iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 0

Dobrze Sformułowany Cel – o co w tym wszystkim chodzi?

26 08 2011 Tomasz Sierszchuła Artykuł był czytany 634 razy
Źródło: cel
Źródło: cel

Czego pragnę?, co chcę osiągnąć?, do czego dążę? To pytania pozwalające określić cel naszych działań.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Chciałbym się dziś podzielić z Wami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi ustalania dobrze sformułowanego celu w kontekście ostatniego półmaratonu, oraz wcześniejszych maratonów i półmaratonów, w których uczestniczyłem. Dodam tylko na samym początku, iż z pewnością nie mogę się zaliczyć do zawodowców w tej dziedzinie, a w swoich startach upatruję raczej możliwości poeksperymentowania zarówno z ciałem jak i umysłem.

W słowniku języka polskiego "cel" jest określany m.in. jako "to, do czego się dąży".
Temat dobrze sformułowanego celu poruszamy często zarówno na szkoleniach jak i podczas sesji coachingowych. Sam proces coachingu, w ogólnym ujęciu możemy określić jako formę pomocy w przejściu ze stanu obecnego do stanu pożądanego. Niezbędnym elementem w tym procesie jest właśnie określenie celu, innymi słowy tego, do czego dążymy. Od sposobu zdefiniowania celu zależy w znacznej mierze sposób naszego podejścia, poziom motywacji do zadania, które mamy wykonać.

Wracając do sportowego przykładu z biegiem maratońskim, zastanówmy się, co się może wydarzyć, jeśli cel zdefiniujemy następująco: Nie chcę dać plamy?

Oczywiście dla każdego z nas plama będzie czymś innym. Co ciekawsze, jeśli użyjemy sformułowania „nie chcę…..”, to najpierw i tak uzyskamy dostęp do sytuacji, w której daliśmy plamę (nasz mózg najpierw wytworzy zmysłową reprezentację tego czego nie chcemy), dojdzie do konfrontacji w tymi emocjami. Takie podejście skoncentruje nasze myśli na stanie, którego w tamtej sytuacji doświadczyliśmy. Czy to pozwoli nam na wykonanie zadania? Może tak a może nie.

Z pewnością jednak dojdzie do tego, iż albo nasza motywacja do realizacji zadania będzie mniejsza („nie chcę znowu tego poczucia, może zrezygnuję ze startu”). Albo będziemy na siłę, starali się nie dopuścić do wspomnianej plamy. Wykonując zadanie na siłę, będziemy niepotrzebnie napinać swoje ciało, poza tym sam cykl napięcie – rozluźnienie nie będzie pasował do wzorca ruchowego, nie osiągniemy, zatem tym sposobem odpowiedniej koordynacji mięśniowej. Takie postępowanie doprowadzi nas niechybnie do strat energetycznych, co przełoży się na wynik, może także być przyczyną kontuzji poprzez przeciążenie danego stawu.

Co zrobić w zamian? Przede wszystkim należy określić, co chcemy.

„Chcę byś pierwszy” - brzmi to dumnie. Czy taki cel pozwoli mi na wygraną? Czy automatycznie uruchomi we mnie pokłady energii i doprowadzi na szczyt?

Zdanie „chcę byś pierwszy” odnosi się do porównania z innymi osobami. Pamiętajmy tutaj, iż nie mam jednak wpływu na formę innych zawodników, odpowiadam tylko za siebie. Dlatego dobrze sformułowany cel powinien zależeć tylko ode mnie. Zmienić mogę tylko to, na co mam wpływ. Wspomniane wyżej zdanie jest raczej życzeniem a nie celem.

Na co mamy wpływ w biegu maratońskim?

Tak jak w każdej dziedzinie życia, podobnie w sporcie, wpływ mamy na własne działania. Zatem przykładem takiego celu mogłoby być zdanie: „chcę wykonywać …. (każdy może wpisać ile dokładnie) kroków na minutę”

Przede wszystkim pokazujemy, czego chcemy. Poza tym cel zależy od nas. Łatwo jest sprawdzić poziom realizacji. Co równie ważne nie ma tutaj mowy o miejscu na mecie, to będzie dopiero wynik naszej pracy na trasie. W zamian za to jest mowa o tym, ile kroków chcemy wykonać w jednostce czasu – prosta czynność, która przeniesie naszą koncentrację na weryfikację tempa w każdej minucie biegu zamiast na zastanawianie się czy uda nam się być na mecie pierwszym (to oczywiście dotyczy zawodowców). Przy takim podejściu eliminujemy powstawanie negatywnych przekonań i osądów („nie dam rady”, „oni są za dobrzy”), ponieważ nie porównujemy się do innych. Nie skupiamy się także na tym, iż na 10 kilometrze część zawodników wyprzedza nas. Realizujemy swój plan. Skupiamy się na własnej strefie doskonałości, na płynnym wykonaniu każdego kroku. Co ciekawe nie jesteśmy także wtedy przywiązani do jednej drogi realizacji. Jeśli trasa będzie biegła pod górę to dalej możemy wykonywać taką samą liczbę kroków, mogą jednak być krótsze, co pozwoli nam na dopasowanie do naszej wydolności. W ten sposób koncentrujemy się na wykonywanym zadaniu. To, co osiągniemy na mecie będzie nie celem a wynikiem naszej pracy. O tym wspominał wiele razy sportowiec, który dał nam mnóstwo pozytywnych emocji i który świadomie zakończył już karierę w sportach zimowych. Chodzi oczywiście o Adama Małysza i jego dobrze sformułowany cel: „chcę oddać dwa perfekcyjne skoki”.

Każdy nas ma swój „Mount Everest”, na który wspina się, co dzień i każdy może być mistrzem w tym, co robi. Zachęcam wszystkich Was do uprawiania różnych form aktywności i życzę realizacji wielu dobrze sformułowanych celów.




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0