iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 5

Bezwstydna maskarada

11 09 2006 Ula Pawlicka Artykuł był czytany 3106 razy

Niedawno miałam okazję zetknąć się z kroniką tygodniową Bolesława Prusa. Naturalnie przeczytałam ją i byłam pod wrażeniem. Styl jakim dysponował poeta, był tak lekki i zabawny, iż miałam wrażenie, że cała problematyka jest wynikiem wrodzonej fantastyki w myślach autora. Jednak zdaję sobie sprawę, że zrodziło się to w obawie przed tym, iż wizja problemu ( którą zdradzę już za chwilę) może być oparta na faktach. Z kroplą ironii Prus drążył kamień będący tabu ówczesnego... społeczeństwa.(...)

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
BEZWSTYDNA MASKARADA
Niedawno miałam okazję zetknąć się z kroniką tygodniową Bolesława Prusa. Naturalnie przeczytałam ją i byłam pod wrażeniem. Styl jakim dysponował poeta, był tak lekki i zabawny, iż miałam wrażenie, że cała problematyka jest wynikiem wrodzonej fantastyki w myślach autora. Jednak zdaję sobie sprawę, że zrodziło się to w obawie przed tym, iż wizja problemu    ( którą zdradzę już za chwilę) może być oparta na faktach. Z kroplą ironii Prus drążył kamień będący tabu ówczesnego... społeczeństwa. Zapewne zastanawiacie się jakiego? Otóż słowa: „(...)Bezwstyd grasuje wszędzie, jest chorobą chroniczną społeczeństw; wszędzie jednak okrywa się on płaszczykiem – choćby policyjnej skromności (...)” skierowane są do... Warszawy! I w sumie nie przeraziłabym się tym, aż tak bardzo gdyby nie podpis jaki widniał pod kroniką: „Kurier Warszawski 1883”... 1883! Nie mogę w to uwierzyć. 2006 odjąć 1883 równa się 122! Czy to naprawdę możliwe, ażebyśmy od 122 lat walczyli z „bezwstydem”? (który oczywiście przybiera różne kształty). To jest nasz wstyd!- szerzenie bezwstydu ubranego w płaszczyk!
„(...)Zaczepność owych dam przeszła wszelkie granice. Ofiarami jej stają się (...) mężczyźni najrozmaitszego wieku (...)”, oczywiście mowa tu o prostytucji, która bez umiaru puka do drzwi nastoletnich dziewczyn. Owa „kobietka” otwiera je i kogo widzi? Wysokiego mężczyznę w czarnych włosach (niekiedy upiętych gumką), trochę przy kości, z bródką na twarzy i z wystającym cygarem z ust – typowy szablon „alfonsa”, który już coraz częściej ulega przeobrażeniu. Czy to dobrze? Nasza intuicja i przeczucie zostają wystawione na ciężką próbę... jak się okazuje, zakończoną porażką...
Oglądałam w telewizji jeden z programów dokumentalnych poświęcony prostytucji, to co tam zobaczyłam przekroczyło moje wszelkie wyobrażenia. Zastanawiałam się, czy nie jestem za stara? Czy to może świat idzie do przodu, a ja pozostaje z tyłu z średniowiecznym wizerunkiem dziewicy? A może teraz właśnie o to chodzi? Jak najszybciej, jak najciekawiej, i w oryginalnym miejscu?
Dobrze, przyjmijmy, że jestem archaiczna, ale czy widok jaki opiszę za chwilę nie jest oburzający?: stoi dziewczyna na chodniku w granatowym, zapinanym sweterku i czarnej krótkiej spódniczce. Rozgląda się na boki, jakby kogoś wypatrywała. Wtem podjeżdża czarne auto, ktoś otwiera drzwi i ręką daje znak dziewczynie, która wsiada do samochodu. Ledwo usiadła, a już rozpina „niewinny” sweter, pod których kryje się skąpa, czarna bluzeczka na ramiączkach. W tym momencie rozpoczyna się rozmowa, którą prowadził dziennikarz podający się za „klienta usług”. Pyta się ile ma lat, ona odpowiada 15, kiedy chce „to” zrobić, ona mówi, ze może nawet za chwilę. Ile bierze? Około 100 złoty. Po bliższym zapoznaniu się, prawda wychodzi na jaw – mężczyzna jest dziennikarzem. Pytanie jakie później jej zadał, a raczej odpowiedź była dla mnie szokująca (jak równie cała ta sprawa). Dziewczyna pragnie zarobić, oczywiście w tajemnicy przed mamą , która wierzy, ze jej pilna córeczka po szkole pędzi do biblioteki poszerzać swoją wiedzę, zbyt ograniczaną na lekcjach.
Nie mogę uwierzyć w ten widok bezwstydnej maskarady. Piętnastoletnia dziewczyna po wyjściu z gimnazjum pędzi do... pracy? Wypełnić misję? Zaspokoić potrzeby? Jakie potrzeby?! Materialne? Fizyczne?! Zapewne, żadne z nich. Więc dlaczego? Dlaczego młoda kobieta (jeśli można już ją tak nazwać), która żyje w domowej harmonii, decyduje się na taki krok?
Zapewne jest to „choroba chroniczna społeczeństwa”, nic nie mówić, nie słyszeć... Przykro mi (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), ale ja do tego społeczeństwa nie należę. Nie mogę spoglądać na dziewczyny, które kreują swoją opinię, a czasem już nawet przyszłość, swoją bezmyślnością, która często ma swoje podłoże w braku wiedzy o wkraczaniu w „dorosłe życie”. Domyślam się, że pytacie się mnie gdzie ją zdobyć? Otóż nie trzeba daleko szukać. Szkoła- przystań przyjazna dla ucznia (przynajmniej tak powinna być odbierana), gdzie na lekcjach „O życiu w rodzinie” poruszane są problematyki dojrzewania. Z przykrością ( tym razem z negatywnym tego słowa znaczeniu) musze wnieść poprawkę. Słowo „są” uległo nieco przeobrażeniu. Pasuje raczej „bywają na godzinach zastępczych”, które jak można się domyślić nie zdarzają się często. Otóż nauczyciele tak poprzestawiają godziny, aby uczniowie wyszli szybciej ze szkoły, a oni nie muszą „zalepiać puste okienka”. Ta wizja jest tragiczna. Przypominam: żyjemy w XXI wieku, w którym podobno nacisk stawia się na rozwój. Ale czy tylko maszyn, techniki? Człowieka także! Człowiek ma kształcić się, rozwijać, a nie myśleć o tym, jak zarobić dużo w krótkim czasie. No tak, tylko (jak to napisał Prus): „(...) wychowaliśmy całą bandę próżniaków(...)”..., która najwidoczniej nie przeszkadza naszemu kochanemu rządowi, wręcz odwrotnie, on w prostytucji widzi źródło dochodów. Zastanawia się, czy aby nie zalegalizować prostytucji ( podkreślam słowo „zastanawia się”, które jest dla mnie czymś absurdalnym), jak można w ogóle wziąć to pod uwagę? Któż wpadł na ten genialny pomysł? Czy naprawdę brak nam widoku stojącej na skrzyżowaniu kobiety w krótkiej spódniczce i w butach na obcasach machającej zalotnie ręką (domyślam się, że tak jest odbierany jej ruch ręki)?! Przepraszam, ale nie zgadzam się na powstawanie (gdyż zapewne tak by się stało) burdeli, które stałyby sobie na równych prawach obok szkoły i innych instytucji państwowych. A może planujecie „zwiedzenie” z klasą na lekcji „O życiu w rodzinie” „ciepłego kącika dla zagubionych dziewczyn”? Jakie widzicie w tym korzyści? A może takie, ze w końcu będziemy krajem interesującym dla zagranicznych inwestorów?...
Patrzę na teraźniejszość. XXI wiek. Rozkwit techniki, otwarcie na nowe możliwości i na... tabu. Jednak nie tak miał się on szerzyć. Emancypacja kobiet zaszła za daleko...
Patrzę w przyszłość. Mam zamiar zaszczepić moje dzieci przed „społeczną chorobą”, która mam nadzieje jednak nie przemieni się w epidemię. W razie czego polecam przeprowadzić kwarantannę, gdyż nie sądzę aby wyszło to nam na zdrowie.
Biedny Prus, nie spodziewał się, ze jego artykuł może być ponadczasowy...





+ - 5

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Menke, Jakub Pietrusiak, Andrzej Hulimka, Sebastian Nanek

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 3

1. Agnieszka | 22:24 11-09-2006

W prawdze nie czytałam tego, jednak słyszałam coś o tym od nauczycielki polskiego. Autor tego artykułu widać wciągnął się w tą kronikę i bardzo ładnie wszystko opisał. Muszę przyznać, ze zachęciłeś mnie do przeczytania tego, a na marginesie Prus jest doskonałym pisarzem ;)

2. Andrzej | 17:47 16-10-2006

dobre

3. Marta | 22:58 22-10-2006

Trzeba mieć dużo cierpliwości, żeby to przeczytać. Mnie znudziło.