iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 0

Bóg wedle państwa bożego św. Augustyna

29 12 2007 Maciej Mikurda Artykuł był czytany 7468 razy

Czy Augustyn był prawdziwie gorącym chrześcijaninem oświeconym przez boga? Czy też przebiegłym filozofem, który przewidując, że chrześcijaństwo przetrwa upadek Cesarstwa Rzymskiego postanowił ratować intelektualne skarby antyku?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
    Często ulegamy pokusie, aby chrześcijaństwo traktować jako formę zamkniętą, trwającą w bezruchu od kiedy została nam dana w przeszłości. Jak każdy współtworzony przez ludzi zbiór przekonań, chrześcijaństwo, ulegało modyfikacjom wraz z wyłanianiem się nowych prądów umysłowych oraz pod wpływem działalności wybitnych jednostek. Pierwszym znaczącym interpretatorem słów Chrystusa – czego świadectwo dają Dzieje Apostolskie i Listy – był Paweł z Tarsu. Nauczanie Pawła na tyle silnie ukierunkowało myśl kształtującego się chrześcijaństwa, że zostało w formie listów wzbogaconych opisem przygód Pawła, włączone do kanonu ksiąg świętych. Tego zaszczytu nie dostąpił żyjący prawie cztery wieki później św. Augustyn, choć jego pisma mają nie mniejsze znaczenie dla chrześcijańskiej teologii; czemu zawdzięcza on miano jednego z Ojców Kościoła. Za sprawą św. Augustyna chrześcijaństwo zyskało formę systemu filozoficznego, odpowiadającego wymogom ówczesnej nauki, zdolnego do odparcia zarzutów, pod którymi chwiały się dotychczasowe religie. Augustyn, znając słabe punkty pogańskich kultów i zarzuty, jakie stawiały im światłe umysły starożytności, zinterpretował Biblię w duchu, który gwarantował jak największą odporność na retoryczne ciosy filozofów. Przysposobił Jahwe w atrybuty, które nie wynikają bezpośrednio z żydowskich tradycji, lecz z czysto dedukcyjnych koncepcji greckich filozofów. Spróbujmy w wielkim skrócie przyjrzeć się podstawowym cechom w jakie Augustyn wyposaża chrześcijańskiego boga. Bóg jest jedyny. Pochodzenie chrześcijańskiego monoteizmu to sprawa dyskusyjna. Tylko całkowicie bezkrytyczne spojrzenie na Biblię pozwala wywodzić je z plemiennych kultów żydowskich. Owszem, przykazania Starego Testamentu nakazują „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”, a Jahwe zsyła kary za oddawanie czci obcym bogom, jednak trudno o dowód, że Żydzi kwestionowali realne istnienie tych innych bóstw. Bliższe prawdy wydaje się, że uznawali, iż Jahwe jest bogiem najpotężniejszym i wyłącznym bogiem ich plemienia, niż to, że jest bogiem jedynym. Świadczy o tym, chociażby często powtarzane wezwanie „boże nad bogami!”. Augustyn radzi sobie z tym dylematem spychając wszystkich dotychczasowych bogów do roli demonów, diabłów. W tym celu stosuje następujące rozumowanie: jest jeden bóg – ludzie czczą wiele bóstw, a niektóre z nich istnieją realnie, gdyż czynią rzeczy nadprzyrodzone – są to jakieś inne byty niż prawdziwy bóg – skoro te byty pozwalają oddawać sobie cześć należną bogu są bytami niegodziwymi, czyli upadłymi aniołami. Politeizm jeszcze w czasach przedchrześcijańskich był poddawany krytyce przez filozofów, nie mogących pogodzić go z dyktowaną przez rozum tezą, że wszechświat otrzymał swe istnienie od jednego bytu – pramatni, która wzbudziła pierwszy ruch. Na dowód wewnętrznej sprzeczności politeizmu wytykali niekonsekwencje zrodzone przez wiarę w mnogość równorzędnych bóstw. Augustyn umieszczając Jahwe w miejscu Pierwszego Poruszyciela, jednym cięciem oddala te wszystkie zarzuty: skoro jest jeden bóg, nie jest paradoksem, że w starciu dwóch armii zwycięża jedna, pomimo tego, że obie wzywały na pomoc równie potężne bóstwa. Monoteizm tłumaczy także, co stało się z bogami, którzy odbierali cześć od nieistniejących już ludów – były to tylko kłamliwe demony, które w czasach obecnych, gdzie indziej zamazują prawdę. Z tego samego powodu gdyby mocarstwa takie, jak Babilon i Persja utraciły swą potęgę choć podobno wielbiły prawdziwych bogów. Koncepcja jedynego boga prowadzi do przyjęcia bipolarnej natury świata: istnieją dobro i zło, a rzeczywistość podzielona jest między władzę Państwa Bożego i Państwa Ziemskiego (Babilonu). Chrześcijanie wielbiący imię prawdziwego boga są jak miasto oblężone przez nieprzeliczone ludy tonące w kłamstwie Szatana. W świecie pozbawionym odcieni szarości każda rzecz, każdy czyn zostają przyporządkowane do kategorii zła lub dobra. Chrześcijanie nie uznają czynów ambiwalentnych – takich, które nie zbliżałyby człowieka do zbawienia lub potępienia. Rzymianie w swoich osądach dotyczących dopuszczalnego zachowania kierowali się dobrem państwa. Gnuśność, słabość fizyczna, kradzieże – to przypadłości, które czynią obywatela mniej przydatnym z punktu widzenia całej społeczności, co więcej rozplenione wśród większej liczby ludzi mogą zagrozić stabilności imperium, dlatego starożytni etycy piętnowali je jako szkodliwe. Obok zachowań szkodliwych i cnotliwych istniała spora przestrzeń dla czynów neutralnych, dla których nie ma już miejsca w systemie Augustyna.
    Dla starożytnych prawo moralne nie było jednoznacznie związane z bogami. Bogowie odpowiadali za procesy naturalne, umiejętności rzemieślnicze, artystyczne etc. W czasach współczesnych Augustynowi każdej czynności odpowiadało osobne bóstwo. Rozkrzewiony politeizm rodził paradoks: jeśli Rzymianie zawdzięczali obfite plony modłom do odpowiedniego boga, to co z ludami, które w swym panteonie w ogóle takiego bóstwa nie posiadały? Jakże zatem dokonywał się na ich polach wzrost kłosów? Augustyn twierdzi, że za wszystkie procesy naturalne odpowiada tylko jedna istota – Jahwe.
    Starożytni bogowie nie byli wolni od pewnych ograniczeń związanych z materią, czasem i przestrzenią. Posiadali określone siedziby, nawiązywali fizyczny kontakt z ludźmi: byli przez nich okradani, wspierani w bojach etc. Nawet bóg żydowski posiadał swą świątynię, a Arka Przymierza oznaczała jego szczególną obecność; co więcej zdarzył się przypadek, gdy aniołowie boży zapłodnili zwykłe kobiety. Augustyn należąc do miłośników filozofii Platona uznaje prymat ducha nad materią. Przyznaje bogu akt stwórczy mocą którego uczyniony został wszechświat, także materialny, jednakże bogu materialności odmawia. Jahwe jest niematerialny. Posiada ciało duchowe i chociaż przenika stworzoną materię, to jednak jest bytem od niej odrębnym i niezależnym, a więc odpornym na praktyki magiczne i wolnym w wyborach, które na pozór, w świecie materialnym, mogą wydawać się sprzeczne. Dotychczasowi bogowie bywali przez ludzi zmuszani do wykonywania określonych przysług za sprawą okultystycznych zabiegów – zaklęcie lub magiczny znak dawało człowiekowi władzę nad istotą duchową, albo też chroniło przed jej działalnością. Także ofiara służyła do „mechanicznego” uruchomienia przychylności bogów: jej złożenie miało być gwarancją np. wojennego zwycięstwa, albo szczęśliwego porodu. Augustyn odmawia jedynemu bogu jakiejkolwiek ziemskiej siedziby i umieszcza go w rzeczywistości ponadnaturalnej, dlatego świat ziemski nie ma na niego wpływu. Zmienia to sens ofiary: „Przeto ofiarą prawdziwą jest każde dzieło, skierowane tego byśmy się z Bogiem w świętym towarzystwie łączyli – dzieło mianowicie do owego kresu dobra skierowane, w którym byśmy mogli prawdziwie być szczęśliwi” (s. 361). Jahwe nie wymaga materialnych ofiar, lecz tylko oddania mu „serca skruszonego” ; taki stan rzeczy przyczyniał się do popularyzacji chrześcijaństwa wśród mniej zamożnych, albowiem uniezależniał pomyślność w życiu doczesnym oraz uzyskanie szczęścia po śmierci od mnogości i bogactwa przeznaczonych bóstwu ofiar. Augustyn gani także praktyki wróżbiarskie: planów boga nie można odczytać ze zwierzęcych wnętrzności, ani gwiazd – „Jeśli tedy nie byłoby jeszcze tak zbyt wielką niedorzecznością utrzymywać, że ciała niebieskie mają pewien wpływ jedynie na odmienne właściwości ciała, podobnie jak widzimy np. że zmieniają się pory roku pod wpływem zbliżania się lub oddalania się słońca, albo pod wpływem zmian księżyca zmniejszają się lub powiększają niektóre rodzaje rzeczy, jak np. jeże morskie, ślimaki, przypływy i odpływy oceanu; natomiast niedorzecznością by było wpływowi gwiazd poddawać wolę z duszy płynącą” (s. 187). Augustyn akceptuje nie zgadza się, aby człowiek obdarzony duszą – czyli elementem bliskim bogu i aniołom – był poddany materii.
    W epoce przedchrześcijańskiej nawet Cyceron oraz ówcześni stoicy, którzy ostro krytykowali uczłowieczanie bóstw i oddawanie czci posągom, nie potrafili całkowicie oderwać swych bogów od natury, bogami nazywając żywioły takie jak wodę, czy wiatr. W tym sensie chrześcijaństwo było religią na wskroś nowoczesną. Zdematerializowanie boga wyjaśnia, dlaczego zdarza się, że wyznawcy Jahwe doświadczają cierpień w życiu doczesnym: bóg jest istotą duchową, więc także szczęście, jakie ofiaruje swoim wyznawcom ma charakter duchowy i nadejdzie dopiero po śmierci. Zaś jeśli chodzi o świat fizyczny, to „Doczesne królestwa daje on i dobrym i złym, by ci spośród jego wyznawców, co to w życiu duchowym są zaledwie początkujący niby niemowlęta, nie pragnęli odeń tych darów jakoby czegoś wielkiego” (s. 178). To wyjaśnia, dlaczego bywa, że ludzie niegodziwi osiągają doczesne powodzenie – nie wyklucza to jednakże, aby chrześcijanin stał się posiadaczem bogactw. Augustyn odrywa zupełnie Boga od rzeczywistości materialnej i umieszcza go poza namacalnym światem, w miejscu, z którego Jahwe może sterować dowolnie losami ludzkimi, zgodnie z przekraczającym nasze pojmowanie boskim planem. Bóg uwolniony od prawa przyczyny i skutku jest bogiem wszechmocnym. Ma władzę czynienia cudów, czyli podejmowania działań przekraczających prawa natury obowiązujące człowieka. Augustyn aktywnością boga tłumaczy niektóre niesamowite zdarzenia znane z grecko-rzymskiej mitologii, jak choćby wypadki przemiany ludzi w zwierzęta (np. urok rzucony przez Kirke za sprawą którego towarzysze Odyseusza zmienili się w wieprze). Przyznaje, że takiej ingerencji w naturę mógł dokonać tylko bóg lub demony, którym bóg z jakichś przyczyn na to zezwolił. Jeśli jednak Jahwe jest wszechmocny, dlaczego zatem nie zniszczył zupełnie zła? Dlaczego na świecie wciąż trwa niedostatek i cierpienie? Augustyn tłumaczy to sekretnym planem zbawienia, którym kieruje się bóg, a który znany jest ludziom tylko szczątkowo, dzięki informacjom przekazanym przez proroków, anioły, a niekiedy samego boga. W planie tym zawierają się także okrutni władcy pokroju Nerona, bowiem „tacy znikąd, jeno od Opatrzności Boskiej władzę panowania mają, gdy Bóg osądzi, iż ludzie na takich władców zasługują” (s. 211). Nic pod niebem nie dzieje się bez wiedzy i woli Jahwe: „Bogu jedynie prawdziwemu przypisać musimy moc stanowienia królestw i rządów; temu Bogu, co tylko pobożnym szczęśliwość daje w królestwie niebieskim; a ziemskie panowanie daje dobrym i złym wedle swej woli; a wola jego zawsze sprawiedliwa jest” (s. 213) i dalej „Bóg, którego wyroki zakryte są nieraz, ale sprawiedliwe – zawsze” (s. 705). Augustyn nie rozważa postępowania stwórcy. Zakłada, że jeśli bóg jest bogiem dobrym to każdy jego wyrok musi być sprawiedliwy. Boski plan prowadzi do spełnienia obietnicy szczęśliwości dla wszystkich, którzy zaufali Jahwe, a przede wszystkim jego ludzkiej emanacji – Chrystusowi. Cokolwiek dzieje się na świecie, choćby zupełnie nie pasowało do naszego wyobrażenia o działalności dobrego stwórcy, musimy znieść, wierząc, że tak właśnie bóg realizuje swój odwieczny plan. Cierpienie, upokorzenie, wybuchy wulkanów i śmierć noworodków – wszystko to zawiera się w wizji wszechmocnego, a jego wyznawcy powinni przyjmować te wydarzenia z pokorą. Kultura antyku znała przypadki, gdy człowiek stawiał czoła bogom sprzeciwiając się ich niesłusznym – jego zdaniem – wyrokom. Augustyn odbiera człowiekowi prawo jakiegokolwiek buntu przeciwko Jahwe, bowiem skoro bóg jest pełen miłości i jednocześnie realizuje swój plan, musimy założyć, że wszystko, co ten plan przewiduje prowadzi człowieka do zbawienia, zaś nieszczęśnik, który ten plan kontestuje, skazany jest na potępienie. Wedle Augustyna podążanie zgodnie z boskimi wytycznymi to prawdziwe szczęście. Bóg nie zmusza natury do posłuszeństwa: natura – jeśli nie jest skażona grzechem – działa zawsze zgodnie z wolą Jahwe, gdyż jej prawa są jednocześnie prawami bożymi. Za sprawą natury wola boża przepełnia wszechświat, sprawiając, że każdy jego element spełnia zadanie wyznaczone przez stwórcę.
    Bóg jest totalny. Bóg ustanowił prawa natury, a życie zgodne z naturą to życie cnotliwe (dobre), więc każdy rozumny byt będąc zupełnie wolnym, dąży do osiągnięcia szczęścia poprzez wypełnianie boskich przykazań. Jahwe posiada monopol na szczęście i dobro – są to pojęcia z nim tożsame, a grzech to nie tylko występki (czyn lub myśl); głównym grzechem jest obranie innej drogi, niż ta wyznaczona przez boga. Prawdziwie wolna wola człowieka to podążanie za wolą boga – zgodnie z naturą, a zatem również z naturą człowieka. Podążanie za bogiem to prawdziwe człowieczeństwo i droga ku pośmiertnemu szczęściu. Ci, którzy ukorzą się przed bogiem będą wywyższeni, ci którzy pysznią się przed obliczem Jahwe zostaną umniejszeni. Bogowie przedchrześcijańscy byli istotami jednostkowymi, ograniczonymi czasem i przestrzenią, człowiek zwracał się do nich w konkretnej potrzebie. Bóg chrześcijański to super-istota napędzająca mechanizm wszechświata swoją wolą.
    Totalność boga przyniosła wyjście poza mentalne ograniczenia związane z lokalnością pogańskich kultów. Chrześcijaństwo uznało, że bramą do szczęścia każdego człowieka, niezależnie od jego miejsca narodzenia, jest Jezus Chrystus. A zatem bóg jest uniwersalny, nie przynależy do żadnego określonego narodu, gdyż każdemu człowiekowi oferuje te same przykazania. Dlatego Jahwe nie cieszy się, tak jak bogowie pogańscy, z tryumfów militarnych Rzymu, czy jakiegokolwiek innego ludu, lecz „rozpacza” ze względu na śmierć człowieka, niezależnie od strony barykady, po której tenże ginie. Bóg jest doskonały, co oznacza, że jest także niezmienny, gdyby bowiem doświadczał jakiejś zmiany, wówczas to czym przestawałby być przestawałoby jednocześnie istnieć, natomiast nowa postać, którą by przybrał zaczęłaby istnieć dopiero od momentu zmiany. Jest to niemożliwe, gdyż doskonałe może być tylko to, co jest wieczne. Brak zmiany oznacza nie tylko to, że każdy element jego planu istnieje w zamyśle boga od zawsze (bóg jest wszechwiedzący), ale także to, że bóg nie doznaje wzruszeń. Żadna z tych cech – najwyraźniej zaczerpniętych z dorobku umysłowego Greków – nie znajduje bezpośredniego potwierdzenia w tradycjach żydowskich. Starotestamentowy bóg podlega ludzkim emocjom: jest zazdrosny, miewa napady gniewu, smuci się. Również z jego wszechwiedzą bywa różnie – kiedy Ewa i Adam po zjedzeniu jabłka skryli się w zaroślach nie może ich odnaleźć i pyta „Gdzie jesteście?”. Augustyn objaśnia, że te fragmenty nie oddają prawdziwej natury boga, lecz są jedynie słownym (niedoskonałym) wyrażeniem pewnych zajść w sposób przystępny, tak, aby mogły być zrozumiałe przez ludzi.
    Bezsprzecznie spadkiem tradycji żydowskiej jest bóg będący nie tylko stwórcą, ale także prawodawcą. Mity (sumerskie, greckie, czy też ludów obu Ameryk) z reguły skupiają się na opowieściach o perypetiach związanych z ustanowieniem przez bogów praw przyrody oraz wynalezieniem przez nich użytecznych narzędzi. Święta i rytuały są wspomnieniem oraz uroczystym odtworzeniem tych wydarzeń. W Biblii aktowi stworzenia poświęcona jest tylko jedna księga, a znacznie większa część Pisma Świętego traktuje o religijnych i etycznych prawach oraz o losach Narodu Wybranego, którego powodzenie i klęski były zależne od przestrzegania owych boskich praw. Ten nacisk na przestrzeganie praw, wraz z kodeksem moralnym, Augustyn wszczepia w chrześcijaństwo, wzmacniając go dodatkowo popularną w owym czasie etyką stoicką, z czego wynika oburzenie wobec rytuałów święta Libera – rzymskiego boga płodności – w trakcie którego obnoszono po wsiach statuetkę penisa nienaturalnie olbrzymich rozmiarów. Augustyn pisze o tych praktykach z odrazą, przekonuje, że są one świadectwem całkowitego upadku obyczajów ludu rzymskiego i objawem skarlenia Cesarstwa. Aseksualna i cokolwiek ponura etyka stoików wraz surowością prawa żydowskiego przeniknęły chrześcijaństwo na wskroś.
    Starożytni Rzymianie odnosili się do praw z większym dystansem – nawet ich bogowie często przekraczali zakazy, za co zresztą bywali karani. Dla Żydów zaś prawo jest święte. Także z moralnością różnie to u bogów rzymskich bywało, a ich seksualne praktyki daleko odbiegały od dopuszczalnych przez Augustyna standardów. Bogowie rzymscy posiadali cudowne moce, jednak charakterologicznie nie odbiegali od człowieka. Ich ludzkie odruchy, wpadki i sprośności stawały się tematem żartów sztuk wystawianych podczas igrzysk: w role bogów wcielali się błaźni wyszydzający ich słabostki, wytykający im ludzkie przywary. Z Jahwe nie można się bezkarnie nabijać – to bóg doskonały, więc nie ma żadnej rysy, w którą dałoby się wetknąć ostrze satyry. Jego wola strukturyzująca wszechświat oraz przykazania moralności są święte i niepojęte, a od jego wyroków nie ma odwołania do żadnej innej instancji (skądinąd oznacza to swego rodzaju fatalizm). Ten totalny bóg łączy w sobie wszystkie dzieje świata, skupia wszystkie ścieżki, które przecierali natchnieni Duchem Świętym prorocy. Augustyn dostrzegał alegoryczne zapowiedzi nadejścia Chrystusa i Nowego Testamentu zarówno w samej historii Narodu Wybranego (np. w przypadku zamiany pierwszeństwa pomiędzy synami Izaaka: Ezawem i Jakubem dostrzega metaforę dziejów Żydów i pogan: Żydzi chociaż posiadali pierwszeństwo w oczach boga, odrzucili je wraz z ukrzyżowanie Chrystusa na rzecz pogan, którzy przyjęli zbawiciela), jak i w przepowiedniach niektórych pogańskich wyroczni (np. Sybilli). Nawet obcy bogowie mieścili się w schemacie chrześcijaństwa: jako demony mamiące ludzkość.
    Wedle Augustyna świat stworzony przez boga – dopóki nie wykoślawi go grzech – jest pełen harmonii. Zamieszkujące go istoty miłują to, do czego zostały przeznaczone: rośliny miłują rozplenianie się, zwierzęta cielesność. Bóg jest zasadą wedle której istnieje i funkcjonuje świat, a miłość to instynkt wzbudzający pragnienie działania zgodnie z tą zasadą. Ta wizja boga jest spuścizną, którą odziedziczyliśmy po starożytnych filozofach. Dzięki niej Europejczyk XXI wieku nie zmaga się z tłumem prymitywnych bożków, lecz posiada głęboko wpojony archetyp jednolitego bytu, jednej przyczyny całej otaczającej nas rzeczywistości. To monoteistyczne przekonanie jest tak silne, że zwyczajowo słowo „bóg” piszemy z wielkiej litery, przypisując je tylko do jednego desygnatu. Totalność Jahwe pozwoliła jego wyznawcom pielęgnować uniwersalistyczne i demokratyczne idee, albowiem bóg chrześcijański przekracza granice poziome i pionowe jednocząc narody, zrównując bogatych i biednych.
    Augustyn ubrał filozofię wyrosłą w dojrzałej intelektualnie kulturze w szaty plemiennych wierzeń przemieszanych z nauką Jezusa i narosłymi wokół niej zabobonami. Wszędzie tam, gdzie filozofia spotyka się z wiarą, chrześcijaństwo trzeszczy i pęka w szwach – zarówno w wymiarze teoretycznym, jak i praktycznym. Trudno bowiem pogodzić istnienie zła samego w sobie oraz doczesnych cierpień z rządzącym wszechświatem osobowym, rozumnym i pełnym miłości bogiem, albo drobiazgowej moralności zakazującej ludziom posiadania np. kilku żon (ewentualnie kilku mężów) nakazanej przez tegoż uniwersalnego i totalnego boga, który powinien dopuszczać wielość zachowań, jeśli tylko nie prowadzą one do krzywdy człowieka. W praktycznym zastosowaniu mezalians żydowskich wierzeń z filozofią kosztował wiele istnień ludzkich, kiedy chrześcijańscy władcy i kapłani z faktu istnienia jednego boga o konkretnym imieniu i konkretnych rytuałach wywnioskowali przykaz nawracania – choćby mieczem – czcicieli innych bóstw, a potem zwolenników różnych odgałęzień ich własnego kultu: w ten sposób pożywkę znalazły nietolerancja i nacjonalizm. Czy mogło być jednak inaczej?
    Cesarstwo Rzymskie chyliło się ku upadkowi. W roku 410 Rzym, stolica imperium, został spustoszony przez Gotów pod wodzą Alaryka. Właśnie ten najazd i wynikły z niego zwrot Rzymian ku ich dawnym religiom skłoniły Augustyna do napisania „Państwa Bożego”. Nadchodziła era barbarzyństwa, grożąca bezpowrotną utratą osiągnięć grecko-rzymskiej myśli. W czasach intelektualnej regresji chrześcijaństwo spełniło rolę kapsuły czasu. Zamknięta w niej filozofia starożytnych rozświetlała mrok kodeksem moralnym i ukryta za religijnymi symbolami przetrwała do dzisiaj. Oto stoi przed nami wraz ze wszystkimi nierozwiązanymi dylematami, czekając aż podejmiemy rozwiązywanie najistotniejszych zagadek świata w punkcie, do którego dotarli dawni filozofowie. Czy Augustyn był prawdziwie gorącym chrześcijaninem oświeconym przez boga? Czy też przebiegłym filozofem, który przewidując, że chrześcijaństwo przetrwa upadek Cesarstwa Rzymskiego postanowił ratować intelektualne skarby antyku? Odpowiedź mógłby dać jedynie Don Brown w swojej kolejnej powieści.

/cytaty pochodzą z "Państwo Boże", św. Augustyn, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2002/




+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0