Styl Życia / Hobby i czas wolny
Poradnik Hazardzisty (37): KONTYNUACJA, CZY ZMIANA?
Artykuł był czytany 1579 razy
W tym "Poradniku" też temat "strategiczny": grać na kontynuację, czy na zmianę zauważonej sytuacji statystycznej? Np. zacząć już skreślać liczbę 12, nie wylosowaną w 43 kolejnych edycjach Dużego Lotka, czy może jeszcze poczekać?
Dylemat: grać na kontynuację, czy zmianę to praktycznie nasz "chleb codzienny" jeżeli prowadzimy statystyki i kierujemy się nimi przy typowaniu zakładów, ponieważ po to właśnie te statystyki prowadzimy - by wyłapywać wszelakie sytuacje odbiegające od statystycznej normy i jakoś na nie reagować. Właściwie najgorszą możliwą i niestety najczęstszą jest sytuacja, gdy wyniki losowań układają się mniej więcej zgodnie ze statystyczną "normą", ponieważ w każdym kolejnym wyniku losowania każda liczba i każdy rozkład ma także statystyczną szansę na pojawienie się - niczego nie można ani wykluczyć, ani faworyzować. Nie da się więc ani zawęzić "pola ostrzału", ani ukierunkować typowania.
Po lekturze dotychczasowych odcinków "Poradnika" oczywiście wiemy, że prowadzenie jakiejkolwiek statystyki ma sens tylko wtedy, gdy potrafimy ustalić jakie parametry (np. częstotliwość pojawiania się określonego rozkładu w danej grze) są dla tej statystyki "normą". "Normę" tą , jak również pokazałem w dotychczas opublikowanych odcinkach da się wyliczyć i to dość precyzyjnie. Wszystko co od "normy" odbiega jest anomalią statystyczną, ale niezupełnie i nie do końca, ponieważ słuszny jest niestety także pogląd, iż gdy cokolwiek zależy od przypadku, prawdopodobne są zdarzenia mało, lub wręcz nieprawdopodobne - duże anomalie statystyczne. Krótko mówiąc pojawianie się anomalii statystycznych to też swego rodzaju "norma", tyle że nie dająca się już w prosty sposób wyliczyć. Jest to jakby "wyższe piętro" statystyki, na którym w przypadku gier liczbowych najprościej poruszać się w oparciu o obserwację, doświadczenie, ale i intuicję - czyli jest po prostu wskazane prowadzenie danej statystyki jakiś czas i "uczenie się" jej. Bardzo poważnym błędem jest uogólnienie i uznawanie za statystyczną (i powtarzalną!) prawidłowość, pierwszych zauważonych, powtarzających się sytuacji statystycznych (np. tego, że któraś z liczb wylosowana została 2-3 razy w tym samym odstępie).
Ocenę tego, czy zaobserwowana sytuacja statystyczna jest już anormalna utrudnia także to, że losowania są eksperymentem fizycznym, nie dającym się przeprowadzić w warunkach idealnych, niezależnie od wysiłków organizatora. Po prostu np. to, że któraś z liczb (kul) jest aktualnie wylosowywana bardzo często, lub odwrotnie - dłuższy czas nie wylosowywana, może być równie dobrze dziełem przypadku, jak i cech fizycznych tej kuli (np. lżejszej, lub cięższej od innych). Innym utrudnieniem jest także to, że Totalizator nie informuje o tym, czy użytkowany jest aktualnie jeden, czy równolegle więcej zestawów kul, ani o wymianach tych zestawów.
Jak sobie wobec tego my gracze radzimy w takich sytuacjach? Otóż bardzo często się po prostu upieramy, dzieląc się jednak w tym uporze na dwie grupy. Tak było w chyba najbardziej znanej sytuacji statystycznej, gdy jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, w Multi Lotku, praktycznie przestały być wylosowywane "pięćdziesiątki" - kule na których pierwszą z dwóch cyfr była piątka. Jedni gracze uparcie grali na te liczby, licząc że w końcu "sypną" się, inni zrezygnowali z ich typowania - i to oni mieli raczej rację, gdy Totalizator półgębkiem przyznał, że kule te mogły być cięższe, z powodu wagi warstwy farby (od tego czasu kule w Multi Lotku są jednakowo żółte). Podobna sytuacja miała miejsce w "Numerku", gdy po uruchomieniu tej gry przez ponad pół roku nie był wylosowany "numerek" "10". Tu też gracze podzieli się na dwa obozy: tych co uparcie na tą "10" grali, "wtapiając" spore kwoty, oraz na tych, którzy typowali wyłącznie spośród pozostałych 35 "numerków".
A cóż można na to poradzić? W oparciu o swoje doświadczenia, w tym niestety także porażki, najlepszą moim zdaniem radą jest właśnie to, by się nie upierać. Przede wszystkim warto przyjąć, że w miarę normalne (jeżeli jednak niezbyt częste) są nawet 50 procentowe odchyłki od statystycznej normy, a okazją by zacząć "polować", czyli zacząć obstawiać np. konkretny rozkład MWN, dopiero zbliżanie się do 100 procentowego (dwukrotnego) jej przekroczenia. Czasem i w zależności od statystyki, oraz jej "normalnych" parametrów warto poczekać nawet do 2,5-krotnego przekroczenia i dopiero zacząć grać "na zmianę", czyli na pojawienie się oczekiwanego rozkładu, czy też liczby. Gdy jednak nie pojawia się nadal, po kilku próbach lepiej powrócić do gry "na kontynuację", czyli przestać obstawiać oczekiwany rozkład do czasu, aż w końcu pojawi się w wyniku losowania. Warto zachować się tak zwłaszcza w sytuacji, gdy takiej dużej anomalii, w tej statystyce, nie było dłuższy czas.
W roku 2008 były dwie, takie wyraźne sytuacje: pierwsza dotycząca liczb "3" i "12". Teoretyczną "normą" w Dużym Lotku jest powtórka wylosowanych 6 liczb w granicach 21-22 edycji, a "normą" praktyczną są "postoje" pojedynczych liczb przekraczające "normę" teoretyczną dwukrotnie. Warto zatem, gdy tak się zdarzy, zacząć grać "na zmianę" i obstawiać liczbę, której "postój" zbliża się już do 40 - 45 edycji. Gdy jednak "postój" tej liczby przekracza tą granicę - zaprzestać obstawiania. W przypadku tych dwóch liczb byłaby to decyzja słuszna - "3" została w końcu wylosowana po przerwie trwającej aż 67 edycji, a "12" po 59 edycjach. Ci gracze, którzy się uparli i konsekwentnie obie liczby obstawiali, równie konsekwentnie, w tym czasie, nie mieli szans na całą "szóstkę".
Drugą sytuacją była bardzo duża przewaga w wynikach losowań Dużego Lotka liczb "zewnętrznych". Utrzymywała się również bardzo długo - przez większość miesięcy roku, mimo, że liczb "zewnętrznych" jest o jedną mniej, niż "wewnętrznych". Tu także należało najpierw zagrać na zmianę tej tendencji, by jednak powrócić do gry na jej utrzymanie, gdy stało się jasne, że jest to wyjątkowo długa i duża anomalia statystyczna.
Za tydzień w "Poradniku" kolejny temat "strategiczny", który powinien zainteresować zwolenników gry na te same liczby i ich kombinacje - podpowiem jak innowacyjne można podejść do takiej gry. Zapraszam do lektury!
Archiwum "Poradnika": www.gnglotto.webpark.pl
Po lekturze dotychczasowych odcinków "Poradnika" oczywiście wiemy, że prowadzenie jakiejkolwiek statystyki ma sens tylko wtedy, gdy potrafimy ustalić jakie parametry (np. częstotliwość pojawiania się określonego rozkładu w danej grze) są dla tej statystyki "normą". "Normę" tą , jak również pokazałem w dotychczas opublikowanych odcinkach da się wyliczyć i to dość precyzyjnie. Wszystko co od "normy" odbiega jest anomalią statystyczną, ale niezupełnie i nie do końca, ponieważ słuszny jest niestety także pogląd, iż gdy cokolwiek zależy od przypadku, prawdopodobne są zdarzenia mało, lub wręcz nieprawdopodobne - duże anomalie statystyczne. Krótko mówiąc pojawianie się anomalii statystycznych to też swego rodzaju "norma", tyle że nie dająca się już w prosty sposób wyliczyć. Jest to jakby "wyższe piętro" statystyki, na którym w przypadku gier liczbowych najprościej poruszać się w oparciu o obserwację, doświadczenie, ale i intuicję - czyli jest po prostu wskazane prowadzenie danej statystyki jakiś czas i "uczenie się" jej. Bardzo poważnym błędem jest uogólnienie i uznawanie za statystyczną (i powtarzalną!) prawidłowość, pierwszych zauważonych, powtarzających się sytuacji statystycznych (np. tego, że któraś z liczb wylosowana została 2-3 razy w tym samym odstępie).
Ocenę tego, czy zaobserwowana sytuacja statystyczna jest już anormalna utrudnia także to, że losowania są eksperymentem fizycznym, nie dającym się przeprowadzić w warunkach idealnych, niezależnie od wysiłków organizatora. Po prostu np. to, że któraś z liczb (kul) jest aktualnie wylosowywana bardzo często, lub odwrotnie - dłuższy czas nie wylosowywana, może być równie dobrze dziełem przypadku, jak i cech fizycznych tej kuli (np. lżejszej, lub cięższej od innych). Innym utrudnieniem jest także to, że Totalizator nie informuje o tym, czy użytkowany jest aktualnie jeden, czy równolegle więcej zestawów kul, ani o wymianach tych zestawów.
Jak sobie wobec tego my gracze radzimy w takich sytuacjach? Otóż bardzo często się po prostu upieramy, dzieląc się jednak w tym uporze na dwie grupy. Tak było w chyba najbardziej znanej sytuacji statystycznej, gdy jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, w Multi Lotku, praktycznie przestały być wylosowywane "pięćdziesiątki" - kule na których pierwszą z dwóch cyfr była piątka. Jedni gracze uparcie grali na te liczby, licząc że w końcu "sypną" się, inni zrezygnowali z ich typowania - i to oni mieli raczej rację, gdy Totalizator półgębkiem przyznał, że kule te mogły być cięższe, z powodu wagi warstwy farby (od tego czasu kule w Multi Lotku są jednakowo żółte). Podobna sytuacja miała miejsce w "Numerku", gdy po uruchomieniu tej gry przez ponad pół roku nie był wylosowany "numerek" "10". Tu też gracze podzieli się na dwa obozy: tych co uparcie na tą "10" grali, "wtapiając" spore kwoty, oraz na tych, którzy typowali wyłącznie spośród pozostałych 35 "numerków".
A cóż można na to poradzić? W oparciu o swoje doświadczenia, w tym niestety także porażki, najlepszą moim zdaniem radą jest właśnie to, by się nie upierać. Przede wszystkim warto przyjąć, że w miarę normalne (jeżeli jednak niezbyt częste) są nawet 50 procentowe odchyłki od statystycznej normy, a okazją by zacząć "polować", czyli zacząć obstawiać np. konkretny rozkład MWN, dopiero zbliżanie się do 100 procentowego (dwukrotnego) jej przekroczenia. Czasem i w zależności od statystyki, oraz jej "normalnych" parametrów warto poczekać nawet do 2,5-krotnego przekroczenia i dopiero zacząć grać "na zmianę", czyli na pojawienie się oczekiwanego rozkładu, czy też liczby. Gdy jednak nie pojawia się nadal, po kilku próbach lepiej powrócić do gry "na kontynuację", czyli przestać obstawiać oczekiwany rozkład do czasu, aż w końcu pojawi się w wyniku losowania. Warto zachować się tak zwłaszcza w sytuacji, gdy takiej dużej anomalii, w tej statystyce, nie było dłuższy czas.
W roku 2008 były dwie, takie wyraźne sytuacje: pierwsza dotycząca liczb "3" i "12". Teoretyczną "normą" w Dużym Lotku jest powtórka wylosowanych 6 liczb w granicach 21-22 edycji, a "normą" praktyczną są "postoje" pojedynczych liczb przekraczające "normę" teoretyczną dwukrotnie. Warto zatem, gdy tak się zdarzy, zacząć grać "na zmianę" i obstawiać liczbę, której "postój" zbliża się już do 40 - 45 edycji. Gdy jednak "postój" tej liczby przekracza tą granicę - zaprzestać obstawiania. W przypadku tych dwóch liczb byłaby to decyzja słuszna - "3" została w końcu wylosowana po przerwie trwającej aż 67 edycji, a "12" po 59 edycjach. Ci gracze, którzy się uparli i konsekwentnie obie liczby obstawiali, równie konsekwentnie, w tym czasie, nie mieli szans na całą "szóstkę".
Drugą sytuacją była bardzo duża przewaga w wynikach losowań Dużego Lotka liczb "zewnętrznych". Utrzymywała się również bardzo długo - przez większość miesięcy roku, mimo, że liczb "zewnętrznych" jest o jedną mniej, niż "wewnętrznych". Tu także należało najpierw zagrać na zmianę tej tendencji, by jednak powrócić do gry na jej utrzymanie, gdy stało się jasne, że jest to wyjątkowo długa i duża anomalia statystyczna.
Za tydzień w "Poradniku" kolejny temat "strategiczny", który powinien zainteresować zwolenników gry na te same liczby i ich kombinacje - podpowiem jak innowacyjne można podejść do takiej gry. Zapraszam do lektury!
Archiwum "Poradnika": www.gnglotto.webpark.pl














