iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Hobby i czas wolny
+ - 0

Komunikaca miejska

06 03 2007 monika zalewska-biełło Artykuł był czytany 1935 razy

Żyjemy w miejskiej dżungli, a komunikacja miejska to przecież sama kwintesencja uroków w niej życia.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

„Czerwony autobus ulicami mego miasta mknie…”- nie znam dobrze tego szlagieru, niemniej fragment jego refrenu, często tułający się z rana po mojej głowie, potrafi zarazić sobą na cały dzień zarówno mnie, jak i najbliższą mi okolicę. Nie znaczy to wcale, że jestem miłośniczką komunikacji miejskiej. Rzekłabym nawet, że wręcz przeciwnie. Jej środków transportu unikam jak ognia, traktując jako zło konieczne.

Ażeby w sposób świadomy korzystać z uroków miejskiej komunikacji nie wystarczy wsiąść do autobusu, metra czy tramwaju- jeśli tylko zechce taki przyjechać na czas. W miejskim przewozie należy uczestniczyć świadomie. Być może w ten sposób unikniemy czyhających zagrożeń, a jakiś szkic poglądowy pozwoli uniknąć transportowych rozczarowań.

Uważaj, bowiem często się zdarza, że już w momencie przekroczenia drzwi autobusu poziom tolerancji węchowej spada do zera i osiąga tym samym zaledwie poziom przeżywalności. Magia zapachów i zapaszków wyzwala zazwyczaj zachowania mocno niepedagogiczne- bo czy chowanie nosa za kołnierz nie jest jak chowanie głowy w piasek? Czy nie lepiej byłoby zareagować i zwrócić uwagę osobnikowi będącemu źródłem tej zawiesistej atmosfery? Często zastanawiam się, czy nie powinny obowiązywać mandaty za stwarzanie zagrożenia dla samopoczucia i zdrowia otoczenia.

Jeśli jesteś w ciąży, w okresie widocznej choroby bądź namacalnej wręcz rekonwalescencji, nigdy nie licz na to, że spoczniesz. Zawsze bowiem w autobusie jest za mało miejsc, a zbyt wiele osób potrzebujących- zazwyczaj kluczem do ich zajmowania jest wiek, a nie ogólny stan zdrowia pasażera. Ratuj się- znajdź jakieś stosunkowo ustronne miejsce i przewieś się przez barierkę, zawiśnij na jakiejś rurce albo po prostu zaklinuj się między pasażerami. Jakoś dotrwasz.

Jeśli jesteś kobietą z dzieckiem, wózkiem i zakupami,  lepiej zakasz rękawy, zrób krótka rozgrzewkę i nie licz na pomoc. Najpierw, za pomocą łokci, po prostu dopchaj się do drzwi, wrzuć wózek, zakupy i spróbuj ekspresowo umieścić dziecko w pojeździe - bądź jednak na tyle szybka i zwinna, by maleństwo wraz z dobytkiem nie pojechało samo.

Zawsze też uważaj, by nie urazić bądź niczym nie sprowokować kierowcy. Pamiętaj, ze to jest ważny gość. Może się zdarzyć, że obdarzy cię epitetem w stylu bezczelny gówniarzu, głupia babo lub coś w tym stylu- ale wiesz, może ma po prostu zły dzień, co go oczywiście w pełni usprawiedliwia. I uważaj, bo jeśli nie będziesz miał szczęścia, możesz stać się ofiarą testu na szybkość reakcji kierowcy i doświadczysz, jak błyskawicznie potrafi on zamykać drzwi zwłaszcza wtedy, kiedy do autobusu ktoś biegnie. Na przykład ty.

A współtowarzysze? Cóż, bywają różni, to zwyczajowo żywy przekrój społeczeństwa. Autobus to również miejsce spotkań kieszonkowców (kiedyś taki próbował otworzyć mi torbę zapinaną na całej swej długości na rzepa), buchaczy- (szkoda nie wziąć ostatniego papierowego wdechu- zawsze można przecież dym wypuścić wewnątrz autobusu- komu to właściwie szkodzi?) palaczy- (wiadomo, to silny nałóg, a jeśli jeszcze ktoś ma mało przyjazną powierzchowność, istnieje duża szansa, że nikomu palenie wewnątrz pojazdu nie będzie przeszkadzało), ocieraczy- panujący tłok wręcz prowokuje do bezpośredniego poobcowania z innymi, no i zboczeńców właściwych- (mam do takich niebywałe szczęście).

Nie lubię komunikacji miejskiej. Nie cierpię tłoku i ścisku, nieuprzejmości i braku wyobraźni, a zrozumienia i śladów empatii nie próbuję się nawet doszukać. Najbardziej tragiczne są godziny mocno poranne, kiedy to zaspane masy, a wśród nich ja, zmierzają w kierunku centrum-do pracy, do szkół i uczelnie. Ta sama doza przyjemności czeka na nas w trasie powrotnej do domu. No cóż, jak mus to mus. Wszak żyjemy w miejskiej dżungli, a komunikacja miejska w wymiarze społecznym to sama kwintesencja uroków w niej życia.

 

 





+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Magdalena Danaj

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0