iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Hobby i czas wolny
+ - 2

Sława

29 06 2007 Ala taa Artykuł był czytany 3010 razy
Źródło: niuzz.com
Źródło: niuzz.com

W umysłach innych zyskują miano „artystów”. Aktorzy, malarze, pisarze, muzycy. Piszą, malują, grają. Powołanie czy nieokiełznana żądza sławy?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
-..a jakby miał Pan jeszcze raz wybrać szkołę, gdzie by Pan poszedł?
-Nie wiem, czy nie wolałbym być hydraulikiem. Kiedyś każdy z nas marzył, żeby być artystą, a teraz? Ludzie z filmówki nie mogą znaleźć aktorów do krótkometrażówek, bo studenci, to sobie nie myśl, w weekendy to oni spieprzają do Warszawy na castingi.- powiedział jeden z częstochowskich aktorów. I to nie bajka, nie opowiadanie, a życie.


    Dawniej, jeszcze w XIX wieku, obeznanie ze sztuką było jak najbardziej w modzie. Tylko szanowane, zamożne rodziny chodziły do teatru czy na pokaz sztuki cyrkowej. Kim jednak byli artyści, którzy poświęcali siebie dla urozmaicenia życia owych rodzin? Byli dla nich nikim.


    Czasy się zmieniły. Większość dzieci marzy o zostaniu aktorką, piosenkarką, baletnicą. To roi się w ich głowach nie poprzez pasję. Takie maluchy nie są na tyle dojrzałe, żeby odkryć co jest w ich sercu, co na zawsze chcą robić, co sprawia im przyjemność. Na odkrycie w sobie takiego „czegoś” potrzeba czasu i doświadczenia. Tak więc co sprawia, że dzieci pragną występować przed szeroką publicznością? Myślę, że pragną burzy oklasków, uznania w oczach innych. Pierwsze rymowanki zapowiadających się poetów nie są pisane do szuflady - podziwia je cała rodzina. Osobiście nie wierzę w „pisanie do szuflady”. Każdy artysta marzy o tym, żeby dotrzeć do publiki niezależnie od tego, czy pisze z pasją, z zaangażowaniem czy też z chęci „czegośporobienia”. W każdym z nas jest odrobina próżności. Chcemy być doceniani w tym, co robimy. Gdzie czai się granica? Gdzie zaczyna się to robić tandetną komercją?   


                                                         


    Czy aktor jest w stanie z pasją zagrać w reklamie TV? Czy piosenkarz jest w stanie zaśpiewać „W podskokach poprzez las do babci śpieszy kapturek”, aby dać rozgłos firmie Heyah? Jest, jest w stanie. Wtedy to jest w porządku. Robi coś dla ludzi, a nie dla pieniędzy. W tym przedstawieniu publiczność gra główną rolę, a pieniądze to jednostkowy widz - gdyby go nie było, spektakl trwałby dalej. Jakie jest jednak prawdopodobieństwo, że na twarzy człowieka jedzącego pięćsetną łyżeczkę „cudownego budyniu o nowej konsystencji” będzie gościł uśmiech, a nie odcień zielonkawy, wróżący bliskie spotkanie z toaletą w niedalekiej przyszłości? Nie można pomylić tego jednak ze zmęczeniem, które jest nieodłącznym zjawiskiem ciężkiej pracy, która to znowu idzie w parze z pasją.


    Rodzi się kolejne pytanie: czy osoba spełniająca się w swojej pasji nie może marzyć o sławie? Myślę, że może, jeśli tylko potrafi rozróżnić ją od komercji. Wierzę, że każdy artysta śni o rozgłosie, o docenieniu, o tłumach ludzi przychodzącyh do galerii, do teatru, kina czy na ich koncerty. Po to są. A rozgłos = sława. Przykro mi. Życie - nikt nie mówił, że będzie łatwo.


    Ale... czy sława to coś złego? Nie.
    I nie oszukujmy się. Kiedy budzi się w nas próżniak, każdy z nas o niej marzy. Nie myśli wtedy o jej złych stronach, których chyba jest znacznie więcej. Jedyne o czym radzę pamiętać to o rozróżnieniu jej od komercji. Na nieszczęście ludzkości często prymitywnie trzymają się za ręce.




+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , ANDRZEJ BOBOWSKI

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0