iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 4

4 tony węgla dla każdego chłopa

24 06 2007 emil grabicz Artykuł był czytany 5490 razy

każdy Polak czeka na węgiel!

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Teorię relatywizmu wymyśliła przed Einsteinem tak naprawdę Natura, co można na prostym przykładzie udowodnić. To, co dorosły Chińczyk nazywa wzwodem, afrykański chłopczyk ma po wyjściu z lodowatej wody. Można się spierać, skąd w Afryce lodowata woda, ale nie można się spierać z faktem, że męska część afrykańskiej populacji zdecydowanie lepiej jest wyposażona w genitalia niż "reszta świata", jeżeli oczywiście lepiej - znaczy dużo. Tutaj nawet i sam Einstein miałby problemy z udowodnieniem teorii względności, bo Natura jest nieobliczalna. Gwałtowna, zuchwała, delikatna i nierzadko... "podła". Zuchwała dla Afrykańczyków, delikatna dla Europejczyków i podła dla Chińczyków! Natura na szczęście nie jest taka bezmyślna, jak uważa większość "upośledzonych" i zakompleksionych na punkcie wielkości swoich członków mężczyzn. Wielkość penisa nie ma istotnego związku pomiędzy kobietą i mężczyzną. Oczywiście odbiegające od przyjętych norm wielkości, zarówno te nadmiernie "małe", jak i te ekstremalnie "duże", nie są mile widziane i mogą znacznie utrudnić seksualne kontakty, nie tylko z powodu kompleksów lecz również z powodów "fizyczno-mechanicznych". "Normalni mężczyźni" nie mają powodów do niepokojów. A jest ich zdecydowana większość na świecie. Tu przecież nie chodzi o wielkość penisa! Muszę uspokoić Chińczyków i zmartwić Afrykańczyków. Nie ma przecież masowej migracji białych kobiet do Afryki, a w nielicznych związkach między białą kobietą a czarnym mężczyzną nie chodzi przede wszystkim o seks. Ogólnie rzecz biorąc mężczyźni mają "przechlapane" w życiu. Nie tylko, że muszą się wykazać na co dzień w swoim zawodzie, ale również i w zwodzie. Z powodu szerzącego się bezrobocia, najczęściej chodzi o to "drugie".
Statystyczny Niemiec w pełnej "gotowości erekcyjnej" może "pochwalić" się długością członka wynoszącą 14,7 cm!
No jak, poprawił się humorek?
W kierunku ojczyzny Rasputina statystyka na tyle się zmienia, że kobiety na zachód od Odry z rzewnością i nie tylko "wilgotnym" okiem wzdychają za "normalnością" i nawet jeżeli nie przechodziły w dzieciństwie odry, gotowe są to zrobić teraz, chociażby... w bród! Udowodnili to wiele lat temu eksportowi pracownicy z Polski, masowo emigrujący za legalną pracą do radosnej i posłusznej sowietom-DDR! Słowianie, to nie tylko naród serdecznie witany za pracowitość i pomysłowość, ale również za "hart" ducha, który po pracy zmienia się w charta, ale na... kobiety! Ta metamorfoza wynika z temperamentu, przedsiębiorczości i tzw. syndromu "zdobywcy". To wszystko przydaje się i w innych dziedzinach życia, a szczególnie w seksie! Bo seks, to takie "tango", które tańczy się przez długie, długie lata. W różnym tempie, w różnych konfiguracjach, namiętnie, niechętnie, "unisono dysząco" i nie tylko z "różą w zębach".
Seksuolodzy porównują wydatek energetyczny potrzebny do odbycia jednego udanego zbliżenia mężczyzny z kobietą, zakończonego wspólnymi, prawdziwymi orgazmami, do wysiłku fizycznego potrzebnego do zniesienia z podwórka do piwnicy około czterech ton węgla!! To nie żart! Jeden namiętny pocałunek, połączony wspólną wymianą flory bakteryjnej, zamieszkującej tzw.jamę ustną(nie mylić z Jamą Michalika), a zakończony pobraniem próbki śliny potrzebnej do ustalenia kodu DNA i emocjonalnym testem kompatybilności rytmu serc, przełożony na wysiłek fizyczny, wystarczyłby do pokonania 100 metrów dystansu w tempie rekreacyjnego jogingu! Przekłada się to na około 100 kalorii pobranej energii, nie mówiąc o pulsie, którego częstotliwość wzrasta skuteczniej niż po wypiciu dużej, mocnej, czarnej kawy! Plus serotonina-hormon szczęścia, plus adrenalina, że nie wspomnę o zawrotach głowy, powodujących w efekcie przygotowania do zajęcia pozycji horyzontalnej i penetracji "obiektu", celem "rozbrojenia" go,  i  całkowitego "unieszkodliwienia"! Statystycznie całujemy się około 100.000 razy w ciągu aktywnego życia seksualnego, co daje 10.000.000 kalorii! To nawet trudno porównać do masowego wysiłku wszystkich sportowców podczas takiej np. letniej olimpiady sportowej! To gigantyczna energia! Gdyby tę energię wykorzystać do uprzątnięcia węgla, to rezerwy węgla Katowickiego Zagłębia Węglowego można by w wiaderkach przenieść do Moskwy, zasypując stolicę Rosji kilkumetrową warstwą "czarnego złota"!
Tylko po co! 50-letni "karawaning", na tzw."wschód", surowców i gotowych produktów peerelowskiego serwilistycznego wasala, za jednorazowe zegarki "Wiesna", motoryzacyjne "arcydzieło" Pa!-bieda, witaj-niewola!, rozbiór jałtański i samozapalające się telewizory kolorowe "Rubin", to horendalna cena nawet jak za "wybicie Hitlerowi zębów"!
Wróćmy jednak do węgla, bo mi się już niedobrze robi od tych politycznych peregrynacji! Otóż, załóżmy hipotetycznie, że mamy na "podwórku" te cztery tony węgla i co z tym "robi" taki np. Niemiec? Oczywiście zaczyna to "znosić" do piwnicy, ale już rozgląda się kogo tu wynająć do tego "ciężkiego" zajęcia, a tak w ogóle, najlepsza byłaby koparka! Polak, nie ogląda się na nikogo, bierze szufle w garść i "wali ten surowiec w ciemne, i mroczne okno wilgotnej piwnicy"! Rosjanin nawet gotowy to jest w "rękach przerzucić" i rozżarzony piec zasypać! Poczęstowany szklanką domowego bimberku już pyta kiedy mógłby następne "cztery tony" węgla "rozładować"!
Tacy są Słowianie! I do "szabli", i do szklanki! Do różańca i do "branki"! Umiłowani nie tylko w Chrystusie, ale w korzystaniu z życia, które każdemu przytrafia się tylko jeden, jedyny raz w naszym układzie słonecznym. Według teorii paralelnych wszechświatów prof. Martina Rees'a, każdy ma gdzieś we wszechświecie swojego sobowtóra. Wszechświat nie ma granic, podobnie jak fantazja. Gdzieś, kiedyś, w nieskończonych galaktykach, wszystko musi się wydarzyć!
Póki jednak co, to nie czekajmy! Zycie składa się nie tylko z lat i miesięcy.Kilkaset sekund niezapomnianych wrażeń czasami wart jest roku nudnego życia, które w obliczu nieznanych doznań tętni rytmem i siłą potrzebną do niezapomnianego lotu ponad chmurami..., gdzie wszystko jest piękne, nieznane i podniecające! Bo życie trzeba pić wiadrami...a każdy dzień przeżywać jakby miał być ostatnim. Treść życia jest nierzadko ważniejsza od jego trwania, a ostatni dzień i tak kiedyś będzie ostatnim, czy chcemy tego czy nie!




+ - 4

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Hanka | 15:19 26-06-2007

Pięć plus :).

2. Marcin | 16:29 28-06-2007

Nic dodać ,nic ująć .