iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 3

Feministycznie.

11 02 2007 monika zalewska-biełło Artykuł był czytany 1496 razy

Jeśli w społeczeństwie i w rodzinie miałby, na zasadzie ogólnego przyzwolenia, funkcjonować jedynie słuszny, wszechobecny podział płciowy, to ja poproszę o bycie mężczyzną.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Wpadł mi w ręce kolorowy magazyn, a wraz z nim artykuł o szczęśliwych małżeństwach. Muszę przyznać, że takiej bzdury nie czytałam dawno. Może dlatego, że w ogóle rzadko sięgam po prasę kobiecą, a pseudopsychologiczne wywody z natury swej mnie nie pociągają.

Ale do rzeczy - według autora tekstu warunkiem podstawowym, determinującym, a wręcz warunkującym istnienie szczęśliwej rodziny jest pochodzenie partnerów z rodzin ciepłych i dobrze funkcjonujących. Jeśli jednak nie mieliśmy szans na dorastanie w rodzinie idealnej, nie martwy się, istnieje bowiem i dla nas nadzieja.

Nadzieja tkwi w nas, kobietach. Otóż musimy po prostu wypracować w sobie kilka cech, dzięki którym nasze szanse na zbudowanie czegoś sensownego wzrastają. Te cechy to między innymi: lekkie podejście do życia (czyt. umiejętność zaciskania zębów, nie gęgania, nie narzekania, potulnego znoszenia wiecznie tułającego się po naszym domu wyniszczającego huraganu), zdolność mądrego kierowania (czyt. dyplomacja, negocjacje, strategie - czyli jak ugłaskać partnera, jak go podejść, by osiągnąć cel - przy okazji żeby on miał wrażenie, że to jego pomysł i jego decyzja), umiejętność doceniania partnera (czyt. odwiesi kurtkę do szafy - brawo!, wstawi naczynia do zmywarki - koniecznie go pochwal!), umiejętność urozmaicania małżeńskiego pożycia (czyt. rób pajacyki i pompki, stawaj na głowie, gotuj, kup piwo, zapewnij prasę, komiksy i dziki seks) i mój hit - pozwól mężczyźnie na bycie mężczyzną (no tak, w dzisiejszych czasach często się zdarza, że kobieta ma więcej ikry niż ten, kto z definicji ją posiadać powinien). Zwłaszcza ta ostatnia umiejętność ma duże znaczenie, a to dlatego, że nasze szalone czasy przemieszały role kobiece i męskie. Ważne zatem jest, by dać partnerowi poczucie, że to jednak on nosi spodnie w waszym domu, on jest jego głową. Możemy to osiągnąć przyjmując rolę strony pozornie słabszej, łagodniejszej, która wycisza i uspokaja partnera. Kobieta ma działać swą mądrością, delikatnością, czułością. Ma ze stoickim spokojem zmagać się ze światem, bo tylko on, pan i władca, ma prawo nerwowo tupnąć noga.

Na moje oko ten artykuł to strzał kulą w płot. Jako poważna osoba mogę go potraktować w dwójnasób - w wymiarze żartu bądź prowokacji. Jeśli mam go jednak odebrać tak, jak zakłada ów periodyk - to znaczy na serio, to nie potrafię się nie oburzyć. Pomijając, że wymowa tego tekstu bije w gatunek męski - traktując jego osobników jako jednostki wymagające specjalnej troski; to jak mam poważnie potraktować kogoś, kto mnie samej każe ukręcić na siebie bacik? Jak mogę stać spokojnie, kiedy ktoś proponuje mi być matką dla swojego męża; radzi, bym z pokorą używała ściery, ewentualnie dyplomacji i podziemnych strategii zamiast podjęcia próby wyartykułowania żalów i jasnego ustalenia zasad. A propozycja bycia stale tą mądrzejszą, bardziej opanowaną, wiecznie uśmiechniętą i potulną – to doskonała droga, ale do tego, by stać się zamkniętą w sobie, sfrustrowaną i nieszczęśliwą kobietą. Jak można serio potraktować osobę, każe mi dziękować i stawiać mężowi pomniki za każde pozmywanie naczyń czy odkurzenie mieszkania? A ja? Kto doceni moją codzienną w domu harówkę?

Nie ukrywam, tekst ten mocno mną wstrząsnął. Zwłaszcza, kiedy uświadomiłam sobie, że a) w swej wymowie niewiele się różni od cytowanego ostatnimi czasy w sieci, a budzącego dziki rechot poradnika dobrej żony z roku 1955, nie przystaje natomiast nijak do naszych czasów, kiedy to kobiety przestały być jedynie pełnoetatowymi paniami domu, b) na pewno kilka kobiet weźmie powyższe mądre rady do serca, stając się tym samym wzorem dla kolejnych pokoleń, jak z mężczyzny zrobić wiecznego chłopca w kusych majtasach, c) i zabolało mnie, bo nijak w prasie męskiej nie mogę doszukać się złotych wskazówek jak być dobrym mężem, a jeśli już, na pewno nie będzie tam rad typu - zabij swe ego, sam przepadnij, żyj dla niej, dla dzieci, dla domu. I gdzie tu sprawiedliwość? Jeśli ja będę pielęgnować w mym mężczyźnie dziecko, to kto zadba o dziecko we mnie? Wiem jedno. Jeśli w społeczeństwie i w rodzinie miałby, na zasadzie ogólnego przyzwolenia, funkcjonować jedynie słuszny, wszechobecny podział płciowy, to ja poproszę o bycie mężczyzną.





+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak ,

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Tomasz Łukasz | 16:19 15-02-2007

niezłe