MINIATURY I DOMKI LALEK – ZABAWKI DLA DZIECI CZY HOBBY DLA WSZYSTKICH?
Artykuł był czytany 9386 razy
Dollhouse miniatures czyli miniatury to hobby niezwykle popularne w wielu krajach, mało znane w Polsce. Idealne zajęcie dla osób mających odrobinę wolnego czasu, wyobraźnię i nieco zdolności manualnych.
Dollhouse miniatures to hobby znane i popularne niemalże na całym świecie. W naszym kraju jednak nadal praktycznie nieobecne i zupełnie obce szerszym kręgom społeczeństwa lub co gorsza kojarzone zupełnie mylnie albo z zabawkami dla dzieci, albo z „zabawkami” dla zamożnych.
Ze względu na swoje piękno, sztuka ta zasługuje na popularyzację i istnieje po temu co najmniej kilka powodów.
Spróbujmy jednak najpierw uporać się z powyższymi mitami na ten temat, czy może raczej nieporozumieniami, wynikającymi z niewiedzy lub niedoinformowania.
Domki lalek i cała szeroka dziedzina miniatur czyli odtwarzania świata realnego w skali, dziedzina niezmiernie blisko spokrewniona z modelarstwem, do tego stopnia, że często wykorzystuje te same techniki i materiały, rzeczywiście odnajduje swoje korzenie wśród zabawek dla dzieci. Tak się to zaczęło, ale dziś mamy tu do czynienia z czymś zupełnie innym. Obok playscale czyli zabawek typu Barbie, Blythe itp. w skali 1/16, które faktycznie są przeznaczone dla dzieci i nie stanowią obiektu naszego zainteresowania w tym tekście, istnieje świat zminiaturyzowany z założenia swojego przeznaczony nie dla dzieci. Choć oczywiście wśród miniaturzystów znajdą się i młodzi pasjonaci. Hobby to nie wyznacza granic wiekowych, ale większość prawdziwych miniatur nie nadaje się do zabawy i warto o tym pamiętać, zajmując się nim w otoczeniu dzieci.
Czym wobec tego jest ten „konik”? Zajmuje się tworzeniem odbicia rzeczywistości w miniaturze poprzez budowanie domków zwanych domkami lalek, choć obecność w nich lalek jest dyskusyjna i dla niektórych miłośników tej dziedziny wręcz psuje efekt. Tworzy się także wszystkie przedmioty zapełniające te domki, wszystkie sprzęty, meble, dekoracje, pożywienie, ubrania, biżuterię, dzieła sztuki. Z drugiej strony można tez komponować małe scenki rodzajowe i konstruować tzw roomboxy czyli pokoje- pudełka, wypełniając miniaturowym odbiciem rzeczywistości dowolny pojemnik. Niektórzy hobbyści tworzą swoje kreacje w starych monitorach, zabytkowych zegarach, pudłach po proszku do prania lub płatkach śniadaniowych, w metalowych puszkach po kawie, w drewnianych skrzynkach po owocach, starych imbryczkach, wiklinowych koszach... Można też kupić roombox w postaci zestawu do samodzielnego montażu, podobnie jak cały domek.
Obok kolekcjonerów i dumnych posiadaczy domków są też miniaturzyści zajmujący się jedynie tworzeniem miniaturowych dzieł sztuki, rozmaitych elementów składowych lub tylko figurek i postaci. Każdy może w tej niezmiernie szerokiej dziedzinie znaleźć swoje miejsce. Przydają się tu rozmaite umiejętności, ale nie stanowią warunku koniecznego. Wielu znanych na świecie twórców miniatur to fachowcy, którzy wykorzystują swoje kwalifikacje ze świata realnego, by tworzyć nową, pomniejszoną rzeczywistość. Z drugiej strony, by stworzyć tu coś pięknego, nie trzeba być szczególnie uzdolnionym, wystarczy mieć trochę chęci i nieco wyobraźni.
Czy jest to wobec tego hobby tylko i wyłącznie dla zamożnych? Zdecydowanie nie. Oczywiście posiadanie pewnych funduszy pomaga w realizacji projektów, a jeśli chcemy zakupić przedmioty stworzone przez najlepszych, rzeczywiście nasze zasoby finansowe powinny być spore. Nie znaczy to wcale, że bez pieniędzy nie ma mowy o zajęciu się tą sztuką. Na szczęście miniatury można robić ze wszystkiego, wystarczy tylko odrobina inwencji twórczej. Najrozmaitsze otaczające nas przedmioty mogą z łatwością stać się mebelkami w naszej scence czy domku.
Prawdopodobnie w większości domów znajdą się rozmaite zapomniane zabawki, które w rzeczywistości są obecnie bardzo wysoko cenionymi drobiazgami i które z łatwością mogą być użyte w naszym projekcie, pod warunkiem, że zgadza się skala. Niewykluczone, że gdzieś na strychu lub w piwnicy poniewiera się zaniedbany domek, który wystarczy tylko wydobyć na światło dzienne, odnowić i voilà! Zrobiony pierwszy krok. I z całą pewnością w niejednej szufladzie znajdą się skrawki materiałów, resztki tasiemek, puste szpulki po niciach, guziki i fragmenty sztucznej biżuterii, rozmaite metalowe i drewniane części, nie wiadomo już do czego służące kiedyś, koraliki, ozdobne papiery, plastikowe pudełeczka, koraliki i inne potencjalne miniatury. Wystarczy się trochę rozejrzeć. 
Z drugiej zaś strony, jeśli mamy wystarczające fundusze, by zainwestować w wartościowy zestaw do montażu lub nawet w kilkudziesięcioletni domek na aukcji, jeśli możemy pozwolić sobie na zakup miniatur wykonanych przez znanych i uznanych mistrzów tej sztuki, mamy do czynienia nie tylko z hobby, ale i ze znakomitą lokatą kapitału. Wystarczy spojrzeć na ceny, jakie osiągają niektóre kolekcjonerskie eksponaty na aukcjach Sotheby’ego, chociażby przykładowo komplet mebelków sprzed czterdziestu lat może osiągnąć zawrotną kwotę kilku tysięcy funtów, zawrotną, jeśli spojrzeć z perspektywy wielkości tych przedmiotów.
Bez względu jednak na stan naszej kieszeni, miniatury to przede wszystkim fascynujące zamiłowanie, które daje wytchnienie od stresującego życia, pozwala się zrelaksować i tworzyć, nawet jeśli nie ma się talentu w tradycyjnym rozumieniu. Nie każdy może namalować obraz, napisać operę czy książkę, ale naprawdę każdy mógłby zrealizować swoje marzenie w miniaturze.
Jeśli marzysz o pięknej willi i z rozmaitych względów nie możesz jej w tej chwili mieć, dlaczego nie zbudować sobie jej zminiaturyzowanej wersji, czy to w skali 1/12 czy nawet w jednej z mniejszych skal, które, choć mają tę zaletę, że zajmują mniej miejsca, są jednak o wiele trudniejsze w wykonaniu, stanowiąc tym samym większe wyzwanie? Chciałabyś mieć domek myśliwski, ale wiesz, że i tak nie miałabyś czasu, by tam jeździć? Więc może lepiej zbudować miniaturowy domek, który zawsze będziesz mieć na półce i wystarczy popatrzeć na niego, by odetchnąć ? A może Twoim pragnieniem jest życie w dawno minionej epoce? Niewykonalne? Owszem, w życiu realnym, ale dlaczego by nie zbudować sobie wersji miniaturowej i choć w ten sposób zrealizować to marzenie.
Przykłady można by podawać w nieskończoność. Jedno jest pewne, jakakolwiek jest Twoja mrzonka, to drzwi do niej stoją otworem. Wolisz świat fantastyczny? Czemu nie. Jesteś fanem Harry’ego Pottera? To idealne źródło inspiracji dla każdego miniaturzysty. Uwielbiasz opowieści o elfach i duszkach leśnych? Nic prostszego, zbuduj dla nich domek w starym konarze znalezionym na spacerze.
Osobiście ukończyłam już kilka projektów i za każdym razem, gdy przyjdzie mi do głowy ciekawy pomysł, zapisuję go. W efekcie mam już listę co najmniej dwudziestu lub więcej projektów do wykonania. Oto kolejna specyficzna cecha tego hobby (i wielu pokrewnych, takich jak modelarstwo): im dłużej w tym tkwimy, tym bardziej nas to wciąga, tym więcej chcemy robić, tym więcej mamy pomysłów.

Najważniejsze to zacząć. Zrobić pierwszy krok, potem pójdzie już samo.
Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy wielu z nas naprawdę potrzebuje relaksu, wytchnienia, kiedy młodym ludziom czasem brak zainteresowań, może to właśnie jest dobry moment, by spopularyzować w naszym kraju hobby, które nie tylko dostarcza przyjemności, satysfakcji i działa terapeutycznie na nasze umęczone pracą i tempem życia dusze i umysły, ale także daje możliwość twórczego spełnienia tym, którym brak talentu lub możliwości, by zajaśnieć na firmamencie gwiazd, a jednak chcieliby jakoś spożytkować swoje zasoby i zrealizować marzenia.
Może się też okazać doskonałym remedium na narastający marazm wśród młodzieży, gdyż pozwala na rozwój szerokiego wachlarza umiejętności od projektowania wyglądu zewnętrznego budynku i wystroju wnętrza poprzez rozmaite etapy realizacji takiego projektu aż po wykonanie poszczególnych elementów wykończenia i wyposażenia. Bez względu na to, czy ktoś lubi dłubać w modelinie czy w drewnie, szydełkować czy rysować, znajdzie w miniaturach coś dla siebie. Co więcej, może znaleźć coś, w czym okaże się rzeczywiście dobry i kto wie, może nawet zrobić karierę międzynarodową, a przynajmniej zacznie w ten sposób zarabiać na życie. W krajach, gdzie hobby to jest popularne od lat, ludzie prowadzą sklepy, produkują seryjnie lub na zamówienie rozmaite części i akcesoria, tworzą unikatowe miniatury, piszą książki, prowadzą szkolenia i wykonują wiele innych czynności związanych z uprawianiem tej sztuki, które dostarczają im środków na utrzymanie. A czyż to nie jest marzeniem większości z nas, by robić zawodowo coś, co sprawia nam jednocześnie przyjemność?
Oczywiście nie każdy miniaturzysta musi przekształcić swoje hobby w pracę zarobkową, jest to jednak opcja, która może wielu młodych ludzi zainteresować. Bez względu jednak na to, czy potraktujemy domki jako tylko i wyłącznie relaksujące zajęcie w czasie wolnym, czy jako karierę zawodową, miniatury to pasjonująca dziedzina, która ma nam wiele do zaoferowania.
Możliwa jest też droga w kierunku odwrotnym. Nabycie umiejętności w świecie miniaturowym, może otworzyć nam drogę do przyszłej kariery np. w projektowaniu realnych wnętrz czy strojów, choć ci, których zafascynuje ten mikroskopijny świat, rzadko porzucają go na rzecz Kingsajzu.
Domki mogą być tez pasjonującą metodą przybliżenia historii i kultury, motorem dla poznawania jej we własnym zakresie, ale równie dobrze narzędziem przekazywania tychże szerszemu ogółowi. Miniatury nadają się doskonale jako ekspozycje muzealne i to nie tylko jako przykład zabawek sprzed wieków. Konstruowane są makiety miast, osiedli i zamków, ukazujące rozmaite kultury i rozmaite zajęcia wykonywane przez ludzi, ukazujące świat „w pigułce”. Więcej, miniaturowe repliki mogłyby tez okazać się doskonałymi pomocami dydaktycznymi przy nauce historii, literatury a nawet sztuki czy przy analizie dzieł literackich.
To tylko niewielka lista możliwości, jakie ma przed sobą to fascynujące hobby. Aczkolwiek w chwili obecnej tematami realizującymi się w miniaturze są przede wszystkim współczesność, wiktoriańska Anglia, Średniowiecze, sztuka południowoamerykańska, sztuka orientalna czy architektura niemiecka, poszczególni miniaturzyści sięgają bardzo często do swoich wlasnych przeżyć, wspomnień z dzieciństwa czy nawet opowieści pradziadków, poszerzając w ten sposób zakres tematyczny twórczości w skali. I tu Polska ma wiele do dodania. Sięgnijmy chociażby do bujnego życia szlacheckich dworów, do naszej arystokracji z jej pałacami czy do przeciętnych rodzin mieszczańskich końca XIX w. Ileż tu tkwi niewykorzystanych możliwości twórczych. Podobnie w literaturze i to tak w tej poważnej, jak nawet w dziecięcej. Skoro miniaturzyści na całym świecie tworzą repliki oparte na przygodach Harry’ego Pottera, czemu by nie urealnić w ten sposób Akademii Pana Kleksa?
Stoją przed nami otworem wrota do wielkiej przygody. Wystarczy tylko wyzwolić wyobraźnię i znowu zacząć marzyć. Zainteresowani? Gotowi tworzyć wielki mały świat?
To doskonale, gdyż ciąg dalszy nastąpi niebawem.
Sylwia Wójcik
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Pani Sylwio, milo czytać i wiedzieć, że są jednak "w tym kraju" milośnicy miniaturowego światka! Dopiero co natrafilam na tę stronę i nie wiem, czy nadal ma pani te same sklonności ku owej nietypowej u nas, traktowanej z pewną poblażliwością, sferze. Mnie nawet trudno nazwać to zamilowanie mianem "hobby", bo obcowanie z pomniejszoną skalą świata rozpoczęlam już w dzieciństwie (te sny...! Już się nie pojawiają!) i zawqsze stanowilo pewnego rodzaju marzenie; dopiero teraz, na emeryckiej wolności, coś tam mogę zrealizować dla siebie. Oczywiście do wiadomości i oglądania od święta i przez pojedynczych wtajemniczanych! Zresztą, widownia mi absolutnie nie jest potrzebna, wręcz przeciwnie. Dlatego, nie zamierzając rozwijać w tym miejscu ożywionych wymian i publicznych kontaktów, prezentracji itd, pragnę jedynie zglosić swą dla Pani solidarność i gorącą zachętę do dalszych prac i plynących z nich radości!
Przywykla do tego, że jakiekolwiek obrazki i porównania znajdować mogę wylącznie na światowych forach internetowych, naprawdę poczulam się mniej "samotna", gdy natrafilam na Pani felieton. Ślicznie i z poglębieniem tematu, bardzo trafnie Pani sprawę ujęla: czuje się ten "ząb filozoficzny"... Ale tak to wlaśnie jest z magią miniatur: otwierają nam jakże tajemniczy i pobudzający wyobraźnię zakątek jakiejś rzeczywistości nierzeczywistej...! Pozdrawiam Panią gorąco - i życzę nowych dzielek!














