iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 1

Autobusem do pracy?

18 12 2007 Alicja Rakowska Artykuł był czytany 2794 razy
Źródło: www.ztm.pl
Źródło: www.ztm.pl

Rutyna. Wsiadasz do samochodu, wyjeżdżasz na jedną z głównych ulic, która teoretycznie mogłaby Cie zaprowadzić do pracy w 20 min i osiadasz w gigantycznym korku na długie minuty.. kwadranse.. Dlaczego by tego nie zmienić?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Każdy z pewnością nie raz uświadczył „przyjemności” porannej jazdy środkami komunikacji miejskiej do pracy/szkoły. Codzienne, ranne pojawianie się na przystanku, usiłowanie zmieścić się w wypełnionym po brzegi ludźmi autobusie, by potem niemal będąc przyklejonym policzkiem do brudnych drzwi stać w niewygodnej pozycji przez bardzo powoli upływające sekundy… minuty… kwadranse… z narastającą złością na komunikację miejską.

W takim ścisku nie pozostaje nic innego jak przyglądać się korowodom samochodów stojących w korku i coraz bardziej znużonym ludziom za kierownicami swoich aut, którzy prawdopodobnie z powodu złego stanu komunikacji miejskiej w Warszawie stwierdzili, że wolą poranną podróż do pracy przebyć zmierzając się z gigantycznym korkiem samodzielnie. Bez niemiłych atrakcji w rodzaju, mówiąc kolokwialnie, śmierdzącego faceta stojącego tuż obok.

Pewnego dnia obserwując zatrważające sznurki samochodów, zaczęłam się zastanawiać jakby można było to poprawić. Najprostszą, najwygodniejszą z naszego punktu widzenia metodą byłoby rozbudowanie sieci dróg. Narzekamy więc, na rząd, nie ważne jaki, że nie buduje nowych autostrad. Pozostaje pytanie gdzie zbudować te drogi, które mają rzekomo ułatwić dojazd do centrum? Osobiście nie widzę na to miejsca. Dobrym rozwiązaniem jest rozbudowanie metra, mimo tego, że jest kosztowne przedsięwzięcie. Prace nad tym trwają i teoretycznie do 2020r. zostanie dobudowana druga linia metra. Drugim, mniej kosztownym pomysłem poprawienia stanu ruchu ulicznego jest rozbudowanie linii tramwajowych (tramwaj nie stoi w korku), także trwają nad tym prace - do 20.30 ma się pojawić bardzo gęsta sieć nowych tras tramwajowych.

Jak widzimy ZTM naprawdę bardzo się stara aby jakość transportu miejskiego się poprawiła, jednak wszystkie renowacje są nie dość, że kosztowne to jeszcze długotrwałe. A my chcielibyśmy poprawę teraz, zaraz, od jutra. Narzekając na ZTM zastanówmy się najpierw ile jest ono w stanie poprawić, przy obecnych funduszach. Przejazdy są naprawdę bardzo tanie. Jeżeli zakupimy kartę miejską na 3 miesiące, bez żadnych zniżek płacimy 166 zł za korzystanie z WSZYSTKICH środków transportu miejskiego – łącznie z pociągami w obrębie Warszawy. Porównajmy to z kosztami paliwa na 3 miesiące. Jeżeli mamy samochód który dużo pali, do tego dużo jeździmy, wydajemy na paliwo w okresie 3 miesięcy ok. 2500 zł! Wyobraźmy sobie taką hipotetyczną sytuację na warszawskich ulicach. ZTM zwiększa liczbę linii ekspresowych i przyśpieszonych, którymi dojazd trwa mniej więcej tyle samo co samochodem. Tym samym co najmniej 1/3 dotychczasowych kierowców samochodów wybiera dojazd do pracy autobusem/tramwajem. Odciążenie ruchu ulicznego byłoby wtedy naprawdę znaczne, bez większych kosztownych innowacji. Do tego pojawiałyby się systematyczne nowe trasy tramwajowe zgodnie z aktualnym projektem, więc sytuacja ciągle by się poprawiała.

Czy jest to zupełnie nierealna wizja? Moim zdaniem nie. Gdyby miasto dofinansowało chociaż trochę dodatkowo ZTM, bilety nieznacznie by zdrożały w stosunkowo krótkim czasie można by rozpocząć skuteczne odciążanie ulic Warszawy w godzinach szczytu. Pozostaje kwestia, czy kierowcy aut zamienią samochód na tramwaj/autobus zwłaszcza w wypadku droższych biletów. A przecież, wbrew pozorom, autobus który nie jest zapełniony po brzegi (zakładam, że po rozbudowie sieci tramwajowych i dodaniu nowych linii autobusowych problem skrajnego tłoku będzie znacznie mniej dotkliwy) ma wiele zalet. Pierwszą, najbardziej moim zdaniem znaczącą jest znaczna różnica kosztów, na korzyść autobusów oczywiście, o czym już pisałam wcześniej. Po za tym, w autobusie możemy powtórzyć sobie materiał przed lekcją, bądź poczytać książkę, którą od dawna planujemy przeczytać, ale z braku czasu, zapracowania odkładamy to na potem. Ewentualnie uzupełnić deficyt snu, jeżeli trafi nam się miejsce siedzące. Kolejnym argumentem przemawiającym za transportem miejskim jest problem, może mniej nam bliski, jednak w czasach zagrożenia efektem cieplarnianym niebagatelny. Nie da się ukryć, że jeden autobus mieszczący z luzem jakieś 160 osób (rekord to podobno 310 – wtedy zdecydowanie nie ma czym oddychać) produkuje znacznie mniej gazów cieplarnianych niż 160 samochodów (a na drodze luźniej o 160 aut). Bardzo prawdopodobne jest, że moja wizja jest nadto optymistyczna, i po wprowadzeniu takich zmian, rozluźnienie na ulicach nie byłoby tak znaczne.

Mimo to uważam, że przy większych nakładach finansowych na ZTM, miałoby ono szansę stać się naprawdę dobrym, i stosunkowo wygodnym środkiem transportu.




+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Piotrek | 12:05 18-12-2007

W większych miastach tak jest że do środków komunikacji nie da się wejść bo są tak załadowane, zostaje jedynie jazda na rowerze to wpływa na kondycje i nie stanie w korkach czy w ciasnych autobusach czy metrze.