny szarej, spracowanej masie.
I prawda jest taka, że ten piękny, praski krajobraz ujrzeć i docenić jesteśmy w stanie tylko My, mieszkańcy. A któż ma kształtować w nas tę wrażliwość odbioru jak nie prasa nasza codzienna? Czy ujrzymy na nowo świat oczami spracowanych redaktorów z trzema fakultetami, harujących na akord za wielkim monitorem komputera? Oczywista odpowiedź brzmi - NIE!
Mój, wcale nie idealistyczny projektor rzeczywistości, wyświetla swobodnie tłumy duszyczek artystycznych Pragi, napływających niczym wzburzone morze pod redakcję szacownego „Ithink” i skandujących donośnie, aż po wieżyczki praskich kościołów,
„ Dać jej szansę, dać jej szansę! „.
Bo czasem tak bywa, że idziesz deszczową ulicą i nagle wiesz, że musisz stworzyć świat od nowa. Poprzez swoją Pasję, poprzez swoją Miłość. Moją miłością jest Pisanie. Pisanie dla ludzi. Felietonów. Pozwolicie?
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Dawid Kowalik, Radek Piekarz, , Bartłomiej Krzysztof Hejnowicz, , Rafal JanikDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 4
źle zagłosowałem :/
Byle więcej o Pradze:)
byle o Warszawie:)
byle w tym stylu:)
Dziękuję, postaram się;)














