iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 7

(Bi)seksualizm K. Ibisza

26 03 2008 Renaldi Zijkaanb Artykuł był czytany 4446 razy

Zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego media, które pisały o rzekomej "zmianie orientacji seksualnej" K Ibisza mają go obecnie przeprosić i zapłacić mu łącznie 80 tys. PLN.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Wyrok pozostaje wyrokiem i skoro został wydany w imieniu Rzeczpospolitej to nie pozostaje nic innego, jak przyjąć go do wiadomości. Natomiast interesujące są artykuły omawiające cała sprawę, gdzie nieostrożność językowa prowadzi do nadużyć, jak i wypowiedzi samego K. Ibisza ukazujące zarozumiałość i intelektualne braki jednej z czołowych twarzy Polsatu.

Do napisanie tego tekstu skłoniła mnie wypowiedź K. Ibisza z przedostatniej emisji programu „Jak Oni śpiewają?”. Prowadzący oznajmił wówczas „WYGRAŁEM W PROCESIE NIE JESTEM GEJEM”. Oczywiście interpretując modulację głosu można uzupełnić wypowiedź interpunkcją, ale nie jest to konieczne. I bez niej można dokonać rozbioru i interpretacji tekstu.

Na pierwszy ogień powinna pójść gradacja elementów wypowiedzi. Podstawą jej nie jest samookreślenie seksualne, a raczej odcięcie się od określonej orientacji, lecz powołanie się na wyrok sądowy. Zatem jedna z podstawowych twarzy Polsatu poinformowała widzów, że wygrała proces. Proces dotyczył jednak zmiany, a nie posiadania orientacji seksualnej, dlatego wyrok mógł dotyczyć wyłącznie jakiejś zmiany w preferencjach seksualnych i powiązanej z tym interpretacji o zmianie orientacji seksualnej. Natomiast K. Ibisz wygranie procesu identyfikuje z wykluczeniem się z określonej orientacji seksualnej.

Jeśli uznamy, że w pozwie istniała wyjściowa orientacja seksualna i zmieniona, to nie odnosi się to wszak do dwu skrajnych orientacji, lecz do pośredniej, a więc biseksualizmu i jednej ze skrajnych. W takim przypadku wyrok sądowy odnosi się jedynie do nieudowodnienia przez przedstawicieli pozwanych mediów, że nastąpiła zmiana orientacji seksualnej K. Ibisza.

Co najmniej dziwna wydaje się potrzeba publicznego powoływania się na ustalenia sądowe. Zgodnie ze starą maksymą „tylko winny się tłumaczy”, natomiast K. Ibisz obnosi się ze zwycięstwem – tylko zwycięstwem w odniesieniu do kogo bądź czego?

Zwycięstwem z pomówieniem byłoby zaprzeczenie i pozostawienie tematu. Ucięcie sprawy i nie komentowanie jej, to wszak najlepsza metoda na zakończenie zamieszania. Oczywiście pomówienie to możliwość pozyskania łatwych pieniędzy, ale czy czołowa twarz Polsatu ich tak bardzo potrzebowała? Walka o przeprosiny – drobna przesada, to mógł uzyskać udzielając kilku wywiadów stawiających w niezręcznej sytuacji przedstawicieli pozwanych mediów.

Dziwne, że w artykułach rozsianych po sieci wynik procesu identyfikuje się z wykluczeniem się K. Ibisza z grona osób podejrzewanych o gejowstwo. Cóż, jedyne co udowodnił tym procesem to swą homofobię.

Skoro pojawił się problem zmiany orientacji seksualnej, która zgodnie z wyrokiem sądu nie nastąpiła, a K. Ibisz informuje publicznie (przykładowo na wizji programu „Jak Ono śpiewają?”), że zgodnie z wyrokiem sądowym nie jest gejem, to de facto informuje, że nie nastąpiła w jego przypadku zmiana orientacji seksualnej na homoseksualną. Ponieważ ta może nastąpić jedynie z biseksualnej, choć tak „między Bogiem a prawdą” jest to wówczas tylko deklaracja ukierunkowania preferencji na jedną z płci, to konfrontując wyrok sądowy z wypowiedzią K. Ibisza okazuje się, że wykluczając się z grona osób podejrzewanych o homoseksualizm oznajmił, że jest biseksualistą, a nie heteroseksualistą (co prawdopodobnie chciał powiedzieć). Niby drobny niuans językowy i zestawienie dwu faktów, a rodzi się informacja o preferencji biseksualnej wypowiadanej przez K. Ibisza o sobie. I tylko szkoda, że nadal nie wiadomo jak jest naprawdę z jego preferencjami, bo raczej trzeba uznać K. Ibisza za kiepsko władającego orężem słowa, niż za osobę świadomie informującą o orientacji biseksualnej.

Czy powinno to dziwić? Raczej nie, bo aktor grający mechanicznie, prezenter próbujący błyszczeć „częstochowskimi rymami” jest żałosny, a czasem wręcz śmieszny płycizną dowcipu.

A jak informację o preferencjach skomentowano na forach – jednoznacznie. Podając: kto komu co powiedział, gdzie kogo widziano, kto z kim, kiedy i jak. A najwięcej można się dowiedzieć od zalanych w trupa wrocławskich ex-cicho..., co ja piszę ...głośnodajków (bez określania tym razem roli – dawania i brania), którzy wspominają stałego klienta. Ciekawe czy to wspomnienia, wspomnienia wymieszane z marzeniami, a może tylko marzenia? Cóż, marzyć można każdemu, ale czy po pijaku się marzy?




+ - 7

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 8

1. Michał | 18:56 26-03-2008

Ten kawał już dawno krążył po warszawie:)

Wierny fan Krzysztofa Ibisza spotyka go w centrum Warszawy, wita się z idolem, jest podekscytowany, Ibisz z lekka zmęczony, zblazowany i zniecierpliwiony. Fan mówi:
-Ale panie KRzysiu, mam wielką prośbę
Ibisz na to: No mów mów
- Chodźmy na bok, bardzo chcę zrobić tobie laskę
Ibisz zdecydowanie odmawia, mówi, że się spieszy na zdjęcia do Awantury o kasę, że nie i nie, nie ma takiej opcji nawet.
Fan jednak coraz bardziej desperacko nalega:
-no ale KRzysiu, chodź tam w krzaczki, zrobię to sprawnie i szybko, jestem twoim największym fanem,
Po kilku minutach nagabywań Krzysiek Ibisz się zgodził, w końcu w krzaczkach odbywa się to, co miało się odbyć, ale wierny fan wydaje jakieś dziwne odgłosy:
-ma, ma, ma
Krzysztof patrzy się nań z góry i mówi: Ale spokojnie, nie denerwuj się, wiem, że jestem znany, ale wyluzuj trochę.
-ma, ma, ma
Krzysztof coraz bardziej się dziwi i w końcu słyszy:
- Maaamy Cię!

2. Anita | 20:31 26-03-2008

czuje sie troche jak na pudelku , ale +

3. Piotr | 22:03 26-03-2008

Przykład, jak nie powinno się pisać tekstu publicystycznego. Jest absolutnie niezrozumiały mimo, że autor stwarza pozory analizy, która ma drążyć temat. Ale jaki temat? Proponowałbym autorowi ująć tezę publicystyczną i jej rozwinięcie w pięciu niezbyt długich zdaniach. Wtedy można byłoby się zorientować, czy autor wie o czym ma napisać i czy ma szanse na klarowne skonstruowanie tekstu.

4. Witold | 00:01 27-03-2008

Sam temat godny raczej "anytParty", "alterGali" albo "Twój Weekend" niż witryny z dziennikarstwem obywatelskim.

5. Marcin | 16:36 27-03-2008

myślę, że takie tematy też dotyczą społeczeństwa.
chcąc nie chcąc- Ibisz jest w naszym życiu...oby tylko Ibisz

6. Karolina | 19:47 27-03-2008

ale czasem facet sam sie prowokuje, aby go tak opisywali :/

7. Robert | 07:37 29-03-2008

Ibisz nic nie prowokuje - nie ma po prostu dobrych ludzi wokół z public relations i tyle - nie wie jak pewne sytuacje nagłaśniać a o pewnych milczeć - tak stał się kolejnym pośmiewiskiem - artykuł ciekawie napisany - nie zgodzę się , że jest pudelkowy - podejście bardzo konkretne - nie plotkarskie - to sam Ibisz przyczynił się do tego, że zaczęliśmy pewne rzeczy analizować - plus

8. Andrzej P. | 17:30 31-03-2008

To wszystko z tym artykułem i niektórymi komentarzami włącznie to jeden wielki ... magiel.
Podobne do autora konkluzje możnaby wysnuć z dowolnych innych hipotetycznych wystąpień publicznych rzeczonego Ibisza stosując tę metodologię prowadzena spekulacji.
A tak w ogóle: Kogoś to obchodzi?