Dzień świstaka.
Artykuł był czytany 2216 razyCałodobowa opieka nad dzieckiem to pozornie nuda, lenistwo w domowym zaciszu, cykl prozaicznych czynności bez znaczenia. Życie całodobowej matki to ciężka praca, to ogłupiający dzień świstaka, odliczany liczbą zużytych pieluch.
Pranie, gotowanie, budowle z klocków i machanie grzechotkami; picie, przekąska, przepierka, czytanie książeczki, może jakaś układanka z puzzli. Taki ot, maraton. Kiedy uda ci się nakłonić do drzemki jednocześnie dwójkę, sama nie wiesz, co jest ważniejsze - popołudniowa toaleta, dokończenie obiadu, czy też niecierpiąca zwłoki internetowa sprawa. Masz kilkadziesiąt minut na ustanowienie priorytetów i realizację zadań. Wprawdzie przychodzi ci do głowy rzucenie wszystkiego w cholerę, dobija się do ciebie myśl, że mogłabyś choć na chwilkę, choć na troszeczkę przyłożyć głowę do poduszki, ale szybko wybijasz sobie ten pomysł z głowy - za pomocą gotowego już do współpracy mopa.
Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, w jednym tempie mijają dni. I żyjesz jak nie ty, w dzikim pędzie, rozciągając się między rankiem a nocą, pomiędzy kuchnią a sypialnią. I tak zatracasz się w domowych pieleszach do momentu, aż zakończy się twoja misja - urlop macierzyński, może wychowawczy i wrócisz do pracy - by odpocząć. I wtedy będziesz trochę inną mamą, inaczej rozłożysz obowiązki i inaczej rozdysponujesz swój wolny czas. I obudzi się wreszcie kobieta w tobie. A kiedy dzieci pójdą do szkoły, przypomnisz sobie, co to dobry film, ciekawa książka, godziny w sieci, gabinet kosmetyczny, czy wypad z koleżanką na drinka.
Całodobowa opieka nad dzieckiem to pozornie nuda, lenistwo w domowym zaciszu, cykl prozaicznych czynności bez znaczenia. Życie całodobowej matki to ciężka praca; to z jednej strony monotonny i ogłupiający dzień świstaka, odliczany liczbą zużytych pieluch; kalendarz wypełniony dniami różniącymi się między sobą tylko obiadowym menu. Ale bycie mamą do całodobowej dyspozycji to nie tylko zaniedbana kobieta w rozciągniętych dresach, czupiradło o nieobecnym wzroku. Bycie taką mamą to też wielkie szczęście - bowiem nie co dzień można dostrzec pierwszy uśmiech dziecka, usłyszeć pierwsze mama, przeczytać pierwszą literę, czy towarzyszyć w pierwszych krokach maleństwa.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Agnieszka Owczarczak , Tomasz Gregorczyk, Michał GąsiorDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 4
podoba mi się bardzo Pani styl. Przystpnie i ciekawie napisane. Troche dziwne jest ustawianie we wstępie zakończenia, ale to chyba kwestia stylu.Co do kwestii merytorycznej to w pełni się zgadzam. Praca matki w domu jest postrzegana jako nudna, ale z drugiej strony jest bardzo wymagająca pod względem fizycznym, ale także daje duzo satysfakcji .. ten pierwszy usmiech, pierwsze MAMA ... to cieszy.pozdrawiam
ładnie napisane
hmm poczekajmy az autorka dojrzeje do glebszych przemyslen w tym temacie i przeredaguje go.
Samo życie :)














