iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Hobby i czas wolny
+ - 2

Meteopatka.

11 02 2007 monika zalewska-biełło Artykuł był czytany 2527 razy

Jak to jest, że człowiek - istota rozumna, inteligentna i wolna jest jednocześnie tak nieporadny i bezbronny w walce z naturą i nieprzyjaznymi okolicznościami przyrody? Jak to możliwe, że moje samopoczucie tak bardzo zależy od stanu pogody; sens życia jest ściśle powiązany z promieniami słońca, a stan poczucia humoru z kroplami deszczu. I dlaczego depresja potrafi się we mnie zaciągnąć ot tak, wraz z pojawiającymi się na niebie czarnymi chmurami?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Czasem, kiedy budzą mnie promienie słońca, wyskakuję z lóżka radośnie i zwinnie niczym młoda łania, a na scenariusz dnia nie ma nawet wpływu to, którą właśnie nogą wstałam. Wszystko wydaje mi się takie łatwe i proste, przyjemne i radosne - chce się żyć po prostu. Tanecznym krokiem sunę pod prysznic, tafla lustra wydaje mi się niezmiernie przyjazna, a poranna kawa smakuje wybornie. W pracy wszystko idzie z górki, piętrzący się stos papierów wygląda jakoś mniej strasznie, a i ludzie są jacyś bardziej uśmiechnięci Po powrocie do domu własne dziecko wydaje się być wyjątkowo udanym egzemplarzem, a pustka na koncie wzbudza co najwyżej wzruszenie ramion.

Bywają jednak i takie dni, kiedy zza chmur nie wychyla się nawet mały promyczek słońca, kiedy pada deszcz, wieje wiatr, a dzień zalewa pochmurna szarość. Wtedy budzą się smutki, jakieś utajone żale, rozgrywają się we mnie moje małe dramaty. Bóle głowy, ogólna niemoc, niedowład kończyn. Wszystko wydaje się brzydkie, ponure i bez znaczenia, niemal wszystko traci kolory i sens. Zsunięcie kończyny z łóżka jest niemal bolesne, płynąca z prysznica woda dręczy swą jednostajnością, a kawa wydaje się być ohydną lurą. W pracy niemal wszystko przerasta moje możliwości, a stos papierów szczerzy się na mnie złowrogo. Po powrocie do domu okazuje się, że moje dziecko to mały potworek, a stan konta mojego przyprawia mnie o myśli o natychmiastowej emigracji.

Nie wierzę, że tylko ja tak mam - nie tylko ja jestem osobnikiem, na którego pogoda ma tak duży wpływ. Nie wiem tylko, czy ta przypadłość zdarzyła mi się w udziale, bo należę do grupy nieszczęśliwców zwanych meteopatami, czy zjawisko pogodowej nieodporności dotyczy też w mniejszym lub większym stopniu i te bardziej zahartowane jednostki. Najważniejsze, że z niemocą można walczyć. Nie musimy poddawać się złej aurze, nie każdy dzień musi być spalony tylko dlatego, że pogoda jest okropna. No chyba, że mamy ochotę sobie odpuścić. Jeśli nie mamy ochoty na chwile słabości, możemy walczyć z tą smutną wersją siebie - ćwicząc siłę woli, wewnętrzną dyscyplinę, samozaparcie, wzbogacając tym samym nasze walory wewnętrzne. Można też próbować podkarmić swoje siły witalne. Mocna kawa, aromatyczna herbata, może solarium? Nowy ciuch, telefon do przyjaciółki, wizyta u fryzjera? Może kino, lody lub dobry obiad? No i zawsze pozostają marzenia o ciepłych krajach, jakieś realne wakacyjne plany. No a może po prostu zabierzmy ze sobą zdjęcia z urlopu i zanurzmy się w słonecznych wspomnieniach i ciepłej kąpieli w wannie pełnej pachnących bąbelków…





+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , Bbbbb Kkkkk

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 3

1. Maria | 14:20 12-02-2007

W tytule nie używa się kropki ;)

2. Tomasz Łukasz | 16:09 15-02-2007

przyzwoite.

3. Bbbbb | 14:45 20-04-2007

Większość z nas bardziej lubi cieplejsze pory roku :)) Dlatego cudne, że przyszła już wiosna!