Co z Polską, skoro studenci prawa są oszustami?
Artykuł był czytany 3287 razy
Z czym kojarzył się dawniej stan studencki? W powieści "Lalka" obserwujemy kilku dowcipnych, a nawet złośliwych żaków, jednak jawią się oni jako dość sympatyczni młodzieńcy.
Potem, przez dziesiątki lat, kojarzyli nam się (zwłaszcza ci z akademików, bo rodziców trzymali na odległość) z podrywami i popijawami.
A z czym kojarzą się dzisiaj?
Właśnie policjanci przy współpracy administratorów portalu www.nasza-klasa.pl zatrzymali oszusta, który podszywał się pod znaną aktorkę i wyłudzał pieniądze. Cwaniak okazał się młodym studentem opolskiej uczelni, który zwraca się (jako aktorka) do swych fanów o finansową pomoc dla ciężko chorego Łukasza (czyli dla tegoż oszusta).
Młodzian szybko wyjawił zawiłości całego procederu oraz wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze (to taka nowa moda; formalnie znana wcześniej, ale od niedawna dość nagminnie stosowana). Podobno grozi mu nawet kara do 8 lat pozbawienia wolności, ale znając życie, nie posiedzi nawet dwóch lat. Po prostu w cywilizowanych państwach opłaca się być oszustem - w razie wpadki koszta są niewspółmiernie małe do przewiny.
Dwa dni wcześniej media doniosły, że "zawieszenie w prawach ucznia, a nawet kara więzienia grozi studentom, którzy fałszują podpisy wykładowców w indeksach". Rokrocznie do białostockiej prokuratury trafia kilkanaście takich spraw. Jakże groteskowo i szokująco brzmi spostrzeżenie - "studenci, także wydziałów prawa, często są nieświadomi, jakie konsekwencje grożą za podrabianie podpisów wykładowców". Szanowny Czytelniku - w Polsce mamy nie tylko studentów oszustów, ale przyszłych prawników a już oszustów! I cóż z tego, że ktoś się wymądrza, że za fałszowanie podpisów może grozić nawet do 5 lat więzienia, skoro nikt o takim wyroku jeszcze nie słyszał?
Jeśli podobnie jest w innych regionach, to mamy wysyp młodych oszustów, którzy potem trafią na odpowiedzialne stanowiska i nadal będą fałszować "co tylko się da". Będą dyrektorami, posłami, biznesmenami, ministrami, premierami...
Jakże uspokajająco brzmi stwierdzenie pewnego prorektora, że delikatny problem na niektórych uczelniach został już rozwiązany. A wiecie Państwo, dlaczego studenci są uczciwsi? Przemówiono im do rozsądku? Może skutecznie postraszono? Nie! Okazuje się, że wprowadzono system komputerowy, dzięki któremu będzie można zrezygnować z tradycyjnych indeksów, czyli wzrost "współczynnika uczciwości" wśród studentów należy przypisać działaniom uniemożliwiającym cwaniaczenie! Ale z drugiej strony - co za różnica? W końcu jeśli komputery (kamery, podsłuchy, widea, donosy) zmniejszą liczbę przestępstw, a nie wychowanie i religia, to z pewnością będzie to ideowa porażka, ale skoro efekty się liczą, a nie sposoby...
Od kilkunastu lat wdrażamy bardzo cywilizowane i światowe metody wychowawcze. Teraz, po latach, mamy tego skutki... A będzie jeszcze gorzej, chyba że wspomogą nas wynalazki kontrolujące już niemal wszystko... Owszem, dawniej nawet uczniowie kombinowali przy dziennikach klasowych, ale najczęściej nie zostawali studentami. A teraz to nie tylko zostają, ale kończą nauki pobierane często od profesorów... również zamieszanych w afery finansowe i... plagiatowe. Jaki pan, taki kram.
Media są pełne skandali w wykonaniu notariuszy, komorników, mecenasów i sędziów, którzy za młodu we właściwym czasie nie dostali po łapach za drobne oszustwa, z czego wyciągnęli odpowiednio korzystne (dla siebie!) wnioski. I dlatego szacunek dla tej grupy zawodowej systematycznie spada. Kto jak kto, ale student prawa powinien natychmiast wylatywać na zbity pysk z uczelni za fałszerstwa, podobnie jak student medycyny za profanację zwłok. Przymykanie oka na drobne przestępstwa w półświatku pod "opieką" nazbyt ślepej Temidy (podobni im kombinatorzy - starzy wyżeracze, profesorowie, ojcowie wyrodnych synalków; układy, immunitety, latami ciągnące się procesy, mataczenia) są jednym z powodów upadku moralności w naszym Narodzie.
Na całe szczęście powszechne są również informacje, że polscy studenci należą do światowej czołówki w wielu dyscyplinach, zwłaszcza w informatyce, ale parę zgniłych jabłek w skrzynce decyduje o kiepskiej opinii całej dostawy...













