Styl Życia / Inne
Dlaczego warto patrzeć przed siebie?
Artykuł był czytany 3210 razy
W przeciętnym społeczeństwie najczęściej żyją obok siebie trzy pokolenia: dziadków, rodziców i młodzieży. W takim układzie (to modne słowo ostatnio) coś musi zgrzytać. Muszą wystąpić pewne różnice, które spowodują walkę - tzw. konflikt pokoleń. Dzięki tej walce społeczeństwa się zmieniają, rozwijają, mają jakieś dążenia. Ale czy zawsze?
Pokolenie dziadków to ludzie, którzy już praktycznie wszystko co mieli do osiągnięcia na tym świecie – osiągnęli lub przynajmniej próbowali. Ich żywot dobiega końca i nie mają oni motywacji do zmieniania tego świata – tak jak jest, jest dobrze. Oni „dociągną” – wytrzymają. Nic więcej im nie trzeba. „Kiedyś było gorzej i też ludzie żyli.”
Pokolenie rodziców – ludzie, którzy osiągnęli zadowalającą ich część tego, co chcieli osiągnąć i co jest im potrzebne do zadowalającej egzystencji. Czasem są zdolni do pewnych zmian, jeśli nie są one zbyt duże i prognozują stosunkowo szybkie profity dla nich samych lub ich dzieci. Rzadziej są skłonni do rewolucji i poważnych zmian, bo „życie ich nauczyło”, że nie opłaca się walczyć. W państwach lepiej rozwiniętych, o lepszym ogólnym poziomie życia może to być mniej rozwinięte.
Młodzież. W państwach nowoczesnych, rozwiniętych lub rozwijających się jest to grupa posiadająca najsilniejszą motywację do działania. Są pośród nich rewolucjonićsi skłonni do przewrócenia istniejącego porządku do góry nogami byle tylko dopasować ten świat do własnej wizji. Ci są głodni sukcesu, co pcha ich do działania, które z kolei prowadzi do ewolucji i rozwoju calych społeczeństw.
A jak jest u nas – w Polsce? W Polsce, każdy młody człowiek wie co się wydarzyło w 1410, bo pokonaliśmy Niemców, oraz w 1973 – remis z Anglikami w piłkę kopaną. Żyjemy paradami równości lub normalności czy innymi manifestacjami, opowieściami dziadka z czasów wojny, dzięki którym nasza nienawiść do Niemców jest skutecznie aczkolwiek bezcelowo podtrzymywana oraz całą masą „wojenek historycznych” ze szczególnym uwzględnieniem „bitew teczkowych”. I tak zamiast patrzeć przed siebie lub przy najmniej pod nogi, a zerkać za siebie – patrzymy za się, a z rzadka tylko zerkamy przed siebie. Efektem czego nie zawsze widzimy, gdzie idziemy. Więc nie dziwmy się, że czasem się wypierdolimy na skórce od banana.
Pokolenie rodziców – ludzie, którzy osiągnęli zadowalającą ich część tego, co chcieli osiągnąć i co jest im potrzebne do zadowalającej egzystencji. Czasem są zdolni do pewnych zmian, jeśli nie są one zbyt duże i prognozują stosunkowo szybkie profity dla nich samych lub ich dzieci. Rzadziej są skłonni do rewolucji i poważnych zmian, bo „życie ich nauczyło”, że nie opłaca się walczyć. W państwach lepiej rozwiniętych, o lepszym ogólnym poziomie życia może to być mniej rozwinięte.
Młodzież. W państwach nowoczesnych, rozwiniętych lub rozwijających się jest to grupa posiadająca najsilniejszą motywację do działania. Są pośród nich rewolucjonićsi skłonni do przewrócenia istniejącego porządku do góry nogami byle tylko dopasować ten świat do własnej wizji. Ci są głodni sukcesu, co pcha ich do działania, które z kolei prowadzi do ewolucji i rozwoju calych społeczeństw.
A jak jest u nas – w Polsce? W Polsce, każdy młody człowiek wie co się wydarzyło w 1410, bo pokonaliśmy Niemców, oraz w 1973 – remis z Anglikami w piłkę kopaną. Żyjemy paradami równości lub normalności czy innymi manifestacjami, opowieściami dziadka z czasów wojny, dzięki którym nasza nienawiść do Niemców jest skutecznie aczkolwiek bezcelowo podtrzymywana oraz całą masą „wojenek historycznych” ze szczególnym uwzględnieniem „bitew teczkowych”. I tak zamiast patrzeć przed siebie lub przy najmniej pod nogi, a zerkać za siebie – patrzymy za się, a z rzadka tylko zerkamy przed siebie. Efektem czego nie zawsze widzimy, gdzie idziemy. Więc nie dziwmy się, że czasem się wypierdolimy na skórce od banana.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Trochę chyba przesadził autor z tą puentą...














