Palacze żyją krócej... ale intensywniej.
Artykuł był czytany 11563 razyTo nie będzie felieton reklamowy. Ani prozdrowotny, czy tym bardziej, anty. Raczej kartka z dziennika palaczki. Która wniknie w siebie i w zupełnie osobisty sposób opisze to, co dzieje się z jej ciałem i psychiką w momencie przytknięcia do ust pomarańczowego filtra. Wtedy może niepalący zrozumieją wreszcie, jak trudno jest porzucić ten nałóg.
Gesty. Wykonywane cyklicznie przystawienie papierosa do ust, odsunięcie go, wydech... to też rozciąga czas. Palacz więzi się w odcinku między jednym a drugim zaciągnięciem się, między pierwszym i ostatnim kłębem dymu. Krew krąży żywiej po organizmie, a spalane toksyny i substancje rakotwórcze – co tu dużo gadać – wywołują wyraźne odczucie przyjemności, przekładalne na zmysły. Bo gdy nikotyna dotrze do mózgu, barwy na chwilę robią się intensywniejsze, świat wiruje, a każdy oddech jest lżejszy od poprzedniego.
Kwestia smaku też jest ważna, bo gdy palisz dłużej, przywiązujesz się do konkretnej marki, konkretnego tytoniu. I bujdą jest twierdzenie, że pierwszy papieros nie smakuje: to doświadczenie ma wyraźny smak wolności i wakacji, jako że takie uczucia zazwyczaj towarzyszą młodym palaczom. Potrzeba spróbowania papierosa rodzi się głównie z ciekawości, chęci zasmakowania zakazanego owocu, i... wakacyjnej nudy, a jakże! U mnie na przykład inicjacja nastąpiła w lesie pewnego gorącego czerwca, to chyba dlatego każdy papieros po trochu pachnie mi świeżą miętą, sianem i sosnowymi igłami. Do końca życia zapamiętam te zapachy, barwy zmierzchu sączące się spomiędzy drzew, i – dym, leniwie sunący w górę – do ciemniejącego nieba...
Leopold Bloom, bohater Ulissesa - Jamesa Joyce’a wspomina, ze papieros palony w ciemności, nie przynosi przyjemności, traci smak. Dym papierosowy, ta strużka przydymionego błękitu, maluje w powietrzu barwne pejzaże, które nakładają się na nagle jakby zintensyfikowane kolory, co już z góry podmalowuje chwilę, w której oddajemy się temu „zgubnemu nałogowi”. Świat widziany zza dymu papierosa jest bardziej słoneczny, przesycony słońcem, kolorowy. Przyjemny, bezpieczny, nasz: taki bez pracy, a jedynie ze zmysłami i uspokajającym wdech – wydech. Jestem pisarką, najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy właśnie w trakcie palenia, w tym stanie krańcowego rozluźnienia mój kontemplujący mózg generuje całe poetyckie frazy. Myślę czystą poezją, paląc prozaiczne papierosy – w moim małym dziesięciominutowym życiu, gdy jestem li i jedynie ze sobą...
To będzie koniec mojego eseju, tak, jak napisałam na początku, nikogo nie namawiam do natychmiastowego sięgnięcia po papierosa. Ja wierzę w wolna wolę każdego człowieka, i w to, że otaczają mnie mimo wszystko ludzie gotowi wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie. Nie, potrzeba napisania tego tekstu wzięła się raczej z niezrozumienia, z jakim spotykamy się my - palacze, w konfrontacji z ludźmi niepalącymi. Być może raził kogoś będzie ten poetycki język, użyty dla opisania czegoś tak „odrażającego i szkodliwego”, ale chwile z papierosem to właśnie takie moje szarpiące żyły, heroiczne zmaganie się z życiem i branie go „sposobem”. Jeden papieros odbiera trzy minuty życia... czasem warto zrezygnować z trzech minut. Bo tym samym zyskujemy dziesięć, i to lepszej jakby jakości.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Alinka Limańska, Andrzej Ski, Łukasz Roś, Bartosz BartoszDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 14
Ładnie napisane. Daje do myślenia.
Bardzo dobry artykuł, dobrze oddaje subiektywny punkt widzenia palacza (nb., sam nie palę - ale gdybym palił, to właśnie z tych powodów).
Tym mniej potrzebny jest ostatni akapit, znacznie gorszy od całości. Mimo to, artykuł czyta się znakomicie: nareszcie dobra polszczyzna, oryginalność przemyśleń z (hooorey!) odrobinką literatury.
Uwazam, ale to jest moje osobiste zdanie, ze taka reklama papierosow pod plaszczykiem bycia ze soba, poezji itp. nie powinna miec miejsca. Mowie to jako palacz walczacy z przykrymi skutkami nalogu. Nie bez pewodu zakazano reklam wyrobow tytoniowych. Czy mamy oczekiwac nastepnych felietonow na temat marihuany, alkoholu? Rzecz jasna, nie reklamowych, a prezentujacych subiektyne korzysci z nalogu plynace? Cos tu chyba nie tak.
...że NIE jest to reklama, i że liczę na inteligentnych, otwartych czytelników, którzy wiedzą, czego chcą.O alkoholu już ktoś napisał w poetycki sposób: był to pan Pilch, został wyróżniony nagrodą Nike, i chyba paszportem Polityki, cztery lata temu bodaj. Więc się powtarzała nie będę. A marihuana to już sama poezja, ale jest, zdaje się, nielegalna w Polsce, a ja nie chcę z polskim prawem mieć konfliktów: wystarczy, że mam z rządem :P Cenię sobie Pańskie zdanie, i dziękuję za nie. Zwlaszcza, że wymierzone jest w tekst, a nie we mnie. Jeszcze raz podkreślam, to NIE jest reklama, a tylko moje zdanie... głos w dyskusji... szept... Pozdrawiam i życzę rychłego rzucenia palenia...
Ja tu pisze "Pańskie zdanie", a to Pani Marta... przepraszam raz jeszcze, tym razem za to niedopatrzenie z mojej strony...
Można by powiedzieć "medytacja z papierosem w ustach". Palenie papierosów to moim zdaniem bardzo złożony problem psychologiczny. Początki nałogu w moim wydaniu to był chyba swego rodzaju bunt przeciw autorytetom, głównie rodzicom. Bunt już przeminął, a nałóg został. Nie ukrywam że czasem, a może nawet bardzo często przyjemny nałóg. Bardzo spodobał mi się ten tekst. Ciekawe spostrzeżenia i spojrzenie na "rzecz" z innej perspektywy. Pewien mędzrzec powiedział "jeśli chcesz się uwolnić od nałogu to absolutnie nie rzucaj go, tylko medytuj i obserwuj, poczuj smak, dotknij...wtedy się uwolnisz bo zrozumiesz". Tylko najtrudniej jest stwierdzić czy chcę się uwolnić...
Nie bądźmy aż tak "poprawni politycznie"! To tylko felieton. Na każdej paczce papierosów jest ostrzeżenie przed ich szkodliwością - na wypadek, gdyby ktoś o tym nie wiedział... Innymi słowy: nie ograniczajmy wolności wypowiedzi i nie wprowadzajmy autocenzury pod płaszczykiem "jedynie słusznych" przekonań i ideologii.
:P ;)
interesujace
"Bo tym samym zyskujemy dziesięć, i to lepszej jakby jakości". Czy to jest na poważnie?
Wszystko można przedstawić w pozytywnym świetle - tylko po co? piszesz jakby papierosy były wolnością, ale też, że to nałóg, a żaden nałóg wolności nie daje, tylko ją odbiera... dla mnie czas wolniej płynie gdy siadam z książką w przerwie wykładu gdy w koło wszyscy duszą się i chichrają w oparach tytoniowych albo gdy idę lasem obok uczelni i wdycham świeże powietrze i nie czuję dymu z papierosów, od którego łzawią mi oczy...
Rzuciłem palenie, żeby móc dłużej i mocniej kochać się ze swoją dziewczyną. Podziałało. To tyle w kwestii tego, kto żyje intensywniej :)
Wszystko ok, tylko że papierosy śmierdzą okropnie. Duszą płuca, zatruwają mózg i wyciskają łzy z oczu. Straszna trucizna.













