Czy ma prawo do szczęścia?
Artykuł był czytany 2301 razyPytanie: Kto? Chodzi o Matkę. Tę tzw. samotną. Nie ważne czy porzucona, czy sama porzuciła, czy też owdowiała. Chodzi o to, że jest Matką i jest sama.
Niedawno, rozmawiając z koleżanką na temat naszych wspólnych znajomych planujących ślub, usłyszałam z jej ust zdanie, które - używając kolokwializmu - zwaliło mnie z nóg. Brzmiało ono tak: "Jak On mógł się z nią związać? Przecież Ona ma dwoje dzieci!" I cóż na to odpowiedzieć?
Historia M. jest podobna do wielu innych. Mąż wynosił z domu wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, sprzedawał, za to pił i bił. Dość częste zjawisko w naszym kraju. Żona się postawiła: przy pomocy teściowej(!) wyrzuciła oprawcę z domu i wystąpiła o rozwód. Dla mnie logiczne.
Po jakimś czasie znlazła mężczyznę, przy którym poczuła się bezpiecznie: nie pije, pracuje, dzieci traktuje jak własne - czysta poezja. Planują się pobrać. Są razem szczęśliwi. W. spoważniał, M. się wyciszyła. "Ale ona ma dwójkę dzieci."
Czy to, że ma dzieci, dyskwalifikuje ją z dalszego życia? Co powinna zrobić po rozwodzie? Powiesić się? Może rzucić się pod tramwaj? A może wstąpić do jakiegoś klasztoru (nie wiem, czy do jakiegoś przyjmują rozwódki)? A gdyby się nie rozwiodła tylko np. R. miałby wypadek śmiertelny? Same pytania - żadnych odpowiedzi.
Ktoś może zapytać, dlaczego to stwierdzenie tak mnie zabolało? Przecież nie dotyczy ono mnie. Nieprawda. Właśnie że dotyczy. Mam 26 lat, jestem mężatką od 4 i mam trzyletnią córkę. Gdyby, odpukać, coś się stało mojemu mężowi, nie wiem, np. zostałby potrącony przez samochód, albo zwyczajnie, po prostu byśmy się rozstali, to co? Czy jestem stracona dla świata? Czy to znaczy, że przegrałam swoje życie, bo mam dziecko? Nie zgadzam się! Kategorycznie mówię NIE!!!
Uważam, że dzieci to nasze szcęście. Czasem tudne i zawsze wymagające jakiegoś poświęcenia, ale jednak szczęście. Dzięki nim życie ma sens. A to, że ludzie dorośli popełniają błędy? Cóż, na błędach człowiek się uczy.
A dlaczego pytam tylko o Matki? Osoba, która powiedziała te słowa jest dzieckiem z drugiego małżeństwa. Jej ojciec porzucił pierwszą żonę i dziecko. Widocznie mężczyzna ma prawo szukać szczęścia.
Aha, zapomniałabym, S. będzie psychologiem.
Nie stawiam jej pod pręgieżem. Po prostu mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto przytoczy mi inne argumenty - logiczne - dlaczego Matka nie ma prawa ułożyć sobie życia na nowo? Nie tylko ten, że jest Matką.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Zgadzam się. Moja mama też miała podobne życie- alkohol i awantury.Jeśli ktos ma dość czasu i energii żeby rozwodzić się nad tym czy ktoś ma prawo do tego aby być z kimś pomimo czegoś niech spożytkuje go na opracowanie sposobu na to aby pospolici "frajerzy" nie mogli być ojcami. Ponadto ogromnie złoszczą mnie ludzie, którzy komentują życie innych. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że gdyby ludzie intereowali się swoimi sprawami równie mocno jak sprawami innych to byliby szczęsliwsi. Każdy żyje tak jak potrafi najelpiej , nikt za Ciebie nie przeżyje dnia jutrzejszego a więc nie ma prawa wtracać się w to jak ma on wygladać.
Pozdrawiam :)














