Alkoholowy Weekend
Artykuł był czytany 1836 razyMoje spostrzeżenia weekendowe po pracy w sklepie spożywczo-monopolowym.
O tych starszych w ogóle nie ma co mówić. Od kogoś przecież te małe dzieci uczą się tego wszystkiego. A kto dla nich może być wzorcem, jeśli nie starszy brat, który potrafi kupić na dzień cztery nalewki o smaku wiśni i cytryny i do tego jedną bułkę, żeby jakoś przeżyć i nie umrzeć z głodu. Kto może być wzorcem, skoro już dziewiętnastolatkom tak się trzęsą ręce, że szukając odpowiedniej kwoty do zapłaty nie raz gubią odliczone pieniądze. Jaki świat mają znać ludzie z mojej dzielnicy, skoro nic oprócz pijaństwa się na niej nie dzieje. Sklep prosperuje, bo ludzie kupują codziennie po 10 piw. Bo młodzi chłopcy przychodzą po całe zgrzewki nalewek. I po papierosy. I patrzę na tych ludzi. Niektórzy są dobrze ubrani, owszem, są i tacy. Ale to wcale nie zmienia faktu, że piją. Piją regularnie. Piją codziennie. Piją dużo. I nie myślą wcale, że są w nałogu. Nie wydaje im się niczym złym, że przychodzą do sklepu kilka razy na dzień coraz to bardziej rozbawieni, coraz to bardziej chwiejni, coraz to bardziej śpiący. I zapominają o tym nędznym życiu, w tej nędznej dzielnicy, zapominają o małej wypłacie, o wrednych sąsiadach, o wrzaskach późną porą, bo wtedy już śpią snem, do którego kołysankę zaśpiewał im alkohol. I wydaje im się, że są szczęśliwi.
I nie jestem dumna z tego, że tam pracuję. Nieraz chciałabym powiedzieć tym ludziom, żeby się opamiętali. Że przecież zawsze można żyć inaczej. Że przecież nie zawsze alkohol musi być celem i sensem życia. Ale zdaję sobie ze smutkiem sprawę, że na nic by się to zdało. Tym ludziom nic nie może już pomóc, bo ich oczy w większości przypadków są zrezygnowane i puste. Myślą, że takie właśnie jest ich marne przeznaczenie, że gdyby Bóg chciał, żeby coś osiągnęli, to by ich rzucił w inne miejsce, a nie w taką smutną, szarą, alkoholiczną dzielnicę. Smutne to, ale prawdziwe. I patrzę na to zza drugiej strony lady i zastanawiam się, czemu ten alkohol tak bardzo potrafi dawać szczęście?
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 4
Alkoholowy Weekend? Co weekend ma do tresci artykulu?
Nie moge powiedziec dlaczego daje szczescie poniewaz do tej pory jeszcze nigdy sie nie upilam. Raczej broniłam sie nogami i rekami i twierdziam,ł ze piwo jest jak cola z woda.
Jednak mieszkam w metropolii-Gdansku i jestem 14 latka. Mam o 6, 8 lat starsze rodzenstwo ktore zabiera mnie se soba na koncerty albo biby a wiec trudno zebym w koncu kiedy cale towarzystwo jest pijane i DOSLOWNIE podtyka mi butelke pod nos-ja sie nie napila. Bo ja niestety mam slaba wole i nie umiem powiedziec :nie
Nie umiem postawic sie w roli sprzedawcy jednak od poczatku kariry alkoholcznej mojego brata ktory mnie nieobchodzil i siostry ktora zawsze uwazalam za odpowiedzalna osobe, myslalam ze widza co robia ze swoim zyciem i to ich sprawa dopoki nie przeszkadzaja innym
Patrycjo, wiej z tej dzielnicy szybko jak tylko możesz. Jeszcze nie jest za późno.
Jesteś wartościową dziewczyną i szkoda cię dla tego chorego towarzystwa.
Ja wiem, że nie jest tak łatwo znaleźć nową pracę i miejsce zamieszkania, ale rób coś koniecznie!
Ludzie popełniają poważny błąd myśląc, że już nic nowego nie może się wydarzyć.
"dopóki karty w grze wszystko może się jeszcze zdarzyć. I pamiętaj, sukces to suma podejść.
Nie czekaj na szczęście i licz na siebie. Powodzenia. Trzymam za ciebie kciuki!
Taki smutny plus !
Do Marysi:ciężko nawet wspomóc cię dobrym słowem, ty już jesteś za daleko dziecko...ty możesz jedynie
liczyć na szczęście, a ono jest niezbyt rychliwe w sytuacji gdy ktoś celowo zmierza w odwrotnym kierunku.
życzę ci go jak najwięcej.
Ciężki temat... Mamy czasy, jakie mamy i ludzie odnajdują chwilową radość właśnie np. w alkoholu. Nie jest to ani zdrowe, ani dobre, ani mądre. Jednak o braku perspektyw, o biedzie, o nieudolności ogólnej zapomina się, kiedy sięga się po kolejną flaszkę... Smutne, ale prawdziwe.
A mnie troche meczy takie wspolczujaco-protekcjonalne podejscie. Powiedziec jakie to smutne i jak bardzo w serce trafia to kazdy potrafi. Poczuc sie tak fajnie, ze to nie my. Alkohol przynosi zapomnienie, pozwala nie myslec o tym, jak bardzo jestesmy samotni. Zrobic cos dla tych ludzi, dac im cos, wysilic sie... To trudniejsze niz pokiwanie glowka i nawet zgrabne opisanie, jaki to przykry widok.














