Styl Życia / Inne
Dokąd idziemy, ku czemu zmierzamy?
Artykuł był czytany 3180 razyJaki jest nasz system wartości? Kto go kształtuje i jakie ma dla nas znaczenie?
Każdy człowiek w swoim istnieniu hołduje jakiemuś systemowi wartości. Jego wybór zdeterminowany jest w większej części środowiskiem i rodziną, w jakiej wyrastamy, w mniejszej zaś naszemu wnętrzu, zamiłowaniom, uzdolnieniom, temu wszystkiemu, co w nas wrodzone. Ludzie wierzący twierdzą, iż system wartości otrzymujemy od Boga, a utrwalenie jego następuje już w momencie chrztu świętego, który odrzuca skutki grzechu pierworodnego i pozwala dziecku wkroczyć w świat jako czysta niezapisaną karta. Jednak ta karta jest częściowo niezapisana, bowiem na jej odwrocie otrzymujemy cały system wartości jako dar od Boga, a mieści się on w 10 przykazaniach, do przestrzegania których w momencie chrztu zobowiązują się za nas rodzice i rodzice chrzestni.
Dla chrześcijanina najwyższym dobrem jest Bóg, a rozpoznawać Jego mają w drugim człowieku. A więc system wartości to wszystko to, co związane jest z poszukiwaniem Boga w drugim człowieku poprzez realizację jakże uniwersalnych przykazań mieszczących się w dwóch nowych przykazaniach miłości danych ludziom przez Jezusa: Kochaj Boga nade wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego.
Systemem wartości zajmowali się filozofowie, między innymi Kant. Twierdził on, że nie możemy poznać rzeczywistości jako całości, że nasz intelekt nie jest w pełni doskonały, aby zgłębić całkowicie metafizyczny świat, równocześnie twierdząc, że istnieje niezmienne prawo moralne. Imperatyw kategoryczny Kanta ma swój wydźwięk w stwierdzeniu: postępuj tak, aby twoje postępowanie mogło stać się powszechnie obowiązującym prawem. Dobra wola, wola czynienia dobra jest dla Kanta czymś, nad czym musimy stale pracować i co jest ciągłym procesem naszego życia.
Myśląc o systemie wartości myślę też o współczesnej szkole. Dlaczego w dzieciach, które jeszcze kształtują swoją dobrą wolę, jest tyle agresji, przemocy, chęci szkodzenia bliźniemu? Czyżby coś z systemem wartości, jaki ukształtowany został w ich domach rodzinnych, było nie tak? Kant twierdził też, że człowiek posiada obowiązek moralny wszczepiony niejako i że nie trzeba odwoływać się do religii, aby zachowywać autonomię woli.
Autonomii bowiem, gdybyśmy postępowali dobrze ze względu na bojaźń przed Bogiem, albo tylko pobudzani nadzieją na życie wieczne w wiecznej szczęśliwości, nasza dobra wola nie miałaby. Kant twierdził, że dwie rzeczy nieustannie go zadziwiają - „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”.
Dwie postawy a żadna nie gwarantuje, iż człowiek jest dobry. Mamy w Polsce najwięcej katolików, mamy religię w szkole, która uczy moralności, mamy według Kanta wszczepioną autonomiczną wolę czynienia dobra, a człowiek człowiekowi nadal wilkiem.
Takie filozoficzne myśli rodzą się w mojej głowie w związku z tym, co się dzieje obecnie w Polsce. Z psychozą nienawiści, rozliczaniem z win rzeczywistych i urojonych, z deptaniem autorytetów wszelkich, wielkich i małych, z szkołą, w której na pierwszym miejscu panuje przemoc. Myślę, że nie należy rozliczać z przeszłości, sypać gór kamieni na to, co było, bo przecież było i tego nikt nie zmieni, choćbyśmy nie wiem jak rozliczyli wszystkich – to przecież tego, że żyliśmy w określonym ustroju i byliśmy poddawani określonej indoktrynacji nic nie zmieni. Duża część polityków chodziła do dawnej szkoły i co? Niczego nie poznała, niczego nie uczyła się? To skąd teraz jest taka mądra? Ilu z nich kończyło szkoły za granicą? A nawet jeśli kończyło to i tak wróciło do kraju i tu żyje. Dlaczego mam wstydzić się przeszłości, jeśli to był to świat mojej młodości, mego dorastania, mego systemu wartości, który był, albo starał się być zgodny z przykazaniami miłości według Jezusa? To co, mam wstydzić się tego, że się urodziłam? Że uczyłam się i pracowałam? A może czas zastanowić się, jakie my dzisiaj stworzymy nowe pokolenie, czego go nauczymy. Nienawiści? Rozliczania? Dlaczego ci, którzy tak rozliczają, nie pomyślą, że oni też będą rozliczeni? Przez dzieci, które uczą nienawiści? Jaki jest sens naszego życia, pyta wielu. Czy ma ono polegać na kształtowaniu w sobie nienawiści, czy raczej wybaczenia, miłości i przestrzegania zasad, że człowiek z wiekiem robi się doskonalszy, że uczy się patrzeć na świat i ludzi z pozycji własnych doświadczeń, a przecież nikt dla siebie nie chce zła? Błędy młodości można wybaczać, a chrześcijanin wręcz powinien. Dlaczego staramy się oceniać stale bez rozpoznania właściwych faktów?
Przykład Biskupa Wielgusa, w którego tak straszna winę wcale nie wierzę. Jeżeli człowiek posiada w sobie prawo moralne, dajmy mu ujście. Św. Augustyn, jeden z Ojców Kościoła, twierdził, że źródłem zła w każdym człowieku jest jego wolna wola, ale Bóg dał wolną wolę człowiekowi, nie uczynił go marionetką. Wychowujmy więc nasze dzieci zgodnie z ich wolną wolą, ale tak, aby chciała ona czynić dobro. Bóg stworzył świat przyjazny człowiekowi, a my stale go niszczymy wzajemną nienawiścią nie tylko do nas samych, ale i do świata przyrody. Dokąd zmierzamy? Gdzie idziemy? Ku zagładzie?
Moje życie dobiega kresu, ale pozostaną po mnie następne pokolenia. Myślę często, jaki będzie świat mego wnuka Jasia - dobry czy pełen nienawiści. I kogo on z kolei będzie rozliczał? Bo najwięcej nauczy się rozliczania.
Dla chrześcijanina najwyższym dobrem jest Bóg, a rozpoznawać Jego mają w drugim człowieku. A więc system wartości to wszystko to, co związane jest z poszukiwaniem Boga w drugim człowieku poprzez realizację jakże uniwersalnych przykazań mieszczących się w dwóch nowych przykazaniach miłości danych ludziom przez Jezusa: Kochaj Boga nade wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego.
Systemem wartości zajmowali się filozofowie, między innymi Kant. Twierdził on, że nie możemy poznać rzeczywistości jako całości, że nasz intelekt nie jest w pełni doskonały, aby zgłębić całkowicie metafizyczny świat, równocześnie twierdząc, że istnieje niezmienne prawo moralne. Imperatyw kategoryczny Kanta ma swój wydźwięk w stwierdzeniu: postępuj tak, aby twoje postępowanie mogło stać się powszechnie obowiązującym prawem. Dobra wola, wola czynienia dobra jest dla Kanta czymś, nad czym musimy stale pracować i co jest ciągłym procesem naszego życia.
Myśląc o systemie wartości myślę też o współczesnej szkole. Dlaczego w dzieciach, które jeszcze kształtują swoją dobrą wolę, jest tyle agresji, przemocy, chęci szkodzenia bliźniemu? Czyżby coś z systemem wartości, jaki ukształtowany został w ich domach rodzinnych, było nie tak? Kant twierdził też, że człowiek posiada obowiązek moralny wszczepiony niejako i że nie trzeba odwoływać się do religii, aby zachowywać autonomię woli.
Autonomii bowiem, gdybyśmy postępowali dobrze ze względu na bojaźń przed Bogiem, albo tylko pobudzani nadzieją na życie wieczne w wiecznej szczęśliwości, nasza dobra wola nie miałaby. Kant twierdził, że dwie rzeczy nieustannie go zadziwiają - „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”.
Dwie postawy a żadna nie gwarantuje, iż człowiek jest dobry. Mamy w Polsce najwięcej katolików, mamy religię w szkole, która uczy moralności, mamy według Kanta wszczepioną autonomiczną wolę czynienia dobra, a człowiek człowiekowi nadal wilkiem.
Takie filozoficzne myśli rodzą się w mojej głowie w związku z tym, co się dzieje obecnie w Polsce. Z psychozą nienawiści, rozliczaniem z win rzeczywistych i urojonych, z deptaniem autorytetów wszelkich, wielkich i małych, z szkołą, w której na pierwszym miejscu panuje przemoc. Myślę, że nie należy rozliczać z przeszłości, sypać gór kamieni na to, co było, bo przecież było i tego nikt nie zmieni, choćbyśmy nie wiem jak rozliczyli wszystkich – to przecież tego, że żyliśmy w określonym ustroju i byliśmy poddawani określonej indoktrynacji nic nie zmieni. Duża część polityków chodziła do dawnej szkoły i co? Niczego nie poznała, niczego nie uczyła się? To skąd teraz jest taka mądra? Ilu z nich kończyło szkoły za granicą? A nawet jeśli kończyło to i tak wróciło do kraju i tu żyje. Dlaczego mam wstydzić się przeszłości, jeśli to był to świat mojej młodości, mego dorastania, mego systemu wartości, który był, albo starał się być zgodny z przykazaniami miłości według Jezusa? To co, mam wstydzić się tego, że się urodziłam? Że uczyłam się i pracowałam? A może czas zastanowić się, jakie my dzisiaj stworzymy nowe pokolenie, czego go nauczymy. Nienawiści? Rozliczania? Dlaczego ci, którzy tak rozliczają, nie pomyślą, że oni też będą rozliczeni? Przez dzieci, które uczą nienawiści? Jaki jest sens naszego życia, pyta wielu. Czy ma ono polegać na kształtowaniu w sobie nienawiści, czy raczej wybaczenia, miłości i przestrzegania zasad, że człowiek z wiekiem robi się doskonalszy, że uczy się patrzeć na świat i ludzi z pozycji własnych doświadczeń, a przecież nikt dla siebie nie chce zła? Błędy młodości można wybaczać, a chrześcijanin wręcz powinien. Dlaczego staramy się oceniać stale bez rozpoznania właściwych faktów?
Przykład Biskupa Wielgusa, w którego tak straszna winę wcale nie wierzę. Jeżeli człowiek posiada w sobie prawo moralne, dajmy mu ujście. Św. Augustyn, jeden z Ojców Kościoła, twierdził, że źródłem zła w każdym człowieku jest jego wolna wola, ale Bóg dał wolną wolę człowiekowi, nie uczynił go marionetką. Wychowujmy więc nasze dzieci zgodnie z ich wolną wolą, ale tak, aby chciała ona czynić dobro. Bóg stworzył świat przyjazny człowiekowi, a my stale go niszczymy wzajemną nienawiścią nie tylko do nas samych, ale i do świata przyrody. Dokąd zmierzamy? Gdzie idziemy? Ku zagładzie?
Moje życie dobiega kresu, ale pozostaną po mnie następne pokolenia. Myślę często, jaki będzie świat mego wnuka Jasia - dobry czy pełen nienawiści. I kogo on z kolei będzie rozliczał? Bo najwięcej nauczy się rozliczania.














