Styl Życia / Hobby i czas wolny
Zaskakujące pszczoły
Artykuł był czytany 10127 razy- Jesteś młody, kiedy zainteresowałeś się pszczelarstwem?
- Od najmłodszych lat lubiłem biologię. Nasza rodzina od kilku pokoleń wstecz zajmowała się pszczołami, dlatego dużo było w domu książek związanych z pasieką: czytałem je i pogłębiałem swoją wiedzę na ten temat. Przełomowy moment nastąpił, gdy mój wujek założył pasiekę. Dużo z nim o tym rozmawiałem i snułem plany związane z własnymi ulami.
- Trudno było zacząć?
- Dosyć. Byłem w pierwszej klasie liceum i nie miałem żadnych pieniędzy, które mógłbym na ten cel przeznaczyć. Na szczęście dogadałem się z dziadkiem, który odstąpił mi jeden ze swoich uli. W pewnym momencie dziadek stwierdził, że zajmowanie się pszczołami jest dla niego za trudne i przekazał mi wszystkie swoje ule.
- Ile ich było?
- Cztery. Trzy kolejne zrobiłem już samodzielnie, wykorzystując schematy z książek. Trochę je udoskonaliłem, korzystałem z materiałów, które znalazłem w domu: klepki boazerii, jakieś listewki, drewno. Zrobiłem ule warszawskie i warszawskie poszerzane: warszawskie mają węższą ramkę od poszerzanych, dodatkowo mają ramkę nadstawkową, czyli tą, którą kładzie się na gniazdo, pod pułapem ula. Dzięki temu pszczoły mogą zgromadzić więcej miodu.
- Dużo czasu poświęcasz temu hobby?
- Właściwie cały wolny czas, szczególnie w miesiącach wiosennych i letnich. Ule wymagają nieustannego nadzoru z mojej strony, szczególnie w maju i czerwcu, gdy pszczoły zaczynają się roić. Muszę łapać te roje, lub zapobiegać kolejnym podziałom. Od lipca do sierpnia wyciągam z uli miód, pod koniec sezonu – na przełomie sierpnia i września – pszczoły trzeba podkarmiać cukrem, zwęzić im gniazda i przygotować je do zimy: wtedy kończy się sezon pszczelarski, ale nie moja praca. Bo jesienią i zimą konserwuję sprzęt pszczelarski, robię nowe ule i poszerzam swoją wiedzę, przez cały rok prowadzę dyskusje na ogólnopolskim Forum Pasieki Ambrozja, jednym z najprężniej działających for o tej tematyce w Internecie: ostatnio zostałem administratorem forum, co wiąże się z dodatkowymi obowiązkami.
- Co fascynuje Cię w pszczelarstwie?
- Niepowtarzalność każdego sezonu i niebywała organizacja rodziny pszczelej. Po każdej zimie pszczoły inaczej się zachowują, wszystko związane jest z rytmem przyrody. Pszczoły potrafią zaskoczyć, w tym roku np. miałem rodzinę, która po zimie była jedną z najsłabszych, a teraz to moja najmocniejsza rodzina.

- Co robi Kamil, gdy nie wybiera miodu?
- Zjada go (śmiech). A na poważnie, to lubię sobie pojeździć na rowerze i wędkować. Od kilku lat robię dobre wina. Czasem obejrzę jakiś film, ostatnio stwierdziłem, że muszę nadrobić zaległości w lekturze i czytam „Dżumę” – Camusa. No i zbijam kolejne ule. Chcę zrobić ul ozdobny: będzie kryty gontem, obity brzozową korą. Trochę jak górska chatka.

- Jakie masz plany na przyszłość?
- Przede wszystkim rozbuduję pasiekę. Chcę mieć około 100 uli, wtedy będę mógł utrzymać się z własnej pasji. Marzy mi się studiowanie zootechniki w Krakowie, jeden semestr poświęcony jest tam wyłącznie pszczołom.
- Od najmłodszych lat lubiłem biologię. Nasza rodzina od kilku pokoleń wstecz zajmowała się pszczołami, dlatego dużo było w domu książek związanych z pasieką: czytałem je i pogłębiałem swoją wiedzę na ten temat. Przełomowy moment nastąpił, gdy mój wujek założył pasiekę. Dużo z nim o tym rozmawiałem i snułem plany związane z własnymi ulami.
- Trudno było zacząć?
- Dosyć. Byłem w pierwszej klasie liceum i nie miałem żadnych pieniędzy, które mógłbym na ten cel przeznaczyć. Na szczęście dogadałem się z dziadkiem, który odstąpił mi jeden ze swoich uli. W pewnym momencie dziadek stwierdził, że zajmowanie się pszczołami jest dla niego za trudne i przekazał mi wszystkie swoje ule.
- Ile ich było?
- Cztery. Trzy kolejne zrobiłem już samodzielnie, wykorzystując schematy z książek. Trochę je udoskonaliłem, korzystałem z materiałów, które znalazłem w domu: klepki boazerii, jakieś listewki, drewno. Zrobiłem ule warszawskie i warszawskie poszerzane: warszawskie mają węższą ramkę od poszerzanych, dodatkowo mają ramkę nadstawkową, czyli tą, którą kładzie się na gniazdo, pod pułapem ula. Dzięki temu pszczoły mogą zgromadzić więcej miodu.
- Dużo czasu poświęcasz temu hobby?
- Właściwie cały wolny czas, szczególnie w miesiącach wiosennych i letnich. Ule wymagają nieustannego nadzoru z mojej strony, szczególnie w maju i czerwcu, gdy pszczoły zaczynają się roić. Muszę łapać te roje, lub zapobiegać kolejnym podziałom. Od lipca do sierpnia wyciągam z uli miód, pod koniec sezonu – na przełomie sierpnia i września – pszczoły trzeba podkarmiać cukrem, zwęzić im gniazda i przygotować je do zimy: wtedy kończy się sezon pszczelarski, ale nie moja praca. Bo jesienią i zimą konserwuję sprzęt pszczelarski, robię nowe ule i poszerzam swoją wiedzę, przez cały rok prowadzę dyskusje na ogólnopolskim Forum Pasieki Ambrozja, jednym z najprężniej działających for o tej tematyce w Internecie: ostatnio zostałem administratorem forum, co wiąże się z dodatkowymi obowiązkami.
- Co fascynuje Cię w pszczelarstwie?
- Niepowtarzalność każdego sezonu i niebywała organizacja rodziny pszczelej. Po każdej zimie pszczoły inaczej się zachowują, wszystko związane jest z rytmem przyrody. Pszczoły potrafią zaskoczyć, w tym roku np. miałem rodzinę, która po zimie była jedną z najsłabszych, a teraz to moja najmocniejsza rodzina.

- Co robi Kamil, gdy nie wybiera miodu?
- Zjada go (śmiech). A na poważnie, to lubię sobie pojeździć na rowerze i wędkować. Od kilku lat robię dobre wina. Czasem obejrzę jakiś film, ostatnio stwierdziłem, że muszę nadrobić zaległości w lekturze i czytam „Dżumę” – Camusa. No i zbijam kolejne ule. Chcę zrobić ul ozdobny: będzie kryty gontem, obity brzozową korą. Trochę jak górska chatka.

- Jakie masz plany na przyszłość?
- Przede wszystkim rozbuduję pasiekę. Chcę mieć około 100 uli, wtedy będę mógł utrzymać się z własnej pasji. Marzy mi się studiowanie zootechniki w Krakowie, jeden semestr poświęcony jest tam wyłącznie pszczołom.














