Coraz gorsze pokolenia?
Artykuł był czytany 4236 razy
Nawet nauczyciele zaczynają narzekać na coraz gorszą młodzież pojawiającą się w szkołach. Gdzie się podziały fajne dzieciaki?
Małolaty szukają szybkich, łatwych pieniędzy nierzadko poświęcając już nawet własne ciało. Gdzie pokolenie, które zbierało pieniądze na zbieraniu jabłek w sadzie lub zrywaniu truskawek od świtu do nocy?
Pytając młodszego kolegę o jego szkołę usłyszałam: "U nas kondomy walają się nawet po korytarzach (...) wiele jest "dupodajek* ". Czyż to nie przerażające usłyszeć takie słowa od szesnastolatka?!
Rodzice, którzy poważnie myślą o dobrym wychowaniu swoich pociech powinni pomyśleć nad szkołą prywatną lub nauczaniu indywidualnym (np. w domu, czego minusem jest to, że dziecko jest samotne).
Nie wiadomo właściwie, co robić z tym zjawiskiem, które niewątpliwie szerzy się szczególnie wśród gimnazjalistów. Nauczyciele nie dają sobie już rady z niesforną młodzieżą.
Czy powinny wrócić kary cielesne do szkół? Nie sądzę, to by pogorszyło sprawę, gdyż dzisiejsza młodzież przepełniona jest buntem. Jakie są więc sposoby na walkę z trudną młodzieżą? Może powinniśmy zacząć "od kuchni"? Drodzy rodzice, w tym miejscu składam apel - więcej rozmowy z dzieckiem, mniej pracoholizmu!
* dupodajka - w slangu młodzieżowym o dziewczynie, która oddaje swoje ciało niekoniecznie za pieniądze
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 7
Troszeczkę chaotycznie napisane, ale generalnie się zgadzam. Od dawien dawna powtarzam wszystkim teorię, że każde następne pokolenie jest gorsze od poprzedniego i w związku z tym, obawiam się o własne wnuki...
Ja też kiedyś zaliczana byłam do grona tzw. 'trudnej młodzieży'. Co prawda nie imprezowałam, nie paliłam i nie nosiłam kusych spódniczek, ale za to lubiłam się awanturować, faszerować lekami, pić i próbować ze sobą kończyć. Na szczęście mnie udało się wyrosnąć, dzięki... Właściwie nie wiem, dzięki komu... Ale udało mi się :)
Krótko i banalnie jak na mój nos. Tekst pisany między jedną a drugą kanapką?
Cytuję: "Rodzice, którzy poważnie myślą o dobrym wychowaniu swoich pociech powinni pomyśleć nad szkołą prywatną lub nauczaniu indywidualnym." I co to tak naprawdę da? Tylko tyle, że dziecko będzie chowane pod kloszem i nie będzie znało świata takiego jakim jest naprawde.
Wyjdzie po takiej szkole na ulicę i zdziwi się jaki świat jest brutalny.
Według mnie należy dziecko od małego przyzwyczajać do powiedzonka "lajf is brutal" i reagować w momencie kiedy dziecku może się przytrafić krzywda.
I jeszcze jedno: dobre wychowanie to takie jakie rodzice wpajają swojemu dziecku "własno ręcznie", a nie wysługując się placówkami, które w wychowaniu mają tylko pomóc.
Wszystko zależy tak naprawdę od rodzica.
Nalezy szukac przyczyny tego zjawiska, ja juz jednego sie dopatrzylem, rozbicie mlodziezy i utworzenie gimnazjow to tam zaczyna sie caly proceder buntu wiem z autopsji gdyz 5 lat temu skonczylem takie gimnazjum i szczerze mowiac ciesze sie ze po tych trzech latach ze tak powiem "rozpusty" trafilem do porzadnej szkoly sredniej znajdujacej sie na wsi ktora dala mi mozliwosc rozwoju i powrotu do normalnosci.
Ciekawy tekst
Zgadzam sie, ale nie w jednej kwesti. Mlodziesz sie nie buntuje. Bo bunt jest wartoscia, a teraz mlodzi ludzie nie maja zadnych wartosci (poza mamona i hednositycznym szczesciem). Widze to sam z perspektywy mlodego czlowieka (19 lat).














