10 na dzień dzisiejszy. cz I
Artykuł był czytany 2156 razyRozważania na temat dzisiejszego świata, życia codziennego każdego z nas, zagrożeń, nadziei, zajmują nam niewątpliwie w sposób bezpośredni lub pośredni (poprzez ukryte w wieloznacznościach) dużą część aktywnego umysłowo życia.
W felietonie tym nie uda się, niestety, (z wiadomych względów) znaleźć odpowiedzi na wszelkie te pytania, lecz poprzez luźne rozważania chcę spróbować poszukać innej drogi w dążeniu do uzyskania „prawdy”. Dla ułatwienia czytelnikowi jak i samemu sobie zachowania zwięzłości myśli podzieliłem go na rozdziały nieodłącznie związane z podstawowymi kanonami wiary tj. PRZYKAZANIAMI. Każdy z nich zawiera spojrzenie na to kolejne przykazanie z punktu widzenia niesionych przezeń treści jak również próbuje odpowiadać na pytania, jak przystaje ono i jak jest w dniu dzisiejszym postrzegane i wypełniane.
Felieton niniejszy nie ma ambicji być poważną rozprawą filozoficzną. Ze względu na chęć dotarcia do szerokiego spektrum czytelników autor stosuje czasem duże uproszczenia lub przytacza przykłady, które z punktu widzenia filozofa mogą wydawać się trywialne, jednakże przekonanie, że niektórym czytelnikom ułatwi to przyswojenie myśli czy też intencji autora zostały one w nim zamieszczone.
Może po przeczytaniu i po własnym przemyśleniu zawartych tu myśli, czytelnik łatwiej znajdzie swoje własne odpowiedzi, może łatwiej mu będzie zrozumieć i zaakceptować „otaczające go życie” a może po prostu skłoni go ona tylko do chwili analizy nad własnym życiem. Każde z tych rozwiązań będzie znaczyło, że czas nie był przez autora straconym.
Kanony wiary
Jeżeli chcemy się różnić od takiego „trwania” jakie reprezentuje np. kamień, woda, wiatr, musimy kierować się czymś więcej niż tylko chęcią przeżycia jak największej ilości dni zaspokojeni w swoich podstawowych potrzebach. Tym, co nas różni od wymienionych poprzednio istnień jest „wolna wola”. Co prawda może ktoś stwierdzić, że i one mają swego rodzaju „wolną wolę” – wszak wiatr może wiać w dowolną wybraną przez siebie stronę, woda również ma wiele możliwości zachowań, a i od kamienia zależy wola leżenia w tym właśnie miejscu. Na wszystkie one jednak ktoś lub coś musi lub może wpłynąć by zmienić ich istnienie. By powstał wiatr musi istnieć np. różnica temperatur, by wiał w konkretnym kierunku musi istnieć różnica ciśnień itd. Człowiek co prawda nie jest wolny od różnych wpływów, a dokładniej jego zachowanie jest w zasadzie w całości związane z pośrednimi lub bezpośrednimi wpływami czynników zewnętrznych ale jednak w założeniu i w swoim istnieniu jako takim jest wyposażony w całkowicie wolną wolę. Pozwala mu ona na podejmowanie decyzji niezależnych od innych osobników tego samego gatunku jak również niezależnie od wszystkich zewnętrznych zjawisk z którymi może się spotkać. Inną sprawą jest czy podjęte decyzje będą miały właściwy sens z punktu widzenia innych, czy z przyczyn związanych z ogólnie pojętym dobrem jednostki – to już inna sprawa, niepodważalnym pozostaje, że wolną wolę mamy czy chcemy tego czy nie.
Pominąłem na początku zwierzęta i rośliny w ocenie posiadania przez nie własnej wolnej woli, bo choć różne są na to zagadnienia spojrzenia niewątpliwie ich wolna wola jest trochę inna niż właśnie kamienia, wiatru czy wody. Zwierzętami i roślinami zajmę się trochę później.
Wolna wola człowieka nieodłącznie związana jest z ogromną ilością decyzji jakie musi on podejmować w codziennym życiu. Bo jakkolwiek decyzje te może on podejmować ( jak wcześniej wspomniałem ) całkowicie samodzielnie, lecz są one obciążone całą masą uwarunkowań zewnętrznych. Czy chcemy tego czy nie musimy zwracać uwagę na to czy nasza decyzja jest właściwa z powodu:
• Zgodności z poglądami innych osób ( wiadomo, że decyzje sprzeczne z większością poglądów nie są przez tych innych mile widziane ) Pojęcie konformizmu nie powstało przecież tylko po to by utrudniać nam życie.
• Zgodności z przyjętymi ogólnie zasadami postępowania w podobnych sytuacjach ( pojęcie – „wyłamał się” nie powstało przecież bez przyczyny )
• Zgodności z aktualnie panującą sytuacją polityczną, ekonomiczną czy jakąkolwiek inną aktualnie panującą.
• Zgodności z dobrem innych czy też dobrem samego siebie. Trudno sobie przecież wyobrazić by człowiek z własnej woli chciał czynić coś co nie będzie dla niego samego dobre – choć i takie postawy są znane. To by nasze działanie było zgodne z dobrem innych nie jest już takie naturalne i często stosowane.
• Zgodności z ogólnie przyjętą a również i naszą „moralnością”. Co prawda te dwie formy mogą być w skrajnych przypadkach przeciwstawne lecz „ogólnie przyjęta moralność” w sytuacjach gdy różni się ona diametralnie od naszej najczęściej wynika z totalitarnych zapędów ją tworzących i najczęściej z prawdziwą moralnością niewiele ma wspólnego.
Tego typu przykładów „zgodności z” każdy może przytoczyć jeszcze wiele i nie chodzi tu by analizować każdy szczególny przypadek. Całość tematu zamyka się w mojej opinii w jedynej zgodności jaka jest „ponad wszystkim”, w zgodności z ZASADAMI WIARY. Zasady moralne wynikają z nich bezpośrednio więc jako również właściwe nie zostają tutaj pominięte. Zasady wiary w jakiejkolwiek formie były przedstawione i czy są właściwe czy nie, mają na celu właściwie tylko jedno – uczynić człowieka nimi kierującego się różnym od wszelkich innych form istnienia. Różnym w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Forma przekazu czy to „Dziesięć przykazań Bożych” czy „Dwa przykazania miłości”, „Pięć przykazań kościelnych” to rzecz drugorzędna. Przekaz w nich zawarty jest zawsze jednoznaczny. Ma powodować „dobro”. I to „dobro” bezwzględne, nie uzależnione od czynników zewnętrznych, nie uzależnione od czasu czy osoby. Dobro, które „było, jest i będzie” Dobro do którego każdy z nas dążyć powinien i które dla każdego z nas powinno być celem nadrzędnym.
Dziesięć przykazań Bożych
Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.
Już sam geograficzno – kulturowy podział świata powoduje, że bogów mamy wielu. Różnych w zależności od miejsca na ziemi, różnych w zależności od czasów w których żyjemy, różnych wreszcie w zależności od pozycji społecznej, ekonomicznej czy „umysłowej” jaką reprezentujemy. Wielość bogów ze względów geograficzno – kulturowych można zrozumieć. W dawnych czasach, gdy poszczególne kultury tworzyły się dopiero w znacznych często od siebie odległościach, bez możliwości łatwego przebiegu informacji nic w tym dziwnego, że myśli ludzkie szły trochę innymi drogami i że wymyślały trochę innych bogów.
Zastanawiające jest natomiast to, że każda z tych powstających kultur miała potrzebę posiadania boga lub bogów. Z czego to wynikało ?
Na samym początku był STRACH. Strach przed niezrozumiałym, przed nieuchronnym, przed czymś na co dana społeczność nie miała wpływu. Gdy istniało jakieś zjawisko którego zrozumieć nie było sposób, najłatwiej było znaleźć sobie obiekt, któremu można było je przypisać, któremu można było mieć je za złe i które można było w końcu prosić o łaskę zaniechania go. Tak tworzono sobie boga. I w takiej formie w wielu społecznościach istnieje on do dziś. Przypisuje mu się tylko to na co sama społeczność nie ma wpływu lub wpływ ten ma niewielki.
O ile łatwiej złościć się na kogoś ( nawet nieznanego ), którego uważamy za przyczynę jakichś niedogodności np. ulewnych deszczy niż na deszcz sam w sobie. Jakkolwiek przyczyna tego w równym stopniu nieznana ( bóg ) jak i samo zjawisko ( deszcz ) łatwiej było przypisać złe cechy czemuś co choć w wyobrażeniach miało ludzkie cechy. Z innej jednak strony temu samemu „złemu” bogu przypisywano równocześnie cechy pozytywne „dobry” bóg. Bo jak inaczej wytłumaczyć modły, które się do takiego boga odbywały. Modląc się wszak do niego, proszono by zmienił swoją decyzję na pozytywną z punktu widzenia „interesanta”, zakładając, że tak uczyni, zakładając więc, że jest on dobry. Ponieważ ta podstawowa sprzeczność ujawniała się wyraziście zbyt często – człowiek poszedł na łatwiznę i stworzył sobie drugiego boga, który miał reprezentować cechy przeciwstawne.
Nareszcie „wiara” stała się łatwa. Mieliśmy jednego, któremu przypisywać można było przyczyny wszelkich nieszczęść i drugiego do którego mogliśmy modlić się o tych nieszczęść zaniechanie. Tak stawiając problem człowiek tworzył bogów, którzy chcąc spełnić „swoją powinność” musieli zwalczać się wzajemnie. Człowiek w swej próżności stworzył „boskiego” osobnika, któremu po pierwsze przypisał cechy typowo ludzkie, a po drugie chciał by dla tego „boskiego” osobnika najważniejszą rzeczą były ludzkie sprawy i ludzkie problemy. Czy tak stworzony bóg może być tym Bogiem prawdziwym. Odpowiedź wydaje się naturalna. „I człowiek stworzył boga” byłoby dziś powiedzeniem obowiązującym, a ponadto bóg w ten sposób traci wszelkie swe „boskie” atrybuty. Jeżeli człowiek potrafi stworzyć boga to ten bóg już taki boski być nie może.
Dochodzimy wreszcie do samej treści przykazania : „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Czyżby Bóg chciał mieć wyłączność na „boskie sprawy”. Nie. Bóg nie proponuje nam w ten sposób byśmy sobie innych bogów nie tworzyli. Mając wolną wolę i trochę wyobraźni możemy stworzyć sobie ich całkiem pokaźną ilość. Tylko, że żaden z nich nie może konkurować z TYM PRAWDZIWYM. Każdy z nich będzie tylko „ludzkim bogiem”. Samo przykazanie traci więc wartość przykazania, nie chodzi o to by w nie wierzyć, to nie ma najmniejszego znaczenia. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” – jest tylko przekazem informacji. „Nie będziesz miał” – BO MIEĆ NIE MOŻESZ. Nie jest to ograniczenie woli człowieka, jest to tylko stwierdzenie faktu.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 6
Uważam ze tekie przemyślenia dają dużo do myślenia i są o0zytywne...
Zbyt książkowo. Moim zdaniem nie brzmi to jak felieton, ale jak referat naukowy, w dodatku pełen sprzeczności. Za przykład podam chociażby zdanie, w którym stwierdzasz, że niepodważalnym faktem jest, iż człowiek posiada wolną wolę, a następnie wymieniasz czynniki wpływające na postępowanie człowieka. Wolność jest poęciem filozoficznym, które mniej więcej oznacza absolutną niezawisłość, brak konieczności w postępowaniu istot żywych lub zachodzeniu zjawisk fizycznych (polecam rozprawę "O wolnoiści ludzkiej woli" A. Schopenhauera). Poza tym artykuł bardzo "rozmyty", bez pomysłu, nie podoba mi się, chociaż bardzo lubię tę tematykę. Pozdrawiam i życzę powodzenia następnym razem!
Fakt wpływania czynników zewnętrznych na człowieka wcale nie oznacza ograniczania mu wolnej woli. Może on je przyjąć lub nie. W tym miejscu chodziło mi raczej o połączenie świata człowieka "wolnego" z dzisiejszym światem w którym różnorakich nacisków nie brakuje. Ważna jest więc umiejętność odnalezienia tych do których możesz się przystosować i tych, których narzucenia zdecydowanie nie przyjmiesz.
Artykuł z premedytacją prowadzony w trybie mającym ułatwić (zdecydowanej większości) możliwość wyciągania wniosków z własnych przemyśleń, które mam nadzieję się pojawiają.
Co do pomysłu - tu też będę się bronił - jest to dopiero pierwsza część - całość ma traktować o dekalogu - jak m. in. wynika z tytułu - w całości jego zamysł stanie się już całkiem jasny.
Na marginesie z publikacją kolejnych części wstrzymuję się do publikacji tej pierwszej - nie chciałbym by nadmiarem tekstu spowodować jego pobieżne przeczytanie, wpływ na zrozumienie i odbierać czas na własne przemyślenia.
"O wolności..." - czytałem - i kilka innych też :-)
Mariusz - dziękuję i pozdrawiam
Hmm, no nie wiem. Czy to aby nie rozmydlanie mydlin?
MINUS!!!! Coż za ochydny błONd w tytule! "dzień dzisiejszy" - widzisz sens tego co napisałes? nie wystarczyło napisać "Na dziś" ?
Nie, nie wystarczyło! Nie widzisz subtelnej różnicy?














