iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Hobby i czas wolny
+ - 2

Może pomóc?

24 12 2007 Agata Wojcieszczuk Artykuł był czytany 1072 razy
Źródło: www.krakopolis.pl
Źródło: www.krakopolis.pl

Od małego uczy się dzieci pomagania. Trzeba wzajemnie się słuchać, szanować i pomagać. Przecież każdy to wie, tylko dlaczego często jak mamy realną potrzebę komuś pomóc to wszystko odwraca się przeciwko nam?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
    Mało to razy słyszało się od rodziców: "Ty nam w ogóle nie pomagasz, jesteś darmozjadem, tylko przeszkadzasz, a przecież mogłabyś pomóc!" Z góry przepraszam za to, że może kogoś uraziłam. Nie można wszystkich oceniać swoją miarą, chociaż ta moja - nieskromnie powiem - wcale nie jest taka zła. Wiele razy słyszałam jednak od moich rodzicieli, że "nie pomagasz". Jestem w takim wieku, że przyznaję im rację - niestety wstecz. Niekiedy jednak nawet rodzice potrafią się pomylić, tylko nie można im tego mówić głośno. To trochę tak jak w małżeństwie, ileż to rzeczy lepiej przemilczeć!

    Ostatnio jednak, ucząc się na swoich licznych życiowych błędach i pomyłkach, staram się pomagać.

    Zaczęło się od tego, że dotarł do mnie przekaz o zbliżających się świętach. Oczywiście T. jak zwykle twierdzi, że gorączka przedświątecznych zakupów, wypieków, gości, mięs i prezentów wcale nas nie dotyczy.
- Nie dajmy się zwariować. Zrobimy normalne święta, upieczemy tylko tyle, ile potrzeba. Prezenty też załatwimy w swoim czasie, gości zaprosimy na siedemnastą. Tak, siedemnasta będzie w porządku. Niektórzy tak strasznie szaleją, prawda?
Pytanie było skierowane chyba do mnie i do R. Odpowiedź biorę na siebie.
- Tak - ktoś kiedyś powiedział, że trzeba być w życiu konkretnym.
- No właśnie, przecież mówię. Ale u nas będzie normalnie, żadnych szaleństw i pieczenia do północy!
- Pomogę ci. Obiecaj mi, że będę coś robić, chcę realnie pomóc! - o naiwności, mówię to, co roku...
- Oczywiście, dam ci parę zadań, nie martw się, razem zrobimy te święta. -

Na pięć dni przed Wigilią T. sporządza skromną listę rzeczy do kupienia, do zrobienia, do wysprzątania etc. Następnego dnia do listy dopisane jest jakieś dziesięć punktów, kolejnego dnia przybywają zadania, produkty, wypieki przy minimalnych skreśleniach tego, co już zrobione.
- Trzeba do tego podejść logistycznie.
T. przecież nie chce dać się zwariować, to będą normalne święta. Przecież każdy normalny człowiek do świąt podchodzi logistycznie. Święta to najlepsza rzecz na świecie, do której należy podejść logistycznie.
Osobnik R. powoli się nakręca i każdego dnia w naszej "spiżarce" ląduje sterta siatek, kartonów, puszek, konserw, papierów, przypraw, olejków, mąk, cukrów, warzyw.
- Nie będziemy wariować tak jak inni. Kupimy  wszystko teraz i potem będzie spokój.
- Może pomóc? Pojadę z wami do sklepu następnym razem i ....
- Ale naprawdę nie ma sensu! Nie lubisz chodzić po sklepach, zawsze się denerwujesz, a my to raz dwa trzy zrobimy. Nie trzeba.

Nadchodzi dzień sprzątania. Myli się ten, kto uważa, że sprzątanie to taka prozaiczna czynność. Moje wyjście z pokoju było niemożliwe, bo utrudniały mi to koszyki, kartony, miski, mopy i ścierki. Myślę sobie - pomogę.
- Może pomóc? Co mam zrobić?
- Posprzątaj u siebie.
Super! Zrobiłam to w kwadrans, bo u mnie jest zawsze czysto, chociaż R. poddaje to pod wątpliwość.
- Już, co jeszcze zrobić?
- Już nic, usiądź odpoczywaj, pooglądaj telewizję.
- Może umyję podłogę?
- Teraz nie ma sensu, i tak się nabrudzi.
Jednak nie mogę leżeć bezczynnie, mam wyrzuty. Próba pierwsza: kuchnia.
- Może coś pomóc?
- A co ty mi możesz teraz pomóc? Widzisz, co robię. Jak będziesz potrzebna zawołam cię. Idź odpoczywaj.
Ubrałam choinkę. Swoją choinkę. Nikomu nie pomogłam. Próba druga: kuchnia.
- Ubrałam choinkę, może pomogę?
- Wiesz co... przynieś puszkę kukurydzy.
- I co dalej?
- Nic, przynieś.
Przyniosłam.
- Może pomóc coś jeszcze? Coś pokroję!
- Nie! Jutro pokroisz, idź odpoczywaj.

Kolejny dzień przyniósł duże zmiany. Rzeczywiście pokroiłam parę ogórków, grzybków, starłam jajka i pokroiłam kurczaka w kostkę. Do wycieńczenia było mi jednak daleko.
- Może pomóc?
- Już pomogłaś, idź odpoczywaj.
T. trzeci dzień zasuwa w kuchni, ale nie daje się przecież zwariować.
- Zobacz, jak to jest, że inni pewnie zasuwają w kuchni od rana do nocy, żeby zrobić święta dla całej rodziny, za to my? Szybko, prosto i efektywnie.
Zerkam na zegarek, wpół do dwudziestej trzeciej.
- R. trzeba wstawić bułkę do piekarnika! - T. daje znać, że pieczenie bułki potrwa wystarczająco długo, żeby nie kłaść się do północy.
- O i już. Ale nam to szybko idzie! A niektórzy pewnie tacy zarobieni.

- Może pomóc? - widzę, że T. lepi pierożki.
- Nie, ja to zrobię szybciej. Idź odpoczywaj.
- Może pomóc? - widzę, że R. poleruje łazienkę.
- Ty? Tutaj? Same chemikalia, idź stąd lepiej.

Nadeszły święta. Chcę nakryć do stołu.
- Może pomóc? Nakryję do stołu!
- Jeszcze nie! Poczekaj chwilkę.
Po chwilce.
- Nakryję.
- Poczekaj, muszę znaleźć talerze.
- Znajdę.
- Poczekaj, nie wiesz które.
- Wiem.
- Ty wiesz, ja wiem, to ja znajdę.
Nakryłam.

O 16:00 T. z R. nerwowo przebierają nogami. Została godzina, goście i tak się spóźnią, bo każdy się spóźnia.
Nie ma to jak spokojne święta, przygotowywane bez pośpiechu. Ot, takie zwykłe. I z jaką pomocą!

A jak jeszcze kiedyś usłyszę, że "nie pomagasz"...




+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 3

1. Mateusz | 11:15 26-12-2007

dokładnie zgaDZAM SIE Z OSTATNIM ZDANIEM :) PLUSIK. DOOBRY ART

2. Agata | 14:42 26-12-2007

Ojej, dziękuję:)

3. wika | 19:31 27-12-2007

życiowe ;)))