iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 3

Ateiści w służbie życiu i Kościołowi

16 06 2008 Natalia Julia Nowak Artykuł był czytany 3228 razy

NIE każdy ateista jest lewakiem.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
"Naprawdę, niewierzący TEŻ słuchają Radia Maryja!
Raz po raz dowiaduję się... Ekscelencjo, jeszcze wczoraj ktoś mi mówi:
>W moim bloku człowiek o przeszłości bardzo komunistycznej,
ateistycznej, dalej mówi, że nie wierzy, ale co? Słucha Radia Maryja.
I mówi: Tu jest prawda! Słucha<. Takich ludzi jest więcej.
Jeżeli ktoś jest mądry, to posłucha, nie da się zmanipulować
- nawet, gdyby wszystkie telewizje inaczej mówiły".

o. Tadeusz Rydzyk



Za słowa, które właśnie zacytowałam, Ojciec Dyrektor powinien dostać Nagrodę Nobla. Albo przynajmniej pudełko czekoladek, bo nie wiem, czy mężczyznom wypada kupować kwiaty. Długo czekałam, aż jakiś mądry katolik zauważy, iż niewierzący też mogą być fajnymi ludźmi o rozsądnych poglądach. I doczekałam się! W niniejszym tekście zajmę się niezwykle poważnym i powszechnym problemem, jakim jesteśmy my, ateiści. Piszę "my, ateiści", bo moje wcześniejsze deklaracje, jakobym była agnostyczką, są już przeterminowane.

My, ateiści (wbrew tytułowi "oświeconych", jaki samozwańczo sobie nadaliśmy) mamy ograniczoną pojemność mózgu. Nie pojmujemy tego, co dla wierzących jest naturalne i oczywiste. Nic więc dziwnego, iż wszystko trzeba nam tłumaczyć "na chłopski rozum", bo i rozum jest dla nas podstawowym źródłem poznania świata. Wierzącemu wystarczy powiedzieć, że coś jest grzechem, aby to odrzucił i uznał za niewłaściwe. Żeby trafić do ateisty, trzeba w prosty, przystępny sposób prezentować różne argumenty i tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć... Jesteśmy jak tani iPod, do którego - ze względu na niewielką pamięć - nie można wgrać wszystkiego. Pewnego poziomu nigdy nie osiągniemy*.

Niektórzy wierzący twierdzą, iż "ateiści z odzysku" są osobami okaleczonymi duchowo. I chyba mają rację... Był czas, kiedy bardzo mocno wierzyłam w Boga, a inni ludzie nazywali mnie dewotką i wróżyli mi karierę zakonnicy. Kiedy miałam 10 lub 11 lat, zobaczyłam Niezidentyfikowany Obiekt Latający, który pędził po niebie, migając światłami jak karetka pogotowia. Nigdy nie zapomnę przerażenia, jakie wtedy mnie ogarnęło. Niespodziewanie pomyślałam: "Nic mi się nie stanie, bo Jezus jest ze mną!" i opuścił mnie cały strach. Moje ciało momentalnie pozbyło się gęsiej skórki, serce przestało łomotać... Choć dzisiaj jestem pewna, iż UFO było zwykłym, nocnym samolotem, podziwiam siebie za wiarę, którą wówczas "miałam w obfitości". Szkoda, że obecnie nie jestem zdolna do takich szybkich reakcji na myśl o Chrystusie...

Kiedy podrosłam, zauważyłam, iż piękne słowa teologów nie zawsze się sprawdzają. Źli ludzie bywają bezkarni, modlitwy lekceważone, dobro pozostawione bez nagrody, a pytania - pozbawione odpowiedzi. Przebaczenie wcale nie musi prowadzić do pojednania, spowiedź do wewnętrznego spokoju, nadzieja do poprawy losu, zaś poszukiwanie prawdy - do jej znalezienia. Jako Gimnazjalistka modliłam się o to, żeby nie było wojen i terroryzmu, żeby zaprzestano stosowania eutanazji i aborcji, żeby we wszystkich krajach zniesiono karę śmierci... Żadna z tych intencji nie została zrealizowana. A mówiono, że Bóg zawsze wysłuchuje próśb, o ile są one zgodne z Jego wolą! Może Jahwe nie chce albo nie potrafi naprawić świata? To podejrzane, bo zawsze wmawiano mi, iż jest dobry i nieograniczony... Pewien mój Krewny powtarza nieraz: "Dlaczego Papież nie modli się o to, aby nie było trzęsień ziemi? Bo wie, że to się nie spełni". Chcąc - nie chcąc, muszę przyznać mu rację...

Jeżeli Bóg "istnieje w każdym człowieku", to jestem pewna na 100%, iż należy On do postaci fikcyjnych! Podobno Jahwe jest wszędzie, ale ja nie znalazłam Go w sercach niektórych osób. Wniosek? Boga nie ma. A jeśli jest, to skutecznie ukrywa się tam, gdzie nikt by Go nie szukał... Na stronie http://ateista.pl/articles.php?id=96 znajduje się "80 pytań, które zrobią z Ciebie ateistę". Warto je przeczytać, choćby po to, aby poznać liczne, biblijne nieścisłości. Uwaga! Niektóre z pytań podważają sens ustawy antyaborcyjnej! Nie należy traktować ich poważnie, bowiem każde poczęte dziecko posiada prawo do życia, a religia nie ma z tym nic wspólnego!

Wróćmy do problemu moich braci-ateistów. Niektórzy wierzący myślą, iż wszyscy ateusze to kumuchy, liberałusy albo inne lewoskręty. Nic bardziej mylnego! Ja mam poglądy skrajnie prawicowe, słucham Radia Maryja, czytam "Nasz Dziennik" oraz sprzeciwiam się zabijaniu nienarodzonych dzieci, a deficyt wiary w niczym mi nie przeszkadza. Popieram nawet działalność Kościoła katolickiego, bowiem zgadzam się z jego konserwatywną doktryną i wiem, iż duchowni są porządnymi ludźmi. W Stanach Zjednoczonych działa genialna organizacja "Godless Pro-Lifers", czyli "Bezbożni Obrońcy Życia". Stowarzyszenie skupia ateistów i agnostyków, którzy respektują podstawowe prawo człowieka, jakim jest prawo do życia (od poczęcia do naturalnej śmierci). Nie dajcie się omamić stereotypom, według których wszyscy ateiści "żyją, jakby Boga nie było"! Niektórzy z nich postępują bowiem tak, jakby Jahwe nie był tylko bohaterem mitologii chrześcijańskiej...

Nie wolno również twierdzić, iż każdy ateista jest antyklerykałem! Ateizm nie jest tożsamy z antyklerykalizmem, a antyklerykalizm - z ateizmem. To trochę tak, jak z masonerią... Każdy mason jest człowiekiem, jednak nie każdy człowiek jest masonem (Jak Boga kocham! Co to za porównanie?! Dzisiaj w nocy spałam bardzo dobrze, a zachowuję się, jakbym nie zmrużyła oczu nawet na minutkę!). Warto wiedzieć, iż sporo niewierzących angażuje się w obronę Kościoła katolickiego oraz głoszonych przezeń wartości. Wybitny polski filozof, prof. Bogusław Wolniewicz (z którym nawiązałam kontakt przez Internet!) nie wierzy w Boga, ale popiera KK i współpracuje z mediami o. Rydzyka. Z drugiej strony, istnieje mnóstwo ludzi, którzy uważają się za wierzących, ale nie chcą mieć nic wspólnego z Kościołem. To dziwne, gdyż Jan Paweł II stwierdził: " >Nie< powiedziane Kościołowi byłoby równocześnie >Nie< powiedzianym Chrystusowi". Jeśli jesteście chrześcijanami, rozważcie te słowa dokładnie i nie "kombinujcie" jak Marcin Luter...

Może teraz zmieni się podejście części wierzących do ateuszy? NIE każdy z nas jest lewakiem, chociaż nasze plemię wydało wiele takich jednostek. Niewierzący także potrafią bronić nienarodzonych dzieci, a nawet wyrażać swoje poparcie dla Radia Maryja. Smuci mnie jednak pogląd, według którego tylko wierzący mogą trafić do Nieba (o ile ono istnieje!). Co z osobami, które zawsze postępują szlachetnie, ale nie mogą się przekonać do prawd teologicznych? Czy, pomimo dobrego serca, są skazane na ogień piekielny? Gdzie tu jest miejsce na sprawiedliwość oraz miłosierdzie Boże? Agnostycy powiedzieliby pewnie: "Prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy".

Przeszłam długą drogę od ślepej wiary do ateizmu. Przypłaciłam to wieloma nieprzespanymi nocami, palącymi wątpliwościami, wybuchami płaczu. Długo wmawiałam sobie, iż Stwórca jest postacią autentyczną ("Ja nie chcę porzucać tych złudzeń - przestańcie mnie prawdą katować! Nadzieja jest głupia, lecz żyje, by owce zbłąkane ratować! Pozwólcie mi tkwić w tym >Matriksie<, gdyż tak na człowieka przystało... Pomódlmy się wszyscy o wiarę, bo cóż nam innego zostało?! Nie dręczmy się brakiem dowodów, zostańmy przy kruchych wierzeniach! Nie widać jasności na świecie, więc znajdźmy ją chociaż w marzeniach" - pisałam w moim wierszu "Zostańmy w Dolinie Iluzji!").

A Boga jak nie było, tak nie ma!



-------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Kochani Ateiści, nie obrażajcie się na mnie za te słowa, bo dobrze wiecie, jaka jest prawda!!!




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 7

1. Tomasz | 19:05 16-06-2008

mnie się podoba :) mimo że jestem wierzący nie ma to jak lekkie piórko

2. Jarek | 19:07 16-06-2008

no coś dla duszy, której nie ma ;)

3. Bartek | 14:17 17-06-2008

pięknie

4. Natalia Julia | 16:38 17-06-2008

Dziękuję za pozytywne komentarze. :-)

5. Alicja | 19:28 29-06-2008

"A Boga jak nie było tak nie ma!"
Skąd wiesz czy go nie było? Może był i umarł? Może był i ma nas w poważaniu? Może jest nadal? (wątpie, ale czy mam jakieś argumenty?)
Sercem jestem ateistką - nie chcę, boję się wierzyć w Boga. Ale to nie ogranicza mi mózgu i obiektywnie myśląc widzę, że nie możemy stwierdzić czy istnieje jakaś Istota Najwyższa czy nie. A może istnieje reinkarnacja? Na to są dowody przynajmniej.

Nie rozumiem co Cię obchodzi jakie jest podejście wierzących do ateistów. Zresztą, tu chodzi ogólnie o tolerancję religijną a nie o podejście wierzących do ateistów. Trzeba szanować wiarę każdego człowieka, to kwestia czysto moralna.

Pozdro.
PS: Skoro nie wierzysz to jaki masz cel w słuchaniu Radia Maryja? I jak ateista może być w służbie kościołowi. To jest sprzeczne.
PPS: Co do tego, że Papież nie modli się aby nie było trzęsień ziemi - bo to natura, nieujarzmiona i dzika. Może człowiek aby ukoić swój lęk przed siłą natury wymyślił Boga? (między innymi) Boga, który włada wszystkim i jeżeli człowiek będzie dobry i prawy to Bóg nie pozwoli by susza zniszczyła jego zbiory.

Tak też mogło być i do tego się skłaniam, jednak najważniejsze zachować elastyczność i otwarcie mózgu.
Hii :)