Styl Życia / Hobby i czas wolny
Mój własny szmateks... w Internecie
Artykuł był czytany 8608 razyOdkąd sięgam pamięcią kupowałam ubrania w ciucholandach. Nie dlatego, że mnie nie było stać na wyprawy do zwykłych sklepów, bo było. Robiłam i robię to nadal z jednego, prostego powodu - mam pewność, że nikt nie kupi takiego samego ciucha jak ja. A przy odrobinie szczęścia mogę trafić na takie perełki, że ho ho...
Mój styl jest raczej klasyczny, vintage. Nie noszę różowych wynalazków, ani nic co sprawia, że jestem na ulicy bardziej widoczna niż panowie budowlańcy w kamizelkach odblaskowych. Lubię proste i pół-eleganckie bluzki, spodnie za kolano... czasem włożę jakiś żakiecik - jednym słowem staram się mieć swój, niepowtarzalny styl.
Od kilku też lat, raz na jakiś czas, spotykamy się w większej grupie znajomych na "babskich wieczorkach", podczas których plotkujemy, popijamy drinki i przy okazji chwalimy się swoimi ciuchami oraz wymieniamy się nimi. Zabawa jest zawsze świetna, a radość dla wszystkich nas wielka, gdy za darmo można odświeżyć swoją garderobę.
Zastanawiałam się też zawsze, jakby to było, gdyby na taki wieczorek zaprosić tysiąc, dziesięć tysięcy czy sto tysięcy dziewczyn, które mogłyby wymienić się ciuchami, pogadać, poplotkować - to byłoby genialne - śmiałam się do siebie w duchu!
Pewnego dnia mnie olśniło! Internet! Przecież można zrobić stronę, gdzie wszystkie kobiety w Polsce będą mogły się "spotkać" i wymienić ciuchami, których już nie noszą, sprzedać czy oddać za darmo...
Pomysłem podzieliłam się z kilkoma osobami i bardzo szybko powstała spójna koncepcja jak ma serwis wyglądać i funkcjonować. Znalezienie grafika i programisty także nie było trudne. W taki oto sposób powstała moja strona www - moje dziecko.
Już w samym zamyśle serwis miał być darmowy dla wszystkich użytkowniczek; nie jestem bowiem zwolenniczką płacenia prowizji za używanie serwisu, jak na popularnych stronach aukcyjnych. Tak też jest teraz: strona jest banalnie prosta w obsłudze oraz w pełni bezpłatna. Mimo, iż stworzyliśmy specjalny system dla użytkowniczek, umożliwiający im wystawiania, sprzedawanie, kupowanie, komentowanie, obserwowanie aukcji i wiele innych, to jest on tak intuicyjny, że jak dotąd żadna z tysięcy użytkowniczek nie skarżyła się na kłopoty z jego obsługą.
Właśnie! Napisałam "tysięcy". To jest właśnie dla mnie największe zaskoczenie! Nie stać mnie na reklamę, nie piszą o nas w portalach, nie mówią w telewizji... a mimo to w niedługim czasie zarejestrowało się bardzo wiele użytkowniczek. Tłumaczę to pomocą koleżanek, które opowiadają o serwisie komu tylko mogą. Odzew był niesamowity!
Co będą robić w przyszłości? Nie wiem. Na chwilę obecną studiuję i prowadzę swój serwis internetowy - właściwie to NASZ serwis internetowy, bo już tak wiele użytkowniczek wystawia na nim swoje ciuchy, że głupio by było mówić, że jest on mój... To w końcu Nasza Szafa!
Mój styl jest raczej klasyczny, vintage. Nie noszę różowych wynalazków, ani nic co sprawia, że jestem na ulicy bardziej widoczna niż panowie budowlańcy w kamizelkach odblaskowych. Lubię proste i pół-eleganckie bluzki, spodnie za kolano... czasem włożę jakiś żakiecik - jednym słowem staram się mieć swój, niepowtarzalny styl.
Od kilku też lat, raz na jakiś czas, spotykamy się w większej grupie znajomych na "babskich wieczorkach", podczas których plotkujemy, popijamy drinki i przy okazji chwalimy się swoimi ciuchami oraz wymieniamy się nimi. Zabawa jest zawsze świetna, a radość dla wszystkich nas wielka, gdy za darmo można odświeżyć swoją garderobę.
Zastanawiałam się też zawsze, jakby to było, gdyby na taki wieczorek zaprosić tysiąc, dziesięć tysięcy czy sto tysięcy dziewczyn, które mogłyby wymienić się ciuchami, pogadać, poplotkować - to byłoby genialne - śmiałam się do siebie w duchu!
Pewnego dnia mnie olśniło! Internet! Przecież można zrobić stronę, gdzie wszystkie kobiety w Polsce będą mogły się "spotkać" i wymienić ciuchami, których już nie noszą, sprzedać czy oddać za darmo...
Pomysłem podzieliłam się z kilkoma osobami i bardzo szybko powstała spójna koncepcja jak ma serwis wyglądać i funkcjonować. Znalezienie grafika i programisty także nie było trudne. W taki oto sposób powstała moja strona www - moje dziecko.
Już w samym zamyśle serwis miał być darmowy dla wszystkich użytkowniczek; nie jestem bowiem zwolenniczką płacenia prowizji za używanie serwisu, jak na popularnych stronach aukcyjnych. Tak też jest teraz: strona jest banalnie prosta w obsłudze oraz w pełni bezpłatna. Mimo, iż stworzyliśmy specjalny system dla użytkowniczek, umożliwiający im wystawiania, sprzedawanie, kupowanie, komentowanie, obserwowanie aukcji i wiele innych, to jest on tak intuicyjny, że jak dotąd żadna z tysięcy użytkowniczek nie skarżyła się na kłopoty z jego obsługą.
Właśnie! Napisałam "tysięcy". To jest właśnie dla mnie największe zaskoczenie! Nie stać mnie na reklamę, nie piszą o nas w portalach, nie mówią w telewizji... a mimo to w niedługim czasie zarejestrowało się bardzo wiele użytkowniczek. Tłumaczę to pomocą koleżanek, które opowiadają o serwisie komu tylko mogą. Odzew był niesamowity!
Co będą robić w przyszłości? Nie wiem. Na chwilę obecną studiuję i prowadzę swój serwis internetowy - właściwie to NASZ serwis internetowy, bo już tak wiele użytkowniczek wystawia na nim swoje ciuchy, że głupio by było mówić, że jest on mój... To w końcu Nasza Szafa!
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 6
grunt to spełniać swoje pasje :)
stronka zupełnie nieciekawa ale podziwiam spełnianie swoich pasji
ciekawe czy ten interes przetrwa?
ja mysle ze przetrwa :D ba nawet bedzie pewnie prężnie działał ...
ja tez mysle , ze interes przetrwa :)















