iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Hobby i czas wolny
+ - 12

Palacze żyją krócej... ale intensywniej.

28 06 2006 Kinga Matałowska Artykuł był czytany 11563 razy

To nie będzie felieton reklamowy. Ani prozdrowotny, czy tym bardziej, anty. Raczej kartka z dziennika palaczki. Która wniknie w siebie i w zupełnie osobisty sposób opisze to, co dzieje się z jej ciałem i psychiką w momencie przytknięcia do ust pomarańczowego filtra. Wtedy może niepalący zrozumieją wreszcie, jak trudno jest porzucić ten nałóg.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Dużo dzieje się w głowie palącego, przede wszystkim w sferze psychiki. Zdaje się, że chwila relaksu jest każdemu niezbędna, w nieustającym ani na sekundę kołowrocie dnia... Kiedy biegamy, nie zauważając ludzi dookoła siebie, tym bardziej trudno złapać mijające bezpowrotnie chwile, między jednymi a drugimi uczelnianymi zajęciami, od jednej przerwy w pisaniu do następnej, od jednego obsłużonego klienta do drugiego, od umowy do umowy... Człowiek siedzi w biurze, czy na uczelni i godziny - minuty – sekundy zlewają mu się w jedną całość, w jednolitą masę zużytego czasu. I czasem tylko jakiś ulotny zapach perfum, ukradkiem wymienione spojrzenie, czy żart kolegi na dłużej zapadają nam w pamięć. Jesteśmy w pracy, a praca – to nie miejsce na smakowanie życia. Tutaj mamy myśleć, nie doznawać. To dlatego przytępiają się nasze zmysły, a zdolność odczuwania spada do minimum. Nawet, gdy mamy przerwę na kawę, to miesza nam się ona z czasem pracy, bo kawę siorbać możemy przy komputerze, czy w trakcie wykładu. Jedynie ci, którzy palą, mają swoje mikrosekundy, w skali makro-dnia. Kiedy wychodzą na zewnątrz, albo do wydzielonego pomieszczenia – palić przy stanowisku pracy nie wolno przecież – kiedy opuszczają swoje odgórnie narzucone miejsce, żeby posmakować normalnego życia, naładować akumulatory.
Gesty. Wykonywane cyklicznie przystawienie papierosa do ust, odsunięcie go, wydech... to też rozciąga czas. Palacz więzi się w odcinku między jednym a drugim zaciągnięciem się, między pierwszym i ostatnim kłębem dymu. Krew krąży żywiej po organizmie, a spalane toksyny i substancje rakotwórcze – co tu dużo gadać – wywołują wyraźne odczucie przyjemności, przekładalne na zmysły. Bo gdy nikotyna dotrze do mózgu, barwy na chwilę robią się intensywniejsze, świat wiruje, a każdy oddech jest lżejszy od poprzedniego.
Kwestia smaku też jest ważna, bo gdy palisz dłużej, przywiązujesz się do konkretnej marki, konkretnego tytoniu. I bujdą jest twierdzenie, że pierwszy papieros nie smakuje: to doświadczenie ma wyraźny smak wolności i wakacji, jako że takie uczucia zazwyczaj towarzyszą młodym palaczom. Potrzeba spróbowania papierosa rodzi się głównie z ciekawości, chęci zasmakowania zakazanego owocu, i... wakacyjnej nudy, a jakże! U mnie na przykład inicjacja nastąpiła w lesie pewnego gorącego czerwca, to chyba dlatego każdy papieros po trochu pachnie mi świeżą miętą, sianem i sosnowymi igłami. Do końca życia zapamiętam te zapachy, barwy zmierzchu sączące się spomiędzy drzew, i – dym, leniwie sunący w górę – do ciemniejącego nieba...
Leopold Bloom, bohater Ulissesa - Jamesa Joyce’a wspomina, ze papieros palony w ciemności, nie przynosi przyjemności, traci smak. Dym papierosowy, ta strużka przydymionego błękitu, maluje w powietrzu barwne pejzaże, które nakładają się na nagle jakby zintensyfikowane kolory, co już z góry podmalowuje chwilę, w której oddajemy się temu „zgubnemu nałogowi”. Świat widziany zza dymu papierosa jest bardziej słoneczny, przesycony słońcem, kolorowy. Przyjemny, bezpieczny, nasz: taki bez pracy, a jedynie ze zmysłami i uspokajającym wdech – wydech. Jestem pisarką, najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy właśnie w trakcie palenia, w tym stanie krańcowego rozluźnienia mój kontemplujący mózg generuje całe poetyckie frazy. Myślę czystą poezją, paląc prozaiczne papierosy – w moim małym dziesięciominutowym życiu, gdy jestem li i jedynie ze sobą...
To będzie koniec mojego eseju, tak, jak napisałam na początku, nikogo nie namawiam do natychmiastowego sięgnięcia po papierosa. Ja wierzę w wolna wolę każdego człowieka, i w to, że otaczają mnie mimo wszystko ludzie gotowi wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie. Nie, potrzeba napisania tego tekstu wzięła się raczej z niezrozumienia, z jakim spotykamy się my - palacze, w konfrontacji z ludźmi niepalącymi. Być może raził kogoś będzie ten poetycki język, użyty dla opisania czegoś tak „odrażającego i szkodliwego”, ale chwile z papierosem to właśnie takie moje szarpiące żyły, heroiczne zmaganie się z życiem i branie go „sposobem”. Jeden papieros odbiera trzy minuty życia... czasem warto zrezygnować z trzech minut. Bo tym samym zyskujemy dziesięć, i to lepszej jakby jakości.





+ - 12

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Alinka Limańska, Andrzej Ski, Łukasz Roś, Bartosz Bartosz

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 14

1. Andrzej | 11:33 24-06-2006

Ładnie napisane. Daje do myślenia.

2. Łukasz | 14:16 24-06-2006

Bardzo dobry artykuł, dobrze oddaje subiektywny punkt widzenia palacza (nb., sam nie palę - ale gdybym palił, to właśnie z tych powodów).
Tym mniej potrzebny jest ostatni akapit, znacznie gorszy od całości. Mimo to, artykuł czyta się znakomicie: nareszcie dobra polszczyzna, oryginalność przemyśleń z (hooorey!) odrobinką literatury.

3. Marta | 18:05 28-06-2006

Uwazam, ale to jest moje osobiste zdanie, ze taka reklama papierosow pod plaszczykiem bycia ze soba, poezji itp. nie powinna miec miejsca. Mowie to jako palacz walczacy z przykrymi skutkami nalogu. Nie bez pewodu zakazano reklam wyrobow tytoniowych. Czy mamy oczekiwac nastepnych felietonow na temat marihuany, alkoholu? Rzecz jasna, nie reklamowych, a prezentujacych subiektyne korzysci z nalogu plynace? Cos tu chyba nie tak.

4. Kinga | 19:48 28-06-2006

...że NIE jest to reklama, i że liczę na inteligentnych, otwartych czytelników, którzy wiedzą, czego chcą.O alkoholu już ktoś napisał w poetycki sposób: był to pan Pilch, został wyróżniony nagrodą Nike, i chyba paszportem Polityki, cztery lata temu bodaj. Więc się powtarzała nie będę. A marihuana to już sama poezja, ale jest, zdaje się, nielegalna w Polsce, a ja nie chcę z polskim prawem mieć konfliktów: wystarczy, że mam z rządem :P Cenię sobie Pańskie zdanie, i dziękuję za nie. Zwlaszcza, że wymierzone jest w tekst, a nie we mnie. Jeszcze raz podkreślam, to NIE jest reklama, a tylko moje zdanie... głos w dyskusji... szept... Pozdrawiam i życzę rychłego rzucenia palenia...

5. Kinga | 19:51 28-06-2006

Ja tu pisze "Pańskie zdanie", a to Pani Marta... przepraszam raz jeszcze, tym razem za to niedopatrzenie z mojej strony...

6. Stefan | 09:44 29-06-2006

Można by powiedzieć "medytacja z papierosem w ustach". Palenie papierosów to moim zdaniem bardzo złożony problem psychologiczny. Początki nałogu w moim wydaniu to był chyba swego rodzaju bunt przeciw autorytetom, głównie rodzicom. Bunt już przeminął, a nałóg został. Nie ukrywam że czasem, a może nawet bardzo często przyjemny nałóg. Bardzo spodobał mi się ten tekst. Ciekawe spostrzeżenia i spojrzenie na "rzecz" z innej perspektywy. Pewien mędzrzec powiedział "jeśli chcesz się uwolnić od nałogu to absolutnie nie rzucaj go, tylko medytuj i obserwuj, poczuj smak, dotknij...wtedy się uwolnisz bo zrozumiesz". Tylko najtrudniej jest stwierdzić czy chcę się uwolnić...

7. Konrad | 10:08 29-06-2006

Nie bądźmy aż tak "poprawni politycznie"! To tylko felieton. Na każdej paczce papierosów jest ostrzeżenie przed ich szkodliwością - na wypadek, gdyby ktoś o tym nie wiedział... Innymi słowy: nie ograniczajmy wolności wypowiedzi i nie wprowadzajmy autocenzury pod płaszczykiem "jedynie słusznych" przekonań i ideologii.

8. Kinga | 15:54 29-06-2006

:P ;)

9. Alinka | 09:56 03-08-2006

interesujace

10. Tomasz | 18:06 20-12-2006

"Bo tym samym zyskujemy dziesięć, i to lepszej jakby jakości". Czy to jest na poważnie?

11. Katarzyna | 21:44 23-05-2007

Wszystko można przedstawić w pozytywnym świetle - tylko po co? piszesz jakby papierosy były wolnością, ale też, że to nałóg, a żaden nałóg wolności nie daje, tylko ją odbiera... dla mnie czas wolniej płynie gdy siadam z książką w przerwie wykładu gdy w koło wszyscy duszą się i chichrają w oparach tytoniowych albo gdy idę lasem obok uczelni i wdycham świeże powietrze i nie czuję dymu z papierosów, od którego łzawią mi oczy...

12. Vic | 20:52 11-01-2008

Rzuciłem palenie, żeby móc dłużej i mocniej kochać się ze swoją dziewczyną. Podziałało. To tyle w kwestii tego, kto żyje intensywniej :)

13. Jarosław | 08:58 06-05-2010

Wszystko ok, tylko że papierosy śmierdzą okropnie. Duszą płuca, zatruwają mózg i wyciskają łzy z oczu. Straszna trucizna.