Styl Życia / Hobby i czas wolny
Molestowanie finansowe
Artykuł był czytany 888 razy
Wiele mówi się ostatnio o tzw. molestowaniu seksualny. Co jednak z sytuacjami, w których to głównie mężczyźni ulegają molestowaniu …i to wcale nie seksualnemu?
Ostatnio wśród feministek szczyty popularności bije walka ze „zbrodnią” zwaną molestowaniem seksualnym. Walka ta jest tak zacięta, że w jej imię nawet zniesiono domniemanie niewinności: w wielu krajach wprowadzono bowiem przepisy, zgodnie z którymi to na pracodawcy spoczywa, niczym obowiązek prowadzenia ksiąg rachunkowych, obowiązek wykazania prawidłowości relacji między nim a podwładnymi ( jeżeli tego obowiązku nie dopełni, w razie procesu o molestowanie sam jest sobie winien i nie może liczyć na nic innego niż wyrok skazujący). Jest to jedyny w naszej cywilizacji przypadek zniesienia domniemania niewinności od czasów jego wprowadzenia. Sprawa wygląda więc na na tyle poważną, że warto przyjrzeć się bliżej temu, na czym polegają zaloty, adoracja i molestowanie.
Zacznijmy od tego, czemu na węszeniu molestowania seksualnego tak zależy feministkom. W naszej kulturze przyjęło się, że to mężczyzna jest stroną starającą się o kobietę, kobieta natomiast jest klejnotem, który do związku wnosi tylko samą siebie. To dla mężczyzny nobilitujące jest posiadanie kobiety, dla kobiety natomiast uwłaczającym jest oddać się za nic, oddać się partnerowi za to tylko, że on też się jej odda. Partner musi się o nią postarać, ma ją nie na zasadzie partnerskiej wzajemności, ale jako wynagrodzenie własnych wysiłków. To mężczyzna zdobywa kobietę a następnie to on utrzymuje ją przy sobie, kiedy nie będzie on tego czynił wystarczająco skutecznie, ona w każdej chwili może odejść nic na tym nie tracąc, stając się wolna, podczas gdy on stanie się tylko samotny. Kiedy rozpada się związek, to mężczyzna, nie kobieta traci rodzinę, kobieta nie odchodzi od rodziny, kobieta odchodzi z rodziną.
Jak więc widać, przyjmuje się, że w relacjach uczuciowych kobieta jest czymś lepszym od mężczyzny. Na tym się jednak nie kończy. Kobieta nie tylko uznawana jest za lepszą część związku, ale też lepsza część związku nie wchodzi w relację z gorszą częścią związku za nic.
Kiedy być może przyszła para poznaje się, to do mężczyzny należy pierwszy krok i ekspozycja na odrzucenie. To od niego oczekuje się okazania przedwczesnego zaangażowania, zanim jeszcze pojawi się związek. Mężczyzna musi poprosić do tańca, postawić drinka, wystarać się o numer, zadzwonić kilka razy, wystarać się o spotkanie, kupić kwiaty, dać prezent, zapłacić za randkę, obiad, kino, dowiedź na miejsce, zadbać, aby kobieta bezpiecznie dotarła do domu. To on a nie ona ma zadbać o święta miłości, takie jak walentynki, to on wtedy zaprasza, to on kupuje kwiaty czy prezent –wzajemności tutaj nie ma. To on też musi utrzymać rodzinę, pozostając jednocześnie mężem i ojcem – to fałsz, że to kobiecie trudno jest godzić dwie role życiowe, to mężczyzna ma trudność jednocześnie godzić pracę i życie rodzinne.
Patrząc na krytykę molestowania seksualnego prowadzoną przez feministki można by dojść do wniosku, że chciałyby one zamiany tego niesprawiedliwego dla mężczyzny i uwłaczającego mu podziału ról. Jednak nic podobnego. Kobietom ten podział jest bardzo na rękę, inaczej nie poświęcałyby tak wiele czasu na uwodzenie mężczyzn, z resztą coraz bardziej nachalne (o czym za chwilę). A feministki zdając sobie z tego sprawę, chcą ów podział zachować. W histerii wokół molestowania seksualnego chodzi nie o to, aby mężczyźni przestali niewolniczo zabiegać o kobiety, ale o to, aby dać kobietom nad mężczyznami władzę zgnojenia ich zawsze, kiedy panie nie będą mogły się z nimi dogadać.
Skoro według feministek molestowanie seksualne miałoby być takim problemem, to sprawdźmy, jak feministki ustosunkowują się do innych analogicznych problemów. Wspomnieliśmy już, że relacje damsko-męskie wyglądają w następujący sposób: kobiety uwodzą mężczyzn, mężczyźni adorują kobiety, kobiety wchodzą w związek z mężczyznami tylko pod warunkiem, że poza sobą samym mężczyzna ofiaruje im również coś więcej, zazwyczaj w takiej bądź innej postaci materialnej. Wiemy też, że nadużycia podczas adoracji są potępiane w czambuł. Jak zatem ma się sprawa z nadużyciami podczas dwóch pozostałych etapów związku? Zacznijmy od adoracji.
Rozejrzyjmy się wokoło i zapytajmy, czy obecnie tak łatwo jak kiedyś jest odróżnić kobietę wybierającą się do lokalu poznać kogoś od kobiety idącej ulicą, do szkoły, pracy czy nawet kościoła? Mimo że wulgarność stroju, makijażu i zachowania się ogólnie bardzo wzrosła, a więc ogólnie zbliżyła się do poziomu molestowania seksualnego, to jednocześnie różnice pomiędzy ubiorem kobiet przywdziewanym na różne okazje bardzo zmalały. Kiedyś kobietę ubraną wyjściowo łatwo było odróżnić od kobiety ubranej do pracy czy szkoły, dzisiaj dla kobiet nie ma różnicy czy idą uwodzić na dyskotece czy „uczyć się” w szkole albo „modlić” w kościele. Wszędzie wyglądają tak samo, można więc przypuszczać, że w każdym miejscu zamierzają robić to samo, a zatem że w pracy czy szkole uwodzą swoich kolegów, przełożonych i nauczycieli.
Nie jest to jednak uznawane za moletowanie seksualne. Wręcz przeciwnie. Feministki uważają, że kobiety mają prawo do każdego ubioru (z wyjątkiem burki, czadoru, hidżabu i nikabu). O ile traktowanie przez mężczyznę koleżanki w pracy w taki sam sposób jak dziewczyny na dyskotece jest potępiane, o tyle feministki jak Częstochowy bronią rzekomego prawa kobiety, do zachowywania się zawsze i wszędzie tak wyzywająco jak zechce. Miałby to być rzekomo „jej wybór”.
Istnieje jednak jeszcze rzadziej zauważana sfera molestowania niż molestowanie podczas uwodzenia, a również związana z relacjami damsko-męskimi. Jest to molestowanie finansowe. Jak już wspomniałem, mężczyzna wchodzący w związek z kobietą nie wchodzi w niego sam lecz ze swoim portfelem. Zatem nagabywanie mężczyzny o drinka, prezenty, podwózkę itp. stanowi molestowanie nie mniej niż gwizdanie na kobiety czy namolne zaczepianie ich wulgarnymi tekstami.
O ile jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się na dyskotece ot tak na wszelką ewentualność zapytać dziewczyny, czy nie poszłaby do mnie, o tyle wielokrotnie zdarzyło mi się już, że poznane na dyskotece dziewczyny proponowały mi… żebym postawił im drinka. A oczekiwanie odwiezienia taksówką do domu przez dopiero co poznaną koleżankę to już właściwie standard. I nie są to niewinne propozycje. Odmowa ich spełnienia spotyka się z wielką obrazą. Kiedy spróbuję pocałować dziewczynę, a dla niej jest na to za wcześnie, nie obrażam się na nią, do dziewczyn jednak nie dociera, że odrzucenie przeze mnie propozycji postawienia im drinka albo zapłacenia za ich taksówkę nie oznacza, że nie jestem nimi już zainteresowany.
Mężczyźni cierpią więc z powodu molestowania po wielokroć. Najpierw są nachalnie uwodzeni przez coraz wulgarniejsze samice, które w dodatku wulgarność tę uznają za swoje prawo. Następnie uznaje się, że to ich obowiązkiem, zaszczytem i przywilejem jest starać się o kobietę nie raczącą wykazać jakiejkolwiek inicjatywy. Wreszcie zapomina się, że mężczyźnie jest nie bardziej miło być traktowanym jak portfel niż kobiecie jak piersi.
Dość z molestowaniem finansowym! Panowie, nie musimy się na to godzić!
Zacznijmy od tego, czemu na węszeniu molestowania seksualnego tak zależy feministkom. W naszej kulturze przyjęło się, że to mężczyzna jest stroną starającą się o kobietę, kobieta natomiast jest klejnotem, który do związku wnosi tylko samą siebie. To dla mężczyzny nobilitujące jest posiadanie kobiety, dla kobiety natomiast uwłaczającym jest oddać się za nic, oddać się partnerowi za to tylko, że on też się jej odda. Partner musi się o nią postarać, ma ją nie na zasadzie partnerskiej wzajemności, ale jako wynagrodzenie własnych wysiłków. To mężczyzna zdobywa kobietę a następnie to on utrzymuje ją przy sobie, kiedy nie będzie on tego czynił wystarczająco skutecznie, ona w każdej chwili może odejść nic na tym nie tracąc, stając się wolna, podczas gdy on stanie się tylko samotny. Kiedy rozpada się związek, to mężczyzna, nie kobieta traci rodzinę, kobieta nie odchodzi od rodziny, kobieta odchodzi z rodziną.
Jak więc widać, przyjmuje się, że w relacjach uczuciowych kobieta jest czymś lepszym od mężczyzny. Na tym się jednak nie kończy. Kobieta nie tylko uznawana jest za lepszą część związku, ale też lepsza część związku nie wchodzi w relację z gorszą częścią związku za nic.
Kiedy być może przyszła para poznaje się, to do mężczyzny należy pierwszy krok i ekspozycja na odrzucenie. To od niego oczekuje się okazania przedwczesnego zaangażowania, zanim jeszcze pojawi się związek. Mężczyzna musi poprosić do tańca, postawić drinka, wystarać się o numer, zadzwonić kilka razy, wystarać się o spotkanie, kupić kwiaty, dać prezent, zapłacić za randkę, obiad, kino, dowiedź na miejsce, zadbać, aby kobieta bezpiecznie dotarła do domu. To on a nie ona ma zadbać o święta miłości, takie jak walentynki, to on wtedy zaprasza, to on kupuje kwiaty czy prezent –wzajemności tutaj nie ma. To on też musi utrzymać rodzinę, pozostając jednocześnie mężem i ojcem – to fałsz, że to kobiecie trudno jest godzić dwie role życiowe, to mężczyzna ma trudność jednocześnie godzić pracę i życie rodzinne.
Patrząc na krytykę molestowania seksualnego prowadzoną przez feministki można by dojść do wniosku, że chciałyby one zamiany tego niesprawiedliwego dla mężczyzny i uwłaczającego mu podziału ról. Jednak nic podobnego. Kobietom ten podział jest bardzo na rękę, inaczej nie poświęcałyby tak wiele czasu na uwodzenie mężczyzn, z resztą coraz bardziej nachalne (o czym za chwilę). A feministki zdając sobie z tego sprawę, chcą ów podział zachować. W histerii wokół molestowania seksualnego chodzi nie o to, aby mężczyźni przestali niewolniczo zabiegać o kobiety, ale o to, aby dać kobietom nad mężczyznami władzę zgnojenia ich zawsze, kiedy panie nie będą mogły się z nimi dogadać.
Skoro według feministek molestowanie seksualne miałoby być takim problemem, to sprawdźmy, jak feministki ustosunkowują się do innych analogicznych problemów. Wspomnieliśmy już, że relacje damsko-męskie wyglądają w następujący sposób: kobiety uwodzą mężczyzn, mężczyźni adorują kobiety, kobiety wchodzą w związek z mężczyznami tylko pod warunkiem, że poza sobą samym mężczyzna ofiaruje im również coś więcej, zazwyczaj w takiej bądź innej postaci materialnej. Wiemy też, że nadużycia podczas adoracji są potępiane w czambuł. Jak zatem ma się sprawa z nadużyciami podczas dwóch pozostałych etapów związku? Zacznijmy od adoracji.
Rozejrzyjmy się wokoło i zapytajmy, czy obecnie tak łatwo jak kiedyś jest odróżnić kobietę wybierającą się do lokalu poznać kogoś od kobiety idącej ulicą, do szkoły, pracy czy nawet kościoła? Mimo że wulgarność stroju, makijażu i zachowania się ogólnie bardzo wzrosła, a więc ogólnie zbliżyła się do poziomu molestowania seksualnego, to jednocześnie różnice pomiędzy ubiorem kobiet przywdziewanym na różne okazje bardzo zmalały. Kiedyś kobietę ubraną wyjściowo łatwo było odróżnić od kobiety ubranej do pracy czy szkoły, dzisiaj dla kobiet nie ma różnicy czy idą uwodzić na dyskotece czy „uczyć się” w szkole albo „modlić” w kościele. Wszędzie wyglądają tak samo, można więc przypuszczać, że w każdym miejscu zamierzają robić to samo, a zatem że w pracy czy szkole uwodzą swoich kolegów, przełożonych i nauczycieli.
Nie jest to jednak uznawane za moletowanie seksualne. Wręcz przeciwnie. Feministki uważają, że kobiety mają prawo do każdego ubioru (z wyjątkiem burki, czadoru, hidżabu i nikabu). O ile traktowanie przez mężczyznę koleżanki w pracy w taki sam sposób jak dziewczyny na dyskotece jest potępiane, o tyle feministki jak Częstochowy bronią rzekomego prawa kobiety, do zachowywania się zawsze i wszędzie tak wyzywająco jak zechce. Miałby to być rzekomo „jej wybór”.
Istnieje jednak jeszcze rzadziej zauważana sfera molestowania niż molestowanie podczas uwodzenia, a również związana z relacjami damsko-męskimi. Jest to molestowanie finansowe. Jak już wspomniałem, mężczyzna wchodzący w związek z kobietą nie wchodzi w niego sam lecz ze swoim portfelem. Zatem nagabywanie mężczyzny o drinka, prezenty, podwózkę itp. stanowi molestowanie nie mniej niż gwizdanie na kobiety czy namolne zaczepianie ich wulgarnymi tekstami.
O ile jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się na dyskotece ot tak na wszelką ewentualność zapytać dziewczyny, czy nie poszłaby do mnie, o tyle wielokrotnie zdarzyło mi się już, że poznane na dyskotece dziewczyny proponowały mi… żebym postawił im drinka. A oczekiwanie odwiezienia taksówką do domu przez dopiero co poznaną koleżankę to już właściwie standard. I nie są to niewinne propozycje. Odmowa ich spełnienia spotyka się z wielką obrazą. Kiedy spróbuję pocałować dziewczynę, a dla niej jest na to za wcześnie, nie obrażam się na nią, do dziewczyn jednak nie dociera, że odrzucenie przeze mnie propozycji postawienia im drinka albo zapłacenia za ich taksówkę nie oznacza, że nie jestem nimi już zainteresowany.
Mężczyźni cierpią więc z powodu molestowania po wielokroć. Najpierw są nachalnie uwodzeni przez coraz wulgarniejsze samice, które w dodatku wulgarność tę uznają za swoje prawo. Następnie uznaje się, że to ich obowiązkiem, zaszczytem i przywilejem jest starać się o kobietę nie raczącą wykazać jakiejkolwiek inicjatywy. Wreszcie zapomina się, że mężczyźnie jest nie bardziej miło być traktowanym jak portfel niż kobiecie jak piersi.
Dość z molestowaniem finansowym! Panowie, nie musimy się na to godzić!














