"Bo on nie umi mówić"
Artykuł był czytany 1553 razyTytuł tego artykułu jest cytatem z rozmowy w pewnej sytuacji, która to coraz częściej powtarza się, w środowisku osób dorosłych jak i młodzieży. Jest to jedno z wielu zagadnień związanych z poprawnością językową.
Tytuł tego artykułu jest cytatem z rozmowy w pewnej sytuacji, która to coraz częściej powtarza się, w środowisku osób dorosłych jak i młodzieży. Jest to jedno z wielu zagadnień związanych z poprawnością językową. Omówić chcę tu kilka takich zagadnień, których dowody na ich istnienie, w moim najbliższym otoczeniu bardzo często się pojawiają i drażnią mnie.
Rzecz może błaha, która zainteresować i skłonić do refleksji może niestety bardzo niewielki odsetek ludzi posługujących się kodem, który zwykliśmy zwać językiem. Otóż, będąc zmuszonym do przebywania w towarzystwie takim, a nie innym, jakim są moi "koledzy" coraz częściej, także u osób, po których bym się tego nie spodziewał, zauważam nałogowe pozbawianie ostatnich liter niektórych wyrazów ogonków, czy języczków, jak kto woli. Chodzi mi głównie o wyrazy rodzaju żeńskiego w liczbie pojedynczej w bierniku, np. (tę) latarkę, historię, pracę, ale również się etc... Co dziwne, zdarza się to również nauczycielom... Ja rozumiem jeszcze - osoby bez jakiegokolwiek wykształcenia, ale żeby nauczyciel? Trzymajcie mnie niedźwiedzie...
Druga rzecz, także związana z nauczycielami, to wielkie braki w poprawności języka mówionego. Takie słowa jak: wziąść, dwoma przed rzeczownikami rodzaju żeńskiego (np. dwoma liniami), "wymyśleć", "chowiemy", "ucieknąć", a nawet "przyszłeś" zdarza mi się bardzo często "słysześć" w mojej kochanej szkole... Byłem bardzo zdziwiony, gdy usłyszałem z ust nauczycielki historii słowo "złamę". To już lekkie przegięcie. I dlatego się tak denerwuję z powodu tych nauczycieli, bowiem to oni nas uczą, nie tylko całej wiedzy z podręczników, ale także mowy. Apeluję o odrobinę szacunku dla uczniów.
Kolejną sprawą jest to, że do oceny cudzej mowy często zabierają się ludzie, którzy sami mogliby zostać poddani surowej ocenie. Do tychże zaliczam również nauczycieli, raczej nieświadomych swoich bluźnierstw, jakimi są błędy. Stąd też mój kolejny apel - zmienianie świata zacznijcie od siebie.
Myślę, że na tym powinienem na razie skończyć. Mam nadzieję, że ktoś, kto przeczyta, choćby tak powierzchownie ten artykulik, zastanowi się chwilę, jak brzydko mówimy.














